Lwów – początek okupacji rosyjskiej 1914 roku

-a A+

Najlepszym źródłem informacji historycznej są pamiętniki bezpośrednich uczestników wydarzeń.

Jakie były nastroje w tamtych dniach – początek okupacji lwowa przez wojska rosyjskie w 1914 roku – pokażą materiały zaczerpnięte ze wspomnień Józefa Białyni Chołodeckiego „Lwów w czasie okupacji rosyjskiej (3 września 1914 – 22 czerwca 1915)” i wycinków ówczesnej prasy lwowskiej. W tym samym dniu większość z nich donosiła o wydarzeniach z terenów odległych i to w formie bardzo patetycznej, a o zajęciu miasta przez wroga zawiadomiła mieszkańców już po fakcie.

Odezwa polskiego towarzystwa gimnastycznego sokół-macierz wydana przez prezesa dr Kazimierza Czarnika z dnia 12 sierpnia 1914, wzywała do solidarności narodowej, jedności myśli i działania, jako do elementarnych przykazań miłości ojczyzny. „największym na dziś obowiązkiem nas wszystkich jest iść na pole walki, z bronią w ręku, spełnić powinność i stwierdzić czynem, że na szalę wydarzeń rzucamy nie tylko to, co wypływa z obowiązku wobec państwa, ale i to, cośmy sami winni sławnej naszej przeszłości narodowej”. Odezwę zakończono apelem: „kto zdolny pod broi! Niech stanie w nasze szeregi drużyn sokolich, komu wiek lub zdrowie na to nie pozwala, niech stanie do pracy narodowej. Stawajcie w nasze szeregi! Do broni na bój za wolność ojczyzny! Czołem”.

Kurier Lwowski. Wiadomości z Odessy. Czerniowiecka „Allgemeine Zeitung” donosi, że w Odessie usposobienie wcale nie jest przychylne do wojny. Grupy niedorostków pod wodzą policji urządzały demonstracje za wojną. Wkroczenie wojsk niemieckich do królestwa polskiego powitano z zadowoleniem, mówiąc, że niemcy i austriacy oswobodzą tylko Polskę, podczas gdy inni Rosjanie nadal pozostaną pod knutem carskim.

Gazeta Lwowska była bardzo lakoniczna: na granicy rosyjskiej nie przyszło do żadnych szczególniejszych wypadków.

Słowo Polskie. Jak długo potrwa wojna? Wiedeń. „Neues Wiener Journal” Donosi z Berlina: dyrektorowie tutejszych wielkich banków oświadczają, że obecna wojna nie będzie trwać dłużej jak trzy miesiące.

Sukcesy na pograniczu. Tarnopol. Przedwczoraj rozegrała się w Kapuścińcach w pow. Zbaraskim utarczka pomiędzy oddziałem pospolitego ruszenia a patrolem kozackim. W czasie walki schwytano kilku żołnierzy, kozaka, pod którym padł koń i dostawiono go wczoraj do Tarnopola. Ze strony rosyjskiej padło podczas utarczki 4 kozaków i 14 koni; dwóch naszych żołnierzy zostało ranionych. Dzisiejsza noc na granicy minęła zupełnie spokojnie.

Bolesnem dla lwowian zjawiskiem była walka, jaka zawrzała pomiędzy politycznemi stronnictwami narodu polskiego. Podnoszono, iż przewódcy poważniejszych i wybitniejszych stronnictw, złączonych w centralnym komitecie narodowym, przespali bieg wypadków, nie przygotowali się do czynu, a gdy wybuchła wojna, nie podnieśli sztandaru i nie zgrupowali zaraz, z samego początku, ogółu ludności, pod swojemi, rozpiętemi do lotu skrzydłami. Uczynił to natomiast zorganizowany lepiej komisarjat skonfederowanych stronnictw niepodległościowych i objął rolę przewodnią. W dniu 13 sierpnia odbyła się manifestacja we Lwowie opisana szczegółowo w czasopismach jak następuje:

„Mamy Rząd Narodowy. Radosną tę wiadomość przyniosły już wczorajsze pisma popołudniowe. Chodziło o to, aby ją obwieścić miastu głośno i publicznie, aby wyrazić radość z tego powodu. Zwołano więc publiczność lwowską na godzinę 7 wieczór pod pomnik mickiewicza. Przybyły wszystkie sfery ludności; manifestacja była poważna, imponująca. Przybył też oddział strzelców, przedstawiciele polskiego wojska. Przywitano ich hucznymi oklaskami. Manifestację rozpoczęto chóralnem odśpiewaniem „Pieśni Legjonów”, poczem nastąpiły przemówienia”.

Działania wojenne były już coraz bliżej. Gazeta Lwowska. Z widowni wojennej. W kierunku Brodów 3 szwadrony konnicy i oddział karabinów maszynowych uderzył na nasze posterunki, ale został odparty poza granicę.

Słowo Polskie. Wypadki w Sokalu. Lwów. Tutejsza c. I k. Komenda wojskowa oznajmiła, że rozpowszechnione po mieście wiadomości o wczorajszych wypadkach w Sokalu, Mianowicie o zdziesiątkowaniu batalionu naszej piechoty, o zbombardowaniu i spaleniu miasta itp. Bynajmniej nie odpowiadają rzeczywistości. Wybuchł tylko ogień na dworcu kolejowym, innych zaś pożarów nie było: kilka strzałów armatnich, które padły ze strony nieprzyjaciela, nie wyrządziły w mieście większej szkody, a batalion piechoty, który był wczoraj w akcji, prócz kilku rannych nie poniósł poważniejszych strat.

Liczba rannych w lwowskich szpitalach dosięgała 600 głów. W jednym z szpitali zastała Łubieńska 4 oficerów, 1 podoficera i 19 żołnierzy rosyjskich. Pomiędzy rannymi oficerami było dwóch Polaków. Jeden z nich, dyktując list do żony W Kijowie, donosił jej, iż ma we Lwowie bardzo dobrą opiekę, bez wątpienia lepszą niż jeńcy wojenni w Rosji.

Kurier Lwowski. Dezerterzy rosyjscy. Wiedeń. Około 700 rosyjskich dezerterów wysłano do Linzu, Salzburga i Insbruka.

Gazeta Lwowska podaje następującą ciekawostkę: pieszo naokoło świata. W tych dniach przybył do Paryża młody Kanadyjczyk, nazwiskiem Pittsie Ryan, który od półtrzecia roku znajduje się w drodze naokoło świata. W czasie podróży utrzymuje się ze sprzedaży dzienników i widokówek. Gdy Ryan swój cel osiągnie, ma otrzymać 150.000 kor. Nagrody.

W dniu 20 sierpnia namawiała stacyjna komenda w Winnikach tamtejsze kobiety, do wyjazdu, ażeby nie były narażone, na wypadek ataku Rosjan, na istniejące tamże ziemne forty. Przyjazd kobiet tych do Lwowa był zwiastunem grozy sytuacji, a to tern bardziej, iż także i z Brzuchowic, gdzie były również ziemne forty, kazano wyjechać cywilnej ludności. Po jednodniowej przerwie zaroiły się znowu ulice Grodecka, Kazimierzowska i Żółkiewska od mnogich tysięcy wojsk, idących w kierunku Żółkwi i Rawy. Były to zastępy z południowych Węgier, Slawonji i Tyrolu, chłopy przeważnie rosłe jak sosny, celni strzelcy. Treny ich ciągnęły ciężkie „perszerony” i „meklemburgi”. Niewiadomo z jakiego powodu, zawezwano 21 sierpnia plakatami mieszkańców Lwowa, by do dni trzech złożyli w Dyrekcji policji wszelką broń i amunicję. Rozkaz ten, wobec szybkiego toku innego rodzaju wypadków, nie został należycie wykonanym.

Gazeta Lwowska. JE ks. dr arcybiskup Józef Bilewski odwiedził onegdaj rannych, przebywających w szpitalu garnizonowym. Ks. Arcybiskup z ogromną serdecznością zwracał się do rannych, wypytywał ich i pocieszał. Pobyt ks. Arcybiskupa pozostawił u wszystkich nader mile i serdeczne wrażenie.

Słowo Polskie. Dalsza mobilizacja w Austro-Węgrzech. Wiedeń. Dziś wydano obwieszczenie, które powołuje pod broń wszystkich rezerwistów zapasowych i pospolitaków, używanych do robót około żniw na 24. b. m.:
- Rezerwistów i rezerwistów zapasowych, którzy wstąpili do szeregów jako zapasowi i zostali urlopowani;
- Wszystkich w tym roku asenterowanych, a jeszcze nie powołanych rekrutów wraz z jednorocznymi ochotnikami i rezerwistami zapasowymi.

Przed południem 27 sierpnia, przybył do lwowa automobilami sztab Pruski, złożony z generała i 4 oficerów. Po konferencji w komendzie korpuśnej podążyło 2 godz. Popołudniu rogatką Łyczakowską na plac boju. Rozeszła się pogłoska, iż zastanawiano się nad problemem, czy bronić Lwowa, czy też ustąpić bez bitwy z miasta.

A w tym czasie Kurier Lwowski: Trzy wielkie zwycięstwa. Wiedeń. Z wojennej kwatery prasowej donoszą, że trzydniowa bitwa pod Kraśnikeim zakończyła się całkowitym zwycięstwem naszych wojsk. Rosjanie zostali wyrzuceni z całego frontu, szerokiego około 70 kilometrów i rozpoczęli w formie ucieczki odwrót na Lublin

Po bitwie. Kraków. Dziś o godz. 9 rano przywieziono dalszy transport rannych pod Kraśnikiem żołnierzy austriackich. Mają przeważnie lżejsze rany. Było wśród nich kilku rannych żołnierzy rosyjskich. Umieszczono ich w szpitalu garnizonowym.

Gazeta Lwowska. Akcja wojenna Austro-Węgier. Z kwatery wojennej prasowej donoszą: wojska austro-węgierskie w bitwie pod Kraśnikiem ujęły 2200 jeńców rosyjskich. Do Podgórza przywieziono 160 jeńców rosyjskich, przeważnie Polaków. Opowiadają oni, że salwą austriacką rzucili się na ziemię, a następnie skorzystali ze sposobności, ażeby uciec i poddać się oddziałom austriackim. Opowiadają, że wśród wojska rosyjskiego panuje głód i nędza.

Dodatek nadzwyczajny GL. c. i k. komenda wojskowa ogłasza:
Ze względu na lekkomyślne rozsiewane fałszywe pogłoski, wywołujące pewne zaniepokojenie między ludnością miasta Lwowa oznajmia się, że wojska nasze stoją na silnych pozycyach, które zajęły, i że miastu bezwarunkowo żadne niebezpieczeństwo nie grozi.

W tem, niby grom, uderzył o mury miasta katastrofalny wręcz wypadek i stworzył przełomową chwilę w dziejach Lwowa. Wypadkiem tym była: P A N I K A   T Ł U M U. Około godziny pół do siódmej wieczorem dnia 27 sierpnia r. 1914 krzyknął ktoś w okolicy parku im. Głowackiego: „Moskale Idą!” I oto od strony Jałowca i rogatki Łyczakowskiej runęły masy w głąb miasta. Na przestrzeni od kościoła św. Antoniego, do placu Cłowego, zbiło, skłębiło się mnóstwo głów mężczyzn, kobiet i dzieci, uzbrojonych i nie uzbrojonych żołnierzy, zbiły się szeregi wozów, automobili, tramwajów i pędzonych luzem koni w jedną zwartą, ubezwładnioną własnym naciskiem całość. Krzyki, nawoływania, pisk, lamenty, płacz dzieci i turkot zaprzęgów zwiększały grozę położenia. Ludzie tracili zmysły. Jakiś mężczyzna z dzieckiem na ręku ciągnął za sobą żonę, wrzeszcząc co sił starczyło: „Gwałtu Uciekajcie, Moskale strzelają” jakiś wojskowy groził mu rewolwerem. Przerażona żona zatkała mu usta, poczem wciągnięto go do kamienicy. Podobnego szału dostał jakiś żołnierz. Oficer strzelił do niego. Inni żołnierze odcinali konie od wozów i próbowali na oklep uciekać. Ranni wyskakiwali z wehikułów, ażeby przebić się przez tłumy. Zbłąkane dziecię z za rogatki miasta chwycił na ręce i uratował, niosąc, pełniący służbę żandarm polowy. Przyczyną opisanej paniki były boje w okolicy buska i krasnego, podczas których rekonesans rosyjski dotarł do Lesienic.

Kurier Lwowski. Zajęcie Lublina. Z Przemyśla donoszą, że otrzymano tam z najlepszego źródła doniesienie, że po zwycięstwie pod Kraśnikiem armia austro-węgierska posunęła się naprzód i zajęła Lublin.

Słowo Polskie informowało: Lwowskie Koło Słuchaczy Farmacji zawiadamia Panów Aptekarzy, którzy z powodu ogólnej mobilizacji pozbawieni zostali swoich współpracowników, ażeby po odpowiednie siły fachowe zgłaszali się pod wskazanym adresem: Lwów, Apteka Kajetanowicza, ul. Słoneczna.

Dziennikarze wtedy również byli narażeni na niebezpieczeństwo. Ranny dziennikarz. Wśród rannych, którzy dzisiaj przybyli do Wiednia, znajduje się redaktor wiedeński p. Karol Kiesler. Podczas służby na forpocztach został tak przygnieciony do ziemi eksplozją granatu, że odniósł obrażenia krzyża.

W poniedziałek, 31 sierpnia, wczesnym rankiem chodzili policjanci i żandarmi od bramy do bramy, zabraniali dozorcom otwierania kamienic i wypuszczania lokatorów, zabraniali wydawania gazet i otwierania sklepów. Dzień cały przechodziły przez miasto wojska, popołudniu wlókły się transporty rannych obu walczących stron, złożone na prostych drabiniastych wozach. Z wolna postępowały pędzone stada krów i wołów, a za niemi bez końca treny i treny...

Kurier Lwowski. Zwycięstwo pod Nowosielicą. Przeciwko przeważającym siłom nieprzyjacielskim walczyło wojsko austriackie z nadzwyczajnym męstwem i z podziwu godną brawurą. Walka trwała przeszło 12 godzin, a wojsko nasze odniosło świetne zwycięstwo, zadając nieprzyjacielowi ogromne straty w zabitych i rannych. Zdobyto kilka dział i karabinów maszynowych oraz wielką ilość materiału wojennego.

Słowo Polskie. Wielka bitwa od Wisły do Dniestru. Wiedeń. Wielka bitwa, która rozpoczęła się 26 sierpnia trwa dalej. Sytuacja naszych wojsk jest korzystna. Jest ciepło i słonecznie. Wielka bitwa naszych armii z głównymi siłami armii rosyjskiej jeszcze nie dojrzała do decyzji. Można tylko do pewnego stopnia stwierdzić powodzenie tej armii, która dowodzi pod Kraśnikiem gen. kawalerii Wiktor Dankl.

Przez cały wtorek 1 września krążyły po mieście różne pogłoski o stanie działań wojennych, o ewakuacji gmin podmiejskich, to też z gorączkową ciekawością patrzyła ludność z Wysokiego Zamku na ognie, widoczne w niewielkiej odległości na północ i wchód od miasta. W środę dnia 2 września rozeszła się wieczorem po mieście wiadomość, że Lwów został przez wojska austrjackie wydanym, a jakież straszne przygnębienie i zwątpienie ogarnęło ludność, gdy w chmurny ranek czwartkowy ujrzała na wieży ratuszowej białą chorągiew, na murach miasta zaś odezwę prezydjum miasta Lwowa: "Obywatele! Wojska monarchji odniosły ciężkie porażki i cofnęły się na zachód. Za chwilę wkroczą zwycięskie wojska rosyjskie do Lwowa. W takiej chwili wzywamy całą ludność miasta, by przez Boga! Zachowała godność, spokój, wystrzegała się popłochu i wybryków nierozważnych, czy złych żywiołów, wszelakiej prowokacji. Miasto otwarte, więc nie może grozić mu żadne niebezpieczeństwo. Cała poważna ludność oczekuje na wypadki z całym spokojem. Wszelki wybryk nierozważnej, czy szalonej jednostki przeciw wkraczającemu wojsku, mógłby wywołać nieszczęście. Wzywamy ludność całą, by czuwała w imię dobra miasta i wszystkich obywateli nad spokojem ładem w mieście.
Sklepy, zwłaszcza z żywnością, mają być otwarte.
Lwów 2 września 1914.
Dr. Rutowski, dr. Stahl, dr. Schleicher”

Kurier Lwowski. Nadmierny popłoch. Dzień 31 sierpnia zapisze się w pamięci Lwowa jako dzień trwogi i popłochu. Dziś stwierdzić należy, że ubyło miastu parę dziesiątek tysięcy płochliwych mieszkańców, których pociągi kolejowe powiozły w spokojniejsze okolice.

O przygotowaniu miasta do obrony prasa uspokajająco donosiła: Lwów leży w kotlinie. Miasto wraz z przedmieściami otoczone jest ze wszystkich czterech stron wzgórzami. Wykorzystując to położenie zamieniono Lwów w poważną i silną twierdzę. W promieniu kilkunastokilometrowym otacza miasto pierścień fortów, według ostatniej techniki militarnej zbudowanych. Ciężkie i liczne dział forteczne ustawione w fortach, przedstawiają siłę tak poważną, że o zdobyciu ich nie może zdecydować choćby przeważająca armia. Bredzenia więc o lada chwila mogącym wkroczyć nieprzyjacielu są tedy wynikiem podrażnionej fantazji, czy bezkrytycznego przyjmowania przesadnych pogłosek o sytuacji.

Słowo Polskie. W ciężkiej chwili. W chwili, kiedy ważą się losy mocarstw i całego świata militarnego, nie czas zajmować się przepowiedniami politycznymi, nie czas szukać orjentacji na zewnątrz dla siebie. My mamy teraz jedną dyrektywę: ratować społeczeństwo. Leży to w interesie powszechnym. (z odezwy wiceprezydentów miasta Lwowa)

3 września 1914. Lotem błyskawicy rozeszła się po mieście wieść, iż ulicą Zieloną dąży patrol rosyjski. Piszący te słowa przebywał w pobliżu, to też dla uspokojenia zdenerwowanej ludności udał się naprzeciw patroli, złożonej z trzech kozaków pod wodzą podoficera. Była godzina 10 min. 30 rano. Kapitan, dowódca patroli, odczytał rozkaz generała Von Rodego, żądający wydania kluczów miasta, tudzież zjawienia się reprezentantów Lwowa na rogatkach Łyczakowskiej i Żółkiewskiej. Zapewniał on, że wojska rosyjskie wejdą do miasta z zupełnem zaufaniem, i obejdą się z ludnością życzliwie, byleby zamknięto wyszynki, a życie ludności toczyło się zwykłymi torami.

W czasie tej konferencji w ratuszu, witały stojących na Rynku kozaków kobiety, przeważnie Żydówki, w obawie o swoją całość, bukietami, a nie brakło takich, którzy chcieli uczęstować ich wódką i zakąskami. Stosownie do życzenia Von Rodego wyjechały na rogatki delegacje, a to na łyczakowską prezydjum miasta dr. Rutowski, dr. Stahl i dr. Schleicher, tudzież radny Emil Hingler, Na Żółkiewską zaś dr. Marceli Chlamtacz, inż. Maksymiljan Thullie i Józef Wczelak.

Von Rode otoczony licznym sztabem odbył z dr. Rutowskim dłuższą konferencję w języku francuskim, omówił warunki zajęcia miasta i zażądał w myśl wyraźnego rozkazu naczelnego wodza, w celu absolutnej gwarancji bezpieczeństwa.

Słowo Polskie (w artykule redakcyjnym). Z nastrojów dni ostatnich. Niezapomniane dni, niezatarte wspomnienia...

Naprężenia nerwów dosięgło wczoraj punktu kulminacyjnego. Załamała się niepewność sytuacji, która dusiła miasto przeszło tydzień. Miasto cale wiedziało, iż od północy i wschodu wkroczyły w granice Galicji silne armie rosyjskie i szybkim pochodem posuwają się ku centrum kraju, ku stolicy.

Bitwa toczyła się nieprzerwanie od połowy minionego tygodnia. Z ruchów ludności i władz przybyłych wnioskowaliśmy o bitwie koło Złoczowa, Buska, Krasnego, Kamionki Strumiłowej i Bóbrki.

W poniedziałek (27.08 – red.) Tłum uciekał. Nierozważne to było i pociągnęło za sobą ofiary, bo kilka osób koło dworca uduszono. Z pobliża dolatywał huk armat. Tłum pośpieszył na Wysoki Zamek i na Górę Piaskową, aby podziwiać nowoczesną bitwę. Jednocześnie do miasta nadciągały nieprzeliczone wozy z rannymi. W publiczności ozwało się serce. W szpitalach zaroiło się od naszych pań, które z największym poświęceniem pełniły role sanitariuszek. Po domach prywatnych gotowano jedzenie, aby zanieść je do szpitali.
Słychać sztab armii rosyjskiej zbliża się juz do Lwowa. Jeszcze raz należy zachęcić wszystkich mieszkańców miasta w ich własnym interesie i interesie miasta, aby zachowali się zupełnie spokojnie, a ewentualnych prowokatorów oddawali w ręce straży obywatelskiej.

Armia rosyjska we Lwowie. Dzisiaj o godzinie 11.30 przybyły forpoczty jazdy rosyjskiej do Lwowa od strony rogatki zielonej. Publiczność, zebrana bardzo tłumnie, przyjęła ich w pełnym spokoju, wdając się z żołnierzami w rozmowy. Jazda zatrzymała się na środku ulicy Zielonej i czekała na nadejście oddziału, z którym następnie udała się przed opróżnioną komendę korpuśną przy pl. Bernarbyńskim. O godz. 11.15 na żądanie komendy wojsk rosyjskich na rogatki udali się imieniem rady miasta radni Wczelak I Hinger i wiceprezydenci Rutowski, Stahl i Schleicher.

Przeznaczony na wojskowego komendanta Lwowa, pułkownik Sergjusz hr. Szeremetjew i zajął, wraz z swym sztabem, mieszkanie prezydenta miasta. Szeremetjew, mężczyzna w wieku 32 lat, potomek znanego rodu arystokratycznego, był poprzednio wicegubernatorem wołyńskim, a jako człowiek gładki w obejściu i po europejsku kulturalny, zdobył rychło sympatję i ufność ludności, zwłaszcza wydaną, do mieszkańców Lwowa, 4 września odezwą, w której nakazał, aby mieszkańcy Lwowa zachowali spokój, zakazał sprzedaży spirytusu, wódki, wina i piwa. W drugim rozkazie zagroził karą, „wedle prawa wojennego” za rabunki, kradzieże i wykroczenia przeciw porządkowi, którego strzegły obok miejskiej straży obywatelskiej, także poustawiane na prośbę dr. Rutowskiego, patrole wojskowe.

Kurier Lwowski. Zarządzenie władz. „nikt nie ma prawa brać w sklepach, składach lub od prywatnych osób w mieście dobytku, przedmiotów, koni, bydła lub czegokolwiek jak tylko za pieniądze. Przedmioty, podlegające rekwizycji, wskazane już są przeze mnie i będą rozkładane przez komisję rekwizycyjną pod przewodnictwem oficera, zasiadającego w radzie miejskiej.
Lwów, 23 sierpnia (5 września) 1914 roku
Gubernator wojskowy – pułkownik Szeremietiew”.

W następnym dniu gazety opublikowały odrębne odezwy do „Narodu Ruskiego” i do Polaków.

Odezwa naczelnego głównodowodzącego generał adjutanta Mikołaja, Skierowana „Do Narodu Ruskiego” opiewała:

„Bracia! Nadchodzi Sąd Boży. Cierpliwie, z chrześcijańską pokorą, przez przeciąg wieków, uginał się naród ruski pod jarzmem cudzoziemskiem, ale, ani pochlebstwami, ani prześladowaniem, nie można było złamać w nim oczekiwania wolności. Jak burzliwy potok rwie kamienie, żeby zlał się z morzem, tak niema siły, która mogłaby zatrzymać naród ruski w jego porywie ku zjednoczeniu się. Niech nie będzie więcej Rusi ujarzmionej. Dziedzictwo św. Włodzimierza, ziemia Jarosława Ośmiomysła, kniaziów Daniła i Romana, zrzuciwszy jarzmo, niechaj wstąpi na jedyną ścieżkę wielkiej nierozdzielnej Rosji! Niechaj spełni się wyrok Opatrzności, błogosławiący sprawę wielkich restauratorów Ziemi Rosyjskiej. Oby pomógł Bóg panującemu swemu pomazańcowi, Carowi Mikołajowi Aleksandrowiczowi Wszech Rosji, uwieńczyć powodzeniem dzieło wielkiego kniazia Iwana Kality. A ty, nieszczęsna bratnia Rusi, powstań i bracia ruscy, uwolnieni z pod jarzma! Dla was wszystkich, znajdzie się miejsce na łonie matki Rosji. Nie obrażając ludzi spokojnych, którejkolwiek narodowości, nie gruntując swojego szczęścia na ucisku „inoziemcew”, jak to robili Szwabi, zwróćcie swój miecz, przeciwko wrogowi, a serca swe do boga z modłami za Rosję, za Cesarza rosyjskiego”.

Druga odezwa, skierowana do Polaków brzmiała:

„Polacy! Wybiła godzina, gdy najgłębsze marzenie ojców i dziadów waszych, może się ziścić. Minęło półtora wieku od czasu jak żywe ciało Polski rozdarto na części. Ale duch jej nie umarł. Żyła ona nadzieją, że nadejdzie chwila zmartwychwstania narodu polskiego i bratniego pojednania się jego z wielką Rosją. Wojska rosyjskie niosą wam radosną wieść tego pojednania się. Niech znikną granice, które pokrajały na części naród polski. Niechaj pod berłem cesarza rosyjskiego, połączy się on w jedną całość. Pod tern berłem odrodzi się Polska, Wolna co do swojej wiary, języka i samo- rządna. Jednego oczekuje od was rosja, takiegoż poszanowania dla praw tych narodowości, z któremi związały was dzieje.
Z otwartem sercem i po bratersku, wyciągniętą dłonią, idzie na wasze spotkanie wielka Rosja. Wierzy ona, że nie zardzewiał jeszcze miecz, który raził wroga pod Grunwaldem. Od brzegów Oceanu Spokojnego do mórz północnych, idą zastępy rosyjskie. Zorza nowego życia wschodzi dla was. Niechaj zabłyśnie na zorzy tej znamię krzyża, symbol cierpień i zmartwychwstania narodów”.

Zaczęła się okupacja rosyjska Lwowa. Dalsze wydarzenia z tego okresu i relacje codziennej prasy podamy w kolejnych numerach.

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 14-15 (210-211) 19-28 sierpnia 2014

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.