-a A+

Ksiąg lwowskich najstarsze drukowanie

 

Gdy w roku 1454 spod prasy drukarskiej Johanna Gensfleischa von Sorgenloch – znanego jako Gutenberg (od nazwy posiadłości rodowej matki) wyszła pierwsza drukowana w Europie książka – „Biblia”, można rzec, rozpoczęła się rewolucja informatyczna. Książkę można było produkować masowo i stała się ona bardziej dostępna.

Co działo się w tym czasie we Lwowie? Wbrew oficjalnej wersji historiografii radzieckiej, że sztukę drukowania przyniósł na ziemie Rzeczypospolitej Iwan Fedorow, zwany z polska Fedorowiczem (bo wszystko co najlepsze docierało tu przecież z Rosji), okazało się, że rzecz wygląda nieco inaczej. Przede wszystkim historiografia ta nie podaje gdzie kształcił się Fedorow i gdzie poznał sztukę drukarską.

Według danych archiwalnych, do których udało się dotrzeć Orestowi Maciukowi, w swoim czasie dyrektorowi Lwowskiego Archiwum Historycznego, okazuje się, że w 1460 roku (w pięć lat po wydaniu „Biblii” przez Gutenberga) niejaki mieszczanin lwowski Stepan Dropan zapisuje klasztorowi bazylianów we Lwowie część swoich gruntów i …drukarnię. Przywilej tego nadania potwierdza Kazimierz Jagiellończyk w 1469 roku. Te dane przytacza notatka złożona przez prowizorów bazylianów z 1792 roku, przygotowana na rozprawę sądową w sporze drukarni z Bractwem Stauropigijskim. Dodatkowe dane świadczą o tym, że w 1518 roku po pożarze drewnianych zabudowań tegoż klasztoru Konstanty Ostrogski uczynił fundację na rzecz tego klasztoru na budowę murowanego klasztoru i założenie drukarni.

Orest Maciuk odnalazł w Archiwum również inwentarz klasztoru w Słowicie z roku 1826, gdzie wymienione są druki: „Anfołogion”, wydanie lwowskie z 1542 r., „Służebnik”, wydanie lwowskie z 1546 r. i „Apostoł” wydanie lwowskie z 1566 r. Niestety same wydania nie zachowały się. Najstarszą zachowaną księgą wydrukowaną we Lwowie pozostaje „Apostoł” Iwana Fedorowicza. Dlaczego zachowała się tylko ona? Niestety – pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Przypuszczalnie po roku 1708 – przystąpienia Bractwa Stauropigijskiego do unii z kościołem katolickim, wszelkie druki, wydawane przez Bractwo wcześniej były skrzętnie niszczone, jako „zarażone błędami”.

Powróćmy do samego Fedorowicza. Jako miejsce jego urodzenie podawana jest miejscowość Gostyń w Rosji. Powiązano to chyba z tym, że gdy przybył do Moskwy był diakonem cerkwi św. Mikołaja Cudotwórcy Gostyńskiego na Kremlu, która zresztą pierwotnie była p.w. św. Anny, a dopiero po przywiezieniu do Moskwy z Gostynia ikony św. Mikołaja zmieniła wyzwanie.

Na listach studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego z lat 1531-1533 jest niejaki Johanes Theodori de Phyetkowycze (miejscowość na Białorusi) tam też uzyskuje stopień bakałarza, jako Joannes Theodori Moscus. W czasie studiów prawdopodobnie dorabia sobie w drukarni Floriana Unglera z Bawarii, założonej w Krakowie w 1511 roku. Wcześniej Ungler pracował w Krakowie w drukarni Gintera Zailera, założonej w 1465 roku. Fedorowicz ma kontakty również z krakowską oficyną Scharffenbergów, bo elementy dekoracyjne jego moskiewskiego „Czasownika” są identyczne z wydaniami „Biblii” tej drukarni. Do tego swoje wydania opieczętowuje własnym herbem – Szreniawą ze strzałą i literami „I” (oan) i „F” (Fedorowicz). Trzeba tu dodać, że Szreniawa jest też rodowym herbem Chodkiewiczów.

Według danych przytoczonych w posłowiach do swych kolejnych wydań Fedorowicz prawdopodobnie w latach 1534-1563 jest nauczycielem szkoły cerkiewnej w Krasnymstawie. W roku następnym przenosi się do Moskwy, jak sam pisze w swoim „Apostole”: „…w inyje strany nieznajemy”. Skąd wziął czcionki? Prawdopodobnie razem z elementami dekoracyjnymi zakupił je od Scharffenbergów, którzy nie drukowali cyrylicą. Do Krakowa, prawdopodobnie, trafiły one około 1486 roku, przywiezione przez uciekinierów przed Tatarami ze Lwowa.

Po okresie pobytu w Moskwie pod patronatem Iwana Groźnego wspólnie z Piotrem Mścisławcem wydaje tam „Apostoła”(1564) i „Czasownik”(1565). Jednak nie wszystkim podobało się ich dzieło. Oskarżono ich o czary, a drukarnie spalono. Ledwo uszli z życiem, a przytułek znaleźli u księcia Grzegorza Chodkiewicza w Zabłudowie koło Białegostoku. Czyżby powrócił w rodzinne strony, gdy było mu źle? Tu po raz kolejny zakłada drukarnię i wydaje w 1569 r. „Ewangelie uczytielnoje”, a w 1570 – „Psałterz z czasownikiem”.

W 1572 roku dzięki intencji księcia Ostrogskiego pojawia się we Lwowie i tu za 700 złotych pożyczonych od Semena Siodlarza wznawia drukarnię przy klasztorze bazylianów. Czyją – Dropana czy Ostrogskiego? W kolejnym roku wydaje „Apostoł”, a rok później – „Bukwar” – pierwszy elementarz języka staroruskiego.

Niestety sprawy nie idą najlepiej i kolejne przenosiny, tym razem do Ostroga. Tu znów drukuje kolejne wydanie „Bukwara” (1578), drukuje „Nowy Testament” i „Psałterz” (1580), oraz „Biblię Ostrogską” (1581) – foliant, na którym składają przysięgę prezydenci Ukrainy w czasie inauguracji. Ze swym dobroczyńcą wędruje do Pragi i Wiednia. Osiada we Lwowie, ale nie udaje mu się znów uruchomić drukarni i znajduje przytułek w klasztorze bazylianów. Tu też umiera w 1583 roku. Jego syn, również o imieniu Iwan, nosił przydomek Drukarczyk lub Introligator.

Najwięcej informacji o samym sobie przekazywał w posłowiach do swych kolejnych wydań. Tu możemy znaleźć informację, że we Lwowie „szedł po śladach pewnego bogobojnego męża”. Czyżby wspomina w taki sposób Stepana Dropana. Natomiast na swym kamieniu nagrobnym zażyczył sobie, aby było wyryte: „Ioan Fedorowicz, drukarz moskiewski, który swoim staraniem drukowanie zapomniane odnowił” – a jednak zapomniane.

Z kamieniem nagrobnym też jest rzecz interesująca. Pochowany został w klasztorze bazylianów. Nie wiadomo, czy na klasztornym cmentarzu, czy prochy jego wmurowano w ścianę cerkwi św. Onufrego. Kamień ten, choć już zatarty przestał wmurowany w ścianę cerkwi do okresu I wojny światowej. Historycy z pierwszej połowy XIX wieku, którzy starali się odkryć karty lwowskiego drukarstwa (Samuel Linde (1809), Jerzy Samuel Brandtke (1826), Denys Zubryckij (Dionizy Zubrzycki) (1836)), widzieli go i opisywali. Dzięki Denysowi Zubrzyckiemu mamy nawet jego szkic. Po okupacji rosyjskiej Lwowa w 1915 roku kamień gdzieś znikł. Czy Rosjanom było nie w smak, że „drukowanie zapomniane odnowił”?

Jakie dalej są losy jego drukarni? W 1585 roku wykupuje ją z zastawu u Izraela Jakubowicza Bractwo Stauropigijskie za 1500 złotych, umieszcza ją już w zabudowaniach przy cerkwi Wołoskiej i zaczyna drukować tu księgi na własne potrzeby. To właśnie w 1792 roku procesują się o tę drukarnię bazylianie.

Co do innych drukarń, działających w XVI-XVII wiekach we Lwowie, to możemy znaleźć informację o istnieniu drukarni Macieja Bernata założonej w 1543 roku. Od 1578 we Lwowie osiadają Scharffenbergowie i tu drukują na potrzeby króla Stefana Batorego, m.in. prace Zamoyskiego i wiersze Jana Kochanowskiego. W 1583 roku z Krakowa przenosi się Maciej Garwolczyk i tu wydaje „Gramatykę” (1592) i wiersze Szymonowicza.

Oprócz tych swe oficyny mają klasztory: jezuici, ufundowana przez Sieniawskich z roku 1642, bazylianie u św. Jura (1700), bernardyni (1770), franciszkanie (1772). Ta ostatnia zdążyła wydrukować tylko jedną książkę, przed zamknięciem jej przez Austriaków.

Iwan Fedorow (Fedorowicz) miał tyle szczęścia, że jego „Apostoł” zachował się do naszych czasów, a jeden z jego egzemplarzy został odkryty w bibliotece Harvardu dopiero w latach 80 XX wieku. Może jeszcze gdzieś czekają na swych odkrywców zachowane nieznane folianty z oficyn lwowskich z okresu przed Fedorowym, ktoś ich odszuka i potwierdzi w ten sposób przytoczone powyżej dane uzyskane w trakcie badań archiwalnych.

Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 14-15 (210-211) za 19-28 sierpnia 2014

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.