Jak Polacy Charków budowali. Część XXXVII

-a A+

Polacy Charkowa we wspomnieniach Stanisława Nowaka (1874–1940)

W poprzednim opracowaniu na podstawie wspomnień Stanisława Nowaka zostali omówieni polscy studenci studiujący zarówno na Charkowskim Imperatorskim Uniwersytecie, jak i w miejscowym Instytucie Technologicznym, którzy na przełomie XIX–XX wieku w środowisku obcym, jakim był dla nich Charków, zmagali się o zachowanie ducha narodowego. Ku temu służyły polskie koła studenckie, które zrzeszały przybywających tu Polaków. Jednak nie sposób pominąć roli ówczesnych mieszkańców miasta Charkowa, do których garnęli się studenci i którzy w okresie ich studiów stawali się prawdziwymi wychowawcami i przyjaciółmi.

Zauważył to także student medycyny charkowskiego uniwersytetu Stanisław Nowak, który wiele miejsca we wspomnieniach poświęcił właśnie tym osobom, które były trzonem polskości i ostoją świadomości narodowej w tym mieście.

Jak już wspomniano, przybywający do tego miasta ludzie spotykali się z rzeczywistą mozaiką narodowościową. Mieszkali tu niemal wszyscy przedstawiciele krajów europejskich, a nawet ludzie spoza Europy. Najliczniejszą grupą byli Rosjanie, z tej też racji, że Charków terytorialnie należał do Imperium Rosyjskiego. Nie można zatem przejść obojętnie wobec zagadnienia stosunków międzyludzkich i międzynarodowych, jakie tu panowały.

Na gruncie uniwersyteckim „zachowanie się młodzieży rosyjskiej w stosunku do polskiej było na ogół poprawne; serdeczniejsze stosunki łączyły młodzież polską z Gruzinami, Ormianami i nielicznymi Karaimami i Tatarami; Litwini odnosili się do Polaków wrogo, Żydzi zachowywali się obojętnie. W razie jakichkolwiek masowych wystąpień młodzieży rosyjskiej na terenie któregokolwiek zakładu naukowego młodzież polska solidaryzowała się zazwyczaj z młodzieżą rosyjską, występowała jednak nie jako organizacja polska, lecz jako grupa słuchaczy danego zakładu naukowego”.

Na temat grupy studentów z kursu tak wypowiadał się Stanisław Nowak: „Większość naszych kolegów kursowych stanowili Rosjanie, trzecią część – Żydzi rosyjscy; było kilku Polaków, Litwinów i ze trzydziestu Ormian i Gruzinów. Najserdeczniej traktowali nas Ormianie i Gruzini; byli to na ogół bardzo mili i sympatyczni koledzy, nie zdradzali dużego wyrobienia politycznego i nie mieli zbyt silnego poczucia odrębności narodowej; kultura rosyjska imponowała im bardzo. Nieraz opowiadaliśmy im o stosunkach politycznych polsko-rosyjskich, o tem, co się dzieje w Kongresówce, słuchali nas uważnie i patrzyli na nas z wielkim respektem, widzieli w nas przedstawicieli wielkiego narodu, który miał swoją wielką kartę w dziejach Europy; Polska była dla nich jednak zawsze czemś mitycznem i mglistem. Rosjanie szanowali nas za naszą wytrwałą pracę. Żydzi odnosili się do nas dość życzliwie. Najgorsi byli Litwini, którzy kryli się nawet przed nami ze swoją narodowością, rozmawiali ze sobą najczęściej po rosyjsku i do nas zwracali się również w tym języku, choć władali językiem polskim i wiedzieli, że jesteśmy Polakami. W rozmowach z Litwinami przebijał się zawsze ich żal do Polaków za to, że Polacy spolszczyli Litwę”.

Carska Rosja i jej „niezdrowe stosunki”, wyrażające się w zaprowadzaniu cenzury, spowodowały, że zwłaszcza wśród studentów rozwinęła się nielegalna działalność, zmierzająca do obalenia caratu. Wszystkie uniwersytety były pozbawione autonomii, a młodzież poddawano kontroli inspektorów i ich pomocników. „Rosja była państwem – pisał Stanisław Nowak – gdzie dla fałszywie pojętego interesu państwa, gwałcono sumienia ludzkie i gdzie obawiano się jak złego Belzebuba autonomii uniwersyteckiej”. Takie podejście do młodzieży zrodziło szereg buntów i aktów nieposłuszeństwa, jakie miały miejsce na rosyjskich uniwersytetach w XIX wieku, a o których już wspominano w poprzednich opracowaniach.

W wydanym w 1933 roku opracowaniu pt. „Z moich wspomnień” Stanisław Nowak wiele miejsca poświęcił samym Polakom mieszkającym w Charkowie. Chcąc przedstawić polskość Charkowa w ogólnych zarysach, tak pisał: „Kolonia polska w Charkowie w roku 1895 liczyła przeszło dwa tysiące osób; inteligencji polskiej w Charkowie było bardzo dużo. Organizacyjne życie kolonii polskiej koncentrowało się głównie w Katolickiem Towarzystwie Dobroczynności; silnym łącznikiem był kościół katolicki, gdzie co niedzielę i co święto gromadziła się prawie cała kolonia polska. Teatry amatorskie i bale polskie zbierały kilka razy do roku całą inteligencję polską. Najsilniejszy wpływ na towarzyskie życie kolonii polskiej i na utrzymywanie w niej ducha polskości wywierało dwustu kilkudziesięciu studentów polskich. Kolonia polska w Charkowie była ośrodkiem duchowym i stolicą licznej rzeszy Polaków, mieszkających w Południowej Rosji. W olbrzymich zakładach przemysłowych i górniczych Południowej Rosji, od Jekaterynosławia do Taganroga, pracowały setki inżynierów polskich i tysiączne rzesze różnych pracowników fabrycznych; wszyscy oni utrzymywali żywą łączność z kolonią polską w Charkowie”.

W 1895 roku wśród Polaków Charkowa na pierwszy plan wybijały się dwa polskie domy rodziny Kwiatkowskich i rodziny zmarłego już wówczas dra Władysława Frankowskiego.

Mieszkając przez sześć lat w Charkowie Stanisław Nowak nawiązał szereg znajomości z wieloma tutejszymi rodzinami polskimi. Niektórzy przybyli tu niedawno i w nowym środowisku czuli się jako obcy i niechciani. Ponadto „spotykało się rodziny dawno już osiadłe w Rosji; jedni Polacy marzyli o powrocie do kraju, inni stracili już wszelką nadzieję powrotu i pogodzili się ze swoim losem; byli tacy, co byli głęboko przeniknięci duchem polskim i uważali się za nierozerwalną cząstkę Ojczyzny, byli i tacy, co byli tylko z pochodzenia Polakami i których łączyła z polskością tylko wiara”.

Z dużym jednak pietyzmem i namaszczeniem wspominał o profesorach Polakach charkowskiego uniwersytetu takich, jak Aleksander Mickiewicz, Leon Cienkowski, Władysław Rothert, Julian Pęski czy też Teodor Opęchowski, o którym mówił, że „miał dar szerokiego i nieco filozoficznego ujmowania przypadków chorobowych, czem imponował swoim słuchaczom; ujmował ich również pewnemi wielkopańskiemi manierami i europejskiem obejściem się z chorymi; wysławiał się językiem potoczystym, gładkim, tak że wykład jego był zawsze bardzo zajmujący i gromadził dużą liczbę studentów, studenci lubili bardzo prof. Opęchowskiego i mieli dla niego duży respekt i sentyment”.

To właśnie profesorowie, znaczna grupa mieszkających tu Polaków, kościół katolicki oraz polskie życie społeczne chroniły tutejszych mieszkańców przed wynarodowieniem się i „były tarczą, która broniła wiary i języka”. Jedyną organizacją społeczną o charakterze wyjątkowo polskim było Katolickie Koło Dobroczynności.

Mówiąc o najwybitniejszych postaciach ówczesnego Charkowa poza profesorami uniwersytetu, Stanisław Nowak wspomniał o kilku postaciach dotychczas zapomnianych w historii polskości tego miasta. W pierwszej kolejności wspomniał osobę dra Bronisława Przewalskiego, mówiąc, że „był najzdolniejszym chirurgiem w Charkowie; cieszył się wielkiem uznaniem publiczności charkowskiej; z kolonią polską i młodzieżą polską utrzymywał bardzo luźne stosunki, chirurgia była dla niego wszystkiem”.

Dalej zaś relacjonował: „Bardzo miłą i sympatyczną postacią był Reczko, inspektor jednego z Tow. Ubezpieczeń od ognia; zarówno on, jak i jego żona, byli bardzo inteligentnymi i uczynnymi ludźmi i byli bardzo lubiani przez młodzież polską. Reczko, należał do najczynniejszych członków kolonii. Typowymi autochtonami charkowskimi byli dwaj bracia Spława-Neymanowie. Były to bardzo charakterystyczne i bardzo popularne na gruncie charkowskim postacie, z wyglądu, z zachowania się, z buńczuczności, z marsowej postawy i z sumiastych wąsów istne typy starych polskich szlachciców. Domy Neymanów należały do liczby tych, gdzie młodzież zbierała się bardzo często i bardzo chętnie. Do domów, w których studenci byli zawsze mile widziani, należały domy Sikorskiej, Cichockiej, Roszkowskich, Mrajskich i wielu innych. Zawsze gościnną była dla młodzieży polskiej staruszka, wdowa po ś.p. dr. Frankowskim i jej córka Polańska; w salonach jej przez parę lat zbierał się co niedzielę chór studencki polski.

W roku 1900 osiadł w Charkowie inż. Wilga, szwagier dyrektora z Kamienskoje, inż. Jasiukowicza, zwanego niekoronowanym królem polskim na Południu Rosji. Byli to ludzie bardzo zamożni, prowadzili dom na szeroką skalę; bywała u nich młodzież polska; Wilgów nie znałem bliżej, gdyż wkrótce po ich przyjeździe opuściłem Charków na zawsze”.

Nie pominął również wspomnień na temat wspominanego w poprzednich opracowaniach Leona Kozłowskiego, który jako student brał czynny udział w wiecach, wygłaszając płomienne przemówienia, wzywając do walki w panującym systemem. „Popularność jego była nadzwyczajna – pisał Stanisław Nowak – cieszył się zaufaniem nie tylko młodzieży, lecz i wszystkich liberalnych i radykalnych kół społeczeństwa rosyjskiego w Charkowie, był duszą młodzieży”. Dalej wspomniany doktor Nowak wyodrębnił szczególne jakości Kozłowskiego w czasie wieców, które wyraził w dłuższym opisie: „Niezależnie od daru słowa, jakim był obdarzony, umiał on w sposób bardzo umiejętny panować nad zbudzonymi umysłami wiecowników, co było rzeczą niełatwą w stosunkach rosyjskich; trzeba było nie tylko umieć jasno wyłożyć postulaty, do jakich się dążyło, lecz umieć również zwalczyć niepoczytalne wystąpienia różnych mówców, którzy mówili „principialno”, a nieraz i mowy ukrytych prowokatorów i szpiclów, którzy stawiali krańcowe niewykonalne żądania, by rozbić lub ośmieszyć. Kozłowski potrafił po mistrzowsku omijać wszystkie tego rodzaju niebezpieczne rafy i przezwyciężać groźne przeszkody, piętrzące mu się w drodze”.

Po jednym z takich wieców w 1899 roku władze podjęły decyzję o zamknięciu charkowskich uczelni i usunięciu wszystkich studentów, którzy po deklaracji, że nie będą organizować dalszych wieców, zostali ponownie przyjęci na uniwersytet. Kolejne manifestacje miały miejsce w 1901 roku, który ostatecznie zakończył się rozbiciem ruchu młodzieżowego i aresztowaniem i wydaleniem wszystkich organizatorów zamieszek studenckich. Do nich oczywiście włączono i przewodniczącego ruchu studenckiego Leona Kozłowskiego, który tuż przed ukończeniem studiów w 1901 roku został aresztowany i wywieziony do Petersburga. Nowak tak relacjonował o jego deportacji z Charkowa: „Opowiadano mi później, że jego deportacja nosiła charakter żywiołowej i masowej demonstracji tysięcy mieszkańców Charkowa. W czasie przewożenia go przez miasto na stację kolejową olbrzymie tłumy zebrały się na ulicach i przed dworcem kolejowym i wznosiły na cześć Kozłowskiego okrzyki, zarzucając go kwieciem. Wyjeżdżał jak prawdziwy wódz nie tylko młodzieży, lecz i olbrzymiej części ludności charkowskiej; był to przedsmak tych nastrojów, jakie miały ogarnąć Rosję w kilka lat później w roku 1905”.

W 1901 roku Stanisław Nowak opuścił na stałe Charków. Przez pewien czas pracował w Krakowie, a następnie wyjechał do Lwowa, gdzie do 1902 roku pracował w klinice prof. Antoniego Marsa, a następnie prof. Ludwika Rydygiera. W lipcu 1902 roku zamieszkał w Częstochowie, gdzie pierwotnie znalazł zatrudnienie w przytułku położniczym, a następnie został lekarzem kolejowym. Od 1906 roku prowadził też wykłady z zakresu higieny, anatomii i zoologii w gimnazjum Waleriana Kuropatowskiego.

Obok pracy lekarskiej i pedagogicznej Stanisław Nowak angażował się w działalność społeczną, uczestnicząc w życiu wielu towarzystw społeczno-oświatowych, w tym jako sekretarz Towarzystwa Lekarskiego Częstochowskiego, Towarzystwa Lekarzy Polskich w Częstochowie. Ponadto był aktywnym członkiem Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia”, Towarzystwa Dobroczynności dla Chrześcijan i wielu innych.

W tym też czasie założył rodzinę, poślubiając Stanisławę Wandę ze Stenclów. Z tego małżeństwa miał dwóch synów: Janusza (1906–1911) i Janusza Stanisława, urodzonego w 1912 roku.

Prowadził szeroką działalność charytatywną i społeczną, zakładając m.in. w 1915 roku lecznicę ginekologiczno-położniczą. Był inicjatorem budowy Muzeum Higienicznego.

Angażował się również w latach 1916-1933 w życie polityczne miasta. Ciesząc się ogromnym autorytetem i zaufaniem, zarówno jako lekarz, jak i obywatel był tam wybierany prezesem rady miejskiej (1919–1925) oraz wiceprezydentem miasta Częstochowy (1928–1930). Za ogromny wkład w rozwój miasta został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi.

Wybuch II wojny światowej zastał go w mieście, gdzie nadal wiele się angażował w działalność medyczną, jak i społeczną. Po zajęciu Częstochowy przez wojska hitlerowskie rozpoczął się, podobnie jak i w innych polskich miastach, okres eksterminacji miejscowej inteligencji. Dnia 4 czerwca 1940 roku w ramach częstochowskiej akcji pod kryptonimem „AB” zostało aresztowanych wielu inteligentów miasta w tym także dr Stanisław Nowak, który wraz z innymi został rozstrzelany 3 lipca 1940 roku.

Nie pomijając jego licznych zasług, jakie posiadał na gruncie lekarskim, społecznym, oświatowym i ludzkim w Częstochowie, na szczególną uwagę zasługują jego wspomnienia opublikowane w 1933 roku, gdzie wiele miejsca dr Stanisław Nowak poświęcił okresowi charkowskiemu. Opracowania te w perspektywie badań nad dziejami Polaków w Charkowie stanowią bezcenne źródło informacji o życiu polskiej kolonii, jak i studentów Polaków w Charkowie z przełomu XIX i początku XX wieku – bez nich znajomość wielu ówczesnych wydarzeń byłaby zaledwie szczątkowa.

Marian Skowyra
Tekst ukazał się w nr 19 (311) 16-29 października 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.