Akuszerka PRL-u

-a A+

Wanda z jej ulubionym psiakiem Śnieżkiem (Fot. www.gophoto.it)

Akuszerka PRL-u

Dokonany we wrześniu 1939 przez Niemcy i ZSRR czwarty rozbiór Polski, a następnie II wojna światowa, zakończona dyktatem trójki zwycięzców w Jałcie i Poczdamie spowodowały, że powojenne Państwo Polskie odrodziło się w strefie wpływów i pod nadzorem ZSRR. Od 1952 do 1989 Polska nosiła formalnie nazwę Polska Rzeczpospolita Ludowa (PRL).

Nie ulega wątpliwości, że twórcą PRL-u był Józef Stalin, natomiast za jego akuszerkę należy uznać naszą rodaczkę Wandę Wasilewską. Nie miała Polska podczas wojny rządu kolaborującego z Niemcami, jak choćby Francja (marszałek Ph. Pétaine i P. Laval) czy Norwegia (rząd V. Quislinga), to jednak „wyzwoliciele” tzw. Zachodniej Ukrainy i Białorusi znaleźli wcale pokaźną grupę Polaków, z Wasilewską na czele, którzy zdecydowali się na budowę nowej Polski, opartej na wzorcach sowieckich. Można chyba uznać za chichot historii, że to właśnie córka bliskiego współpracownika i doradcy marszałka Piłsudskiego, pierwszego ministra spraw zagranicznych (w rządzie Moraczewskiego) i architekta polskiej polityki wschodniej w II RP, dyplomaty i historyka Leona Wasilewskiego (1870-1936), z woli Stalina, zrobiła podczas wojny w ZSRR „oszałamiającą karierę”. Prześledźmy pokrótce jak do tego doszło.

Dorastanie
Przyszła na świat w Krakowie (1905) w rodzinie patriotycznej, w której ojciec i matka wyznawali ideały socjalistyczne, uczestniczyli w protestach robotniczych, obchodach pierwszomajowych, szanowali czerwony sztandar, czynnie działali w PPS podobnie jak Piłsudski, którego otaczali czcią i kultem. Otrzymała solidne wykształcenie, zwieńczone na Uniwersytecie Jagiellońskim studiami polonistycznymi i doktoratem w 1927 roku.

Za sugestią ojca i także dzięki jego pomocy Wanda rozpoczęła pracę dziennikarską i nauczycielską, angażując się równocześnie – wzorem ojca – w działalność społeczno-polityczną, jako członek Związku Młodzieży Socjalistycznej, a potem PPS i Związku Nauczycielstwa Polskiego. Podjęła współpracę z wieloma lewicowymi pismami (Naprzód, Robotnik i in.). Gdy utraciła pracę nauczycielki (1933) w Krakowie, przeniosła się do Warszawy, gdzie przez szereg lat redagowała pisma młodzieżowe (Płomyk i Płomyczek), w których przemycała radykalne, lewicowe poglądy, a nawet treści pochwalne na temat ZSRR (rok 1936).

W 1934 roku wyjechała na krótko legalnie do ZSRR i – jak uważają niektórzy historycy – od tego czasu następowała dalsza radykalizacja jej postaw i poglądów, które bardziej zbliżyły się do komunistycznych. Z tego też powodu popadała w coraz częstsze konflikty z ojcem, którego zaczęła obwiniać o oportunizm i odchylenie prawicowe. Do partii komunistycznej jednak nie wstąpiła.

W 1936 roku za demonstracje na Kongresie Kultury we Lwowie groziło jej aresztowanie, jednak władze sanacyjne, z uwagi na koneksje ojca, nie zdecydowały się jej uwięzić. Obok dziennikarstwa pisała powieści (Oblicze dnia – 1934, Ojczyzna – 1935) oraz dla młodzieży (Królewski syn – 1933, Kryształowa kula Krzysztofa Kolumba – 1934, Legenda o Janie z Kolna – 1936). Stała się znaną pisarką, prekursorką socrealizmu w Polsce.

Wanda Wasilewska (Fot. pl.wikipedia.org)Wojenna kariera
We wrześniu 1939 roku Wanda Wasilewska przedostała się do Kowla. Tu spotkała „wyzwolicielską” Armię Czerwoną. Po zajęciu wschodniej połowy II Rzeczypospolitej przez Sowiety, Lwów stał się najważniejszym miastem pod okupacją, bowiem Wilno już w październiku 1939 zostało oddane Litwie. Z natury rzeczy na Lwowie skupił się główny wysiłek propagandy sowieckiej, skierowanej przede wszystkim do miejscowej i napływowej polskiej inteligencji o sympatiach lewicowych.

Jeszcze we wrześniu 1939 do Lwowa przybył szef Związku Pisarzy Sowieckich Ukrainy i członek Rady Najwyższej ZSRR Aleksander Korniejczuk (Ołeksandr Kornijczuk) z zadaniem wyszukania i zaprzęgnięcia do sowieckiej propagandy polskich intelektualistów, szczególnie o znanych nazwiskach. Organizował wiece i spotkania prywatne, obiecywał i zachęcał, nadawał apele radiowe zachęcające do przybywania do Lwowa. W jednym z apeli do pisarzy wymienił nawet imiennie Wandę Wasilewską i Juliana Tuwima.

Sama Wasilewska tak skomentowała tamten czas: „Uciekałam w stronę Związku Radzieckiego, a Związek Radziecki przyszedł do mnie... Przyleciał do mnie jakiś politruk z armii z tym, że wzywają mnie przez radio do Lwowa... Wsadzono mnie do pociągu i odprawiono do Lwowa”. We Lwowie szybko dogadała się z Korniejczukiem i zaangażowała w uruchomienie polskojęzycznego pisma Czerwony Sztandar oraz w pseudowybory (październik 1939) zgromadzenia narodowego Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi, które poprosiły ZSRR o włączenie zajętych terenów do odpowiednich republik radzieckich.

Dzięki wpływom Korniejczuka, Wanda Wasilewska uzyskała dostęp do Stalina. Pod koniec stycznia 1940 roku została przyjęta przez Stalina na Kremlu. Okazało się podczas audiencji, że Stalin znał jej przedwojenną twórczość i wysoko ją oceniał. Wasilewska zrobiła na wodzu duże wrażenie, bowiem obdarzył ją niemal bezgranicznym zaufaniem, umożliwił bezpośredni dostęp do siebie, a także bezpośredni telefon specjalny (tzw. wiertuszka), co oznaczało więcej niż wpływy w najwyższych urzędach.

Szefowie administracji i organizacji partyjnych w rejonach jej działalności otrzymali polecenie honorowania wszelkich pism i zaświadczeń sygnowanych przez Wasilewską. Wkrótce została nominowana na członka Rady Najwyższej ZSRR z okręgu lwowskiego oraz powierzono jej dyrekturę Teatru Dramatycznego we Lwowie. Z okupowanej przez Niemców Warszawy sprowadziła do Lwowa, poprzez NKWD córkę Ewę oraz wyposażenie swego mieszkania, przy ul. Zadwórzańskiej 49, które zajmowała wraz z swym drugim mężem Marianem Bogatko.

Wanda Wasilewska przemawia, z lewej stoi gen. Zygmunt Berling (Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Sielanka została brutalnie zakłócona pewnej majowej nocy 1940 roku, gdy przed przeszklonymi drzwiami jej mieszkania pojawiły się sylwetki kilku nieznanych mężczyzn, a jej mąż, który udał się do drzwi, został skoszony serią strzałów w brzuch, oddanych przez tzw. nieznanych sprawców. Okoliczności zamachu nigdy nie zostały wyjaśnione. Jednak Wanda Lwowna (jak ją nazywano) tę niewątpliwą próbę lojalności zdała celująco, bowiem w niczym nie skorygowała obranego kursu. 

Jest rzeczą charakterystyczną, że współpraca Wandy Wasilewskiej z władzą radziecką we Lwowie miała zorganizowany charakter. Przyciągnęła dużą grupę intelektualistów, mających zresztą duże zasługi dla kultury polskiej (np. Boy-Żeleński), oraz zwracała uwagę kluczową rolą kobiet. Aleksander Wat („Mój wiek” – 1990) tak o tym zjawisku pisał: „Niezbadana jest dusza kobiet fanatycznych, świętych Teres komunizmu. To są mistyczki, które nie widzą rzeczywistości, a raczej widzą inną rzeczywistość niż my widzimy”. Do grona wspomnianych mistyczek komunizmu, zresztą wzajemnie się nie lubiących, poza Wandą Lwowną należały:

– Elżbieta Szemplińska (przezwisko „Megiera”) – poetka i pisarka, która szczególnie nie znosiła dominującej roli Wasilewskiej i jej awansów. Gdy nadarzyła się okazja, to zdradziła ZSRR i uciekła z mężem do Hiszpanii. Zmarła w 1991 w Warszawie.
– Halina Górska (zasymilowana Żydówka), zwana „sentymentalną socjalistką”, o której Wat pisze jako o czystej duszy. Została rozstrzelana przez Niemców w 1942.
– Helena Usijewicz – córka Feliksa Kona, członka rządu sowieckiej Polski w 1920 roku.
– Janina Broniewska – pedagog, red. „Płomyka”, pisząca powieści dla dzieci.
– Zofia Dzierżyńska – wdowa po twórcy Czeka, sławnym, krwawym Feliksie.

W styczniu 1941 pod naczelną redakcją Wasilewskiej zaczął się ukazywać polskojęzyczny miesięcznik „Nowe Widnokręgi”, którego zadaniem było kształtowanie nowej elity intelektualnej w duchu stalinowskim. Współpracę z nowym pismem podjęli m.in. Tadeusz Boy-Żeleński, Julian Przyboś, Leon Pasternak i Karol Kuryluk oraz wyżej wspomniane: Broniewska, Usijewicz i Dzierżyńska (tylko formalnie).

Wybuch wojny niemiecko-radzieckiej w 1941 spowodował, że redakcję „Nowych Widnokręgów” przeniesiono do Moskwy i wkrótce zawieszono na rok ich wydawanie. Redaktor naczelna wstąpiła do armii i w randze pułkownika została pracownikiem Głównego Zarządu Politycznego Armii Czerwonej oraz korespondentem wojennym. Gdy ważyły się losy wojny, to wraz z Korniejczukiem przebywała pod Stalingradem. Mundur zdjęła dopiero w 1943 roku. Za zgodą Stalina wznowiono wydawanie „Nowych Widnokręgów” i poszerzono listę współpracowników o takich jak: Putrament, Ważyk, Borejsza, Sokorski, Brun, Werfel, Lampe, Jędrychowski. 

Na początku roku 1943 Stalin powierzył Wasilewskiej stworzenie Związku Patriotów Polskich, jako przeciwwagę dla sił patriotycznych związanych z legalnym rządem polskim w Londynie. Nazwę wymyślił sam Stalin stwierdzając, że „słowo patriotyzm trzeba podnieść z błota i nadać mu prawdziwy sens”. W tym miejscu rozpoczęła się życiowa rola akuszerki nowej Polski. Niemal cała redakcja „Widnokręgów” przeszła do nowego pisma „Wolna Polska”, które cały wysiłek skierowało na kształtowanie przyjaznych stosunków z ZSRR.

Płomyczek - pisemko wydawane przez Związek Patriotów Polskich dla dzieci polskich wygnańców w ZSRR (Fot. www.poezjasybirska.republika.pl)

Jak przyznaje córka Wasilewskiej Ewa, w tym czasie Stalin prawie wszystko w sprawie Polski konsultował z Wasilewską, a ona miała duży wpływ na jego decyzje. Dotyczyło to np. takich kwestii jak powojenne granice Polski, pozostawienie Lwowa na Ukrainie, powołanie armii polskiej w ZSRR pod dowództwem Zygmunta Berlinga, powołanie PKWN (w którym grała pierwsze skrzypce, chociaż formalnie była tylko wiceprzewodniczącą).

Sama Wasilewska uważała, że jej największym osiągnięciem było stworzenie 1 Dywizji im. Tadeusza Kościuszki (a potem 1 i 2 Armii Wojska Polskiego) i wierzyła, że ta armia pierwsza wejdzie do Polski. Powstanie Dywizji Kościuszkowskiej i I Armii WP uważała za osiągnięcie porównywalne z wcześniejszym utworzeniem polskiej armii w ZSRR przez gen. Sikorskiego. Wielokrotnie wizytowała obóz w Sielcach nad Oką oraz obóz w Sumach na Ukrainie, przekonała Stalina, że polska armia musi mieć duszpasterstwo oraz wymolestowała wycofanie 1 Dywizji spod Lenino, która w bezsensownej bitwie poniosła ciężkie straty, bowiem Stalin zamierzał pchać zdziesiątkowaną dywizję do dalszych walk.

Historycy są zdania, że Wasilewska nie miała żadnego wpływu na słynną decyzję Biura Politycznego KC WKP(b) z dnia 5.03.1940 w sprawie mordu katyńskiego, a nawet, być może uwierzyła, że Katyń był dziełem Niemców. Natomiast akceptowała stalinowską politykę wywozów. Jakkolwiek, w szeregu indywidualnych spraw zaprzyjaźnionych Polaków wielokrotnie skutecznie interweniowała, chroniąc przed wywiezieniem, czasem tuż przed odjazdem pociągu (np. Jan Kott), bądź pomagając materialnie już wywiezionym (np. Janina Broniewska uważała, że przeżyła zesłanie dzięki kołdrze przysłanej przez Wasilewską) lub uwięzionym, a także czasem wyciągając z łagru ( np. Andrzej Witos, czy wybitna uczona Olga Skwarczyńska). Na jej interwencję została posłana z Moskwy do Kazachstanu specjalna komisja, której celem było zbadanie warunków życia zesłanych tam Polaków. Inna sprawa, że komisja ta niczego nie zmieniła w sytuacji zesłańców.

Z pomocy uwięzionym Wasilewska była znana zresztą jeszcze przed wojną, gdy osobiście woziła paczki do więźniów politycznych w II RP (co podkreślał w 2001 roku dr Marek Edelman). Stryjkowski i Wat uważają, że „Wasilewska w warunkach strachu i terroru postępowała bardzo przyzwoicie. Pomagała jak tylko mogła przyjaciołom i kolegom. Miała w sobie dużo resztek prawdziwie humanistycznych”. Nikita Chruszczow pisał: „Energicznie przystąpiła do reprezentowania Polaków przed Stalinem. Słyszałem jak mówiła Stalinowi nieprzyjemne rzeczy. Mimo to słuchał jej”. A Jakub Berman uzupełnił tę opinię: „Budowała relacje ze Stalinem na zasadzie partnerstwa. Zażyłość, jaka się między nimi wytworzyła, wymagała od Wasilewskiej dużo cywilnej odwagi i ona ją miała.” Warto tu dodać, że plotki o romansie ze Stalinem nigdy się nie potwierdziły i większość historyków je raczej wyklucza.

Grób Wandy Wasilewskiej na cmentarzu Bajkowym w Kijowie (Fot. Małgorzata Jan Czarek/kolumber.pl)Po wojnie
Wbrew oczekiwaniom Moskwy i PKWN-u, Wanda Wasilewska nie zdecydowała się powrócić do Polski. Zachowała obywatelstwo radzieckie i wraz ze swoim trzecim mężem Aleksandrem Korniejczukiem postanowiła resztę życia spędzić w Kijowie. Autor artykułu doskonale pamięta, że w dniu wyzwolenia (8.08.1944) w podsanockiej wsi, w której wówczas mieszkał, dowódca sowieckiego czołgu, który wjechał i zatrzymał się koło jego domostwa, w pierwszych słowach powitania miejscowej ludności powiedział, że za radzieckimi jednostkami frontowymi postępuje wojsko polskie i polskie „prawitielstwo” z Wandą Wasilewską na czele.

Czołgista widocznie nie wiedział, że Wasilewska nie ma takiego zamiaru. Nadal sprawowała mandat deputowanej do Rady Najwyższej ZSRR, podjęła aktywność w Światowej Radzie Pokoju, ale odsunęła się od bieżącej polityki i bezpośredniego wpływu na kształt przyszłej Polski. Indagowana w tej kwestii przez samego Stalina (1944) oświadczyła, że woli poświęcić się sprawie propagowania i realizacji celów światowego komunizmu niż celom lokalnym. 

Stalin to uszanował, chociaż istnieje też pogląd, że Stalin wolał nie mieć w Polsce tak wyrazistej osobistości. A co naprawdę było przyczyną rezygnacji z powrotu do Polski? Najbardziej prawdopodobne wydaje się, że zadziałały tu okoliczności, wśród których należy wymienić dwie najważniejsze:

1. Istotnym elementem, leżącym u podstaw jej decyzji były, jak można sądzić nienajlepsze stosunki z tą grupą polskich komunistów, którzy podjęli się budowy Polski Ludowej oraz z innymi działaczami Kominternu. Znana była jej (odwzajemniana) niechęć do gen. Berlinga, Sokorskiego, Gomułki i in. Środowisko literackie ( m.in. Maria Dąbrowska, Marian Hemar) często w niewybrednych słowach, wytykało Wasilewskiej polityczną naiwność, jednostronność w ocenie rzeczywistości, polityczny cynizm czy skłonności do luksusu. Opinie te znalazły swój wyraz w znanej w ZSRR fraszce: „Korniejczuk i Wanda – nie rodzina, a banda”.

 2. Związek małżeński z Ukraińcem Korniejczukiem, chociaż – jak zgodnie zeznają znawcy tematu – wiedziała, że mąż nie był jej wierny i miał liczne romanse. Jej córka (z pierwszego małżeństwa) Ewa uchyla się od oceny ojczyma, ale twierdzi, że „związek ten nie był sielanką”.

Wanda Lwowna szaleńczo kochała swego wnuka Piotra, który nota bene później zamieszkał na stałe w Chicago. Lubiła psy, przyjmowanie gości i łowienie ryb. Była nałogową palaczką, co być może skróciło jej życie. Z jej długotrwałej korespondencji z Janiną Broniewską wynika, że tęskniła za Polską. Chętnie czytała polską prasę, pisała zawsze po polsku, podobno nigdy nie opanowała bezbłędnie języka rosyjskiego i ukraińskiego, chociaż była wyśmienitą mówczynią. Jej listy były nostalgiczne i bardzo smutne w swej wymowie. Nie wiadomo, czy do końca została przekonaną stalinistką, czy też może jej duże zgorzknienie pod koniec życia nie wynikało z uświadomienia sobie położenia powojennej Polski, do czego tak wybitnie się przyczyniła. Być może czuła się jak akuszerka, której dane było swoim działaniem przyczynić się do narodzin niepełnosprawnego dziecka.

Mając 59 lat (29.07.1964) zmarła na zawał serca i została pochowana, na koszt państwa radzieckiego, na cmentarzu Bajkowym w Kijowie. W imieniu Polski akuszerkę PRL-u żegnali: Wincenty Kraśko, Jerzy Putrament, Janina Broniewska i ambasador Edmund Pszczółkowski. Tak dopełnił się los unikalnej w polskiej historii „mistyczki” komunizmu, porównywalnej, być może tylko z inną, równie wpływową wielbicielką Stalina i stalinizmu, legendarną, hiszpańską komunistką Dolores Ibarruri (ps. La Pasionaria), znaną z płomiennych przemówień podczas wojny domowej w Hiszpanii w latach 1936-39 i autorką znanego hasła: „No pasaran (nie przejdą)!”.

Eugeniusz Niemiec
Tekst ukazał się w nr 17 (141), 13–26 września, 2011

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.