-a A+

Wernyhora, obraz Jana Matejki (Fot. pl.wikipedia.org)

Wernyhora

Druga połowa XVIII wieku na terenie dzisiejszej Ukrainy zapisała się w pamięci Kozaczyzny i Polaków przede wszystkim tzw. rebelią hajdamaków.

W rejonie Humania w roku 1768 doszło do rzezi polskiej szlachty i Żydów, dokonanej przez zaporoskich Kozaków i chłopstwo, w imię obrony prawosławia, wolności kozackiej i w zamiarze usunięcia z tych ziem elementu polskiego. Z rąk zrewoltowanych chłopów, jak się ocenia – zginęło wówczas, w bestialski sposób, ok. 20 000 Polaków i Żydów.

W tym samym czasie i nieco wcześniej, cała Ukraina mówiła o niezwykłym człowieku Mojsieju Wernyhorze ze wsi Makiedony, w powiecie kaniowskim. Posiadał on dar wieszczenia, przepowiadania ważnych wydarzeń dziejowych. Wędrował od wsi do wsi z lirą (stąd zwano go także lirnikiem) i w okresie konfederacji barskiej przepowiadał oraz ostrzegał dwory szlacheckie przed strasznym rozlewem krwi, który wkrótce się zmaterializował w postaci ofiar rzezi humańskiej. Jego aktywność, skierowana przeciwko hajdamackim rebeliantom powodowała, że sam niechybnie straciłby życie, gdyby nie zdołał się ukryć w grocie, na rzecznej wyspie koło Korsunia.

Kim był i czy jest postacią historyczną? Większość uważa go za postać historyczną. A był Kozakiem z Zaporoża. Ukraińskie nazwisko Wernyhora jest prawdopodobnie przybrane i może odpowiadać polskiemu Waligórze. Postać tę dla Polaków odkrył Joachim Lelewel, który po Powstaniu Listopadowym (1830), w powstańczym czasopiśmie „Patriota” opisał działalność Wernyhory i jego przepowiednie. Szczególnie jego wizje, które podyktował, w swoistym testamencie, spisanym przez starostę kaniowskiego Suchodolskiego, w obecności starszyzny kozackiej i księży, dotyczą późniejszych losów Polski, a w szczególności przewidział dokładnie rozbiory Polski, czasy napoleońskie (z Księstwem Warszawskim), a potem Królestwo Polskie pod berłem cara, Powstanie Listopadowe i Wielką Emigrację, jak również to, że Polska zwycięży Rosjan i Kijów otworzy swe wrota przed Polakami, co – jak wiemy – zmaterializowało się w 1920 roku. Piłsudski tak pisał o tym wydarzeniu:

„...żeby Rosjanki sypały kwiatami na polskich oficerów i żołnierzy, żeby całe miasto było roześmiane i zadowolone, to już Nemezis* dziejowa”. Na łożu śmierci Wernyhora przewidział też, że: „jego zwłoki po całym świecie się rozproszą”. I rzeczywiście, w trzy lata po jego śmierci, kurhan z jego grobem zabrała powódź i popłynął w świat z nurtem rzeki Roś. Był chyba przyjacielem Polaków, bo zalecał im, „aby kochali swój kraj, bo Polska będzie potężna i wielka po wieki wieków”. Po tym ostatnim widzeniu skonał.

Pomnik Wernyhorze (Fot. zwoje-scrolls.com)

Odpisy przepowiedni Wernyhory (wg Lelewela) krążyły i podtrzymywały ducha narodowego podczas zaborów. Zapewne kontynuacją wieszczenia Wernyhory stała się tzw. „Przepowiednia z Tęgoborzy”, wygłoszona wierszem przez nieznane medium w pałacu hr. Władysława Wielogłowskiego, w dniu 23 września 1893 roku.

Tekst tej przepowiedni już w pierwszym czterowierszu zapowiada, że „spełnią się wtedy pieśni Wernyhory, świat cały krwią się zachłyśnie”. Tekst przepowiedni z Tęgoborzy, jej losy i omówienie, szeroko przedstawił w „Kurierze Galicyjskim” nr 23-24/2008 str. 25-27 pan Szymon Kazimierski, a także pani Jadwiga Jamróz, która dołączyła do tekstu obszerny komentarz (vide Kurier Galicyjski nr 3/2009, str. 19). Godnym uwagi jest fakt, że depozytariuszem przepowiedni z Tęgoborzy była Biblioteka Ossolińskich we Lwowie (ciekawe czy w zbiorach Ossolińskich się zachowała?) oraz, że była rozpowszechniana przez publikację w rosyjskojęzycznej „Gazecie Narodowej” (1912 r.).

Prawdziwą sensację i karierę przepowiednia zrobiła natomiast dopiero po publikacji jej tekstu w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym” w Krakowie, w marcu 1939 roku, a więc prawie w przededniu wybuchu wojny polsko-niemieckiej. Powodem tejże kariery były zapewne treści krzepiące ducha narodowego w obliczu zagrożenia. Zetknąłem się osobiście, z krążącą w odpisach przepowiednią, tuż po II wojnie światowej, gdy była pilnie studiowana m. in. przez moich rodziców i zapewne – z uwagi na ww. krzepiące treści – polska dusza była skłonna im sprzyjać. Byłoby ciekawe porównanie wersji lelewelowskiej z 1830 roku (pismo „Patriota” – może jest gdzieś osiągalne?) z nowszą wersją z Tęgoborza.

Warto zauważyć, że Wernyhora znalazł trwale miejsce w polskiej literaturze i sztuce. Wystarczy wspomnieć: „Beniowski” i „Sen srebrny Salomei” Słowackiego, czy „Wesele” Wyspiańskiego, gdzie pojawia się duch Wernyhory konno, w czerwonej szacie, z siwą brodą, lirą i pistoletem. W sztuce natomiast, jest znany obraz olejny na płótnie pędzla Matejki (z roku 1883), przedstawiający bardzo sugestywnie tę niezwykłą postać (vide foto).

W dobie zbliżenia z Ukrainą może warto przypomnieć tę, na wpół legendarną postać Kozaka, obdarzonego darem jasnowidzenia politycznego, a do tego życzliwego Polsce i Polakom.

*Nemezis (mit.)- bogini grecka, dbająca o właściwy podział szczęścia i sprawiedliwości wśród ludzi, a także nieubłaganą sprawiedliwość, karzącą butnych i zuchwałych.

Eugeniusz Niemiec
Tekst ukazał się w nr 3 (103) 12-25 lutego 2010

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.