-a A+

Jaroslav Hašek (Fot. divadelni-noviny.cz)

Galicja Jaroslava Haška

W ubiegłym roku, z okazji 130. rocznicy urodzin i 90. rocznicy śmierci wybitnego czeskiego pisarza i publicysty Jaroslava Haška, ukazała się na rynku wydawniczym jego książka „O Podhalu, Galicji ... i Piłsudskim” z podtytułem „Szkice nieznane” w tłumaczeniu Anny Doroty Kamińskiej.

Opowiadania zawarte w tym zbiorze nie są znowu takie nieznane, bo niektóre z nich, te tatrzańskie, były publikowane przed wojną w „Wierchach”; w latach 80., w tłumaczeniu Wiesława Wójcika drukował je m.in. zakopiański kwartalnik „Podtatrze”, a w roku 1958 Stefan Dębski opracował opowiadania galicyjskie czeskiego pisarza w tomie „Wędrówki z Jarosławem Haszkiem”. Dobrze jednak, że teraz je wydano, bo wyrosło nowe pokolenie, które wcale nie kojarzy tego twórcy z Galicją.

Hašek urodził się w Pradze w 1883 roku. Po ukończeniu szkoły handlowej pracował m.in. w drogerii, w praskim banku „Slavia” i tak, jak jego późniejszy bohater Szwejk, handlował również psami. Wtedy też zadał się ze środowiskiem czeskiej cyganerii i różnymi podejrzanymi grupami o nastawieniu anarchistycznym. Wśród bohemy były wtedy modne wycieczki turystyczne na Słowację będącą częścią Węgier. Hašek udając się w takie podróże ze swoim bratem Bogusławem i paroma przyjaciółmi wędrował także po Galicji.

Pierwszy ich wypad w tamte strony miał miejsce w 1900 roku. Dotarli po wielu dniach do Turczańskiego Świętego Marcina. Wycieczka do Galicji odbyła się w następnym roku. Okrężną drogą przez Tarnów, Kraków i Nowy Targ przybyli do Zakopanego. Pieszo doszli aż do Morskiego Oka, dalej poruszali się Doliną Rybiego Potoku, a potem pnąc się w górę przekroczyli na Wrotach Chałubińskiego granicę węgiersko-polską, koło Stawów Ciemnosmreczyńskich dotarli do Doliny Koprowej i zeszli na Słowację. Świadczy o tym kartka wysłana potem z Liptowskiego Świętego Miklasza do jego kuzynki Marii Hašek: „Przeszliśmy Tatry, bez przewodnika. Widzieliśmy górskie jeziora i szliśmy przez pierwobory, gdzie musieliśmy sobie torować drogę, nie ma tam bowiem ścieżek. Musieliśmy przejść pasmo blisko 2000 metrów wysokie, jeśli chcieliśmy dostać się na Węgry. Było nam bardzo zimno. Teraz jesteśmy już w dolinie Wagu w Św. Miklaszu”. Jak widać, Hašek był bardzo dumny ze swojego wyczynu.

Reminiscencją tej przygody jest humoreska „Akcja ratunkowa”. To opowieść o turyście, który wchodząc od strony węgierskiej na Łomnicki Szczyt nad Morskim Okiem, spadł w dół na kosodrzewinę po stronie polskiej. Pobrzmiewa w niej echo sporu pomiędzy Galicją a Węgrami o Morskie Oko. Groteskowo brzmią w tym wszystkim słowa węgierskiego żandarma:- „Włazicie z Węgier, a on łobuz jeden, spada do Galicji, do tej nędznej Galicji. To skandal. To prowokacja. Skoro właził ze strony węgierskiej, to powinien był spaść na Węgry, a nie do Polski”. Nim po galicyjskiej stronie zdołał się w ciągu paru dni zebrać zespół ratunkowy, nieszczęśnika odnaleźli żandarmi i wsadzili do aresztu za złamanie ośmiu drzew. Autor, jakby na przekór, nie dba tu wcale o szczegóły fałszywie lokując np. Łomnicki Szczyt nad Morskim Okiem. 

Inną wersją „Akcji ratunkowej” jest szkic „Kiedy człowiek spadnie w Tatrach”, bardziej makabryczny niż pierwowzór – tu niedźwiedź zjadł biedaka, co spadł ze skały. Trzecią wersją jest „Nieszczęście w Tatrach”, też z niedźwiedziem w finale. Autor zmienił w niej nieco formę narracji i wprowadził inne osoby, a tłem opowieści uczynił spór między Węgrami a Galicją o jezioro Szczyrbskie Pleso. Wielu krytyków uważa, że te tatrzańskie szkice Haška nie stanowią najwyższych lotów jego pisarstwa, są jednak z pewnością swego rodzaju osobliwością wartą przeczytania.

Ważną, bo też znalazła odbicie w haškowej twórczości, była jego ostatnia trzecia wyprawa na Słowację w roku 1902. Wtedy cała jego grupa też zrobiła wypad do Galicji, na polski brzeg Popradu. Hašek dużo rozmawiał z prostymi chłopami, a ich bajania przeniósł potem do swoich opowiadań. Czeskie pisma zaczęły je drukować już w 1912 roku. Oprócz szkiców podhalańskich: „Dunajec, biała woda”, w którym są opisy Zakopanego, czy „Powolna jazda” o woźnicy z Nowego Targu, są też teksty „Rybak Gulaj” z opisami rozlewiska Wisły, „Siłacz Lębik”, którego akcja rozgrywa się w podmyślenickiej wsi, czy „Pejzaż galicyjski z wilkami” z opisem wsi Stróża.

„Przygoda sołtysa” Tomasza poświęcona jest przemytnikom na granicy zaboru austriackiego i rosyjskiego: „Bostowo leży zaledwie kwadrans od ‘królestwa’, jak nazywano rosyjską Polskę, a jak się wejdzie na pagórek za wsią, widać wyraźnie, że na drodze kończą się czarno-żółte słupy austriackie, a pojawiają się słupy rosyjskie, czerwieni się dach ‘komory’ i zielenią płaskie czapki rosyjskich konnych i pieszych strażników granicznych”.

Opowiadanie „Przechadzka przez granicę” nawiązuje do autentycznego wydarzenia, jak to samego Haška zatrzymano na granicy austriacko-rosyjskiej. Za ten wybryk spędził ponad miesiąc w krakowskim areszcie.

W 1910 roku Hašek nieco spoważniał, o czym może świadczyć jego ślub z Czeszką Jarmilą Mayerovą. Z tego związku przyszedł na świat ich syn Richard. Rok później wziął się nasz bohater również za politykę zakładając Partię Umiarkowanego Postępu w Granicach Prawa, która miała na celu ośmieszanie czeskiej demokracji w ramach habsburskiej monarchii.

Wojna zrobiła z pisarza na powrót awanturnika. W 1915 roku wstąpił jako jednoroczny ochotnik do armii austriackiej. Był najpierw na kursie oficerskim, z którego go wydalono i wysłano na front wschodni do Galicji. Tam trafił do niewoli rosyjskiej, a niektórzy twierdzą, że bardzo chciał się do niej dostać. Potem był w Samarze i na Syberii, gdzie zmienił poglądy i wstąpił do armii bolszewickiej. W roku 1920 wziął prawosławny ślub z Rosjanką Aleksandrą Grigoriewną Lwową, którą zwano „Szura”, po czym wrócił do powstałej już wtedy Czechosłowacji. Mimo, że groziło mu śledztwo o dezercję i bigamię (nie wziął rozwodu z Jarmilą), pozostał w Czechach i poświęcił się twórczości literackiej.

Mając dość Pragi wyniósł się razem ze swoją Szurą na wieś. W roku 1921 zamieszkał w Lipnicy, gdzie powstał pierwszy tom dzieła „Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej”, najbardziej poczytna czeska książka. Zmarł nagle w 1923 roku pracując nad jej czwartym tomem. Wokół postaci Haška było zawsze wiele kontrowersji, gdyż jego krótki życiorys był przedziwnie bogaty, a jak to często z pisarzami bywa, mistyfikacje i zmyślone historie przyćmiły z biegiem czasu jego prawdziwą osobowość.

Zainteresowanych tematem, a znających język czeski czytelników odsyłam do pracy Augustina Matovčika: „Jaroslav Hašek na Slovensku”. Po polsku warto natomiast przejrzeć książkę Radko Pytlika: „Włóczęga Jarosław Haszek”.

Andrzej Sznajder
Tekst ukazał się w nr 11 (207) za 17-30 czerwca 2014

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.