73. rocznica zagłady Huty Pieniackiej

-a A+

26 lutego w ramach obchodów 73. rocznicy zagłady polskiej wsi Huta Pieniacka biskup Witalij Skomarowski, ordynariusz diecezji łuckiej i administrator apostolski diecezji kijowsko-żytomierskiej odprawił, z polecenia arcybiskupa lwowskiego Mieczysława Mokrzyckiego, nabożeństwo ekspiacyjne z powodu zburzenia w styczniu br. krzyża przez nieustalonych sprawców oraz poświęcił wraz z greckokatolickim biskupem sokalsko-żółkiewskim Mychajłem Kołtunem ustawiony tam z inicjatywy Ukraińców podobny krzyż z granitu.

W dorocznych obchodach, które przy wsparciu Konsulatu Generalnego RP we Lwowie organizuje Stowarzyszenie „Huta Pieniacka” uczestniczyli przedstawiciele rodzin byłych mieszkańców Huty Pieniackiej z Polski, duchowieństwo, delegacje z RP i władze obwodu lwowskiego, miejscowe organizacje polskie oraz społeczność ukraińska. Obchody zaszczycili swoją obecnością poseł na Sejm RP Małgorzata Gosiewska, ambasador RP na Ukrainie Jan Piekło, ambasador Ukrainy w RP Andrij Deszczycia, konsul generalny RP we Lwowie Wiesław Mazur.



Na początku głos zabrała Małgorzata Gośniowska-Kola, prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka.

- Jest to dla nas dzisiaj dzień szczególny – powiedziała. – Przyjeżdżamy tu od wielu już lat, by złożyć hołd pamięci, aby pomodlić się za naszych bliskich, za nasze rodziny, za Polaków bestialsko pomordowanych w tym miejscu 28 lutego 1944 roku. Przyjeżdżamy tutaj jak zawsze z pamięcią i z modlitwą. – Wspomniała też o uczestnikach Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, którzy przyjeżdżali tutaj pod przewodnictwem śp. Wiktora Węgrzyna. – Wszyscy mamy też świadomość, że dzisiejsza uroczystość odbywa się w innej atmosferze, ponieważ niedawno ten pomnik został zniszczony. Dzisiaj widzimy odnowiony granitowy krzyż. Z wielkim bólem odebraliśmy atak na pomnik w Hucie Pieniackiej, był to bowiem atak na krzyż, czyli na znak prawdy. A jednak znaleźli się ludzie, dzięki którym możemy dziś stanąć przed nowym granitowym krzyżem. Chcemy wiedzieć komu za to podziękować. W tej chwili tego nie wiemy. Pragniemy też podziękować za obecność przedstawicielom miejscowych władz oraz wszystkim ludziom dobrej woli. Wierzę głęboko, że gromadzi nas tutaj modlitwa i pamięć, nie po to, by kogokolwiek rozliczać. Jest to po prostu pielęgnowanie pamięci i prośba o modlitwę. Jest to troska o naszą przyszłość. O naszą tożsamość. W tym celu tu się gromadzimy, tworzymy tu dobrą wspólnotę.



- Zebraliśmy się w tym miejscu, by ustała tak zwana „wojna na pomniki” – zaznaczył biskup Witalij Skomarowski, wzywając do modlitwy za zmarłych.

Greckokatolicki biskup Mychajło Kołtun dodał, że właśnie dziś 26 lutego, Kościoły wschodnie obchodzą przed Wielkim Postem niedzielę przebaczenia win i wezwał wszystkich obecnych, by przebaczyli winy, dokonane przez Ukraińców i Polaków.

W modlitwie ekumenicznej uczestniczyli katolicy dwóch obrządków i prawosławni.

- Przyszliśmy z Werchobuża, sąsiedniej wioski, ażeby uszanować zamordowanych w 1944 roku Polaków, mieszkańców Huty Pieniackiej – powiedział pan Wasyl. – Byliśmy tu również przed laty podczas uroczystości z udziałem prezydentów Kaczyńskiego i Juszczenki. Nikt z miejscowych nie mógł zniszczyć tego krzyża. Komuś zależało na tym by skłócić Ukraińców i Polaków.



Zauważyliśmy też znajomych motocyklistów z Polski.

- Nie mogliśmy dzisiaj z kolegami nie przyjechać – powiedział Leszek Rysak. – Będziemy przyjeżdżać i w następnych latach, bo czujemy się solidarni z mieszkańcami Huty Pieniackiej. Nie tylko wspominamy, nie tylko o niej mówimy, ale również ją od czasu do czasu zasiedlamy. Przyjeżdżając, rozbijając namioty, nocując…

W tym roku nie było apelu pomordowanych mieszkańców Huty Pieniackiej. Ich nazwiska można znów odczytać na oczyszczonych z farby tablicach kamiennych. Nikt też nie wymieniał sprawców zagłady tej wsi. Nie było mowy o tych, którzy w styczniu br. dokonali tu aktu wandalizmu. Anonimowi są też dobrodzieje, którzy odbudowali kosztowny krzyż. Wśród przemówień padły jednak słowa, że idea odnowienia należy do Wołodymyra Seredy ze Lwowa, prezesa organizacji społecznych, które skupiają rodziny Ukraińców, wysiedlonych po drugiej wojnie światowej z Polski do ZSRR.

Ambasador RP na Ukrainie Jan Piekło podziękował Ukraińcom za odnowienie pomnika. Został odczytany list wicepremiera RP, ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego prof. Piotra Glińskiego, który odczytała szef Gabinetu Politycznego Ministra Agnieszka Tymińska.

Władze obwodu lwowskiego w swoich przemówieniach nie ukrywały, iż oczekują, że za gestem ukraińskiej społeczności lokalnej, która odbudowała pomnik w Hucie Pieniackiej, pójdą też Polacy, którzy w taki sam sposób odbudują zdewastowane upamiętnienia ukraińskie w Polsce. Podczas uroczystości zauważono młodego człowieka z flagą czerwono-czarną oraz tablicą ze zdjęciami takich miejsc. Ukraińska policja poprosiła go, by opuścił teren uroczystości żałobnych.

Zdaniem zastępcy przewodniczącego Sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą Małgorzaty Gosiewskiej symboliczny gest biskupów był bardzo wzruszający i przejdzie do historii relacji polsko-ukraińskich:

- Naprawa przez miejscową ludność skutków brutalnego czynu, który został dokonany na tym pomniku, na tym świadectwie historii to kolejny symbol – zaznaczyła. – Do tej pory pomnik był symbolem dramatu, jaki się tutaj dokonał przed laty, a w tej chwili jest również symbolem pojednania, kolejnego kroku, jaki się dokonał i tą drogą musimy iść. Jestem przekonana, że tak właśnie będą wyglądać dalsze nasze losy. Chęć i wola jest. Jednak nasz wspólny wróg usiłuje nam to utrudnić. To agresor, który napadł na Wschodnią Ukrainę, z którym Ukraina musi toczyć wojnę. Agresor, który zabrał Krym i wciąż dokonuje zbrodni wojennych. Jest to nasz wspólny wróg, który nie jest zainteresowany naszymi dobrymi relacjami. Nie jest zainteresowany stabilną, mocną, silną i demokratyczną Ukrainą. Będzie on robić wszystko, by nasze relacje nie układały się dobrze. Ale możemy temu przeciwdziałać. Możemy nasze relacje budować, układać i myśleć o przyszłości.

Wciąż są aktualne i wciąż pozostają zadaniem do wykonania słowa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który był wielkim orędownikiem pojednania polsko-ukraińskiego. Ale też mówił, że to pojednanie może być zbudowane jedynie na prawdzie. Mamy prawo tej prawdy się domagać. Chcemy prawdy, lecz dochodzenie do niej jest też pewnym procesem i my to rozumiemy. Ten proces się toczy i to jest najważniejsze.

Zrozumienie bólu, zrozumienie drugiej strony rodzi się jedynie z poznania prawdy. Tu jest wielkie zadanie dla historyków, ale historycy bez pewnego przyzwolenia politycznego należycie nie będą pracować. Więc my jako politycy też mamy tutaj przed sobą wielkie zadanie. Polityka historyczna to jedno, ale musi jej towarzyszyć edukacja. Pojednanie musimy budować na nowym pokoleniu. Pewnych rzeczy w starych umysłach może już nie jesteśmy w stanie zmienić. Ale rosną nam wspaniali młodzi ludzie, którzy często tej historii nie znają. Musimy zbudować mechanizmy, które pozwolą im tę historię poznać i zgłębić. Jest to np. wymiana młodzieży, wspólne akcje, wspólne projekty, poszukiwanie grobów, docieranie do świadków. Ale wspólne, polsko-ukraińskie działania. Postawmy na młode pokolenie.

I w Polce, i na Ukrainie są politycy którzy nie są zainteresowani porozumieniem polsko-ukraińskim, którzy swą przyszłość wiążą z Rosją. Nie przekonamy ich, to oczywiste. Oni mają po prostu inne interesy. Natomiast ci, którzy chcą pojednania, to ludzie którzy twardo chodzący po ziemi i wiedzący, że jesteśmy przeznaczeni do bliskiej współpracy. Jesteśmy przecież najbliższymi sąsiadami. A więc musimy sobie te relacje ułożyć. Chcemy czy nie chcemy. Jednym może się to podobać, innym nie, ale jesteśmy sąsiadami, bliskimi narodami. Tu nie trzeba wielu zachęt. To po prostu będzie się działo, ale, jak mówię, budowane na prawdzie. Jeśli nie wyjaśnimy pewnych rzeczy z naszej historii, historii trudnej, to ta historia zawsze będzie stawała między nami i będzie zawsze przez tę trzecią, nieprzyjazną nam siłę wykorzystywana. A więc w naszym dobrze pojętym wspólnym interesie jest wyjaśnienie tej historii. Żeby nikt jej nie wykorzystywał przeciwko nam – mówiła posłanka na Sejm RP Małgorzata Gosiewska.



- Wierzę że i Polacy, i Ukraińcy mają tyle mądrości, że zdają sobie sprawę, w jakich czasach żyjemy – powiedział w rozmowie z dziennikarzem Kuriera ambasador RP na Ukrainie Jan Piekło. – Grozi nam stary wspólny wróg, który stara się podważyć stabilizację istniejącego porządku w Europie. Powinniśmy po prostu, mając tę mądrość i tę świadomość rozwiązać ten problem na wszystkich możliwych poziomach. A myślę, że jednym z takich najważniejszych poziomów jest poziom lokalny. Poziom samorządowy. Myślę, że można tam zrobić znacznie więcej, niż na poziomie rządowym.

Jan Piekło nie ukrywał, że w tej chwili rzeczywiście brak jest wiedzy z jednej i z drugiej strony, zwłaszcza o szczegółach historii, która często była manipulowana przez komunistów. – Prawda jest też taka, że nie zawsze mamy dostęp do wszystkich możliwych archiwów i materiałów. Niektóre z tych archiwów znajdują się gdzieś daleko, na przykład w Moskwie i po prostu nie mamy do nich dostępu, i możliwe, że kryją one tajemnice, które wiele spraw mogłyby wyjaśnić. Powinniśmy też przede wszystkim panować nad emocjami i nie dać się skłócić, bo kiedy Polscy i Ukraińcy są skłóceni, wówczas i Polacy, i Ukraińcy przegrywają.

Po zakończeniu uroczystości prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka Małgorzata Gośniowska-Kola powiedziała dla Kuriera:

- Podczas dzisiejszej uroczystości, podobnie jak podczas wielu poprzednich, przede wszystkim w skupieniu modliliśmy się za ofiary z Huty Pieniackiej. Byliśmy głęboko dotknięci, gdy ten krzyż został niedawno sprofanowany, ponieważ został zniszczony znak naszej wiary i prawdy. Dziś jesteśmy mile zaskoczeni faktem, że krzyż został odnowiony. Różni się wprawdzie od poprzedniego, nie ma wszystkich napisów. Będziemy oczywiście starać się o to, by była przywrócona wersja pierwotna, z cytatem: Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej, do Ciebie, Panie, woła ten głos! (Kornel Ujejski)

My też wołamy w tym miejscu właśnie o prawdę o Hucie Pieniackiej.

Prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka zapewniła, że członkowie stowarzyszenia będą nadal przyjeżdżać co roku, ażeby oddać cześć ofiarom zbrodni i modlić się w ich intencji.

Konstanty Czawaga

01/01/1970 01:00

15/10/2007 16:42

Huta Pieniacka – Rajd Pamięci 2007

Pamiętając o przeszłości, budujmy lepszą przyszłość

16/09/2014 09:03

Prawdziwy gest pojednania

25 sierpnia bieżącego roku grekokatolicka wspólnota pobliskiej wsi Hołubica przekazała na ręce ocalałych z zagłady mieszkańców i ich potomków, prawdziwą relikwię, monstrancję z nieistniejącego już kościoła parafialnego w Hucie Pieniackiej pod wezwaniem Św. Andrzeja Boboli.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.