Opuścił nas Bolesław Opałek

-a A+

…Coraz nas mniej z naszego świata,
Co się oddala i odlata
I tylko po nim dzwony dzwońcie…

Te słowa Mariana Hemara zawsze przychodzą mi na myśl, gdy nadchodzi kolejna, smutna wiadomość, że oto odszedł do Pana…

Opuścił nas Bolesław Opałek – człowiek niesłychanie skromny, ofiarny i zawsze jakby ukrywający się za swoimi szlachetnymi akcjami, przeznaczonymi dla rodaków za bliską kresową granicą. Poznaliśmy się w 1988 roku, kiedy to zespół naszego teatru pojawił się w Rzeszowie. Bolesław odtąd nigdy nie opuścił naszej kolejnej wizyty, zawsze uśmiechnięty i serdeczny witał nas na scenie i za kulisami oraz cieszył się niepomiernie, że nas ogląda, mówiąc, że jest dumny z artystycznych dokonań naszej sceny. Ale Bolek, bo od razu mówiliśmy sobie „po imieniu”, był szczególnie drogą osobą memu sercu, gdyż był synem wybitnego lwowianina – bibliofila, historyka, pedagoga, przedwojennego dyrektora szkoły św. Marii Magdaleny – Mieczysława Opałka. I właśnie jego podpis figuruje na moim pierwszym szkolnym świadectwie z 1941 roku. I to nas jeszcze bardziej zbliżyło – pamięć o ojcu, zaś książka „Lwów – wspomnienia z młodości” była jedną z pierwszych leopolitanów, którą można było nabyć w lwowskiej księgarni „Drużba”.

Nasze teatralne wizyty w Rzeszowie stały się coraz rzadsze, ale z Bolesławem spotykaliśmy się na zebraniach oddziału Towarzystwa „Wspólnota Polska”, w których zawsze aktywnie uczestniczył. W przerwach dzieliłem się z nim ostatnimi lwowskimi nowinkami, których zawsze był ciekaw. Niestety, stan zdrowia nie pozwalał mu ostatnio bywać we Lwowie zbyt często, wciąż jednak wracał tam myślami. W osobie Bolesława Opałka żegnamy kolejnego przyjaciela. Skromną, a jakże ważną postać naszego Lwowa.

Zbigniew Chrzanowski
Tekst ukazał się w nr 2 (294) 30 stycznia – 12 lutego 2018

Info:
Bolesław Władysław Opałek – urodził się 07.04.1925 r. we Lwowie. Syn Mieczysława, znanego lwowskiego bibliofila, wieloletniego dyrektora szkoły im. Marii Magdaleny, był żołnierzem AK Okręgu Lwów, uczestnikiem akcji „Burza” we Lwowie w stopniu porucznika, i nosił pseudonim „Żbik”.

Swoje powojenne życie związał z Rzeszowem. Nieustannie stał na straży pamięci o Lwowie i Kresach Południowo-Wschodnich. Był wieloletnim prezesem Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Dopóki starczyło mu sił, starał się wspomagać Polaków, pozostałych po wojnie we Lwowie.

Był inicjatorem wielu akcji upamiętniających wydarzenia historyczne na Kresach. Dzięki jego staraniom w Rzeszowie na Kościele Św. Krzyża przy ul. 3 Maja znajduje się pamiątkowa tablica poświęcona lwowskim profesorom, zamordowanym przez Niemców w lipcu 1941 r, zaś w Łańcucie – tablica poświęcona wybitnemu dowódcy lwowskiej Armii Krajowej ppłk. Bolesławowi Tomaszewskiemu ps. „Ostroga”. Był organizatorem uroczystości upamiętniających ofiary ludobójstwa Polaków na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1943-1948. Autor wielu wspomnień o rodzinnym Lwowie, wydał też książkę wspomnień o swoim ojcu.

Decyzją prezydenta PR Andrzeja Dudy z 23 września 2017 r. otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi na rzecz upamiętniania historii Kresów Południowo-Wschodnich oraz działalność społeczną.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.