Miss Polonia 1930

-a A+

28 stycznia 1930 roku Warszawa zastygła w oczekiwaniu. Decydowały się losy konkursu Miss Polonii.

Najpiękniejszą Polką okrzyknięto wówczas Zofię Batycką – wysoką (172 cm), ciemnooką brunetkę, początkującą aktorkę ze Lwowa, córkę znanego lwowskiego adwokata. W finale konkursu o tytuł Miss Europy o włos przegrała z Greczynką, a już w następnym roku... nie chciała oddać korony, bo uważała ją za swoją własność i konkurs Miss Polonia po prostu się nie odbył.

W roku 1929 po raz pierwszy odbyły się pierwsze wybory Miss Polonia. Inicjatorką konkursu była redaktor Kuriera Czerwonego Jadwiga Migowa. Pierwszą zwyciężczynią została Władysława Kostakówna, skromna warszawska urzędniczka. Ustalono, iż nabór kandydatek zostanie dokonany poprzez ogłoszenie konkursu, a następnie chętne panny mają przesłać do redakcji po trzy swoje fotografie w różnych pozach. Warunkiem koniecznym był też brak makijażu. Bowiem Miss miało cechować jej naturalne piękno. Zwyciężczyni z kretesem pokonała swoje rywalki, reprezentujące tzw. „wyższe sfery”.

Sukces wyborów Miss Polonia 1929 zachęcił do organizacji i ogłoszenia kolejnych wyborów, czyli Miss Polonia 1930 r. Popularność konkursu przeszła najśmielsze oczekiwania, otrzymano bardzo wiele zgłoszeń. Batycką do udziału w konkursie namówiła Jadwiga Migowa, widząc ją podczas zdjęć do filmu „Grzeszna miłość”. Do finałowej gali zakwalifikowano aż 70 kandydatek, z których 43 pochodziły z Warszawy.

Kandydatka, oprócz wymogów formalnych, musiała mieć od 18 do 25 lat i być panną „nieskazitelnego prowadzenia”. W jednym ze styczniowych numerów „Expressu Porannego” zamieszczono specjalną wkładkę z fotografiami 60 kandydatek na najpiękniejszą Polkę (pozostałych 10 prezentowano dodatkowo na łamach gazety). Od 19 do 28 stycznia czytelnicy mogli głosować na poszczególne kandydatki. Dnia 28 stycznia dziewięcioosobowe jury, któremu przewodniczyła Zofia Nałkowska (w składzie: Juliusz Osterwa, Arnold Szyfman, Władysław Skoczylas, Henryk Kuna, Edward Wittig, Wacław Grubiński), wybrało 15 dziewcząt. Następnie wyłoniono spośród nich Miss oraz dwie Wicemiss, a pozostałym przyznano honorowe tytuły „Gwiazd Piękności”.

Ilustrowany Kurier Codzienny 31 stycznia 1930 roku lakonicznie informował:

Zofia Batycka, rodem ze Lwowa, ceniona artystka filmowa, została wybraną w Warszawie „Miss Polonją” na rok 1930.

Obok podano również informację:

Usiłowane samobójstwo
W środę (29 stycznia) o g. 10 rano zamieszkała przy ul. Polnej 22-letnia Irena Wierzbicka, wystrzałem z rewolweru usiłowała pozbawić się życia. W stanie ciężkim pogotowie przewieziono ją do szpitala Dzieciątka Jezus.

Powodem zamachu samobójczego p. Wierzbickiej było podobno niewybranie jej na miss Polonję.

W kolejnym numerze, już 1 lutego, ukazał się obszerniejszy artykuł o konkursie.

Miss Polonia
Przez dwa tygodnie Warszawa trudniła się, aby wybrać wśród pięknych Polek najpiękniejszą i ten kwiat urody kobiecej posłać do Paryża, aby oddano mu tam należyty podziw i hołd.
Wybrana została p. Zofja Batycka, piękność, podziwiana przez cały Lwów, i rzeczywiście ten, kto zna, lub widział p. Batycką, musi stwierdzić, że wybór był trafny. P. Batycka jest bowiem nietylko piękną, ale tworzy oryginalny typ urody. Owal jej twarzy służyć może za model artystom plastykom, poszukującym skończonego piękna. – Na drobnej, szczupłej twarzy laureatki lśnią jak dwa zielone szmaragdy oczy pełne wyrazu i inteligencji. Główka, oprawiona w czarne włosy, realizuje w życiu fantazję płótna Stachiewicza.
Zresztą piórem niepodobna opisać wrażenia, jaki wywiera nowa „Miss Polonja” — a uroku tego zupełnie już nie oddają fotografje p. Batyckiej, umieszczane w pismach codziennych.
Dla uspokojenia zresztą opinji, iż wybór był trafny, posłużyć może fakt, iż p. Batycka przeszła już przez dziesiątki Jupiterów wytwórni kinematograficznych, a przede wszystkiem przez tak niebezpieczne Jupitery, jak oczy jury tej miary znawców urody kobiecej, jak prof. Skoczylas, Zofja Nałkowska, Wacław Grubiński i inni.
W chwili, gdy wybór padł, życzymy p. Batyckiej, temu „klejnotowi Lwowa”, by Paryż okazał się dla niej bardziej życzliwy niż dla jej poprzedniczki, p. Kostakówny.
Wybór najpiękniejszej z pośród pięknych należał w każdem państwie do uroczystości radosnych. Dlatego też z wielką przykrością notujemy fakt, iż tegoroczna uroczystość wyboru „Miss Polonji” zakończyła się tragicznym wypadkiem 22-letniej i rzeczywiście pięknej p. Ireny Wierzbickiej. Widocznie jednak niedoszła laureatka miała nieproporcjonalnie słabe nerwy do swej urody. Dlatego też krew młodej dziewczyny niepotrzebnie splamiła stół sędziowski.

W relacji z tego wydarzenia nie ustępowały gazety lwowskie. A było się czym chwalić – dwie lwowianki na czołowych miejscach piękności polskich.

Wiek Nowy, 30 stycznia pisał: Zofja Batycka – Miss Polonja.
Wczoraj późnym wieczorem ukończony został wybór Miss Polonii na rok 1930, w którym zwyciężyła Zofja Batycka ze Lwowa, artystka filmowa. W plebiscycie wciąż przodowała lwowianka Krystyna Höflingerówna olbrzymią większością głosów i była czołową kandydatką na Miss Polonję. Na wczorajszem posiedzeniu jury jednak tytuł Miss Polonji na rok 1930 przyznano Zofji Batyckiej. Zastępczyniami Miss Polonji zostały: S. Malczewska z Warszawy i L. Winkowska z Poznania.


Dla uzupełnienia poglądu na całość przeprowadzonego wyboru Miss Polonji podajemy poniżej zestawienie oddanych głosów w czasie plebiscytu całej Polski i jakie kolejne miejsca zajęły kandydatki:


Pierwsze głosowanie. Miejsce pierwsze: Höflingerówna 1337 głosów. Miejsce trzecie: Winkowska, 1220 głosów. Miejsce czwarte: Batycka, 1080 głosów. Miejsce ósme: Malczewska, 822 głosów.
Drugie głosowanie: Miejsce pierwsze: Höflingerówna, 3469 głosów. Miejsce trzecie: Winkowska, 2537 głosów. Miejsce piąte: Batycka, 2188 głosów. Miejsce dziesiąte: Malczewska, 1165 głosów.
Trzecie głosowanie: Miejsce pierwsze: Höflingerówna, 6528 głosów. Miejsce drugie: Malczewska, 5906 głosów. Miejsce trzecie: Batycka. 5896 głosów. Miejsce piąte: Winkowska, 3061 głosów.
Na dalszem miejscu dzisiejszego numeru „Wieku Nowego” zamieszczamy szczegóły wczorajszego wyboru Miss Polonji, podane telefonicznie przez naszego korespondenta warszawskiego.

Wybór Miss Połonji
Zwycięstwo panny Batyckiej. – Krzywdzące pominięcie drugiej Iwowianki. – Dar z łaski trafia do Warszawy.

W dniu wczorajszym rozegrał się ostatni akt konkursu o tytuł Miss Polonii. Zwyciężyła lwowianka panna Zofja Batycka, urocza bohaterka filmów („Grzeszna miłość” i „Szlakiem hańby”). Panna Batycka zwyciężyła ogromną większością głosów, jakkolwiek wybór nie odbył się bez poważniejszych wahań. Zgodnie z naszemi przewidywaniami, ustalonemi na podstawie ogólnej opinji, decydująca walka rozegrała się miedzy dwoma Iwowiankami, tj. panna Zofją Batycką i panną Krystyną Höflingerówną. Jako trzecią kandydatkę wysunięto w ostatniej chwili dla zadowolenia ambicji stolicy – warszawiankę pannę Sławę Malczewska, i nade wszystko rozstrzygającem pozostało nadal pytanie – p-na Batycka, czy p-na Höfiingerówna? Jakąkolwiekby powzięto odpowiedź, nie pozostałaby ona nigdy bez pewnych zastrzeżeń. Panna Höflingerówna przy swojej wytwornej sylwetce i nieskazitelnym profilu czaruje prostotą i naturalnym wdziękiem. Panna Batycka ujmuje pięknością rysów i wyrazem ogromnych ciemnych oczu. Całokształt wrażenia potęguje jeszcze świadomość jej pierwszych, tak udałych kreacyj filmowych. Fotogeniczność jej twarzy przeszła zwycięsko niejedną próbę – kto wie. czy i ten właśnie silny argument przechylił szalę na korzyść p. Batyckiej. Zaszczytne jej zwycięstwo przynosi chlubę grodzie lwowianek, stanowiąc niejako dokumentalne potwierdzenie ogólnej opinji o wyjątkowych walorach piękności mieszkanek lwiego grodu. Pozostały jeszcze do wyjaśnienia dwa tytuły wicemiss Polonji. Z góry było wiadome, że skoro tytuł Miss Polonii przypadnie jednej z Iwowianek, to druga zostanie pominięta, chociażby najbardziej na wyróżnienie zasługiwała. Odegrały tutaj rolę przede wszystkiem względy „regionalne”, aby nie wzbijać lwowianek zanadto w dumę.

Wczorajszy „Kurjer Czerwony” (oficjalny organ i organizator konkursu – red.) pisał, że Lwów jest dumny i zaciera ręce z uciechy, że dwie jego mieszkanki prowadzą w konkursie. Koniec artykułu chłodzi jednak ten zapał słowami: lwowianki są piękne. Warszawa wie o tem dobrze, bodaj z przodujących ich kandydatek. Ale czy można tak w czambuł odmówić pierwszorzędnych walorów urody poznaniankom, warszawiankom, łodziankom, lubliniankom i wogóle mieszkankom innych miast Polski? Chyba nie.

A zatem słuszniejsze będzie twierdzenie, że lwowianki są cudne jak... wszystkie Polki. Jest tu, więc powiedziawszy jasno i przejrzyście, jakkolwiek pośrednio to, z czem zresztą organizatorzy konkursu wcale się nie kryją – dwie Iwowianki naraz nie mogą znajdować się na czele wszystkich piękności. Jest to stanowisko, któremu trudno odmówić pewnej dozy słuszności, chociaż w istocie swej obala ono zasadę bezstronności i sprawiedliwości rozstrzygnięć jury. Dzięki temu stanowisku organizatorów jury kandydatura p-ny Höflingerówny na wiccemiss Polonję zupełnie nie wchodziła w rachubę

Wywiad z p-nną Zofją Batycką
Na zakończenie podkreślić należy, że pomimo pewnych wad i usterek konkurs o tytuł Miss Polonji, urządzony przez prasę czerwoną, miał znacznie wyższy poziom niż w roku ubiegłym. Niemile uderzała tylko niepotrzebna tajemniczość i staranne strzeżenie ostatecznego aktu wyborczego przed okiem opinii publicznej. Może to stanowić podstawę 10 rozmaitych zupełnie biednych komentarzy.

Dzisiejszy „Ekspress Por.” zamieszcza wywiad z panną Batycką, która na początek oświadcza, że „jest bardzo zmęczona i strasznie, strasznie wdzięczna”.

Doprawdy nie wiem – mówi Miss Polonja – jak mam podziękować tym wszystkim osobom w Warszawie i prowincji, które oddały swoje głosy, jak wyrazić wdzięczność znakomitym przedstawicielom sztuki, którzy uznali mię za godną tak wielkiego wyróżnienia. Rozumiem doskonale, że większa czy mniejsza uroda nie jest ani moją ani niczyją zasługa, jak również, że misja reprezentowania Polski za granicą chociażby w tak powierzchownej dziedzinie życia, jak uroda, nakłada na wybrankę wielkie i poważne obowiązki. Wiem, że przypadło mi w udziale trudne zadanie, zwłaszcza, że jestem następczynią tak uroczej Miss Polonji, jaką była panna Kostakówna, która zdobyła sobie przebojem wszystkie serca. Jakżebym się czuła szczęśliwa, gdyby i mnie polubiono trochę. Zrobię wszystko, co będzie możliwe, aby urodę Polski jak najgodniej reprezen­tować.

Na szczęście wykształcenie, jakie mi dali rodzice, ułatwi mi po części przynajmniej spełnienie tego zadania. Znam bowiem trochę świata, podróżowałam już sporo i władam biegle kilku językami, a mianowicie francuskim, włoskim, angielskim i niemieckim. Po włosku mówię tak dobrze, że ojcu memu służyłam za tłumacza w zawiłej sprawie, którą musiał przeprowadzić w sądach włoskich”.

W dalszym ciągu rozmowy mówi panna Batycka o swoich studjach, o ukończeniu liceum we Lwowie i szkoły gospodarczej w Snopkowie.

P. Batycka gra również na fortepianie, pobiera lekcje śpiewu, dobrze rysuje, na dowód czego pokazuje doskonałą autokarykaturę. Ze sportów uprawia laureatka pływanie, wiosłowanie, grę w tenisa, narciarstwo, umie też prowadzić auto, jeździ konno i namiętnie strzela do celu.

Swoje wrażenia z konkursu opisuje Miss Polonja w sposób następujący: „Nastrój był przemiły, serdeczny, pogodny. Wszystkie uczestniczki były tak śliczne, że poprostu nie wyobrażam sobie, aby mnie z pośród nich wyróżnić miano. Jakże zachwycająca jest subtelna uroda p-ny Sławy Malczewskiej! Jakże piękna i urocza jest Lala Winkowska”.

Dziwić się należy, że p-na Batycka nie znalazła ani jednego słowa uznania dla drugiej lwowianki (przyp. red.).

Gdy dowiedziałam się, że przyznano mi zaszczytny tytuł Miss Polonji, zmieszałam się, ale przyznam otwarcie, że bardzo się ucieszyłam. Pomyślałam, że mój drogi Lwów będzie ze mnie zadowolony.

Kiedy wyszłam na ulice, tłumy publiczności przywitały mnie serdecznie i rozległ się okrzyk: „Niech żyje Lwów!”, a ja zawołałam z całego serca „niech żyje Warszawa!”. Warszawa, to jakby moje drugie rodzinne miasto. Znalazłam tutaj tylu serdecznych przyjaciół, że choćby tylko wymienię Ludwika Solskiego i Kornela Makuszyńskiego, którzy ułatwili mi rozpoczęcie pracy we filmie. Teraz spotkał mnie zaszczyt reprezentowania pięknej polskiej kobiety przed obcymi. Postaram się nie zawieść okazanego mi zaufania”.

Nie ustępowała mu w informowaniu o tym ważnym dla Lwowa wydarzeniu Gazeta Poranna, która 31 stycznia zamieściła artykuł pod tytułem: Lwica i Wersal.

Opinje wybitnych członków jury o nowoobranej miss Polonji.(Telefonem od naszego korespondenta.)

(Warszawa, 29. stycznia) Po wyborze p. Zofji Batyckiej miss Polonją. korespondent Wasz zwrócił się do kilku członków jury z prośbą o wyrażenie swej opinii o nowoobranej.

P. Wacław Grabiński oświadczył: „Uroda wspaniała, powiedziałbym o niej: Lwica i Wersal. Rzadko się spotyka kobietę, która by tak po królewsku umiała nosić głowę. A tę królewskość ozdabia jeszcze wdzięk ślicznych wilgotnych ust i spokój wilgotnych oczu”.

P. Zofja Nałkowska, znana powieściopisarka: „Fotografia daje tylko stosunki elementów urody. Nie widać jednak, co te elementy stanowią. Uroda panny Batyckiej zachwyca przede wszystkim niezmiennie szlachetnym gatunkiem materiału. Dzięki szlachetności urody tej oglądanej, że tak powiem, na jawie, idzie światło. Przezroczystość i ciemna niebieskość oczu, głęboka ciemność włosów, połysk zębów, układ uśmiechu i przepysznie osadzona głowa skłaniają się na to wysokie wrażenie”.

P. Władysław Skoczylas, laureat olimpijski, artysta-grafik: „Miss Polonja P. Batycka zyskuje przede wszystkiem ogromnie przy osobistem widzeniu. Fotografja bowiem nie dawała żadnego pojęcia o walorach jej urody. Nie przywiązując większej wagi do reprodukcji fotograficznej, gruntownie zmieniłem zdanie, widząc osobiście p. Batycką. Uważam, że ze względu na swoją reprezentacyjną postawę, będzie najodpowiedniejszą do wyznaczonej jej misji”.

Prof. Tadeusz Pruszkowski, znany malarz: „Miss Polonja p. Batycka ilustruje doskonale typ Sienkiewiczowskiej Heleny Kucewiczówny. Pośród piętnastu pięknych kobiet, które wczoraj nam przedstawiono, posiada najpiękniejszy komplet zalet, kwalifikujący ją do otrzymanego tytułu”.

Janusz Osterwa: „Uroda tegorocznej miss Polonji – majestatyczna i pełna szlachetnego piękna. Budzi ona głębokie przeświadczenie, jak sławną bywa opinia Heinego: „Zdejmijcie kapelusze – Teraz mówią o Polkach”.

P. Batycka była przez cały dzień przedmiotem owacyj. Gdzie tylko pokazało się auto reprezentacyjne miss Polonji, tam wszędzie powstawało zbiegowisko, okrzykom i aplauzom nie było końca. Gdy p. Batycka zjawiła się wieczorem w teatrze, zgotowano jej równie gorące przyjęcie.

Vivat Miss Polonja
vivat Iwowianki
A więc Lwów odniósł zwycięstwo w zawodach najpiękniejszych cór Polski o zaszczytny tytuł Miss Polonji! Bez wątpienia po calem mieście naszem rozejdzie się radosna wieść o wyroku jury warszawskiej, dzięki której nasz gród ukochany znajdzie się na ustach wszystkich nie tylko w Polsce, ale w całej Europie i nawet Ameryce, bo wszak konkursy piękności stanowią obecnie wypadek pierwszorzędnego znaczenia w całym świecie cywilizowanym.

Ale jeśli miła jest nam ta nowa sława, jeśli jesteśmy z niej dumni, to musimy przypomnieć, że sąd jury warszawskiej był tylko potwierdzeniem całej prawdy znanej nie od dziś w całej Polsce. Dawno już bowiem było ustalonym pewnikiem, że o ile Polki w ogóle mają sławę najpiękniejszych kobiet w świecie, o tyle wśród wszystkich miast Polski Lwów wiedzie prym: posiada najwięcej pięknych kobiet, a wśród tych piękności są też najpiękniejsze w całej Polsce.

Jak bardzo zasłużoną była ta sława, wykazał obecnie konkurs na miss Polonję. Między tylu kandydatkami ze wszystkich stron Polski aż dwie Iwowianki wybiły się na czoło, skoncentrowały wokół siebie największą uwagę i zdobyły największą ilość głosów.

A jeśli wówczas, gdy ostatnia chwila przechyliła szalę na korzyść p. Batyckiej, p. Höflingerówna znalazła się tylko w rzędzie gwiazd pierwszego blasku, to z przebiegu konkursu każdy logicznie myślący wyprowadzi wniosek, że i ta druga Iwowianka ma prawo uważać się za królową, która tylko ze względu wysokiej polityki nie dostąpiła aktu koronacyjnego. Jasne są bowiem motywy jury, która wybierając Iwowiankę na królową, nie mogła pominąć Warszawy i Poznania przy obiorze wicekrólowej.

To też możemy w pełnym triumfie wykrzyknąć na cześć obu reprezentantek Lwowa: „Hurra! Niech żyje miss Polonja. Zofia Batycka i gwiazda pierwszego blasku Krzysia Höflingerówna!”

Została zachowana oryginalna pisownia

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 2 (294) 30 stycznia – 12 lutego 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.