Zmarnowany geniusz. Tadeusz Barącz

-a A+

„Artysta młody, który tu po raz pierwszy wystąpił z swym dziełem, obdarzony jest talentem, mogącym mieć wielką przyszłość przed sobą, jeżeli tylko dobrym pójdzie kierunkiem” – pisał o Tadeuszu Barączu Władysław Zawadzki. Jesienią 1870 roku Barącz przyjechał na krótko z Monachium do Lwowa i jego praca – popiersie gipsowe starca – wystawiona została na „wystawie artystycznej handlu pana Szwarca”. Była to pierwsza praca młodego rzeźbiarza przedstawiona lwowskiej publiczności.

W krótkim czasie wykształcony w kraju i za granicą rzeźbiarz stał się cenionym we Lwowie twórcą. W jego pracowni powstawały medale, rzeźby i medaliony portretowe, nagrobki i monumentalne formy pomnikowe. Był artystą wszechstronnym, chwalono go za dzieła malarskie, pozostawił sporo szkiców do dzieł, które rzeźbił. „W pracy posługiwał się gliną, gipsem, brązem, marmurem, w którym wykuwał pełne giętkości i wdzięku, wypieszczone postacie kobiece, za najbardziej udane uchodziły kompozycje Pocałunek Amora i Poszept miłosny. Tworzył też rzeczy o mocnym rzucie i zdecydowanym tęgim modelunku, jak niektóre typy męskie. Wykonał ciekawe studia zwierzęce”. Budził wielkie nadzieje, spodziewano się po Barączu geniuszu na miarę najwybitniejszych twórców epoki. On jednak wędrował swoją drogą.

Ormiańscy przodkowie Tadeusza Barącza byli związani z Polską od połowy XVII wieku. Chętnie opowiadał o swojej rodzinie, o przodkach właścicielach stadnin w Besarabii, oddających konie dla polskiego wojska, niejednokrotnie ponoszących przy tym wielkie straty. Majątki Barączów skupiały się na Podolu. Babka rzeźbiarza po mieczu przeniosła się do Stanisławowa, a ojciec zamieszkał we Lwowie. Wśród przedstawicieli rodziny Barączowie mieli wyjątkowo dużo postaci utalentowanych w różnych dziedzinach. Tadeusz urodził się 24 marca 1849 roku we Lwowie. Jako młody chłopak spędził cztery lata w Hainburgu, ojciec bowiem widział Tadeusza robiącego karierę w wojsku. Ukończył więc szkołę kadecką, a po powrocie do Lwowa kontynuował naukę. Lubił rysować i wbrew oczekiwaniom ojca łączył swą przyszłość właśnie ze sztuką. Artystyczne wykształcenie odebrał w kilku ośrodkach. W Krakowie studiował w Szkole Sztuk Pięknych u Władysława Łuszczkiewicza i Henryka Kossowskiego. W Monachium uczył się w pracowni rzeźbiarza Maxa Wiedmanna, w jego pracowni spędził prawie dwa lata – od października 1869 do lipca 1871 roku. Kolejny etap w jego studiach malarskich to «lata włoskie», od roku 1872 pogłębiał swą wiedzę artystyczną we Włoszech, gdzie prowadził również samodzielną pracownię. Już podczas studiów otrzymał pierwsze wyróżnienie: na wystawie akademii w Monachium Barącz odebrał srebrny medal za kompozycję „Wojna”. W okresie monachijskim wyrzeźbił popiersia Karola Libelta i Ryszarda Wagnera oraz kompozycje „Anioł upadły”, „Niewola”, „Obrona Sztandaru” (symbol łączności narodowej). We Florencji wykonał w marmurze grupę „Wenus i Amor”, rzeźba niestety zniszczona została podczas pożaru muzeum. Z okresu włoskiego pochodzą też popiersia Teofila Lenartowicza, Tarasa Szewczenki, pani Sulimirskiej oraz pomniki: Bolesława Krzywoustego napadniętego przez Pomorzan, oraz pomnik Rudzkiego na cmentarzu w San Miniato.

Pod koniec lat siedemdziesiątych powrócił do kraju i osiadł we Lwowie. Praca artysty związanego z kręgiem Parysa Filippiego (w jego pracowni Barącz pobierał nauki jeszcze jako początkujący rzeźbiarz) wywoływała spore zainteresowanie. Krytycy bacznie przyglądali się jego artystycznym możliwościom: „Pan Tadeusz Barącz, wielce utalentowany rzeźbiarz lwowski, wystąpił z liczną kolekcją dzieł przez siebie dokonanych. P. Barącz tworzy wiele i łatwo. Łatwość ta unosi go aż do improwizowania w rzeźbie, które sprawia, iż tam, gdzie chcielibyśmy widzieć dzieło skończone, znajdujemy szkic tylko. Z tego cośmy powiedzieli nie należy jednak wyciągać wniosków, jakoby pan Barącz tworzył rzeczy bez wartości. W każdej bowiem z przysłanych robót, czy to starannie wypracowanej, czy to ledwo naszkicowanej, znać talent samodzielny, o potężnej sile twórczej, talent, który niemałą sławę zjednał p. Barączowi” – relacjonowano w korespondencji dla warszawskich „Kłosów”. Podsumowanie dzieł Barącza prezentowanych na wystawie obrazów i rzeźby we Lwowie w kwietniu 1878 roku, było celne, zresztą sam mistrz w przypływie samokrytyki przyznawał, że brakuje mu pasji w wykańczaniu dzieł.

Krytycy pisali, że brakuje mu energii i geniusz artysty w zderzeniu ze wschodnim fatalizmem przegrywa. Sam Barącz uważał, że epoka, w której żyje mało sprzyja geniuszom. „Kto kupi rzeźbę wartą kilkaset tysięcy złotych reńskich?” – bronił się zadając na łamach prasy pytanie. Dzieła produkowane dla własnej satysfakcji – oto praca, która zdaniem Barącza zabijała wielki talent. Uważał, że brak motywacji nie sprzyja twórczości. W swojej lwowskiej pracowni przechowywał ogromną ilość szkiców, rysunków, małych odlewów, ale niewiele z nich doczekało się realizacji. Pan Tadeusz nie musiał rzeźbić dla pieniędzy, ponieważ majątek należący do Barączów był dość spory. Najważniejsza motywacja odpadała przyczyniając się do braku zainteresowania pracą.

Źle znosił lwowskie środowisko, uważał, że wyjątkowo niesprawiedliwie ocenia pracę artystów. Średniego wzrostu nieco ociężały mistrz, opisywany był przez współczesnych jako typ „prawdziwie ormiański i wschodni”. W jego pracowni spotykali się artyści lwowscy. Pan Tadeusz lubił podejmować gości. Pomieszczenie pracowni wypełniały od podłogi po sufit odlewy, projekty i szkice, pomiędzy tym nagromadzeniem przedmiotów sprytnie poruszał się rzeźbiarz, który „na bruku lwowskim jest postacią wielce typową i oryginalną. Średniego wzrostu, zbudowany krzepko, korpulentny, prawie otyły, ma minę dzielnego Tuhaj-Beja, o potężnej i silnej prawicy”. Pracownia Barącza stała się m.in. miejscem, gdzie powołano do życia pierwszą polską organizację zrzeszającą miłośników fotografii. W 27 marca 1891 roku zgromadzeni u Barącza „amatorowie sztuki fotograficznej” założyli dla „zogniskowania miłośników sztuki naszej, aby złączywszy rozrzucone siły na pożytek i rozwój epokowego wynalazku Daguerre’a pracować” Klub Miłośników Sztuki Fotograficznej.

W 1891 roku otrzymał na międzynarodowej wystawie w Berlinie wyróżnienie za „Głowę starca”. W tym samym roku na strzelnicy lwowskiej przy ul. Kurkowej stanęło kolejne dzieło Tadeusza Barącza – kamienny pomniczek patrona Bractwa Kurkowego – Jana III Sobieskiego. Kilka lat mieszkał w USA, w 1892 roku w Chicago otrzymał pierwszą nagrodę za projekt pomnika Kościuszki. Projekty pomników wysyłał na konkursy krajowe i zagraniczne, był laureatem drugiej nagrody podczas konkursu krakowskiego na pomnik Adama Mickiewicza.

Posągi Tadeusza Barącza zdobią Cmentarz Łyczakowski oraz szereg lwowskich budowli. Chodząc po Lwowie mijamy je obojętnie, często bez świadomości, że tuż nad naszymi głowami ulokowane są ciekawe pamiątki. Rzeźby Barącza dekorują gmach Teatru Wielkiego (obecnej Opery). W 1876 roku na środkowym ryzalicie drugiego piętra Szkoły Wyższej Realnej (późniejszego Gimnazjum im. Stefana Batorego) przy dawnej ul. Batorego (obecnie ul. Kniazia Romana) umieszczono figury Mikołaja Kopernika, Adama Mickiewicza, Tadeusza Czackiego, Maksymiliana Ossolińskiego, Jędrzeja Śniadeckiego i Jana Długosza. Mocno uszkodzone rzeźby nadal stanowią dekorację gmachu.

Wraz z inżynierem Ludwikiem Ostaszewskim starał się Barącz o sprowadzenie z Florencji do Lwowa prochów Juliana Konstantego Ordona. Na grób Ordona na Cmentarzu Łyczakowskim zaprojektował następnie pomnik – duży obelisk zwieńczony orłem, u stóp obelisku podrywa się do boju ranny lew. Dla lwowskiej nekropolii stworzył szereg ciekawych pomników m.in. na grobach Henryka Schmitta, Matyldy Żłobickiej oraz rodziny Krówczyńskich (ten ostatni został niedawno starannie odnowiony przez konserwatorów z Polski). Do katedry lwowskiej wykonał popiersie arcybiskupa Franciszka Ksawerego Wierzchleyskiego. Był autorem pomników Jana III Sobieskiego w Kałuszu, Zofii Chrzanowskiej w Trembowli, Adama Mickiewicza w Truskawcu. Na zamówienia składane mu we Lwowie wyrzeźbił popiersia znanych Polaków związanych z miastem: hr. Aleksandra Fredry, ks. Leona Sapiehy, Jana Nepomucena Kamińskiego, Ksawerego Liskego, Henryka Rodakowskiego, Franciszka Tepy, Henryka Siemiradzkiego, Seweryna Goszczyńskiego. Był ceniony jako animalista, pozostawił ciekawe studia zwierzęce. Ostatnie prace Tadeusza Barącza związane były z projektami pomnika Kościuszki i alegorycznej grupy 3 Maja.

Tadeusz Barącz zmarł we Lwowie 13 marca 1905 roku, w ostatnich latach życia zaczął tracić wzrok, przez kilka lat przewlekle chorował. Jego pogrzeb, na który według doniesień prasowych przyszła cała lwowska „kolonia ormiańska”, odbył się na Cmentarzu Łyczakowskim.

***

– „Działo się w królewskiem stołecznem mieście Lwowie
w niedzielę 20 listopada, roku Pańskiego tysiąc ośmsetnego
dziewięćdziesiątego ósmego, kiedy rządy miasta sprawował
Jaśnie Wielmożny Prezydent dr Godzimir Małachowski

Podpisani i uczestniczący w dzisiejszej uroczystości, podajemy do wiadomości współczesnych i ku wiecznej pamięci potomnych, że w r. 1883, gdy kraj, naród i gród nasz święciły uroczyście 200 rocznicę pamiętnej odsieczy wiedeńskiej, gdy wspomnienia o zasługach nieśmiertelnej pamięci Jana III odżyły w całej pełni, ówczesna Rada miasta Lwowa postanowiła uczcić trwale pamięć ostatniego króla-rycerza przez postawienie mu w najbliższej przyszłości pomnika i na ten cel uchwaliła odkładać corocznie przez lat dziesięć po tysiącu zł. Ofiarność Gminy znalazła chętnych wykonawców”. – Tego listopadowego dnia mieszkańcy miasta zgromadzeni na Wałach Hetmańskich uczestniczyli w odsłonięciu jednej z najlepszych prac rzeźbiarza – pomnika króla Jana III Sobieskiego. Wybudowany na wniosek Rady miasta Lwowa pomnik, rzeźbiarz ofiarował miastu potwierdzeniem tego są dalsze fragmenty aktu pamiątkowego odczytanego podczas odsłonięcia pomnika króla Jana III:

„W roku 1888 chlubnie znany rzeźbiarz lwowski p. Tadeusz Barącz wniósł ofertę, że za zwrotem kosztów pomocników i materyału, postawi z kamienia krajowego ten pomnik i przedłożył jego szkice. Rada miasta uchwałą z 7 października 1890 r. postanowiła bez rozpisywania konkursu rozpocząć w tej sprawie z p. Barączem rokowania, które w r. 1893 zyskały zatwierdzenie Rady. Pomnik z kamienia, wysokości 8 m. razem z podstawą, miał stanąć gotowy do r. 1894. Wśród tego atoli wyłoniła się myśl zasadnicza, żeby pomnik zamiast z kamienia, mimo znacznie większych kosztów, wznieść z bronzu, jako piękniejszy, trwalszy i odpowiedniejszy dla stolicy kraju i wielkiego Króla. (…) Po latach więc zabiegów i oczekiwania opadną za chwilę zasłony z pomnika, wzniesionego wyłącznie kosztem miasta. Rada miejska oddając pomnik rodakom i mieszkańcom tego starego grodu, składa trwały dowód czci, hołdu i tradycyą uświęconej wdzięczności dla wielkiego Obrońcy Chrześciaństwa i Polski, a zarazem obrońcy, opiekuna i przyjaciela Lwowa i jego mieszczaństwa. Niech ta rycerska postać będzie dla przyszłych pokoleń łącznikiem z przeszłością, a dla współczesnych niech będzie promieniem nadziei i bodźcem do czynów, przez które droga do wolności!”.

Pomnik króla stał się jednym z ważniejszych elementów miasta, opiewany przez lwowskich poetów i batiarów. We Lwowie „król Jan III z pomnika się śmiał” do końca lat 40. XX wieku. Cudem uszedł z życiem po II wojnie światowej – nowe władze Lwowa planowały przerobić króla na Bohdana Chmielnickiego. Po szczęśliwej ewakuacji, król Jan III trafił na chwilę do Wilanowa, a stamtąd powędrował do Gdańska, gdzie stoi na Targu Drzewnym.

Beata Kost
Tekst ukazał się w nr 22 (218) za 28 listopada – 18 grudnia 2014

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.