Biskup Jan Cieński - tajemny biskup w Złoczowie

-a A+

W 2017 archidiecezja lwowska obchodzi Rok biskupa Jana Cieńskiego, tajemnego biskupa ze Złoczowa. W lipcu minęła 50. rocznica jego konsekracji, zaś pod koniec grudnia minie 25. rocznica jego śmierci.

Na terenie Rosji Carskiej istniał Kościół rzymskokatolicki, a po przejęciu władzy przez bolszewików został zniszczony. Stolica Apostolska wiedząc, że są na tym terenie katolicy łacińscy, postanowiła mianować biskupów oraz kapłanów administratorów. Mianowano czterech biskupów dla Rosji i administratora dla Ukrainy Radzieckiej. Wysłannik papieża Piusa XI dla ZSRR abp Michel d`Herbigny 15 sierpnia 1926 r. mianował ks. Wincentego Ilgina administratorem apostolskim dla południowej części archidiecezji mohylewskiej z siedzibą w Charkowie. Władze aresztowały ks. Ilgina już 26 października, wtedy Watykan w roku 1927 ustnie powiadomił przez Polski Konsulat Generalny w Charkowie, że administratorem apostolskim dla południowej części archidiecezji mohylewskiej jest proboszcz charkowski ks. Leonard Gaszyński. Pełnił on tę funkcję do 12 października 1937 r., kiedy wraz z 11 parafianami został rozstrzelany. Był to ostatni kapłan katolicki pracujący na terenie Wschodniej Ukrainy.

Po zakończeniu II wojny światowej Sowieci zabrali się do całkowitej likwidacji Kościoła katolickiego dwóch obrządków w Ukrainie radzieckiej. W marcu 1946 r. odbył się pod przewodnictwem grupy inicjatywnej na czele z ks. Hawryiłem Kostelnykiem tzw. pseudo-synod Cerkwi greckokatolickiej we Lwowie, w czasie którego zerwano jedność z Rzymem i cały Kościół greckokatolicki oficjalnie przeszedł na prawosławie związane z Patriarchatem Moskiewskim. W tym czasie abp Josyf Slipyj od 1945 roku był aresztowany przez władze komunistyczne.

Abp Eugeniusz Baziak, który od 1944 roku był metropolitą Lwowa obrządku łacińskiego, został poddany psychicznym naciskom oraz kilkumiesięcznym całonocnym wielogodzinnym przesłuchaniom w NKWD na ul. Łąckiego. Zmuszano go do „dobrowolnego” wyjazdu ze Lwowa, nie planując jego aresztowania. W roku 1945 aresztowanego staruszka biskupa Adolfa Piotra Szelążka z Łucka najpierw wywieziono do Kijowa, a po kilkunastu miesiącach deportowano do Polski. Ostatecznie arcybiskup Baziak wyjechał tzw. ostatnim transportem „repatriacyjnym” 26 kwietnia 1946 r. po uprzednim odprawieniu ostatniej mszy św. w katedrze lwowskiej. Przed odjazdem arcybiskup mianował ks. Jana Cieńskiego ze Złoczowa swoim wikariuszem generalnym na archidiecezję lwowską. Od tej chwili na Ukrainie radzieckiej nie było już żadnego biskupa katolickiego.

Stolica Apostolska chciała mieć na Ukrainie radzieckiej biskupa obrządku łacińskiego. Upatrzono na to stanowisko kapłana archidiecezji lwowskiej, który wrócił z łagrów – ks. Wojciecha Olszowskiego. Urodził się w Żywcu 18 marca 1916 r., święcenia kapłańskie otrzymał z rąk biskupa Eugeniusza Baziaka we Lwowie 20 września 1939 r. Pracował jako wikary w Bolechowie i Bukaczowcach, od 1945 roku jako proboszcz w Bursztynie, a od 1946 r. jako administrator w Stryju i w Stanisławowie. W roku 1949 został aresztowany przez NKWD i zasądzony na 10 lat łagru. Po wyjściu z łagru w 1956 r. pracował koło Karagandy w Kazachstanie. 8 listopada 1958 r. mianowano biskupa tytularnego Atrybii, gdyż w Kijowie nie było diecezji. Został nim nominat ks. Wojciech Olszowski jako „administrator apostolski dla miasta Kijowa i republiki ukraińskiej dla katolików obrządku łacińskiego, greckiego i ormiańskiego”. Nominacji tej nie uzgodniono z ówczesną władzą radziecką, a bullę papieską wysłano oficjalnie pocztą. Służby specjalne NKWD przejęły bullę i w marcu 1959 r. deportowały do Polski biskupa nominata, który nic nie wiedział o swojej nominacji. Po wydaleniu zatrzymał się w archidiecezji wrocławskiej i tam pracował. Starał się o paszport zagraniczny, aby wyjechać do Rzymu, wówczas władze oznajmiły mu, że był mianowany biskupem w ZSRR i dlatego deportowano go do Polski. W czasie pobytu w Rzymie w 1962 r. cofnięto nominację na biskupa, a 24 listopada mianowano go „szambelanem papieskim”, dzisiaj odpowiada to godności kapelana honorowego Jego Świątobliwości. Ks. Wojciech pracował aż do śmierci, która nastąpiła 21 kwietnia 1972 r. w Bogatyni, został pochowany na cmentarzu parafialnym. Tak zakończyła się, jak się okazuje, pierwsza próba reaktywowania hierarchii rzymskokatolickiej na Ukrainie radzieckiej.

Brak biskupa dla Kijowa i całej Ukrainy nurtował Stolicę Apostolską i postanowiono szukać kandydata. Powierzono tę trudną i tajną misję prymasowi Polski Stefanowi Wyszyńskiemu, wydaje się zaraz po deportowaniu nominata ks. Olszowskiego. W roku 1962 postanowiono zamianować biskupem ks. Jana Cieńskiego proboszcza ze Złoczowa, urodzonego w Pieniakach 7 stycznia 1905 r., wyświęconego na kapłana 26 czerwca 1938 r. przez abpa Bolesława Twardowskiego – metropolitę lwowskiego. W latach 1938–1945 pracował jako wikariusz w Złoczowie, a następnie jako administrator i proboszcz do końca życia, czyli przez 54 lata. Czas wojenny przeżył, pomagając z narażeniem życia potrzebującym. Jak podaje Wikipedia, ukrywał i ratował polskich Żydów, przewożąc ich do Lwowa. Był kapelanem Inspektoratu Armii Krajowej i pomagał polskim rodzinom uchodzić przed mordami nacjonalistów ukraińskich. Po masowym morderstwie przeprowadzonym przez rosyjskich enkawudzistów na więźniach zamku w Złoczowie w 1941 r. ks. Cieński odprawiał modlitwy za pomordowanych. Po rzezi mieszkańców wsi Huta Pieniacka, dokonanej 28 lutego 1944 r. przez ukraińskich nacjonalistów przy udziale ukraińskich żołnierzy 14 Dywizji Grenadierów SS, pomagał w pochówku pomordowanych, zaopiekował się pozostałymi przy życiu ofiarami. Odprawił żałobne nabożeństwo 2 marca 1944 r. Uratował przed Niemcami, inni dodają, że przed nacjonalistami ukraińskimi, rannego pułkownika NKWD. Według relacji świadków, zabrał go do swego mieszkania, a po czasie przekazał władzy radzieckiej. Wtedy miał otrzymać „glejt” (dokument wydany przez władze, zezwalający jego posiadaczowi na przejazd przez jakieś terytorium i zapewniający mu bezpieczeństwo osobiste – PWN) od NKWD, że nie wolno go aresztować. Nie był aresztowany, ale był przez wiele lat prześladowany, szykanowany, ośmieszany w prasie radzieckiej za działalność duszpasterską. Na ten temat ukazały się artykuły w polskiej prasie w latach 80. XX wieku. Historia z 1944 roku chyba miała wpływ na to, że nie został aresztowany. Przeszkadzano mu wiele, szykanowano, ale nie aresztowano. Traktowano go jako wroga władzy radzieckiej, gdyż widziano jego owocną działalność duszpasterską.

Mianowany więc został następny biskup dla Ukrainy w 1962 roku, ale wyświęcony w Gnieźnie dopiero 30 września 1967 r. W niektórych opracowaniach podany jest dzień 30 czerwca. Ksiądz Jan Cieński wyświęcony został na biskupa przez prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego. Współkonsekratorami byli biskupi: Lucjan Bernacki i Jan Czerniak. Prymas w swoich zapiskach pisze: „Wyświęciłem k. Jana z Ukrainy na biskupa”. Ks. Cieński, jako jeden z nielicznych kapłanów rzymskokatolickich, nie był w łagrze. Władza kościelna może bała się rozpatrywać kandydaturę jakiegoś „łagiernika”, który mógł być złamany, tego nie wiemy.

Pozostające w ukryciu we Lwowie siostry zakonne z Sacre Coeur miały kontakty z arcybiskupem Baziakiem w Polsce oraz z prymasem Wyszyńskim. Kontaktował się też prymas z jednym z przedstawicieli Komitetu parafialnego we Lwowie. Najlepsze rozeznanie miał przez rozmowy z ks. Tadeuszem Fedorowiczem, który był duszpasterzem w Laskach k/Warszawy. Ks. Fedorowicz jako kapłan archidiecezji lwowskiej dobrze znał ks. Cieńskiego oraz wielu duchownych i świeckich we Lwowie. Zapewne był doradcą i powiernikiem prymasa Polski.

Kardynał Wyszyński wcześniej, w roku 1962, wyświęcił na kapłana Henryka Mosinga, profesora mikrobiologii ze Lwowa. Obecne dokumenty NKWD mówią, że wiedzieli o doktorze i prawdopodobnie coś chcieli osiągnąć w odpowiednim czasie. Pan doktor, jak go nazywano, miał za dużo świeckich wokół siebie, a to niemożliwe, by ktoś nie pękł. W opinii bardzo wielu lwowian mówiło się – pan doktor, dając do zrozumienia, że jest kapłanem.

Siostry sercanki i bratanek bpa Cieńskiego, Tadeusz Cieński podczas odwiedzin Złoczowa (z archiwum autora)

Prymas Wyszyński zapisał w swych pamiętnikach: „wyświęciłem księdza Jana z Ukrainy na biskupa”, a w tym czasie było kilku kapłanów na Ukrainie o imieniu Jan: Jan Szetela, Jan Olszański, Jan Cieński, a od 1977 roku Jan Purwiński. Władze radzieckie już coś wiedziały, że na Ukrainie radzieckiej jest tajny biskup rzymskokatolicki. Podejrzewały o. Rafała Kiernickiego – franciszkanina, proboszcza katedry we Lwowie. Zawsze w tym terenie organizował spotkania kapłanów w katedrze, święcili oleje krzyżma itp. I zawsze był obecny bp Cieński. Zbierali się też w Złoczowie, gdzie bp Cieński święcił oleje święte potrzebne do udzielania sakramentów przez księży, które rozdawał kapłanom na parafie o. Rafał.

Bratanek bpa Cieńskiego Tadeusz Cieński podczas odwiedzin Złoczowa (z archiwum autora)

Biskup Jan wyświęcił potajemnie dwóch kapłanów bazyliańskich oraz dwóch kapłanów rzymskokatolickich. Są nimi: ks. Franciszek Szczerbaty z diecezji kamieniecko-podolskiej oraz biskup pomocniczy Lwowa Leon Mały, wyświęcony w 1984 r. w mieszkaniu biskupa Jana w Złoczowie. Jak wspomina bp Mały, święcenia były dokonane w wielkiej tajemnicy i z zachowaniem ostrożności. Przed święceniami biskup Jan nie egzaminował kandydata ze znajomości teologii, gdyż wiedział, że za to odpowiedzialny był o. Rafał oraz doktor Mosing. Potraktował święcenia jak sakrament spowiedzi, gdzie jest zachowana tajemnica spowiedzi. Potwierdziło się to wówczas, gdy władze „rozpracowały” ks. Małego, że jest kapłanem oraz nakazały wyznać, kto go święcił, wtedy ks. Leon odpowiedział, że to jest tajemnica, którą obiecał przy święceniach. Biskup Cieński był ostrożny, gdyż zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji oraz swojej dyskrecji. Po przybyciu kandydata do Złoczowa do mieszkania, gdzie mieszkał bp Cieński, zapytał kandydata do święceń kapłańskich o coś z „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. Było to roztropne, gdyż można było się tłumaczyć, że rozmawiali o sprawach świeckich, a nie duchownych. We wcześniejszych schematyzmach archidiecezji lwowskiej było podane, że bp Mały był święcony we Lwowie, myślano o mieszkaniu ks. Mosinga. Dopiero opowiadanie biskupa Leona o okolicznościach święceń oraz „egzaminie” wyjaśnia nam wątpliwości co do właściwego miejsca święceń kapłańskich.

Władze, które walczyły z Kościołem, dopiero po 16 stycznia 1991 r. zorientowały się, że to ktoś inny jest tajnym biskupem na Ukrainie, gdyż o. Rafał był wtedy mianowany i ogłoszony biskupem. Relacjonował mi to osobiście wiele razy ówczesny zastępca wojewódzkiego Urzędu do spraw wyznań we Lwowie Jurij Julianowicz Reszetyło. Mówił, że wywiad radziecki nie dorównał w tym przypadku Watykanowi.

W roku 1987 w czasie wakacji pojechałem do Lwowa, by zwiedzić całą archidiecezję. Razem z ks. Ludwikiem Kamilewskim, ówczesnym wikariuszem katedry, nawiedziłem wiele miejscowości i spotkałem się pierwszy raz z ks. Janem Cieńskim. Ks. Ludwik przed spotkaniem ostrzegł mnie, że ks. Jan jest trochę nieufny do obcych i będzie na początku podejrzliwy i ostry. Moje spotkanie rozpoczęło się od przekazania kilku egzemplarzy Pisma św. i rekolekcji dla biskupów polskich wygłoszonych na Jasnej Górze w Częstochowie przez bpa Mariana Jaworskiego, administratora apostolskiego archidiecezji lwowskiej z siedzibą w Lubaczowie. Biskup Jaworski prosił mnie, jak będę w Złoczowie, abym koniecznie przekazał te rekolekcje ks. Cieńskiemu. Reakcja ks. Jana była na początku niby dziwna, zaczął krzyczeć: czy ty wiesz, że nie wolno literatury religijnej przekazywać, to zabronione. Moja reakcja była jeszcze dziwniejsza: mówię, że ja zostawiam księdzu rekolekcje dla biskupów, bo tak mi nakazał bp Jaworski, a Pismo święte dam innym ludziom we Lwowie. Wtedy wyszedł z niego cały ks. Jan mówiąc: „Co ty chcesz zrobić, czy ty wiesz jak tutaj ludzie czekają na Pismo święte, a ty chcesz dać je innym”. Przyjął wszystkie książki religijne, jakie miałem, wypytywał o bpa Jaworskiego, a nasza rozmowa trwała wiele godzin. Gdy ks. Kamilewski upominał mnie, że mamy jechać dalej, bo mamy zaplanowane inne spotkania, ks. Jan powiedział, że tamci mogą poczekać, bo są młodzi, a tutaj starszy kapłan chce się czegoś dowiedzieć. W późniejszych latach odwiedzałem wiele razy ks. biskupa Jana i zawsze było o czym porozmawiać.

Arcybiskup Jaworski w czasie licznych odwiedzin bpa Jana tytułował go „księże jubilacie”, co cieszyło chorego. Pasterz Kościoła lwowskiego zachowywał dyskrecję, o którą zabiegał sam biskup Jan. Opowiadał mi bp Marcjan Trofimiak, który też często odwiedzał ks. Jana w Złoczowie, że raz w rozmowie wyrwało mu się słowo „ekscelencjo”. Wtedy biskup Jan powiedział: czyś ty zwariował, czy ty wiesz co mówisz? Od tego czasu biskup Trofimiak był na 100% przekonany, że ks. Cieński jest biskupem.

Arcybiskup Jaworski odwiedzał bpa Jana, widział, że choroba postępuje i że trzeba lepszej opieki pielęgnacyjnej. Sprowadził siostry sercanki, bo pani Zosia z Oleska, która dzień i noc pilnowała chorego, była już za słaba. Siostry były przy nim aż do śmierci, a potem pozostały i pracują w Złoczowie do dzisiaj.

Choroba ks. biskupa Jana postępowała powoli, a siły słabły, dlatego o. Rafał Kiernicki OFMConv wystarał się u władz wyznaniowych Lwowa o ks. Ludwika Marko do pomocy duszpasterskiej. Przybył on w roku 1985 jako wikariusz do Złoczowa i był tam do śmierci ks. bpa Jana w roku 1992. Ksiądz Marko składał każdego dnia wieczorem dokładne sprawozdania z pracy duszpasterskiej. W ten sposób bp Jan, będąc unieruchomiony w domu, dokładnie wiedział co się dzieje w parafii i to w najdokładniejszych szczegółach. Następnie ks. Ludwik został tam proboszczem aż do roku 1995, kiedy mianowano go penitencjarzem w katedrze lwowskiej.

Biskup Jan Cieński zmarł 26 grudnia 1992 r. w Złoczowie i został pochowany na miejscowym cmentarzu. Pogrzeb odbył się z udziałem kilku biskupów z Ukrainy oraz biskupa Wacława Świerzawskiego z Sandomierza. Nie ogłoszono oficjalnie, że zmarły był biskupem. Arcybiskup Jaworski zapytał nuncjusza o to, co robić w tej sytuacji. Nuncjusz odpowiedział, że brak dokumentów z Watykanu. Przed pogrzebem s. Rozanna, sercanka, pojechała samowolnie do Polski i przywiozła od abpa Ignacego Tokarczuka z Przemyśla mitrę, którą nałożyła na głowę zmarłego w trumnie. Arcybiskup Jaworski nakazał zdjąć mitrę i nie robić sensacji, i zmarły został pochowany jak zwykły kapłan. Kazanie na pogrzebie wygłosił bp Rafał Kiernicki OFM Conv ze Lwowa. Na początku wspomniał prośbę bpa Jana: „Ty wygłosisz kazanie na moim pogrzebie”. Wtedy o. Rafał odpowiedział mu: „Ale ty musisz wcześniej umrzeć. Skoro tak się stało, to ja zaczynam głosić kazanie w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”.

W piątą rocznicę śmierci okoliczni wierni ufundowali biskupowi Janowi w swoim złoczowskim kościele pamiątkową tablicę, natomiast w dziesiątą rocznicę dzwon, który nazwali jego imieniem.

Arcybiskup Jaworski nie mógł ogłosić wbrew Watykanowi, choć sam wiedział o święceniach na biskupa Jana Cieńskiego, ja też o tym wiedziałem oraz kilku kapłanów, pracujących w archidiecezji lwowskiej. Gdy arcybiskup Jaworski odwiedził bpa Jana po 16 stycznia 1991 r., bp Cieński mu powiedział: „Teraz to ja już jestem wolny”. Oznaczało to, że wypełniła się misja biskupa podziemnego dla katolików łacińskich na Ukrainie.

Tajemny biskup dla Ukrainy radzieckiej był mianowany i konsekrowany. Dopiero teraz powoli poznajemy szczegóły tej tajemnicy biskupiej, choć brak oficjalnych dokumentów Stolicy Apostolskiej. Bazujemy na piśmie kard. Wyszyńskiego z 10 listopada roku 1968, gdy pisze o wyświęceniu ks. Jana C. na biskupa, który dużo wycierpiał dla Imienia Jezusa. Przed święceniami ks. Cieński zapytał: „Skoro jest taka wola Stolicy Apostolskiej, to w jakim charakterze mam spełniać posługę?”. Kardynał Wyszyński odpowiedział: „Biskup pomocniczy Sedi datus-Vacante Sede Metropolitana Leopoliensi ritus latini”. Są przypuszczenia, że po śmierci nie podano do oficjalnej wiadomości o nominacji tajemnej biskupa Cieńskiego, gdyż nie chciano sprawić wrażenia, że Stolica Apostolska robiła coś nieoficjalnie. Obecnie już więcej wiemy i możemy śmiało ogłaszać oraz wspominać Jubileusz 50-lecia święceń biskupich oraz 25-lecia śmierci biskupa Jana Cieńskiego, długoletniego proboszcza parafii Złoczów i tajnego biskupa rzymskokatolickiego na Ukrainie za czasów reżymu ateistycznego.

Można powiedzieć, że Stolica Apostolska trzeci raz postanowiła mianować biskupa dla Ukrainy, za czasów upadającego, ale istniejącego jeszcze Związku Radzieckiego. Pamiętamy, że nastąpiło to 16 stycznia 1991 r., kiedy to byli mianowani biskupi dla trzech osieroconych diecezji: Lwów, Kamieniec Podolski i Żytomierz. Od tego czasu nastąpił dynamiczny rozwój Kościoła katolickiego w wolnej Ukrainie. 24 sierpnia 1991 r. Rada Najwyższa Ukrainy Radzieckiej ogłosiła niepodległość i oderwanie się od Związku Radzieckiego i rozpoczął się nowy etap rozwoju Kościoła rzymskokatolickiego na tych terenach. Stolica Apostolska 8 lutego 1992 roku nawiązała stosunki dyplomatyczne z Ukrainą, a 28 marca tego roku mianowała pierwszego nuncjusza apostolskiego w osobie abpa Antonio Franco.

Obecnie na Ukrainie istnieje siedem diecezji rzymskokatolickich, w których posługuje 17 biskupów, w tym czterech emerytów. Zakony męskie i żeńskie mają kilka prowincji oraz wikariatów. Funkcjonują trzy diecezjalne seminaria duchowne oraz dwa Redemptoris Mater (katolickie misyjne seminaria duchowne, mają one charakter międzynarodowy – do kapłaństwa przygotowują się w nich klerycy z różnych krajów – Wikipedia). Wiedzę teologiczną dla świeckich uzupełniają trzy Instytuty Teologiczne i Katechetyczne. Działalność charytatywną prowadzi Caritas-Spes w kilku ośrodkach. Odbudowano wiele zniszczonych świątyń parafialnych, zbudowano też nowe kościoły i kaplice oraz budynki zakonne i parafialne, gdzie katechizuje się wiernych.

bp Marian Buczek
senior diecezji charkowsko-zaporoskiej
Tekst ukazał się w nr 21 (289) 17-29 listopada 2017

17/01/2010 09:09

W Złoczowie uczczono pamięć biskupa Jana Cieńskiego

W 17. rocznicę śmierci.

12/02/2016 16:58

Bohater naszych czasów

W Święto Niepodległości Polski 2015 roku na cmentarzu w Złoczowie został poświęcony nowo zbudowany pomnik na zbiorowej mogile Polaków pomordowanych przez NKWD w 1941 r. i imienne tabliczki, umieszczone w krypcie kaplicy-mauzoleum, z krótkim życiorysem 22 polskich patriotów poddanych torturom i rozstrzelanych na zamku w Złoczowie w 1919 r.

16/05/2016 07:21

Złoczów zawsze patriotyczny

W Złoczowie 14 maja odbyły się uroczystości z okazji 1050-lecia Chrztu Polski, 360. rocznicy ślubów króla Jana Kazimierza i 225. rocznicy Konstytucji 3 Maja.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.