Jan Śliwiński – najwybitniejszy polski organmistrz

-a A+

Jan Śliwiński (Fot. organy.lviv.ua)

Jan Śliwiński – najwybitniejszy polski organmistrz

Organy to leciwy wynalazek pamiętający jeszcze czasy starożytnej Grecji. Towarzyszył trąbom fanfarowym w Rzymie podczas uroczystości, a w średniowieczu trafił na dwory królewskie i pod dachy kościołów katolickich. Organy i kościół, muzyka organowa i muzyka kościelna (w tym muzyka liturgiczna) są ze sobą przez historię całkowicie splecione, lecz nie zawsze należy te terminy ze sobą kojarzyć.

Muzyka kościelna od niepamiętnych czasów to muzyka zarówno instrumentalna jak i wokalna. W kościołach śpiewano a'capella (czyli bez akompaniamentu instrumentu) chorały gregoriańskie od czasów średniowiecza do dnia dzisiejszego. (Modlitwę Ojcze Nasz śpiewamy na prastarą melodię chorału gregoriańskiego). W użyciu była również muzyka instrumentalna. Grano na trąbkach, lutniach, i innych instrumentach, w tym ze szczególnym zamiłowaniem na organach. Muzyka organowa towarzyszyła zatem  liturgii, lecz kompozytorzy często tworzyli dzieła na organy wyłącznie o charakterze koncertowym. Dzieła te wymogły kolejne innowacje w budownictwie organów, i vice versa – nowatorskie  rozwiązania w budowie organów często inspirowały kompozytorów do pisania nowych utworów i poszukiwań nowych środków ekspresji.

Sposób budowania organów na przestrzeni stuleci ulegał nieustannie zmianom i stawał się z czasem coraz doskonalszy. Okres rozkwitu budownictwa organowego i muzyki organowej to barok, czyli okres rozpoczynający się około 1580 roku. Rok umownie wieńczący okres baroku to rok 1750, data szczególna, gdyż jest  to rok śmierci wielkiego i zarazem ostatniego kompozytora barokowego, Jana Sebastiana Bacha.

Bach  to organista i kompozytor pracujący na terenie Saksonii (Drezno, Lipsk), będącej owego czasu pod panowaniem Augusta II Mocnego, elektora saksońskiego, króla Polski. Bachowi zawdzięczamy dziesiątki utworów organowych, ale  również kilka zmian i udoskonaleń w sposobie budowania organów. Wiemy, że Bach, jako rzeczoznawca, niejednokrotnie odbierał  organy, czyli testował nowowybudowany instrument i wyrażał (bądź  też nie) swoją aprobatę, a z pewnością zawsze konstruktywną krytykę. Krytyka ta nie pozostawała bez echa w kolejnych dziełach współczesnych mu organmistrzów, czyli budowniczych organów.

Słynnym  organmistrzem blisko współpracującym z Bachem był Gottfried Silbermann, którego warsztat mieścił się we Freibergu, niedaleko Drezna. Genialne organy Silbermanna do dziś możemy podziwiać na przykład, w Luterańskiej katedrze freiberskiej (Freiberger Dom), lub Katolickiej katedrze drezdeńskiej. Następne ciekawe postaci to organmistrz Friedrich Ladegast i kompozytor Franz Liszt.


W epoce romantyzmu we Francji wyróżnia się nazwisko organmistrza Aristide Cavaille-Coll,  budowniczego  organów w słynnej Notre-Dame de Paris a także np., w Moskiewskim konserwatorium im. Piotra Czajkowskiego.

Przez 10 lat we Francji przebywał lwowski organmistrz Jan Śliwiński, gdzie uczył się i pracował pod kierunkiem Aristide Cavaille-Colla, który we własnym domu we Lwowie przy ul.Kopernika 16 w 1876 roku prowadził Fabrykę Organów Kościelnych i Harmonium. Fabryka cieszyła się wielkim uznaniem.

Organy w Katedrze Lwowskiej (Fot. organy.lviv.ua)Jan Śliwiński urodził się w roku 1844 w powiecie kołomyjskim. Od najmłodszych lat interesował się organmistrzostwem, wcześnie też rozpoczął naukę zawodu. Około 1865 roku, po odbyciu w kraju edukacji, udał się do Francji, do słynnego organmistrza Aristide Cavaille-Colla. Wybór tego właśnie mistrza nie był dziełem przypadku. W bliższej odległości, w Niemczech i Austrii działało wtedy wielu innych słynnych budowniczych.

U Cavaille-Colla pracował Śliwiński początkowo jako pomocnik w składaniu, a później przy montowaniu i strojeniu organów. W firmie tej zaszedł dość wysoko – w jednym z pierwszych swych ogłoszeń poleca się bowiem jako „były zarządca fabryki słynnego na całą Europę organmistrza A. Cavaille-Cola w Paryżu”. W Paryżu zdobył należytą praktykę i gruntowną wiedzę w sztuce organmistrzowskiej. Tam też zbudował swój pierwszy instrument – organy w St. Pierre. Prawdopodobnie był to jego majstersztyk, dzięki któremu został uznany za mistrza.

Po opuszczeniu Paryża, „dla zaspokojenia ciekawości”, zwiedził zakłady organmistrzowskie w Anglii i Niemczech. Po powrocie do kraju założył w 1876 roku we Lwowie własny warsztat, który z czasem rozrósł się w duże przedsiębiorstwo oferujące poza organami inne instrumenty własnego i obcego wyrobu – harmonium, fisharmonie, pianina i fortepiany.

W 1887 roku fabryka Jana Śliwińskiego zatrudniała 20 pracowników. Była więc przedsiębiorstwem dużym, stojącym na równi z większymi zakładami tego typu w Królestwie.

W zakładzie Jana Śliwińskiego pracowali między innymi Tamasz Fall, który około 1885 roku rozpoczął samodzielną działalność w Szczyrcu oraz Bronisław Markiewicz, który od 1896 roku prowadził własny warsztat w Tarnowie, a potem we Lwowie. Praktykę u Jana Śliwińskiego odbył też znany w latach międzywojennych fabrykant organów Wacław Biernacki.

Jak każdy początkujący rzemieślnik miał Śliwiński niewątpliwie trudności ze zbytem swych wyrobów, z czasem jednak, dzięki solidności i poważnemu podchodzeniu do swych obowiązków, stał się organmistrzem cenionym, czy wręcz sławnym w Galicji. Do jego sławy i do długoletniego pobytu na  zachodzie Europy przyczyniła się też niewątpliwie reklama, wyróżniająca go spośród innych polskich organmistrzów.

Jan Śliwiński był autorem i proponował siedemnaście „modeli” organów. Naśladował po swoim mistrzu umiejętności budowaniu organów o brzmieniu symfonicznym. Wyróżniał się idealnym doborem głosów do poszczególnych organów w zależności od powierzchni kościołów i akustyki. Liczna grupa organów Śliwińskiego nie posiada sekcji pedałowej, bowiem szkoła francuska nie nadawała wielkiego znaczenia tej klawiaturze dla gry nogami. (Świadectwem tego są XVII i XVIII wieczne utwory kompozytorów francuskich, a zwłaszcza włoskich, w których pedał wykorzystywany jest w bardzo małym stopniu). Na organach Śliwińskiego idealnie brzmi muzyka kompozytorów francuskich.

Pierwszym dziełem fabryki Śliwińskiego były organy w Jaryczowie, drugim, zbudowane latem 1877 roku, organy Wyżnicy na Bukowinie. Trzeci instrument zaprezentował we wrześniu tegoż roku na Krajowej Wystawie Rolniczej i Przemysłowej we Lwowie. Organy spotkały się dobrym przyjęciem – chwalono je za silny ton i dobrą intonację. Przyniosły też Janowi Śliwińskiemu pierwszy większy sukces – komisja sędziowska przyznała mu za nie medal zasługi.

Kolejnym ważnym wydarzeniem dla firmy było podpisanie w Krakowie umowy z tamtejszym konwentem franciszkanów na budowę dwudziestogłosowych organów do klasztornego kościoła, który do dziś jest najbardziej uczęszczanym kościołem Krakowa. Instrument przyczynił się do wzrostu popularności Jana Śliwińskiego. Dotyczy to zwłaszcza galicyjskiej prowincji franciszkanów, dla której w późniejszym okresie zbudował pięć dalszych instrumentów.

W latach 1878 – 1880 poza organami dla franciszkanów Jan Śliwiński zbudował kilka innych instrumentów. Z tego okresu pochodzą organy dla Konserwatorium we Lwowie (1878 r.) i dla kościoła parafialnego w Haliczu. Mniej więcej w tym samym czasie co krakowskie zostały ukończone organy w cerkwi greko – katolickiej w Iławczu. Wymieniający je, w zamieszczonej w „Bonus Pastor” korespondencji, nie podpisany autor nazwał wtedy Śliwińskiego znakomitym organmistrzem.

Budynek po firmie zachował się i znajduje się przy ulicy Kopernika 16 (Fot. organy.lviv.ua)

W 1885 roku Jan Śliwiński powiększył zakład i rozpoczął produkcję fisharmonii. Zawarł w Warszawie umowę z firmą Gebethner i Wolff, która podjęła się sprzedaży budowanych przez niego fisharmonii. W tym samym czasie zawarł umowę z Janem Kewitschem, który zaczął sprzedawać jego fisharmonie w Berlinie.

Rok 1886 upamiętnił się też udziałem Śliwińskiego w wystawie w Czerniowcach, gdzie „odniósł palmę pierwszeństwa nad fabrykantami wiedeńskimi”. Wystawił tam organy i harmonium, za które otrzymał pierwszą nagrodę państwową.

Lata 1887 – 1889 w działalności organmistrza stosunkowo najlepiej udokumentowane. Przed Wielkanocą 1887 roku zbudował organy w kościele w Bóbrce. Następnym istotnym wydarzeniem była trwająca od 1 do 30 września tegoż roku Wystawa Krajowa Rolniczo – Przemysłowa w Krakowie, gdzie Jan Śliwiński otrzymał za wystawione organy i fisharmonie „pierwszy medal zasługi” i Nagrodę Rządową.

W roku 1888 Jan Śliwiński zbudował organy do kościoła księży franciszkanów w Krośnie, do kościoła w Babicach. Zbudował ośmiogłosowe organy do kościoła w Strzałkowicach, piętnastogłosowe organy do fary Samborskiej, dziewięciogłosowe organy dla parafii w Harcie, dziesięciogłosowe w Rakszawie oraz organy w Milczycach i Połonnie.

Wtedy też (przed 9 kwietnia 1891 roku) powstał drugi z największych zbudowanych przez Śliwińskiego instrumentów – dwudziestogłosowe organy w katedrze Łuckiej. Tamtejsza kapituła w „Podziękowaniu” stwierdziła, iż należą one „do najpiękniejszych w tym rodzaju instrumentów w Łucko – Żytomierskiej diecezji”.

Jednym z najbardziej starannie wykonanych instrumentów były bez wątpienia organy w kościele parafialnym Matki Bożej Śnieżnej we Lwowie. W roku 1891 Jan Śliwiński zajął się dwoma poważnymi remontami – restaurował organy w Katedrze Przemyskiej i w Krakowskim Kościele Mariackim.

W 1892 roku ukazał się obszerny, starannie wydany Katalog Firmy, w którym organmistrz z dumą napisał, iż „obecnie fabryka moja dorównuje pierwszorzędnym fabrykom zawodu organmistrzowskiego za granicą”.

Niewiele mamy informacji dotyczących działalności firmy po 1892 roku. Więcej informacji jest o organach znajdujących się na terenach obecnej Polski: z 1893 roku pochodzą organy w Szczebrzeszynie, w 1895 roku zbudował Jan Śliwiński trzecie duże (największe jak dotąd) dwudziestopięciogłosowe organy w Kolegiacie Zamojskiej. Z tego okresu pochodzą największe dwudziestoośmiogłosowe organy w kościele augustianów w Krakowie (największe dzieło organmistrza), organy w Łabuniach, Bieczu, Bukowsku, Górecku, Brzyskach, Kętach, Kurzynie, Przeworsku, Rybotyczu. Jan Śliwiński przebudował organy w Lwowskiej Łacińskiej Katedrze.

Firma cieszyła się coraz większym uznaniem. Warto zwrócić uwagę na pewne względy, jakimi cieszył się Jan Śliwiński wśród polskiej arystokracji. Organy w Szczebrzeszynie były fundowane przez Konstantego i Marię z hr. Potockich księstwo Lubomirskich, a organy dla Kolegiaty Zamojskiej ufundował w 1895 roku XV ordynat Maurycy hr. Zamojski.

W 1902 roku Jan Śliwiński zawarł umowę na budowę kolejnego dużego, tym razem stricte koncertowego instrumentu dla filharmonii lwowskiej. Dowiedział się też, że Paulini na Jasnej Górze również zamierzają budować wielkie organy, pośpieszył przeto z ofertą, aby konwent jemu „tę budowę organów powierzyć raczył”. Niestety śmierć nie pozwoliła mu na realizację tych planów. Przerwała ona dość niespodziewanie pomyślnie rozwijającą się działalność tego najwybitniejszego polskiego organmistrza.

Po śmierci organmistrza (29 stycznia 1903 roku), firma istniała nadal, prowadzona przez Aurelię Śliwińską, wdowę po organmistrzu. Działalność firmy ograniczała się tylko do handlu i wypożyczania fisharmonii oraz pianin i fortepianów.

Między rokiem 1909 a 1911 firma przeszła na własność spółki Kaim i Syn, a następnie, w czasie pierwszej wojny światowej uległa likwidacji.

Do naszych dni budynek po firmie zachował się i znajduje się przy ulicy Kopernika 16.

Organy w Strzałkowicach (Fot. organy.lviv.ua)W przedmowie do katalogu Jan Śliwiński pisze: „Czysta intonacja głosów, śliczna charakterystyka dźwięku każdego rejestru, niezrównana subtelność w barwie tonów, są to właściwie charakterystyczne cechy mojej budowy organów... Każdy rejestr w moich organach z osobna stanowi dla siebie całość; jest pełny, dźwięczny i melodyjny...”

W słowach tych nie ma przesady, bowiem jeszcze dziś, mimo upływu lat i nie najlepszego często stanu technicznego zbudowanych przez Jana Śliwińskiego organów w ich brzmieniu można bez trudu odnaleźć te cechy.

W świetle powyższych uwag Jan Śliwiński jawi się nam jako jeden z najbardziej znanych i interesujących organmistrzów polskich. Długoletnia edukacja, w czasie której zapoznał się on z budownictwem organowym w całej niemal Europie, wpłynęła znacząco na ukształtowanie się w jego świadomości dość oryginalnego wzorca brzmienia organów. W swej działalności dążył do niego świadomie i pozostał mu wierny do końca życia.

Na terenie obecnej Ukrainy organy Firmy Jana Śliwińskiego zachowały się w Katedrze Łacińskiej we Lwowie, w Kościele Parafialnym w Samborze, oraz zniszczone organy w kościele parafialnym w Strzałkowicach.

Najstarsze organy firmy Jana Śliwińskiego w Strzałkowicach
Organy z kościoła pw. Wszystkich Świętych w Strzałkowicach powstały w pierwszych latach działalności organmistrza Jana Śliwińskiego i były 11 dziełem jego firmy. Strzałkowicki instrument jest najstarszym zachowanym dziś instrumentem warsztatu Jana Śliwińskiego. Wybudowany został za 1300 ówczesnych polskich złotych jak wynika z archiwów parafialnych.

Organy kościoła pw. Wszystkich Świętych używane były do roku 1958. W latach 60 XX wieku organy zdewastowali uczniowie, którzy wkradli się do zamkniętego kościoła. Starsi  mieszkańcy pamiętają  jak dzieci  chodziły po wiosce  i  grały na piszczałkach od organów.

Parafianie ze Strzałkowic są bardzo zainteresowani ocaleniem tych cennych i wyjątkowych organów, które są warte zachowania jako świadectwo polskiej kultury muzycznej i tradycji organmistrzowskiej Lwowa. Także jako przykład twórczości wielokrotnie nagradzanego organmistrza Jana Śliwińskiego.

Parafianie ze Strzałkowic poszukują środków finansowych potrzebnych do ocalenia tego cennego instrumentu i zwracają się do ludzi dobrej woli z prośbą o pomoc finansową.

Marek Gierczak
Tekst ukazał się w nr 2 (102) 29 stycznia - 11 lutego 2010

(na podstawie prac Macieja Babnisa, Szymona Lecha Januszkiewicza)

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.