Szablą, piórem, słowem

-a A+

Leszek Dunin-Borkowski

Szablą, piórem, słowem

Galicyjskim Petroniuszem nazwał go profesor Stanisław Grodziski.

W konserwatywnych lwowskich domach wzbudzał popłoch, a Zdzisław Dębicki pisał wręcz, że jego „zły język a opinie krańcowe bywały postrachem Lwowa”. Z jego kuźni pamfletów literackich wyszło wielu znanych publicystów i polityków.

Ceniono Borkowskiego za postawę, przekonania polityczne i talent oratorski. „Popisy retoryczne uwielbiał i nie odpuścił bez przemówień nawet obiadu u szwagra” – natychmiast na pochwały odpowiedziałby każdy XIX-wieczny przeciwnik hrabiego. Człowiek, który wzbudzał tyle emocji to hrabia Leszek Dunin-Borkowski poeta, satyryk, publicysta, poseł na sejm wiedeński i krajowy, powstaniec i działacz społeczny.

Austriacki tajny raport policyjny z 1862 roku donosił – „Borkowski hr. Aleksander, właściciel dóbr i literat. Urodzony we Lwowie, liczy lat 51, stosunki majątkowe – średnie. Od dawna dał się poznać jako nieprzyjaciel austriackiego rządu, oraz jako gorący zwolennik republikańskiej Polski. Nadto, zwrócił przeciwko sobie uwagę jako autor paszkwilów, wymierzonych przeciw wyższym sferom.

Zdolny, nader czynny, przedsiębiorczy, utrzymuje stosunki z koryfeuszami partii rewolucyjnej oraz z zepsutymi literatami. W roku czterdziestym ósmym poświęcił całą swą działalność stronnictwu przewrotu, ku czemu dał mu sposobność mandat do sejmu konstytucyjnego. Działalność jego literacka z owych czasów była szczególniej niebezpieczna. Artykuły współczesne Borkowskiego były istnym zarzewiem, wymierzonym przeciw rządowi oraz przeciw porządkowi prawnemu. W wydanym później zagranicą utworze p. t. „Wieszczenia Lechowe”, występują na jaw najbardziej przewrotne teorie, skierowane przeciw powadze świeckiej i duchownej. Utrzymuje korespondencję z zagranicą. Pozostaje pod dozorem policyjnym”.

Młode lata
Ponad 200 lat temu w majątku Dzieduszyckich w Gródku, nad Dniestrem na świat przychodzi kolejne dziecko. Drugi syn Franciszki Dzieduszyckiej i Franciszka Dunin-Borkowskiego, na chrzcie otrzymał cztery imiona, ale kojarzony jest raczej z imieniem Leszek, którego używał jako zdrobnienia od Aleksandra.

Aleksander Ferdynand Wincenty Franciszek urodził się 11 stycznia 1811. Otrzymał staranne domowe wykształcenie. Szczególny nacisk kładziono na naukę języków. „Do szkół” wysłany został do Warszawy, rodzina nie miała zaufania do austriackich szkół, wybrano więc gimnazjum w Królestwie. W niedługim czasie Leszek Borkowski musiał powrócić do Galicji, ponieważ władze austriackie zabroniły kształcenia dzieci za granicą. Do szkół musi więc chodzić we Lwowie.

Wraz z bratem Józefem prowadził kółko samokształceniowe w domu przy ul. Ormiańskiej. Uczestnicy zapoznawali się z dziełami literatury polskiej. Studiował filozofię w Czerniowcach i prawo we Lwowie. Drukował w „Rozmaitościach” i „Haliczaninie”, najlepszych ówczesnych pismach literackich.

Kiedy do Lwowa dotarła wieść o wybuchu Powstania Listopadowego Leszek Borkowski uciekł by walczyć, przebrany za służącego. Podążał za bratem Józefem, który był wśród pierwszych powstania. Odznaczył się walecznością i szybko awansował. Został ranny w bitwie pod Radomiem. Po rekonwalescencji pełnił funkcję adiutanta prezesa rządu powstańczego.

Ukrywał się podczas odwrotu powstania, kilka miesięcy przymusowo więziony był w Królewcu. Odbywając wyrok, aby nie marnować czasu w więzieniu, studiował sanskryt.

W 1832 roku powrócił do Lwowa. Objęty zakazem druku za udział w powstaniu, wyjechał na pół roku do Wiednia, czas ten wykorzystał na uzupełnienie studiów wschodnich. „Pierwsze drgnienia ockniętego życia, pierwsze jutrzenkowe błyski światła” – pisze dziewiętnastowieczny historyk literatury. Oznacza to, że we Lwowie znów można drukować. Młodzi ludzie: August Bielowski, Dominik Magnuszewski, Jan Dobrzański, Kornel Ujejski, Józef Dzierzkowski i Leszek Borkowski łączą swe siły.

W życiu Borkowskiego rozpoczął się „okres literacki”. Pisał teksty do „Ziewonii” – pisma wydawanego staraniem Augusta Bielowskiego. Zaczynał pracę literacką jako poeta, ale brakowało mu warsztatu. Jego „Orły z Herburtów” krytycy uznali za słabe i pod względem konstrukcji, i formy. Na szczęście bardzo szybko ujawnił się jego talent satyryczny. W 1846 roku wydawał „Niepowieści” i „Nierozprawy” – szkice moralizatorsko-satyryczne.

Wieczory często spędzał u lwowskich literatów, przychodził na spotkania do Augusta Wysockiego i na „czwartki” do Józefa Dzierzkowskiego. Chętnie zabierał głos, a słuchając pochylał się w kierunku mówiącego i spoglądał na swego rozmówcę przenikliwie z ironicznym półuśmiechem na twarzy. Jego wiedza, swada i poczucie humoru zjednywały mu towarzystwo. Bywał też na salonach – przyglądał się szybkim karierom, lichym manierom i arogancji świeżo upieczonych urzędników i nowych arystokratów.

1 marca 1842 roku w „Dzienniku Mód Paryskich” ukazał się pierwszy odcinek powieści Leszka Borkowskiego „Parafiańszczyzna”. Niedługo potem we Lwowie zawrzało: „Parafiańszczyzna” stała się prawdziwym skandalem. Borkowski zjadliwie wyrysował galicyjskie „cnoty” – nieuctwo, próżniactwo, opisywał łasych na kupione tytuły austriackie nowobogackich arystokratów. Środowisko osądził za kołtunerię, brak patriotyzmu, zachowawczość wobec rządu – lwowiacy dopatrywali się aluzji personalnych, co powodowało dodatkowe emocje na salonach. Wreszcie wydano „Parafiańszczyznę” w całości. Lwów nie pamiętał tak rozchwytywanej książki, była najgłośniejszą powieścią połowy XIX wieku, mimo nierównych fragmentów, przeszarżowanych wątków i raczej publicystycznego charakteru.

Gmach dawnego Sejmu Galicyjskiego (Fot. wostok / cccpblogspotcom.blogspot.com)

Z raportu carskiego szpiega Juliana Aleksandra Bałaszewicza, działającego pod kryptonimem „Albert Potocki”: „Szajka czerwonych, która powstała we Lwowie, a której bożyszczem jest hrabia Leszek Borkowski, utrzymuje stałe kontakty z londyńskimi i paryskimi emigrantami. Należy koniecznie zwrócić uwagę rządu austriackiego i z pewnością wykryje się źródło spisku, dojrzewającego w Galicji”.

W 1848 roku hrabia rozpoczął działalność polityczną i był to początek kolejnego etapu w życiu Leszka Dunin-Borkowskiego. 6 kwietnia 1848 roku Leszek Borkowski w składzie delegacji lwowskiej wziął udział w audiencji u cesarza z petycją, dotyczącą przyszłości Galicji.

Wyruszył na sejm konstytucyjny do Wiednia i dość szybko zasłynął jako doskonały mówca. Już pierwsza mowa, dotycząca niekonstytucyjnego sposobu rekrutacji wywołała wielkie poruszenie. Występował w obronie języka polskiego w szkołach i administracji, w obronie nietykalności posłów, przeciwko prześladowaniom prasy. Jego ostre wystąpienia wywoływały wzburzenie wśród posłów, obawiano się wręcz rewolucyjnych zamieszek. Poradzono Borkowskiemu, aby na pewien czas ukrył się za granicę.

W swojej pracy „Sejm ustawodawczy Rakuski ze szczególniejszą uwagą na poselstwo polskie” pisał o protestacyjnych mowach posłów: „Oni oponowali przeciw zaborowi, oponowali przeciw sprzeczności, jaka zachodziła między pojęciem państwa konstytucyjnego a despotycznym rządem w tym państwie (…). Posłowie polskiej lewicy wiedzieli dobrze, że nie rewolucja wiedeńska, nie zwycięstwo ludu, wzywały ich na sejm do Wiednia, ale polityczna śmierć ich ojczyzny. Bo gdyby mieli swój byt osobny, cóż by ich obchodziły rewolucja wiedeńska i sejm austriacki?”.

Propozycje miewał nie tylko wywrotowe, ale też często wielce oryginalne – kiedy demokraci domagali się powszechnego głosowania, głośnym był jego pomysł o założeniu dwóch izb parlamentu zgodnie… z możliwościami intelektualnymi posłów. Znany był jako wybitny mówca, jako poseł odznaczał się bezkompromisową postawą w kwestii rozszerzenia autonomii Galicji. „Sumienie Sejmu” tak nazywano go na mieście za jego znaną w środowisku politykę „braku ustępstw” wobec Austriaków.

„Konstytucja lutowa zostawiła krajowi łatanie dziur w mostach i zaopatrywanie chorych po szpitalach” – ironicznie zauważył po podpisaniu „Patentu lutowego”, który sejmowi Galicyjskiemu pozostawił wąski zakres działalności. Ironiczny i prześmiewczy był w swojej twórczości i taki też pozostał w polityce.

Pracował sumiennie i systematycznie, pomimo wszelkich przeciwności i nieszczęść rodzinnych. Przeżył samobójczą śmierć syna Witolda. Mimo kłopotów politycznych, do końca sprzeciwiał się „teorii lojalności” wobec Austrii. Jego przemówienia w parlamentach były wyczekiwane i omawiane burzliwie w kuluarach sejmowych i na mieście.

„Mowę jego przerywały oklaski była w istocie proroczą, była piękną, żywą, z darem słowa rzadkim, z urokiem powiedzianą, który łatwo nawet hipotezy przełknąć dozwala. Zbyt może czarno widział Borkowski przyszłość przez szkło przeszłości, ale w zarysach, jakie przybrać miała – mowa jego była protestem w imię narodowości” – oceniano jego kolejne wystąpienia.

Przyjaźnił się z Kornelem Ujejskim, który zadedykował mu „Pieśni Salomona”. W wolnych chwilach prowadził badania literatury staroindyjskiej. Był współorganizatorem wielu uroczystości okolicznościowych i jubileuszowych „ku czci” – swoimi mowami witał we Lwowie Jana Matejkę, Henryka Siemiradzkiego i Józefa Kraszewskiego, przemawiał na spotkaniach upamiętniających uczestników Powstania Listopadowego. Wspierał starzejących się powstańców i stał się współorganizatorem Towarzystwa Weteranów.

Wycofał się z działalności politycznej w 1872 roku, ale to nie przeszkodziło mu w dalszej pracy społecznej i życiu publicznym we Lwowie. Czynnie działał w Towarzystwie Kredytowym Ziemskim, zasiadał w wydziale lwowskiej Rady Powiatowej, pracował w Galicyjskim Towarzystwie Gospodarczym. Najwięcej wysiłku włożył w pracę na rzecz Towarzystwa Sztuk Pięknych we Lwowie, był organizatorem i współzałożycielem Towarzystwa i jego wieloletnim opiekunem. Cieszył go rozkwit malarstwa polskiego – „Nie wygasły w sercach naszych wulkany” – mówił, podsumowując w 1876 roku prace Towarzystwa.

Zmarł we Lwowie 30 listopada 1896 w wieku 85 lat. Spoczywa na cmentarzu Łyczakowskim w „nowej” kaplicy Dunin-Borkowskich.

Beata Kost
Tekst ukazał się w nr 4 (128) 2 – 14 marca 2011

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.