Jak Polacy Charków budowali. Część XXXVIII

-a A+

Patriota i męczennik sprawy narodowej Marian Karol Dubiecki (1838–1926)

Ważną osobistość w badaniach nad dziejami polskości w Charkowie stanowi Marian Karol Dubiecki, uczestnik powstania styczniowego, historyk, pisarz i autor publikacji wspomnieniowej o Charkowie i jego polskich pamiątkach. Mimo szeregu publikacji o nim, pozostaje on nadal w cieniu zapomnienia historycznego i nie istnieje w świadomości powszechnej. Możliwe, że wynika to także z kolei jego życia, gdyż nigdy nie posiadał katedry uniwersyteckiej, pozostawał człowiekiem skromnym, nie pożądającym popularności i zaszczytów. Dążył do popularyzacji dziejów ojczystych, zwłaszcza czasu powstania styczniowego, w tym także postaci jego osobistego przyjaciela Romualda Traugutta. Był też jednym z nielicznych, którzy walcząc o wolną Polskę w powstaniu, doczekał się jej odrodzenia i gdy „dowiedziawszy się o postanowionym wkroczeniu Piłsudskiego na czele strzelców w Kieleckie, wyszedł 5 sierpnia wczesnym rankiem ku Oleandrom krakowskim, aby pobłogosławić drżącą ręką szlachetne przedsięwzięcie”.

Widok Charkowa z Chłodnej Góry z końca XIX wieku

Z okazji 85-lecia tak o nim pisał Stefan Pomazański: „W postaci tej pokolenie dzisiejsze czci nie tylko niezrównaną i ofiarną zasługę, ale ponadto szczęśliwego pogrobowca beznadziejnej wojny powstańczej, któremu przeznaczenie pozwoliło oczyma swemi oglądać cud zmartwychwstania, o którem marzyli walczący 60 lat temu żołnierze nasi – temi samemi oczyma, które z niepokojem śledziły pracę ludzi na owe czasy pierwszych w narodzie. Ta okoliczność nadaje postaci starca dostojnego znaczenie niejako symboliczne. W ofiarnem swem życiu, w trosce nieustannej o przyszłość Ojczyzny przechował on testament walki zbrojnej”.

Obok patriotycznej postawy w badaniach nad dziejami charkowskiej Polonii ważnym jest pozostawione przez niego opracowanie historyczne pt. „Nasze pamiątki w Charkowie. Okruchy dawnych wrażeń”, które doczekało się kilku wydań, a obecnie stanowiące bezcenne źródło informacji o Polakach Charkowa z połowy XIX wieku, którzy w większości z niecierpliwością wyczekiwali odrodzenia się Ojczyzny i możliwości powrotu do niej.

Marian Karol Dubiecki urodził się 26 sierpnia 1838 roku w Zasławiu na Wołyniu, w powiecie starokonstantynowskim. Pochodził ze szlachty herbu Ogończyk. Jego rodzicami byli Ludwik i Anna ze Sławków i to właśnie rodzina matki miała decydujący wpływ na wychowanie i wyrobienie patriotyczne Mariana, gdyż zastąpiła jemu oraz dwom braciom Celestynowi (1822–1896) i Aleksandrowi Gedeonowi (1824–1868) wcześnie zmarłą matkę.

Pierwsze nauki Marian Dubiecki pobierał w domu, następnie w 1856 roku uzyskał maturę w gimnazjum żytomierskim. W tym też roku rozpoczął studia na Wydziale Historyczno-Filologicznym Imperatorskiego Uniwersytetu w Charkowie. O wyborze Charkowa, jak twierdzi Pomarański, zadecydowała znaczna liczba wybitnych profesorów Polaków, mówiąc, iż „z rzewnem uczuciem wdzięczności wspomina on ich dotąd, jako ludzi nauki, którzy otaczali troską polską młodzież akademicką”. Dubiecki pierwotnie zamierzał studiować medycynę, jednak za poradą profesora Aleksandra Mickiewicza, brata Adama, wybrał wydział historyczno-filologiczny.

Zgodnie z danymi zawartymi w „Wykazie studentów i dopuszczonych wolnych słuchaczy Imperatorskiego Uniwersytetu w Charkowie na 1856–1857 rok akademicki” na uniwersytecie w Charkowie w roku tym rozpoczęło studia 463 studentów, w tej liczbie 52 Polaków. Poniższa tabela zawiera wykaz studentów Polaków, którzy w 1856 roku rozpoczęli studia na charkowskim uniwersytecie.

Podobnie wyglądała sytuacja w perspektywie ogólnej. Na poszczególnych kursach kolejne lata studiów w tym czasie rozpoczynali zaledwie nieliczni studenci Polacy. Jednym udawało się przenieść na inne uniwersytety jak choćby do Kijowa czy Wilna. Inni, skreśleni z listy słuchaczy za złamanie zasad studenckich, nigdy już nie kontynuowali podjętych nauk. Byli i tacy, którzy rezygnowali ze studiów, ponieważ w środowisku charkowskim czuli się zbyt obco i jako niechciani. Tak też było w życiu Mariana Dubieckiego, który po roku studiów przeniósł się na Uniwersytet w Kijowie. O Imperium Rosyjskim w odniesieniu do zesłańców tak pisał: „Brak spokoju, brak wiary w pogodne jutro, niepewność ustawiczna o przyszłość, o noc dzisiejszą, jest, niestety, udziałem i dziś jeszcze wielu, bardzo wielu w tem olbrzymiem państwie, chociaż poddaństwo i niewola osobista wśród ludu od dawna zniesione”.

Kolejna tabela ukazuje ogólną ilość studentów Polaków na kursach II-V w roku akademickim 1856–1857. Najwięcej Polaków w tym czasie podejmowało studia na Wydziale Medycznym, niektórzy po zakończeniu nauk podejmowali tam też studia uzupełniające jako pomocnicy aptekarza.

Mimo jedynie rocznego pobytu w Charkowie, to miasto wywarło na Dubieckiego trwały wpływ. Wyraził to w postaci własnych wspomnień, napisanych na podstawie odwiedzin tego miasta w dwudziestą rocznicę rozpoczęcia studiów.

Z największym szacunkiem Marian Dubiecki wspominał domy profesorów Aleksandra Mickiewicza i prof. Alfonsa Walickiego, do których chętnie garnęli się studenci. Zwłaszcza u pierwszego „dziwnie swojska atmosfera wiała w onym domku z każdego zakątka, przechodzień mógł zapomnieć, iż nie jest w starym dworze litewskim, tak tam wszystko tchnęło naszą starą patriarchalną prostotą. Kiedy przestępowałeś próg tego domostwa, zdawało ci się, iż jesteś gdzieś w Nowogródzkiem, lub Słuckiem; przestrzeń, obce otoczenie znikały, czułeś się u siebie, pod rodzinną strzechą”. Dla porównania domy tych dwóch profesorów znacznie się różniły. Profesor Walicki starał się iść z duchem czasu, natomiast prof. Mickiewicz, jak podawał Dubiecki, utrzymywał dawny styl. Z domu profesora Antoniego Stanisławowskiego wyniósł Dubiecki „niejedną myśl, zaprawioną solą mądrości i rozwagi”.

Nie zabrakło też słów wdzięczności w odniesieniu do dyrektora charkowskiego I gimnazjum Józefa Korzeniowskiego, o którym powiadał, że „mąż ten pełen talentu pod dachem owego gmachu stał się jednym z twórców polskiej powieści. Cały szereg komedyj i dramatów: „Stary mąż“, „Pani kasztelanowa”, „Doktor medycyny”, „Stacya pocztowa w Hulczy”, „Okno na pierwszem piętrze”, „Andrzej Batory” i wiele innych ujrzały tam światło dzienne. Tam powstały „Spekulant” i „Kolokacya”, powieści rozpoczynające nową erę naszego obyczajowego powieściopisarstwa”.

W czasie drugiego kilkudniowego pobytu w Charkowie Marian Dubiecki odwiedził ponadto miejscowy pierwszy kościół parafialny pw. Matki Bożej Różańcowej, cmentarz katolicki oraz spotkał się z jedynym profesorem z jego lat studenckich Edmundem Liwskim, docentem historii na uniwersytecie w Charkowie. Na zakończenie nawiedził dawny dworek rodziny Siemiradzkich, gdzie gromadzili się Polacy na święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc. Obecnie willa należała do nowych gospodarzy, którzy niechętnie witali Mariana Dubieckiego jako gościa.

Po rocznym pobycie w Charkowie Marian Karol Dubiecki w latach 1857–1860 kontynuował studia na uniwersytecie Kijowskim, po czym rok wykładał język polski w Równem. Tutaj za postawę patriotyczną oraz za publiczne odmawianie wraz z uczniami modlitw przed zajęciami został zwolniony z wykonywanej funkcji. Za udział 10 października 1861 roku w obchodach rocznicy unii horodelskiej w Dubnie, został uwięziony i zesłany na zsyłkę do Wiatki, a następnie do Tambowa, gdzie przebywał do 1862 roku.

Wróciwszy na ziemie polskie, Marian Dubiecki zaangażował się w działalność konspiracyjną. Od 1863 roku przebywał w Warszawie, gdzie pełnił funkcję sekretarza Wydziału Rusi Rządu Narodowego. Tam też poznał Romualda Traugutta, z którym przez wiele lat łączyły go więzi przyjaźni. Za działalność polityczną został ponownie aresztowany i osadzony w Cytadeli Warszawskiej. Był torturowany przez rosyjskich śledczych, jednak nikogo ze współtowarzyszy nie wydał. W trakcie tych tortur doznał wielu kontuzji, w tym złamanie szczęki, pozostały mu liczne blizny na plecach. Ostatecznie otrzymał wyrok śmierci, który został zamieniony na pozbawienie praw publicznych i katorgę w Zabajkalu.

W 1868 roku zezwolono Dubieckiemu na osiedlenie się w Irkucku, gdzie mieszkało wielu dawnych katorżników, zaś w 1875 przeniósł się do Jekaterynosławia. Kolejne lata 1880–1883 spędził w Odessie, by w 1883 roku powrócić do Warszawy i rok później przenieść się do Krakowa. Od tego czasu spod jego pióra wyszło szereg publikacji, szczególnie opisujących powstanie styczniowe i dążenie Polaków do niepodległości. Na szczególne uznanie zasługuje dwutomowe dzieło pt. „Historia literatury polskiej” wydane w 1888 roku.

Za działalność patriotyczną oraz piśmienniczą w 1921 roku Marian Karol Dubiecki został odznaczony Orderem Polonia Restituta, a na wniosek kapituły otrzymał od samego Józefa Piłsudskiego odznakę honorową Kompanii Kadrowej. Na szczególną uwagę zasługuje też fakt, że jeszcze pod koniec XIX wieku papież Leon XIII przyznał mu zaszczytne wyróżnienie w postaci udekorowania go krzyżem Benemerenti, który ze strony Stolicy Apostolskiej mógł być znakiem poparcia dla Polaków w drodze do niepodległości.

Marian Dubiecki jeszcze przed 1885 rokiem zawarł małżeństwo z Marią Wróblewską, z którą miał syna Tadeusza, historyka i absolwenta Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Marian Dubiecki zmarł 24 października 1926 roku w Krakowie i został pochowany na cmentarzu Rakowickim. Miał pogrzeb z honorami należnymi generałom i całkowicie za koszt państwa. Z tej też okazji „Tygodnik Ilustrowany” na pierwszej stronie napisał bardzo znaczące słowa, autorstwa przyjaciela z czasów studenckich Aleksandra Kraushara: „Zmarł w Krakowie ostatni członek Rządu Narodowego z czasów Powstania Styczniowego, wielki patriota i męczennik sprawy narodowej. Polska wolna traci w nim widomy znak Polski walczącej o wolność”.

Po śmierci, pamięć o Marianie Dubieckim starano się kultywować, choćby w postaci wmurowywania tablic pamiątkowych, z których jedna została odsłonięta 10 maja 1931 roku w Równem na Wołyniu. Jednak po zakończeniu II wojny światowej pamięć o nim starano się zatrzeć. Zatem obecnie w 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę warto na nowo odkryć tę nieprzeciętną postać patrioty, który zawsze wierzył w odrodzenie się kraju i walczył o przywrócenie jej wolności zarówno przy pomocy oręża, jak i pióra.

Podsumowując, należy zgodzić się z Andrzejem Kobakiem, że Marian Karol Dubiecki: „W opinii swoich współczesnych cieszył się powszechnym szacunkiem i uznaniem. Jawił się nie tylko jako autor licznych publikacji, popularyzator wiedzy o rodzimej przeszłości, ale przede wszystkim jako weteran wieloletniej działalności konspiracyjnej, niepodległościowej, uczestnik powstania styczniowego, entuzjasta Traugutta, wreszcie syberyjski zesłaniec. Lojalny wobec swoich przyjaciół, wierny i rzetelny kronikarz poniesionej przez nich ofiary – żołnierz, pisarz, rozmiłowany w rodzimych dziejach strażnik pamięci”. Wszystkie te wartości są dziś tak koniecznie potrzebne młodemu pokoleniu, aby jeszcze dokładniej zrozumieć, jaką ceną niepodległość Ojczyzny została zdobyta.

Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 20 (312) 30 października – 15 listopada 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.