Ludzie jak nuty… Jubileusz Marii Tarnawieckiej

-a A+

Są ludzie jak nuty…
Milkną i rozbrzmiewają…
Przez długie wieki…
Ślad pozostawiają.

Od dawien dawna tereny dawnej Galicji zamieszkiwali przedstawiciele różnych narodowości. Wielu Polaków, Niemców, Francuzów, Ormian, Żydów, Włochów uznają je za swoją ojczyznę. Ich praca i doświadczenie stały się nieodwołalną częścią ogólnej kultury, nauki, rzemiosła, architektury.

Początki rodu Tarnawieckich sięgają czasów Rusi Kijowskiej i osiedlenia się na jej terenach większych skupisk Polaków. Historycy i heraldycy datują pierwsze wzmianki jeszcze wiekiem XIV. Nazwisko to jest wymieniane również w literaturze pięknej – Zygmunt Kaczkowski w powieści historycznej „Olbrachtowi rycerze” (1887) wspomina o zaginięciu Tarnawieckich w czasie wojny 1497 roku.

W dokumentach historycznych pod rokiem 1554 wymieniany jest Józef Tarnawiecki, pułkownik, który uczestniczył w wyprawach wojennych przeciwko Moskwie i Turkom. Właśnie on jest uważany za bezpośredniego przodka ojca Marii Tarnawieckiej, Piotra. Wiadomo też, że wśród przedstawicieli tego starego rodu byli również kapłani greckokatoliccy.

Dziadek Rudolf herbu Topór ożenił się z Marią Bilińską herbu Sas. Mieli sześcioro dzieci. Piotr urodził się jako czwarte dziecko w 1880 r. we wsi Rohynia, obecnie w obwodzie iwanofrankiwskim. Po ukończeniu gimnazjum w Czerniowcach zapisał się na tamtejszy Uniwersytet, gdzie studiował matematykę i prawo, jednocześnie ukończył studia na Wydziale Budownictwa i Architektury w Szkole Inżynieryjno-Budowlanej. Naukę kontynuował na Politechnice Wiedeńskiej (Wydział Architektury), praktykę odbył w firmach budowlanych w Wiedniu. W 1903-1905 pracował w Warszawie, a od 1906 roku na miejsce zamieszkania obiera Lwów.

Miasto to nazywane było polityczną, ekonomiczną i kulturową stolicą Galicji, dlatego też przyciągało wielu przemysłowców, finansistów, budowniczych, architektów. Początek XX wieku naznaczony został szybkim rozwojem urbanizacji miasta. Skala budownictwa przewyższała nieraz wiedeńską. Działalność firm architektoniczno-budowlanych Jana Lewińskiego, Alfreda Zachariewicza, Józefa Sosnowskiego oraz powołanie na Politechnice Lwowskiej Wydziału Architektury sprzyjały kształtowaniu opinii o Lwowie jako o mieście-budowniczym.

Współpraca ze znanymi mistrzami przyniosła Piotrowi Tarnawieckiemu reputację i pozwoliła założyć własne przedsiębiorstwo, które szybko zdobyło popularność. Młody architekt śmiało wprowadzał postępowe techniczne udoskonalenia, jako jeden z pierwszych zaczął stosować konstrukcje żelbetowe, co wówczas było nowością.

Ojciec Marii Tarnawieckiej był założycielem i prezesem Stowarzyszenia Architektów Lwowa, stał na czele Komisji Oceniającej, był doradcą Izby Przemysłowo-Handlowej. Według jego projektów powstało wiele kamienic w stylu secesji, później modernizmu, del arte i funkcjonalizmu. Współczesne adresy niektórych z nich: ul. Tarnawskiego 2, 4, 6, 8, 26, 33, 35, 43; ul. Bohaterów Majdanu 7, 9, 11, 11a, 15; ul. Iwana Franki 145-151 oraz wiele innych. Piotr Tarnawiecki pracował też nad renowacją zabytków architektury, m.in. kościoła dominikanów, katedry łacińskiej i hotelu Europejskiego. W 1929 r. na zaproszenie metropolity Andreja Szeptyckiego kierował pracami konserwatorskimi w katedrze św. Jura.

Piotr Tarnawiecki zajmował wyjątkowe miejsce w środowisku inteligencji twórczej miasta i sprzyjał rozbudowie galicyjskiej stolicy.

W 1931 roku architekt poślubił młodszą o 19 lat Helenę Sidor (Sidorównę), córkę właściciela fabryki mebli. Po ukończeniu seminarium nauczycielskiego pracowała jako nauczycielka szkół podstawowych, prowadziła chór przy szkole św. Marcina. Za wieloletnią pracę została później odznaczona medalem brązowym.

Na świat przyszły dwie córki – Maria Teresa i Helena Zofia Władysława. Rodzina zamieszkiwała wówczas kamienicę zbudowaną przez ojca przy ul. Kadeckiej 15 (ob. Bohaterów Majdanu), ale w 1939 roku przeniosła się do nowego domu przy ul. Pełczyńskiej 41 (ob. Witowskiego), gdzie Maria z siostrą mieszkają do dziś.

Lata wojny, wejście do Lwowa Armii Czerwonej i ustanowienie nowej władzy zmieniły życie wielu rodzin. Represje dotknęły też rodzinę Tarnawieckich. Do Kazachstanu wywieziono babcię Teodorę Sidor i dwie jej córki. Natomiast brat matki Henryk cudem się uratował i przechowywał się w domu Tarnawieckich.

Ojciec był przedsiębiorcą, a więc – wrogiem ludu. Rodzina żyła w trwodze: zachowali część mebli, ale zamurowali w piwnicy fortepian „Bösendorfer”, spalili wiele książek, w tym też dzieła historyka Wasyla Szczurata – bliskiego przyjaciela rodziny, który zbadał i ułożył drzewo genealogiczne rodu Tarnawieckich.

Po przyjściu Niemców w 1941 roku nastały czasy nie mniej krytyczne, napięcie wzrastało z każdym dniem. Wyniszczenie elity profesorskiej rozpoczęło represje stosowane przez władze okupacyjne. Pomimo stałych obaw o życie, Tarnawieccy przechowali u siebie kilku Żydów i żonę architekta Orleana. Koniec wojny nie był niestety końcem udręk. Represje stalinowskie dotknęły brata ojca, Karola, którego wywieziono do Donbasu, zaś jego syna na Kołymę.

Piotr Tarnawiecki postanowił nie opuszczać Lwowa, przecież w tym mieście „kochał każdy kamień”. Wojna zniszczyła nie tylko ludzkie życie, zniszczyła też budynki. Głównym wówczas zadaniem dla firm budowlanych było odbudowanie zabytków architektury, i lwią część tej roboty wykonywał Piotr Tarnawiecki. Kontynuował pracę w Instytucie Projektowym, czynnie uczestniczył w działalności lwowskiego Stowarzyszenia Architektów. Zmarł w 1961 roku, pochowany został na Cmentarzu Łyczakowskim w grobowcu rodzinnym. W tymże grobowcu w 1977 roku złożono jego żonę Helenę.

***
Pierwszych lekcji nauki czytania nut udzieliła Marii matka. Nauczyła też córkę obserwować świat. A ojciec uczynił wszystko, by w jej sercu na zawsze zapanowała MUZYKA. Właśnie tędy przebiega południk, od którego zaczyna się dla niej odliczanie niepowtarzalnego świata harmonii. Poza ulubioną architekturą ojciec zachwycał się muzyką i malarstwem, często bywał w kołach artystycznych Lwowa i miał sporo przyjaciół wśród muzyków (Adam Sołtys, Tadeusz Majerski, Nestor Nyżankiwski) oraz malarzy (Feliks Wygrzywalski, Iwan Trusz, Osyp Kurylas, Ołeksa Nowakiwski, Zofia Albinowska).

Wielu życzliwych i utalentowanych ludzi spotkała Maria jeszcze w dzieciństwie. Mówi się, że ludzie są jak planety – mają swoje orbity, tworzą układy planetarne, i szukają sobie podobnych, by żyć w harmonii ze światem wewnętrznym i zewnętrznym. Prawo życzliwości i człowieczeństwa przyprowadziło ją do całej plejady wybitnych muzyków Lwowa, później Moskwy, Kijowa i Polski.

Kamienica przy ul. Pełczyńskiej 41 (obecna Witowskiego) (stan z 2017 roku, fot. Alina Wozijan)

W szkole nr 10 Maria uczyła się celująco, świadectwo maturalne natomiast uzyskała w szkole nr 30 w 1948 roku. Od 1945 do 1949 pobierała nauki na wydziale fortepianu we lwowskim Liceum Muzycznym. Na pierwszym roku jej nauczycielką była Stanisława Czechowicz (uczennica Henryka Melcera-Szczawińskiego), koncertująca pianistka i świetny wykładowca. Po jej wyjeździe do Wrocławia młodą Tarnawiecką zaliczono do klasy wybitnej pianistki Darii Herasymowicz. Daria Herasymowicz była uczennicą wielkiego Wasyla Barwińskiego, za skierowaniem którego ukończyła w 1929-30 kurs szkoły mistrzów Viléma Kurza w Konserwatorium w Pradze oraz doskonaliła swoje mistrzostwo na kursie koncertowym Eduarda Steuermanna. Pomiędzy nauczycielką i uczennicą nawiązały się bardzo przyjacielskie stosunki, gdyż taka jednomyślność zachodzi jedynie pomiędzy tymi, którzy dobrze się rozumieją i współpracują ze sobą bez ukrywania tajemnic zawodu. Przyjaźń tę zachowały do końca życia Darii Herasymowicz.

Kontynuując edukację muzyczną w konserwatorium lwowskim Maria pobierała lekcje pianistyki u wybitnej wykładowczyni Iryny Krych (uczennicy W. Barwińskiego, O. Jasenyćkiej, M. Dąbrowskiego i E. Steuermanna). Zachowała się fotografia, na której utrwalona została lekcja I. Krych z M. Tarnawiecką. Zanim fotograf zatrzymał niezapomnianą chwilę, wiele rzeczy ze sobą omówiły i przeżyły. I. Krych to muzyk jaskrawy, wybitna pianistka, której występy koncertowe jako solistki, koncertmistrza i w zespole miały szeroki oddźwięk. Poruszały swym nieprzeciętnym indywidualnym wykonaniem, osobliwymi niepowtarzalnymi barwami i różnorodnymi odcieniami fortepianowego dźwięku oraz doskonałą pianistyką i niedoścignionym toucher (wyczuwaniem klawisza dotykiem – red.), które w pracy wykładowczej Iryna Krych starała się przekazać swoim wychowankom.

Lwowskie Konserwatorium Państwowe Maria Tarnawiecka ukończyła z odznaczeniem. Lata studiów (1949-1954), obcowanie z wybitnymi muzykami Lwowa W. Barwińskim, S. Ludkiewiczem, M. Kołesą, J. Kozakiem, A. Sołtysem, zresztą cała artystyczna atmosfera wykładowczo-twórczego zespołu miały znaczny wpływ na kształtowanie jej twórczej osobowości. Maria rozumiała też, że nadal trzeba się uczyć i rozwijać.

W 1955 roku zdała egzaminy do aspirantury (studia doktoranckie – red.) Moskiewskiego Konserwatorium Państwowego w klasie profesora Jakuba Milsteina. Tutaj otworzyły się nowe horyzonty. Artystyczna atmosfera muzycznej stolicy wielkiego państwa otworzyła możliwość kontaktów z wieloma utalentowanymi i interesującymi postaciami, zapoznania się z muzyką współczesną oraz słuchania występów najlepszych muzyków świata. Młoda Maria nie omijała żadnej okazji, by obejrzeć sztuki teatralne w czołowych teatrach, wystawy mistrzów malarstwa.

Herb Topór na kamienicy przy ul. Pełczyńskiej 41 (stan z 2017 roku, fot. Alina Wozijan)

Bliska znajomość z Henrykiem Neuhausem, który miał korzenie polskie, sprzyjała nie tylko poszerzeniu muzycznego światopoglądu, ale też porozumiewaniu się w ojczystym języku. Lekcje Wielkiego Mistrza pozostawiły niezatarty ślad na jej dalszym życiu.

Neuhaus – mistrz-myśliciel, artysta i wspaniały wychowawca talentów. Nie tyle nauczał, co otwierał podczas każdego spotkania przed młodą doktorantką rzeczy nowe i niezbadane, ona zaś chłonęła każde słowo, zapisując jego wypowiedzi. Mistrz rozjaśniał sekrety kolorystyki fortepianowej, odkrywał symfonizm Beethovena, filozofię muzycznych rozmyślań, emocjonalność liryzmu Chopina i romantykę liryko-filozoficznych kompozycji Schumanna i Brahmsa. Wykładowca oddziaływał na Tarnawiecką jako muzyk, pedagog, ale też jako człowiek nieprzeciętnego talentu. Nie tylko w klasie, ale i w domu H. Neuhausa Maria otoczona była poetycką i wysoko intelektualną aurą. Połączyło ich też to, że Mistrz świetnie znał polską kulturę, historię, literaturę. Umiał odkryć piękno wykonywanego utworu i przekonać w wiarygodności swojej interpretacji.

Henryk Neuhaus zainteresował Marię twórczością Karola Szymanowskiego, z którym był spokrewniony brat jego matki – również znany pianista, dyrygent, kompozytor i pedagog, uczeń N. Rimskiego-Korsakowa i A. Rubinsteina – Feliks Blumenfeld, kuzyn Karola Szymanowskiego.

W Moskwie Tarnawiecka poznała Igora Bełzę, znanego muzykologa i kompozytora, absolwenta Konserwatorium Kijowskiego w klasie kompozycji Borysa Latoszyńskiego. Oboje również mieli korzenie polskie. Obcowanie z tymi wybitnymi muzykami wzbogaciło muzyczną edukację Marii, sprzyjało poszerzeniu ideowo-emocyjnego diapazonu twórczych zainteresowań w wyborze tematów prac naukowych i jej zaangażowaniu. Dom Bełzów stał się dla niej drugim domem, w którym często bywała i znajdowała wsparcie i pomoc we wszystkich trudnościach swego moskiewskiego życia. Również w Kijowie doznała wielkiego ciepła w domach Borysa Latoszyńskiego oraz Ostapa i Rady Łysenków.

Nadzwyczaj wiele zawdzięcza Maria swojemu wykładowcy profesorowi Jakowowi Milsteinowi. Doktor muzykologii, uczeń profesora Konstantina Igumnowa, wielki erudyta, pociągał bezgraniczną sferą swych naukowych zainteresowań: historia i teoria wykonawstwa fortepianowego i pedagogiki, twórczość kompozytorów-romantyków F. Liszta, F. Chopina i J.S. Bacha, pianistyka K. Igumnowa, H. Neuhausa, S. Richtera, E. Gilelsa. Spod jego pióra wyszło wiele artykułów, był autorem licznych redakcji edycji nut i zbiorów utworów Chopina, Skriabina, Brahmsa, Schuberta, Czajkowskiego, a także fundamentalnej pracy o F. Liszcie. Od studentów żądał skrupulatnego odczytania tekstu autorskiego i zrozumienia osobliwości stylistycznych. To profesor Milstein zainteresował Marię pracą badawczą, a zobaczywszy u niej rękopisy utworów K. Szymanowskiego dosłownie zmusił ją do pracy nad ich odszyfrowaniem.

Od 1959 roku po skierowaniu przez Ministerstwo Kultury ZSRR Maria Tarnawiecka pracuje we Lwowskim Państwowym Konserwatorium im. M. Łysenki (obecnie Lwowska Narodowa Akademia Muzyczna im. M. Łysenki). Powróciła do ojczystego domu, do ojczystej alma mater. Lecz jak gdyby wcale nie zrywała więzi duchowych ze swoimi nauczycielami. Pani Maria nie zapomina tych czasów, pamięta wszystko, co zobaczyła, usłyszała, przeżyła. Na jej fortepianie stoi portret fotograficzny H. Neuhausa, wspomnieniami o spotkaniach dzieli się z kolegami i studentami.

Maria Tarnawiecka ze studentami i absolwentami (fot. archiwum Lwowskiej Akademii Muzycznej)

We Lwowie Maria Tarnawiecka przeszła wszystkie stopnie naukowe: od wykładowcy do profesora. Od 1981 roku została zatwierdzona na stanowisku docenta, w 1993 otrzymała stopień profesora. W ciągu swojej niestrudzonej pracy wykładowczej otworzyła drogę do świata MUZYKI wielu utalentowanym pianistom. Do jej ponad stu absolwentów należą:

Bohdan Janiwski – wybitny kompozytor, narodowy artysta Ukrainy, laureat nagrody im. T. Szewczenki;
Natalia Połowynka – laureatka nagrody im. T. Szewczenki;
Wiktoria Tuczyńska – doktor muzykologii w Akademii Sztuki we Florencji;
Teresa Kalmuczyn – zasłużona artystka Ukrainy, docent, kierownik katedry na Uniwersytecie Przykarpackim w Iwano-Frankiwsku;
Nadija Babyneć – zasłużony pracownik kultury Ukrainy, profesor katedry akompaniamentu Lwowskiej Narodowej Akademii Muzycznej im. M. Łysenki, zwyciężczyni czterech konkursów;
Zenowia Żmurkewycz – doktorant muzykologii, docent Lwowskiej Narodowej Akademii Muzycznej im. M. Łysenki;
Switłana Łućka – doktor muzykologii, Winnica.
Jewhen Łemech – dawniej zastępca dyrektora w dziale edukacyjnym Liceum Muzycznego im. W. Barwińskiego w Drohobyczu; dyrektor Międzynarodowego Konkursu Młodych Pianistów im. W. Barwińskiego;
Olga Cinkewicz – II nagroda za najlepsze wykonanie utworów ukraińskich kompozytorów na Międzynarodowym Konkursie im. St. Ludkiewicza (Toronto, Kanada, 1995 r.), I nagroda w konkursie muzyki współczesnej;
Natalia Połodiuk – I nagroda na Międzynarodowym Roerichowskim Festiwalu „Orfeusz” (1998 r.);
Halina Uszakowa – dyplomantka Międzynarodowego Festiwalu „E orchestrie”;
Serhij Hryhorenko – doktorant muzykologii, zwycięzca konkursów międzynarodowych;
Serhij Kudryniecki – doktorant, zwycięzca międzynarodowego konkursu (Kijów).

Podstawą metody wykładowczej Marii Tarnawieckiej są zasady założone przez jej nauczycieli: I. Krych, J. Milsteina, H. Neuhausa. W metodyce pedagogicznej przejawiają się dążenia do metaforyczności, połączone z własnym odczytaniem muzycznego tekstu. Wycieńczająca praca, lekcje trwające 2-3 godziny, stałe poszukiwanie interpretacji, wnikliwej oceny, absolutnego wyrazu, jaskrawości dźwięku, obrazu-symbolu. Każda godzina lekcyjna jest napełniona bezmiarem fantazji. Takie zajęcia pobudzają studentów do rozmyślań, do poszukiwania głębokiego wyrazu i uświadomienia wrażliwej symboliki utworów Bacha, pojmowania subtelności w utworach Mozarta, do głębokiej wnikliwości w patetyczność Beethovena, odczuwania subtelnego liryzmu i rubato chopinowskiej agogiki. Podczas pracy nad sonatami Beethovena Maria Tarnawiecka uczy odczuwać różnicę między beethovenowskim apassionato i romantycznym passionato, pomiędzy brio i romantycznym confuoco, między dolente i romantycznym lamentoso. W utworach Skriabina kładzie akcent na wybuchowości, w utworach Prokofiewa – na temperamencie stopionym z intymnym zamyśleniem i czułą bajkowością. Pomaga podbijać przestrzenie medytacji Brahmsa, głębokość marzeń Schumanna. Interpretacje pani Marii napełnione są twórczą inicjatywą, śmiałością połączenia myśli i uczuć. Podkreśla, że wiedza, którą człowiek zdobywa, musi być syntezą wszystkiego, co zobaczył, przeżył, uświadomił. Tylko wówczas muzyk będzie mógł wyjątkowo przeżywać i Bacha, i Beethovena, i Brahmsa, i Chopina. Swoim wychowankom Maria zawsze przytacza słowa Henryka Neuhausa o tym, że osiągnąć sukces w pracy nad „artystycznym obrazem można jedynie bezustannie rozwijając się muzycznie, intelektualnie, artystycznie, a stąd pianistycznie”, lub Grigorija Kogana: „sprawa nie tyle w ustawieniu ręki, ile w ustawieniu głowy”. Właśnie te zasady stały się jej credo pedagogicznym.

Maria Tarnawiecka z kolegami-wykładowcami (fot. archiwum Lwowskiej Akademii Muzycznej)

Obraz Tarnawieckiej-pedagoga kształtował się i doskonalił przez całe życie, wchłaniał duch środowiska, w którym żyła i pracowała. Ludzie, książki, koncerty, egzaminy, wymiana zdań na katedrach i w kuluarach, obcowanie z kolegami – wybitnymi muzykami i pedagogami: z muzykalną dynastią Krych, z profesorami O. Eidelmanem, M. Kruszelnicką, O. Krysztalskim, S. Dajczem, D. Herasymowicz, S. Donczenką, z którymi wiązała ją ciepła przyjaźń, a życie napełniało się niezapomnianymi chwilami i wrażeniami. Koleżeńsko-przyjacielskie relacje zawarte jeszcze w liceum z Juriem Łuciwym i Stefanią Pawłyszyn trwają do dziś.

Serce Marii Tarnawieckiej zawsze jest otwarte dla studentów. Jej życzliwość, wiara w talent zdumiewają. Ona każdego chwali za najmniejsze osiągnięcie, dlatego że to pomaga w dążeniu do dalszych poszukiwań, przekonaniu w prawdziwości i prawidłowości obranego szlaku. Uczy myśleć głęboko, poetycko, niezwykle, zaznaczać każdy występ przejawem gustu artystycznego, nienagannym odczuciem stylu w połączeniu z przejawem szczególnej indywidualnej maniery wykonania. Występy studentów klasy Tarnawieckiej odznaczają się tembrowym nasyceniem dźwięku, emocjonalną głębią i subtelną artystycznością. Taka współpraca wykładowcy i uczniów jest prawdziwym udowodnieniem profesjonalnego mistrzostwa wykładowcy.

Oprócz wytężonej pracy wykładowczej, Maria Tarnawiecka prowadzi działalność naukową, poświęconą badaniom nieznanych utworów z dziedzictwa muzycznego polskiego kompozytora Karola Szymanowskiego, które wykonywała nie tylko osobiście, ale też włączała każdorazowo do procesu nauczania i do repertuaru koncertowego wychowanków. Pracy badawczej nad nieznanymi rękopisami poświęca publikacje naukowe w czasopismach Ukrainy, Rosji, Polski i występy na konferencjach międzynarodowych.

W 1966 roku w zbiórce wydanej przez Ministerstwo Kultury USRR i Akademię Nauk „Ukraińska muzykologia” okazała się publikacja na temat Drugiej sonaty K. Szymanowskiego, która otrzymała pozytywne opinie w mediach radzieckich i za granicą (w gazecie „Ruch muzyczny” z tego okresu można przeczytać recenzję kompozytora Kazimierza Sikorskiego, rektora Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie, laureata nagrody państwowej PRL).

W 1975 roku opublikowana została praca badawcza na temat Trzeciej sonaty Karola Szymanowskiego w zbiórce „Muzyczne wykonawstwo”, edycja X, Moskwa.

W 1984 roku w książce „Karol Szymanowski. Wspomnienia, artykuły, publikacje” (wydanej w Moskwie z okazji stulecia urodzin kompozytora) Tarnawiecka opublikowała artykuł „Nieznane autografy Karola Szymanowskiego: Z pytań o metodzie twórczej pracy kompozytora” traktujący o nieznanych rękopisach przekazanych jej przez Adama Sołtysa:

- Pięć pieśni na teksty poetów niemieckich, op. 13;
- Pięć pieśni z cyklu „Pieśni kolorowe” na teksty poetów niemieckich, op. 22;
- Dwie pieśni z cyklu „Słopiewnie”;
- Pięć pieśni na teksty Juliana Tuwima, op. 46;
- Szesnaście pieśni z cyklu „Wiersze dziecięce”, op. 49;
- autograf czterech stron partytury części I Drugiej symfonii.

Publikacje te i opracowanie nieznanych utworów Szymanowskiego sprzyjały nowemu spojrzeniu na niektóre ukształtowane już wcześniej wizje oraz umożliwiły prześledzenie na nowo poszczególnych momentów twórczej ewolucji kompozytora.

W 1982 roku Maria Tarnawiecka otrzymała nagrodę Ministerstwa Kultury i Sztuki RP – Międzynarodowy medal Karola Szymanowskiego.

W 1988 roku Tarnawieckiej wyróżniono odznaką honorową Zasłużony dla Kultury Polskiej.
W 1989 roku została odznaczona medalem III Ogólnoświatowego Kongresu Naukowców Polskiego Pochodzenia „Nauka i zagadnienia współczesności”.

Maria Tarnawiecka prowadzi aktywną muzyczno-społeczną działalność. Jest ona stałym gościem honorowym Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. F. Chopina, międzynarodowego festiwalu „Warszawska Jesień”, członkiem komitetu organizacyjnego Kongresu „Dialog i uniwersalizm”. W 1997 i 2001 roku wystąpiła jako jurorka Międzynarodowego konkursu im. Karola Szymanowskiego. W 1996 roku była przewodniczącą jury Ogólnoukraińskiego konkursu studentów wydziałów klasy fortepianu szkół muzycznych w Kirowogradzie.

Równocześnie w latach 1997-2005 prowadziła klasę fortepianu głównego na Uniwersytecie w Rzeszowie oraz kursy mistrzostwa w Rzeszowie i Krakowie.

W 2013 roku Tarnawiecka przewodniczyła jury Konkursu Młodych Pianistów im. Wasyla Barwińskiego w Drohobyczu.

Jest współzałożycielką Towarzystwa Muzycznego imienia Fryderyka Chopina, powstałego we Lwowie w 2003 roku. W 2006 roku przewodniczyła jury I Międzynarodowego Konkursu-Festiwalu im. F. Chopina we Lwowie.

Jest członkiem The International Society for Universal Dialogue.

Tematyka wygłaszanych przez nią referatów na kongresach międzynarodowych, sympozjach, konferencjach ogarnia wiele kwestii muzycznych i ogólnokulturowych:

- „Sens sztuki i rozpoznanie obrazowe”, 1999 rok, II Europejski Kongres Uniwersalizmu;
- „Źródła uniwersalizmu w nauce i sztuce, m.in. muzycznej” (tamże);
- „Kultury narodowe i wspólnota międzynarodowa”, 1997 r., I Polski Kongres Uniwersalizmu;
- „Nieznane materiały epistolarne z dziedzictwa Borysa Latoszyńskiego”;
- „Związki współczesnych kompozytorów z europejską kulturą muzyczną”;
- „Języki narodowe i język sztuki, m.in. muzycznej w kształtowaniu wartości kulturowego uniwersalizmu”;
- „Kreacja, edukacja i tradycja w twórczości współczesnych kompozytorów ukraińskich”.

Pomimo lat Maria Tarnawiecka kontynuuje pracę. Niewyczerpalna twórcza energia przejawia się w różnych dziedzinach – przy jej wsparciu i według jej projektów odbywają się we Lwowie festiwale muzyki polskiej, konkurs im. Fryderyka Chopina, w których aktywnie uczestniczą jej studenci i aspiranci.

Dokonania Nauczyciela stają się osiągnięciami również następnych pokoleń. One są nieśmiertelne jak Wszechświat, który samoistnie się odtwarza, za każdym razem pokazując nam jeszcze nieznane obszary, otrzymuje bardziej głęboki oddźwięk – wiadomo, że z oddali wielkie staje się bardziej dostrzegalne, bardziej wyostrzone.

Nadija Babyneć
Tekst ukazał się w nr 5 (273) 17 marca – 10 kwietnia 2017

Profesor Maria Tarnawiecka to epoka naszej kultury muzycznej, przede wszystkim w dziedzinie pianistyki

01/01/1970 01:00

30/11/2007 08:42

Nie tylko „Wesele”

Stanisław Wyspiański – w setną rocznicę śmierci

Prof. Maria Tarnawiecka (Fot. Jurij Smirnow)
25/04/2012 13:59

Jubileusz prof. Marii Tarnawieckiej

Niedawno w Lwowskiej Akademii Muzycznej im. Mykoły Łysenki odbył się jubileusz prof. Marii Tarnawieckiej.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.