Bitwa pod Lesienicami

-a A+

Jedyną bitwą pod Lwowem, którą osobiście dowodził Sobieski jako król, była bitwa pod Lesienicami. 24 sierpnia 1675 roku, gdy podczas wojny polsko-tureckiej z lat 1672–1676 pod Lwów podeszło około 10 tys. Tatarów, Sobieski dysponował zaledwie 6 tys. żołnierzy. A jednak mistrzowsko rozstrzygnął bitwę na Trakcie Gliniańskim.

Lesienice położone są o 7 km od centrum Lwowa w kierunku wschodnim. Przebieg tej bitwy świadczy nie tylko o talencie Sobieskiego, ale też o jego odwadze jako żołnierza. Przebywał akurat we Lwowie, gdy dotarły do niego wieści, że armia turecka pod wodzą Ibrahima Szyszmana (Tłuściocha) w sile 20–30 tys. żołnierzy przeprawiła się przez Dniestr pod Tehinią i opanowała Bar. W lipcu pod Manaczynem dołączyła do nich armia tatarska (ok. 30 tys. ordyńców).

Wojska polskie były o wiele słabsze. Jan III Sobieski obsadził zamki podolskie częścią swych skromnych sił w celu opóźnienia marszu armii Ibrahima Szyszmana. Resztę swych sił skoncentrował w okolicach Lwowa. Dnia 27 lipca Turcy zdobyli Zbaraż. Po Podolu i Wołyniu rozlały się zagony tatarskie. Na wieść o koncentrujących się pod Lwowem wojskach polskich 22 sierpnia Ibrahim Szyszman wysłał ok. 10 tys. Tatarów pod Lwów w celu ich zlikwidowania.

Sobieski miał do dyspozycji zaledwie 6 tys. żołnierzy, w tym połowę jazdy. Gdy dowiedział się o idących na niego Tatarach, rozstawił część swych sił (głównie dragonia i lekka jazda) na czterech kierunkach, skąd mógł przybyć nieprzyjaciel, natomiast husaria została w odwodzie (ok. 1,2–1,5 tys. żołnierzy). Piechota stanęła w ufortyfikowanym obozie pod miastem.

Na Trakcie Gliniańskim Tatarzy pojawili się 24 sierpnia, idąc wzdłuż rzeki Pełtew, wzdłuż zwężającej się równiny umieszczonej między wzgórzami a bagnami rzeki. Założyli tu obóz. Jedyne dwa wyjścia z tej doliny zostały obsadzone przez dragonię i lekką jazdę. Dla zmylenia przeciwnika Sobieski zastosował też sprytny fortel: przed bitwą odebrał husarii kopie, z których część powierzył czeladzi obozowej, a resztę kazał powtykać w ziemię. Manewr ten zupełnie zdezorientował nieprzyjaciela i odwrócił jego uwagę od prawdziwych działań Polaków. Nieprzyjaciel miał wrażenie, że stoi tam potężna masa kawalerii. Tatarzy, chcąc wyjść z obozu, zaatakowali pilnującą wyjścia w dolinie grupę Bidzińskiego i Lubomirskiego (około 400 żołnierzy). Gdy zostali odparci, ze wzgórz uderzył na nich Sobieski z dwoma tysiącami jazdy, głównie husarią oraz 300 jeźdźcami litewskimi, których przywiódł hetman polny litewski Michał Radziwiłł.

Stłoczeni Tatarzy nie mogli wykorzystać swej przewagi liczebnej. Do tego paraliżowała ich myśl o gotowej do natarcia kawalerii za wzgórzami. Walka była zatem krótka i Tatarzy zostali rozbici.

Sobieskiemu pozostał tylko triumfalny wjazd do Lwowa i wiwaty jego mieszkańców, którzy przeżyli nie lada chwile grozy.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 16 (308) 31 sierpnia – 17 września 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.