-a A+

Za „chińskim murem”.

Przez ostatnie dwa lata przybliżałem Szanownym Czytelnikom „Kuriera Galicyjskiego” sylwetki wielu znanych, a często zapomnianych osób związanych z Galicją. Dla większości tych osób, jak Józef Roth, Stanisław Vincenz, Józef Wittlin, czy Wolfgang Amadeusz Mozart junior, jawiła się Galicja „rajem utraconym”, który musieli w pewnej chwili opuścić, miejscem, którego po prostu brakło na mapie.

Wielu było też Galicyjczyków z wyboru, którzy przyjeżdżali do „raju wymarzonego” po cierpieniach i prześladowaniach, jakich doświadczyli w innych zaborach. Napiszemy o nich specjalny cykl esejów w przyszłym roku.

Była też trzecia grupa, nieliczna, tych, którym nie dane było osiąść w Galicji, choć bardzo tego pragnęli. Należał do nich Edward baron Rastawiecki. Większość swego życia spędził w Dołhobyczowie po stronie rosyjskiej, tuż przy granicy austriackiej i stale narzekał na „obmierzły mur chiński”, który go oddzielał od ukochanego Lwowa.

Urodził się 2 października 1804 roku w Nowosiółkach na Lubelszczyźnie jako syn barona Ludwika Rastawieckiego herbu Sas i Teresy Krajewskiej z Krajewa herbu Trzaska. Andrzej, jego dziadek po mieczu, otrzymał w 1781 roku od Józefa II tytuł barona i odkupił od Stróżewskich wieś Dołhobyczów wraz z drewnianym dworem. Jego ojciec był senatorem Królestwa Polskiego, a w Dołhobyczowie wzniósł według projektu Antoniego Corazziego wspaniały murowany pałac.

Po dzieciństwie spędzonym na Lubelszczyźnie, od 1816 roku Edward Rastawiecki zamieszkał w Warszawie. Tu nad jego wychowaniem i wykształceniem pracowała matka i jej siostra Anna Nakwaska. Ukończywszy w 1822 roku liceum, rozpoczął studia na Wydziale Administracyjnym Uniwersytetu Warszawskiego.

Po studiach, odbył właściwie swoją jedyną podróż zagraniczną szlakiem Praga – Wiedeń – Monachium. Zwiedził także Włochy, Szwajcarię i Francję zatrzymując się ponad rok w Paryżu, gdzie zaczął zbierać obrazy, monety i inne dzieła sztuki. Jego pasją stało się wtedy gromadzenie poloników.

Korespondował z mieszkającym w Dreźnie Kraszewskim, który go informował o ciekawszych eksponatach pojawiających się często na niemieckim rynku. To właśnie w stolicy Saksonii zakupił Rastawiecki kopię słynnego Szczerbca, miecza koronacyjnego królów polskich. Wykonano ją prawdopodobnie w Dreźnie w czasie upadku Rzeczypospolitej, po ograbieniu skarbca koronnego przez wojsko pruskie. Kopia ta, przekazana przez barona do Gabinetu Archeologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, zaginęła w czasie II wojny światowej. Dopiero w 2002 roku wróciła do Polski odkupiona i ofiarowana przez amerykańskiego kolekcjonera.

Edward Rastawiecki był członkiem wielu ważnych towarzystw naukowych, m.in. Cesarskiego Towarzystwa Historii i Starożytności Rosyjskich, Towarzystwa Naukowego w Krakowie i Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. Brał czynny udział w życiu kulturalnym Warszawy. Nie odmawiał też udziału w różnych pracach społecznych w Towarzystwie Rolniczym Warszawskim, Towarzystwie Dobroczynności czy Radzie Zarządzającej Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Działał publicznie w Warszawie, gdzie miał mały pałacyk przy Mazowieckiej, lecz kolekcję sztuki i bibliotekę organizował w Dołhobyczowie.

W roku 1837 rozbudował Rastawiecki ojcowską siedzibę przy współudziale Antoniego Becka. Dziś dwa kilometry dalej na wschód przebiega granica polsko-ukraińska. W jego kolekcji, która liczyła ponad 200 obrazów, były dzieła Marcelego Bacciarellego, Piotra Norblina, Aleksandra Orłowskiego, Antoniego Brodowskiego czy Antoniego Blanka. Niestety wiele z tych dzieł uległo rozproszeniu i zniszczeniu podczas ostatniej wojny. W pobliskich Nowosiółkach sfinansował baron przebudowę cerkwi ozdabiając ją drogą polichromią, a w jej podziemiach urządził muzeum rodu Rastawieckich.

Kolekcjonerstwo łączył sprawnie z pacą naukową. Dzięki niej, oprócz mecenasa i zbieracza dzieł sztuki stał się też badaczem-leksykografem polskiej kultury artystycznej. Do jego publikacji należą m.in. Monografia dawnej Polski, trzytomowy Słownik malarzów polskich tudzież obcych w Polsce osiadłych lub czasowo w niej przebywających i Wzory sztuki średniowiecznej i z epoki Odrodzenia w dawnej Polsce. Wszystkie te dzieła, wydane jego sumptem, dostępne są dziś on-line w Federacji Bibliotek Cyfrowych.

Gdy w 1863 roku wybuchło powstanie styczniowe, Rastawiecki oświadczył, że chce, by w Warszawie powstało jego muzeum. Kłopoty zdrowotne nie pozwoliły mu jednak na realizację tego zamiaru.

Całą swoją kolekcję chciał przekazać Zakładowi Ossolińskich we Lwowie i na stałe wyjechać do Galicji. Gdy to okazało się niemożliwym, sprzedał Dołhobyczów i zamieszkał na stałe wraz z żoną Leonią Nakwaską w warszawskim pałacyku.

Jego pokaźne zbiory podzielono na dwie części. Całe archiwum rodzinne oraz wszelkie starożytności i wyroby rzemiosła otrzymał Gabinet Archeologiczny Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, trafiły więc przynajmniej one do Galicji. Natomiast galerię obrazów, rycin i rysunków, numizmaty i składającą się z 14 tysięcy tomów bibliotekę nabył od niego znany malarz i kolekcjoner dzieł sztuki Seweryn Mielżyński i ofiarował Poznańskiemu Towarzystwu Przyjaciół Nauk. Obecnie zbiory te, choć nieco zniszczone przez wojnę, należą do Muzeum Narodowego w Poznaniu.

Sparaliżowany i ociemniały, zmarł baron Edward Rastawiecki dnia 23 lutego 1874 roku w Warszawie. Żona Leonia, z którą nie miał dzieci, przeżyła go zaledwie o sześć lat. Na nich wygasła linia baronów Rastawieckich w Polsce.

Andrzej Sznajder
Tekst ukazał się w nr 17 (237) 15-28 września 2015

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.