Drohobycz nie dostał się do wyższej ligi

-a A+

Dla kibiców piłki nożnej, popularnej dyscypliny sportu z Drohobycza, znanego ośrodka naftowego Galicji i do 1959 roku miasta obwodowego, a dziś smętnego miasta prowincjalnego, którego drużyna nawet nie zawsze startuje w rozgrywkach obwodowych, sezon 1938-1939 był gwiezdnym okresem.

Drohobycz żył w oczekiwaniu na rozgrywki wyższej ligi, do której miała dostać się w końcu drużyna Junaka. Początek wojny 1 września 1939 roku przekreślił te nadzieje i szansę zobaczenia na swym boisku najlepszych polskich drużyn…

Zanim pojawiła się w Drohobyczu drużyna Junaka, w 1922 roku założono drużynę Czarni, po której powstały ukraiński Sokół, policyjny klub Orły i kilka drużyn żydowskich. W 1930 roku Czarni zmienili swą nazwę na Strzelca, a po roku, gdy przeszli pod opiekę (i finansowanie) administracji państwowej – na Junaka. Drużyna rozpoczynała swe rozgrywki od niższych kategorii okręgu podkarpackiego, nie marząc o wysokich osiągnięciach. Prawdopodobnie wydarzeniem, które wzruszyło środowisko sportowe Drohobycza, była towarzyska wizyta latem 1936 roku węgierskiego klubu Bočkaj. Była to pierwsza wizyta sportowców zza granicy. Z tej okazji uroczyście otwarto mecz towarzyski: były przemówienia notabli, hymny państwowe i 3 tys. kibiców na trybunach. Niestety wynik nie ucieszył miłośników piłki nożnej – goście wygrali 8:1 (sędziował spotkanie Wacław Kuchar). Ale to zdeterminowało drohobyczan o starania o lepszą drużynę.

W marcu 1937 roku prezydentem Junaka obrano wielkiego fanatyka piłkarskiego, kapitana lokalnego garnizonu Mieczysława Młotka. Ten umiejętnie zabrał się przede wszystkim do załatwienia stałego finansowania drużyny, przez utworzenie rady z lokalnych kierowników, do której weszli: prezydent miasta Michał Piechowicz, prezydent Borysławia Tadeusz Rossowski, dyrektor największego w mieście przedsiębiorstwa naftowego Polmin Zygmunt Biluchowski, dyrektor gimnazjum Tadeusz Kaniowski i komendant garnizonu ppłk. Józef Gawlik. Kolejnym krokiem Młotka było zaproszenie do Junaka znanego trenera, zawodnika lwowskiej Lechii, Tadeusza Krasonia. Tak zaczęto gromadzić w drużynie najlepszych piłkarzy: Adama Niekca z lwowskich Czarnych, Jana Hemerlinga z Lwowskiej Pogoni, bramkarza Stanisława Gerulego z krakowskich Wisły i Cracovii, Bolesława Grabowskiego z reprezentacji Polski, a także doświadczonych Władysława Szewczyka, Antoniego Fujarskiego i Józefa Kruczka.

W ciągu trzech lat Junak z ostatniego miejsca w drohobyckiej klasie „A” wspiął się na pierwsze miejsce ligi okręgowej. Na wiosnę 1939 roku na kilka rozgrywek przed zakończeniem mistrzostw okręgu drużyna pewnie zajmowała pierwsze miejsce, ustępując jedynie lwowskiej Ukrainie – 2:6. Ale ta drużyna była na drugim miejscu. Skład zwycięskiej ekipy Junaka był taki: Geruli – w bramce, obrońcy – Bentkowski i Parkowski, rozgrywający – Fujarski, Hemerling i Stańczyk, napastnicy – Gabowski, Kruczek, Szewczyk, Makomaski i Zdobylak.

W turnieju o grę w wyższej lidze Junak miał lepszy stosunek bramek niż KS Policji z Łucka (7:0 i 3:2), Unii z Lublina (6:0 i 3:4) i Strzelcem-Górka ze Stanisławowa (6:1 i 0:4). W rozgrywkach finałowych rywalami Junaka były kluby z Poznania, Wilna i Świętochłowic. Według rozkładu sił wszyscy fachowcy piłkarscy oddawali jednak palmę pierwszeństwa klubowi z Drohobycza.

Na meczach zawsze kilka tysięcy kibiców dopingowało swoich zawodników, a na spotkania wyjazdowe wyjeżdżali oni specjalnymi autobusami i pociągami. Klub wydawał własne czasopismo „Junak”, (redaktorem naczelnym był Andrzej Chciuk – przyszły pisarz i autor znanych wspomnień z Drohobycza „Ziemia księżycowa”), które ukazało się dopiero w Londynie w 1972 roku. Wspomnienia doczekały się ukraińskiego przekładu Natalii Rylskiej w 2011 roku.

Junak, 1939

Wybuchła wojna i wszystkie rozgrywki piłkarskie wstrzymano. W nocy z 18 na 19 września, już po wejściu wojsk sowieckich, drużyna Junaka, prawie w pełnym składzie, z prezesem Mieczysławem Młotkiem, opuściła Drohobycz i ewakuowała się do Węgier. Przypadkowo w mieście pozostał jedynie Bolesław Gabowski, który w sezonie 1941 roku rozegrał sześć meczy za moskiewski Spartak.

Wojenna epopeja drohobyckich sportowców warta jest oddzielnej publikacji, ale wystarczy wspomnieć, że piłkarze, już w mundurach wojskowych, grali na boiskach Bliskiego Wschodu, zwyciężając reprezentacje Iranu 2:1, Iraku – 6:1, reprezentacje floty angielskiej – 4:1 i zwyciężając kluby egipskie.

Większość zawodników po wojnie trafiła do Anglii, gdzie nadal grali. Największe sukcesy osiągał Stanisław Geruli (1914–1979), broniąc bramek angielskich klubów Orient I Volhemston. Z tym ostatnim doszedł nawet do finału rozgrywek klubów amatorskich Wielkiej Brytanii i 28 kwietnia 1952 roku jego drużyna zwyciężyła na stadionie Wembley Leyton 2:1. Później był trenerem, dziennikarzem, właścicielem niewielkiego hoteliku. Zmarł w Anglii, ale pochowany został w Krakowie na Cmentarzu Rakowickim, jak sobie tego zażyczył.

Bolesław Gabowski (1913–1979), po rozgrywkach w moskiewskim Spartaku, trafił z armią gen. Andersa na Bliski Wschód i dołączył do kolegów.

Władysław Szewczyk (1913–1992), chociaż niewielkiego wzrostu, grał jako centralny napastnik i był nadzwyczaj szybki. Był jednym z niewielu, którzy po wojnie wrócili do Polski i grał za swoja Cracovię, z którą w 1948 roku zdobył mistrzostwo Polski. W latach 80. był działaczem Solidarności.

Jan Hemerling (1907–?) był różnorodnym sportowcem i grał na pozycji rozgrywającego. Oprócz piłki nożnej grał też w hokeja, gdzie miał o wiele lepsze osiągnięcia i należał do elity polskich hokeistów. Brał udział w mistrzostwach Europy w latach 1929 i 1931, w składzie lwowskiej Pogoni był mistrzem kraju w 1933 roku. po wojnie znalazł się w Australii, gdzie był biznesmenem, dziennikarzem, a dalej jego ślady się gubią.

W Anglii znalazł się i pozostał do śmierci główny twórca Junaka Mieczysław Młotek (1893–1986), który wiele lat swego życia poświęcił na tworzenie kroniki Junaka i historii jego zawodników. Z jednym nie mógł się pogodzić do ostatnich chwil swego życia: – Dlaczego historia była tak niemiłosierna i nie poczekała z wybuchem wojny po pierwszym meczu Junaka w wyższej lidze w Drohobyczu? Byliśmy o krok od celu… – zapytywał.

Jan Jaremko
Tekst ukazał się w nr 2 (294) 30 stycznia – 12 lutego 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.