Północna Gwiazda Honoré de Balzaca

-a A+

Ewelina Hańska, pochowana z Balzakiem (Fot. garnek.pl)

Północna Gwiazda Honoré de Balzaca

6 stycznia minęło 211 lat od dnia urodzin Eweliny Hańskiej.

Ona kochała jego sławę, a on – jej pieniądze, – tak mówili zazdrośnicy o Ewelinie Hańskiej i Honoré de Balzacu. Tego związku nie zaakceptowała ani francuska, ani polska arystokracja, ani nawet car Mikołaj I. Nie zważając jednak na trudności, romans korespondencyjny kochanków trwał 18 lat і skończył się ślubem w Berdyczowie.

Prawnuczka królowej
Ewelina Hańska, z domu Rzewuska, przyszła na świat polskiej rodzinie szlacheckiej w miasteczku Pohrebyszcze (dziś obwód Winnicki). Jej ojciec, Adam Rzewuski, był nieprzeciętną osobistością. Jakiś czas przewodniczył szlachcie kijowskiej gubernii, poczym został senatorem, korespondował z Voltairem. Nie miał jednak talentu do zarządzania gospodarstwem i roztrwonił cały posiadany majątek. Cztery jego córki otrzymały porządne wykształcenie i tak zachwycały salony swym pięknem, że nawet młody Aleksander Puszkin poświęcił im nie jeden wiersz. W przyszłości mogły jednak mieć nadzieję jedynie na udany mariaż.

Ewelina Hańska – prawnuczka królowej Francji Marii Leszczyńskiej, swobodnie posługiwała się siedmioma językami, była oczytana, grała na fortepianie i wspaniale tańczyła. W 19 lat wydano ją za mąż za bajecznie zamożnego i starszego od niej o 22 lata Wacława Hańskiego. Małżeństwo zamieszkało w rodzinnej posiadłości Hańskich w Wierzchowni.

Obecnie Wierzchownia – to niewielka wioska na Żytomierszczyźnie, wyzbyta zbędnej krzątaniny i patosu. Na pierwszy rzut oka może się zdawać, że czas tu się zatrzymał. O dawnym przepychu przypomina jedynie zmieniona stara szlachecka posiadłość, w której mieści się szkoła rolnicza. Być może, właśnie tego rodzaju przeprofilowanie ocaliło ją od całkowitego upadku. Ostatni właściciel wyjechał stąd w 1916 roku i gmach przekazano chłopom. Nastąpiło to jednak o wiele później.

Ewelina i Wacław Hańscy starali się urządzić rodzinne gniazdko z przepychem. Stary hrabia dogadzał młodej i pięknej małżonce na wszystkie sposoby. „Nie wiedziałem, że Pani posiada Luwr” - napisał Honore de Balzac kiedy po raz pierwszy zobaczył widokówkę z białą willą w stylu empire. Gmach posiadłości mieścił 30 pokoi, salę balową ze szklanymi drzwiami, a ściany jego od wewnątrz dekorowały wykwintne płaskorzeźby. Wacław Hański miał jeszcze jedną słabość – podziemne przejścia. Tajemne przejścia przeszywały cały obszar posiadłości. Dwa z nich prowadziło od sypialni Eweliny: jedno – do łaźni, inne – do kaplicy. W. Hański nieraz wykorzystywał swe podziemia też w mniej romantycznym celu - więził tam buntowników.

Wykwintny park otaczał willę. Drzewa dla niego zwieziono z całego świata, stały tam klatki z niedźwiedziami, a kiedy młoda pani zażyczyła sobie oglądać pełne gracji łabędzie – chłopi natychmiast wykopali staw. Park był na tyle ogromny, że spacery po nim odbywały się konnymi zaprzęgami. W sumie, do Wacława Hańskiego należało 21 tyś akrów ziemi i 3 tysiące dusz – chłopów pańszczyźnianych. Ewelina podarowała swemu mężowi pięcioro dzieci, ale przy życiu została z ich grona jedynie córka Anna. Rodzice oczywiście rozpieszczali ja na wszelkie sposoby.

Ewelina Hańska (Fot. pl.wikipedia.org)

Piękna i Tłuścioch
Nie zważając na cały ten przepych i bogactwo, młoda małżonka szybko zaczęła się nudzić. Brakowało jej balów w stolicy i salonowego życia. Przykładem wielu ówczesnych arystokratów, Ewelina Hańska postanowiła rozpocząć więc korespondencję ze sławną osobistością. Wybrała Honoré de Balzaca. 28 lutego 1832 r. francuski pisarz otrzymał bardzo dziwny list z odeskim stemplem. „Podczas lektury Pańskich powieści, serce biło mi jak szalone. Ukazuje Pan w nich prawdziwą godność kobiety. Miłość dla słabej płci jest darem niebios. Zachwycam się cudowną subtelnością Pańskiej duszy, dzięki której udało się Panu odkryć duszę kobiety”. Podpis – „Cudzoziemka”.

Należy tu zaznaczyć, iż Honore de Balzac wcale nie cierpiał na brak damskiej uwagi. Wśród jego kochanek było wiele arystokratek i nawet królewskich krewnych. Każdy nowy jego utwór był szeroko omawiany przez Paryż. Ten list jednak głęboko wzruszył H. de Balzaca. Wkrótce otrzymał on drugi list, a w trzecim tajemnicza nieznajoma prosiła go o podanie ogłoszenia o ich korespondencji w gazecie „Quotidien” (jedyne francuskie pismo dopuszczone do Imperium Rosyjskiego przez cenzurę). Już w następnym numerze „Quotidien” Ewelina Hańska czyta: „Pan de B. otrzymał list polecony”.

Pierwsze spotkanie H. de Balzaca i E. Hańskiej odbyło się w Szwajcarii, w miasteczku Neuchâtel, gdzie małżeństwo Hańskich przyjechało w odwiedziny do wychowawczyni ich córki Anny. Czy byli gotowi kochankowie do tego spotkania? Honoré zobaczył wysoką, smacznie zbudowaną piękność – materializację marzeń. Ewelina zobaczyła natomiast mężczyznę małego wzrostu i z przetłuszczonymi włosami na głowie. Młodej piękności przypomniał on czymś Napoleona. Przykre wrażenie znikło jednak dość szybko. Ciekawy, energiczny rozmówca zdołał znów podbić serce niedostępnej piękności i nie jedynie jej. Wacław Hański także zaprzyjaźnił się ze znanym pisarzem.

Romans korespondencyjny trwał. Kochankowie widywali się czasami to w Wiedniu, to w Sankt Petersburgu, a pewnego razu, na H. de Balzaca czekała w Genewie niespodzianka – kosztowny pierścień i czarne pasmo włosów Eweliny.

Pałac Hańskich w Wierzchowni w 1860 roku (Fot. pl.wikipedia.org)

Wierzchownia albo więzienie?
W 1841 roku zmarł stary Wacław Hański i wydawało się, że teraz zakochani mogą wreszcie się połączyć. W rzeczywistości jednak problemy dopiero się zaczęły. Ewelina, jako poddana Imperium Rosyjskiego, nie mogła poślubić cudzoziemca – w przeciwnym wypadku, straciłaby wszystkie majątki na rzecz córki. Prócz tego, Ewelina Hańska miała inne kłopoty: rodzina męża nie lubiła jej i próbowała odebrać Wierzchownię. Romans więc pozostawał korespondencyjnym. Krótkie spotkania też miały swoje konsekwencje – 1846 r. Ewelina zaszła w ciążę, dziecko jednak urodziło się martwe.

W Wiesbadenie (Niemcy) Honore de Balzac został świadkiem na weselu Anny Hańskiej i Georgesa Mniszka. W gazecie „Message” pisarz komentował: „Dziś odbył się ślub jednej z najbogatszych w Imperium Rosyjskim hrabiny Anny Hańskiej z przedstawicielem starodawnego i sławnego rodu, hrabią Georgesem Mniszkiem. Wśród świadków był pan de Balzac…”.

I znów rozstanie. Charakter listów się zmienił. Nie było w nich już tyle namiętności i miłości. Zjawiło się natomiast wiele rad, jak prowadzić gospodarstwo i jak zaoszczędzać. Ze strony Eweliny zapłonęła zazdrość. Prasa francuska obfitowała w opowiadania o kolejnej kochance pisarza. Nie było tajemnicą, że Honore de Balzac miał przynajmniej troje nieślubnych dzieci i dziesiątki kochanek. Właśnie te listy są wykorzystywane przez osoby, które wątpią w szczerość uczucia Eweliny i Honoré.

E. Hańska urządziła życie prywatne córki, rozstrzygnęła spory z krewnymi zmarłego męża i mogła wreszcie pozwolić sobie zaprosić do Wierzchowni Honoré. Pisarz potrzebował pieniędzy na kosztowną podróż do Imperium Rosyjskiego, zobowiązał się więc napisać „Listy o Kijowie” dla Journal des Débats i w 1847 r. rozpoczął podróż.

Niektórzy badacze życia i twórczości H. de Balzaca twierdzą, iż powodem do wyjazdu był przede wszystkim strach przed więzieniem z powodu długów. Wierzyciele prześladowali go po całym Paryżu. Miasto obiegały prawie anegdotyczne historie o systemie tajemnych znaków, przy pomocy których można trafić do mieszkania H. de Balzaca.

Podróż do Wierzchowni trwała tydzień, a oficjalne notatki o niej bardzo się różnią od prywatnych. Bezdroże, złe hotele –czytamy w dzienniku. Oficjalnie, H. de Balzac chwalił życie w Imperium Rosyjskim. Przyczyna – w ten sposób chciał on zdobyć przychylność urzędników, do których należała decyzja o możliwości ślubu z Eweliną Hańską.

Na progu białośnieżnej willi, która tonęła w płomiennym blasku zachodzącego słońca, na Honoré czekała Ewelina w fiołkowej sukience (ulubiony kolor pisarza). Hrabina przygotowała dla kochanka trzy komnaty – sypialnię, salon i gabinet. Z czasem, André Maurois napisze: „Honoré de Balzac był szczęśliwy. Po raz pierwszy w życiu znalazł się w otoczeniu licznych sług i w jednym z tych pałaców, o których marzył z dzieciństwa”. Pisarz pochodził ze zwyczajnej rodziny i sam dopisał do swego nazwiska arystokratyczne „de”, by przynajmniej w ten sposób zbliżyć się do niezwykłego świata elity, o którym zawsze marzył. Teraz Honoré de Balzac miał nie tylko nazwisko, ale i własny gabinet: być może po raz pierwszy tworzył nie w kuchni czy na kolanie.

Gabinet Honoré de Balzaca w muzeum (Fot. pl.wikipedia.org)

„W twojej osobie podbiłem Rosję!”
W 1848 roku, nie otrzymawszy pozwolenia na ślub, pisarz wyjechał do Paryża, by jesienią znów wrócić do Wierzchowni. Tym razem, to on napisał list do cara Mikołaja I z prośbą o zmiłowanie się nad Eweliną Hańską, która jest wiernie poddaną rosyjskiej korony i nie może wyjść za cudzoziemca przeciwko woli jej cara. W tym czasie zdrowie Honore de Balzaca mocno podupadło. Rodzinny lekarz Hańskich nie dał pisarzowi żadnej nadziei.

Wiosną 1850 r. zakochani wreszcie otrzymali zgodę cara. Był jednak warunek – hrabina powinna wyrzec się majątku. Ewelina oddała więc Wierzchownię córce, która powinna była wypłacać jej corocznie 9 tysięcy rubli srebrem. Wesele Honoré i Eweliny odbyło się w Berdyczowie. Skromną ceremonię w kościele św. Barwary przeprowadził ks. Wiktor Ożarowski. Po ślubie, Honoré powiedział ukochanej: „Hura! Zrobiłem to, czego nie zdołał Bonaparte! W twojej osobie podbiłem Rosję!”. O tym nieprzeciętnym wydarzeniu przypomina obecnie płyta pamiątkowa, którą wmurowano w elewację cerkwi z okazji 200-lecia urodzin pisarza. W czasach Związku Radzieckiego, w gmachu kościoła urządzono halę sportową, a po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości, oddano ją wspólnocie rzymskokatolickiej.

Po ślubie, Ewelina Hańska opuściła na zawsze pałac w Wierzchowni i wyjechała z mężem do Paryża. Zamieszkali w starym mieszkaniu H. de Balzaca. Romans korespondencyjny, który trwał osiemnaście lat (w tym czasie Honoré napisał ukochanej 444), skończył się pięciomiesięcznym ślubem. 18 sierpnia 1850 r. pisarz odszedł z tego świata. Ewelina nie zostawiła małżeńskiego gniazdka i chociaż po śmierci H. de Balzaca nie brakowało jej adoratorów, nigdy już nie wyszła za mąż. Zmarła 9 kwietnia 1882 r. i została pochowana koło sławnego małżonka, na cmentarzu Père-Lachaise.

Po linii Eweliny Hańskiej nie zostało bliskich krewnych. Córka szybko została wdową i nie mając dzieci, skończyła żywot w klasztorze (wielu Rzewuskich miało długie życie, jednak kobiety często były bezpłodne).

Powracając do Wierzchowni. Pałac stracił z czasem swój blask i przepych. Z tego, co zostało, postanowiono stworzyć muzeum Honoré de Balzaca. Zajmuje ono trzy pokoje, jak w czasie, kiedy pisarz po raz pierwszy przekroczył próg „wołyńskiego Luwru”. Pytanie, czy te rzeczy rzeczywiście pamiętają jeszcze wielkiego pisarza, pozostaje bez odpowiedzi. Pewnym jest jedynie to, że do H. de Balzaca należało krzesło-kostur, autorstwa miejscowego cieśli. Przy pomocy kostura pisarz mógł spacerować po parku, a gdy się już zmęczył i chciał usiąść, to kostur się rozkładał w postaci krzesła.

Pałac Eweliny Hańskiej już nie cieszy bielą. Z niewiadomej przyczyny, postanowiono jej ściany pomalować na czerwony kolor. Do muzeum też nie łatwo trafić. Chętni powinni się uprzednio umówić, inaczej – niczego nie da się zobaczyć prócz masywnego budynku.

Oksana Dudar
Tekst ukazał się w nr 1 (125) 14 – 27 stycznia 2011

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.