Hugo Kołłątaj – zwycięski i tragiczny

-a A+

28 lutego przypada 205. rocznica śmierci Hugona Kołłątaja.

Dlatego warto przybliżyć postać i dokonania tego przedstawiciela polskiego oświecenia. Był on – jak zauważa Krzysztof Krajewski – duszą wszelkich poczynań reformatorskich, inicjatorem wielu akcji, działaczem politycznym nieprzeciętnej miary i wybitnym pisarzem. Skupił wokół siebie grono postępowych publicystów, literatów i ludzi światłych. Otworzył w swoim mieszkaniu biuro informacji zwane „Kuźnicą Kołłątajowską”. Pisarz Wacław Berent określił działalność Kuźnicy słowami: „Agitacja Kołłątajowska działała sprawnie. Cała Warszawa czytała. Skry z Kuźnicy na odległym Solcu osypywały stolicę. I tliły się wszędy”.

Hugo Kołłątaj – człowiek wszechstronnie wykształcony, duchowny, mąż stanu oraz „wódz” ówczesnej polskiej demokracji, działacz Komisji Edukacji Narodowej, z ramienia której zreformował Akademię Krakowską, a następnie przez parę lat kierował nią jako rektor (1783–1786). Obdarzony prawdziwym talentem pisarskim, wybitny stylista, umiejący trafić do umysłów i serc rodaków. Wykorzystując zasady retoryki zwracał się do Polaków, którzy podjęli w państwie reformy: „Człowiek i jego bezpieczeństwo, obywatel i jego szczęśliwość, ojczyzna i jej całość będą jedynym prawidłem robót waszych” (Do Prześwietnej Deputacji).

Stał się twórcą konkretnego programu naprawy Rzeczypospolitej i „ojcem” Konstytucji 3 Maja. Można powiedzieć, że był zwycięskim i tragicznym zarazem politykiem, przeżył bowiem i zwycięstwo, i klęskę swojego dzieła. Po uchwaleniu Konstytucji piastował urząd podkanclerza koronnego, w czasie insurekcji kościuszkowskiej wchodził w skład Najwyższej Rady Narodowej. Nasuwa się pytanie, dlaczego był tragicznym politykiem? Wiąże się to z tragicznym okresem historii narodu polskiego, gdy po niespełna ośmiu miesiącach insurekcja kościuszkowska – polskie powstanie narodowe przeciw Rosji zakończyło się klęską, co zaważyło również na jego losie. 4 listopada 1794 roku Rosjanie zdobyli warszawską Pragę, dokonali tam okrutnej rzezi mieszkańców. Hugo Kołłątaj wraz z innymi działaczami opuścili wówczas potajemnie Warszawę. Minister pruski Christian Henrich Haugwitz za udział w Powstaniu Kościuszkowskim i ucieczkę z Warszawy wysłał za nim 18 listopada 1794 r. list gończy.

Czas, w którym Hugo Kołłątaj przeżywał ciężkie chwile swego życia w jego biografii jest mało znany. Przez długie lata nie znaliśmy prawdy o jego przeżyciach po upadku Rzeczypospolitej. 6 grudnia 1794 roku po klęsce insurekcji kościuszkowskiej, Kołłątaj został aresztowany przez władze austriackie. Aresztowanie – jak podaje M. Janik – miało miejsce między Jarosławiem a Przemyślem, w karczmie, gdzie Kołłątaj nocował. Są też opinie, że mogło to być Radymno. Sam Kołłątaj podaje, że miejscem aresztowania był Przemyśl (J. Polkowski, Dziennik Księdza Hugona Kołłątaja). Po tygodniowym pobycie w areszcie 18 grudnia 1794 r. został przewieziony do więzienia stanu w Ołomuńcu (na Morawach), i kolejno do twierdzy w Josephstadt, gdzie przebywał do 1795 roku, skąd ponownie osadzono go więzieniu w Ołomuńcu. Dzięki staraniom rodziny reskryptem Franciszka II został 9 października 1802 roku uwolniony z zastrzeżeniem, że nie może przebywać w granicach Cesarstwa. Więzienie opuścił ostatecznie 7 grudnia 1802 roku.

Przez osiem lat katorgi był poniżany i okrutnie traktowany. Profesor P. Żbikowski w opracowaniu Poezji Więziennych Hugona Kołłątaja przywołuje ten smutny okres życia: „Umieszczono Kołłątaja w ciemnym lochu, gdzie pozbawiony opieki lekarskiej nękany był atakami podagry. Pozostał tam przez osiem lat jako więzień stanu. Niemal z dnia na dzień jeden z pierwszych dostojników Rzeczypospolitej stał się bezimiennym więźniem numer cztery zależnym od dobrej woli byle oficera austriackiego”. Pozbawiono go wszelkich dóbr, honorów i zaszczytów. Warunki więzienne były okrutne, zwłaszcza początkowo. Później uległy nieco poprawie i wówczas mógł się poświęcić pracy pisarskiej. W więziennej celi powstały wzruszające liryki, w których opisał niedolę więźnia. Mają one charakter osobisty, pełne są rozpaczy i żalu. Obrazowały stan uczuć Kołłątaja, jego samotność i gorycz spowodowaną utratą niepodległości przez Polskę. Chociaż Kołłątaj nie pragnął by jego osobiste przeżycia wyrażone wierszem znalazły czytelników, stało się jednak inaczej. Musiało minąć wiele lat, by potomni mogli odkryć jego poezję więzienną. Jego przeżycia duchowe dobrze oddaje wiersz pt. „Moje smutki” (fragm.). Liryk ten nie wymaga komentarza, wyczuwa się w nim osobistą rozpacz więźnia numer cztery:

Żyję, jak pogrzebany w pośród wiecznej nocy,
Dni moje podobnymi do śmierci się stają.
Jak skaleczeni w boju, giną straszną męką,
W jeden grób zabitymi pospołu złożeni,
Brakowani od ludzi, w niebie zapomniani,
Zda się, żeś ich odepchnął za życia Twą ręką.
Tak ja, wtrąconym będąc w to srogie więzienie,
Gdzie mnie przepaść ogromna
od ludzi przedziela,
Gdzie słońce swego światła zbyt skąpo udziela,
A zewnątrz na mnie biją smutne śmierci cienie.

Podobny charakter ma wiersz Elegia II, w którym Kołłątaj mówi o stanie swego ducha i wyczerpaniu fizycznym:
Już rok minął, jak próżno nadzieja mnie łudzi,
Dzień przeszły równy temu,
co mnie ze snu budzi,
Jedna tylko choroba odmianę przynosi (…).
Zdrowie mię odstępuje, podagra się wzmaga,
Życie takie rzetelnym jest śmierci obrazem,
Pogrzebany w tych więzach, ledwie wiem, czy żyję (…)
Czy zasypiam wśród jęków, czy
ze snu się budzę,
Tym się trapię, że czuję, tym się tylko nudzę.

W Ołomuńcu oprócz wzruszających liryków więziennych powstała nowatorska praca geograficzna pt. „Rozbiór krytyczny zasad historii o początkach rodu ludzkiego”, a także utwory o charakterze onirycznym „Nad snami, czyli nad marzeniami nocnemi moje uwagi”. W tym okresie Kołłątaj pracował również nad zagadnieniami życia społecznego i politycznego.

Po uwolnieniu z więzienia złożył w kościele franciszkańskim w Krzemieńcu homagium odebrane przez marszałka Marcina Tarnowskiego pozwalające mu na korzystanie z praw obywatelskich. Nadal służył społeczeństwu swoją wiedzą i zaangażowaniem w krzewieniu nauki. Warto wspomnieć, że podczas pobytu na Wołyniu pomagał Tadeuszowi Czackiemu w zakładaniu Liceum Krzemienieckiego (1805 r.). Ostatnie lata swego życia spędził w Warszawie, z powodu konfiskaty swych dóbr przez targowiczan, niemal w ubóstwie. Tylko grono wiernych przyjaciół odprowadziło jego szczątki na cmentarz na Powązkach, zaś urna z sercem, zgodnie z wolą Kołłątaja zapisaną w testamencie, została złożona w Wiśniowej, gdzie mieszkał jego brat.

Ksiądz Hugo Kołłątaj mimo tragicznych przeżyć zapisał się w dziejach polskiego narodu jako światły mąż stanu, publicysta, pisarz i poeta. Jego dzieło O ustanowieniu i upadku konstytucji polskiej 3 Maja stało się ideowym testamentem i nakazem patriotycznym dla pokoleń Polaków od czasów niewoli do współczesności: „Polska (…) pokazała, iż w ustawach sejmu konstytucyjnego, w prawdziwym oświeceniu, rozsądnym prawodawstwie, uczuciu i szanowaniu praw najświatlejszym w Europie narodom dorównywa”.

Opracował Wojciech Skubisz
Tekst ukazał się w nr 3 (271) 14-27 lutego 2017

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.