Mikołaj Potocki – starosta Kaniowski

-a A+

Mikołaj Potocki (Fot. Muzeum Narodowe)

Mikołaj Potocki – starosta Kaniowski

Gdyby ułożyć listę najbardziej znanych członków rodziny Potockich – a jest ich około 700 osób – do pierwszej dziesiątki z pewnością trafi Mikołaj Potocki, znany bardziej jako Pan Kaniowski. Jego żywot na tyle obrósł legendą, że nieraz trudno jest odróżnić prawdę od wymysłu.

Rodzina
Nieznana jest nawet dokładna data urodzenia naszego bohatera. Część źródeł wskazuje rok 1706, inne skłaniają się do roku 1712. Wszyscy badacze zgadzają się jednak, że urodził się w rodzinie magnackiej. Jego ojciec, Stefan Potocki, był pułkownikiem wojsk koronnych, starostą trembowelskim i kaniowskim, a od 1726 roku wojewodą bełzkim. Małżonką wojewody była Joanna, reprezentowała jeden z najpotężniejszych rodów Rzeczypospolitej rodzinę Sieniawskich. Pobrali się w 1695 roku, gdy panna Joanna była już kobietą po trzydziestce. Z tego wynika, że Mikołaj był późnym dzieckiem, a jak wiadomo, późne dzieci mają wiele szczęścia w życiu. Pełne imię chłopca brzmiało Mikołaj Bazyli Potocki. Imię Bazyli (czyli Wasyl) nie było charakterystyczne dla Potockich-katolików. Ale chłopak urodził się 14 stycznia, tego dnia według kalendarza wschodniego przypadają imieniny świętego. Rodzice postanowili uprosić o przychylność Boga i nadali mu jeszcze i takie imię. Pan Potocki w późniejszych latach stale wspomagał greckokatolicki zakon bazylianów.

W rodzinie była jeszcze córka Teresa, jednak po wyjściu za mąż nie odegrała żadnej roli w życiu brata. Historyk Sadok Barącz pisze jeszcze o dwóch siostrach Mikołaja – Teofili i Magdalenie. Ale najpewniej zmarły jeszcze w dzieciństwie i w genealogiach nie ma o nich wzmianki.

Życie małżeńskie pana starosty też owiane jest tajemnicą. Będąc już statecznym panem, Mikołaj Potocki żeni się z Marianną. Jej ojciec, stolnik halicki Dąbrowski, był ekonomem pana kaniowskiego. Jasne jest, że żadnego posagu starosta nie otrzymał, ale za to został mężem ładnej młodej dziewczyny o łagodnym charakterze. Z pewnością Marianna kryła w sobie jakieś tajemnice, skoro podbiła serce tak doświadczonego lowelasa, jakim był Potocki. Szkoda, że małżeństwo było nieudane. Przez jakiś czas żyli w separacji. Mikołaj mieszkał w Buczaczu, a jego żona wyprowadziła się do położonego nieopodal Podzameczka. Ale i tam Potocki ją nachodził, więc młoda, urocza kobieta ucieka do Lwowa i chroni się w szpitalu karmelitów. Powiadają, że w tej całej historii zamieszany był młody i przystojny hrabia Gozdzki, który nawet podobno pojedynkował się z Potockim. Tak czy inaczej, Marianna po raz drugi za mąż nie wyszła i zmarła 23 stycznia 1783 roku. Została pochowana w kościele franciszkanów we Lwowie. Dzieci Potoccy nie mieli.

Fot. Jean-Pierre Norblin de La Gourdaine, Sejmik w kościele 1785 (Fot. commons.wikimedia.org)

Kariera
W 1724 roku młody Mikołaj odwiedził Paryż. Była to raczej podróż zapoznawcza, tak popularna wśród ówczesnej arystokracji. Przez datę tej podróży skłonny jestem przypuszczać, że rokiem urodzenia Potockiego był jednak 1706. W przeciwnym razie, cóż miałby robić 12-letni chłopak w Paryżu?

Po śmierci ojca w 1726 roku, młodym Mikołajem zaopiekował się jego wuj – hetman wielki koronny Adam Sieniawski – osoba dość wpływowa w Rzeczypospolitej, przyjaciel Piotra I i swego czasu nawet kandydat na tron królewski.

Wykształcenie przyszły pan starosta zdobywał w słynnym lwowskim Kolegium Jezuitów. W czasie studiów napisał nawet dwie rozprawy naukowe. Pierwszą był przekład z łaciny pamiętników jakiegoś księdza Jana Drowa, pracę Mikołaj zadedykował matce. Drugim dziełem stała się rozprawa „Sukcesja książąt i królów polskich”, która ujrzała światło dzienne w 1731 roku i została zaprezentowana synowi Jana III Sobieskiego, królewiczowi Jakubowi. Taka uczoność Potockiego zasługuje na szacunek, ale należy pamiętać, że w tamtych czasach powstało wiele podobnych prac pisanych przez zdolnych poddanych, dla paniczów hulających po szynkach i domach rozpusty.

W 1733 roku umiera matka i wówczas Mikołaj zostaje starostą kaniowskim. W niektórych źródłach można znaleźć wzmiankę, że był też starostą bogusławskim, ale potwierdzeń tego faktu nie znalazłem. W tymże roku młodego starostę wybrano na marszałka sejmiku halickiego. Przy wyborze króla głosował na Stanisława Leszczyńskiego, ale po jego porażce złożył przysięgę na wierność Augustowi III.

W 1738 roku ze swymi ludźmi napawał strachem mieszkańców Lwowa. Powiadają, że pijany miał uczynić zamach na abpa Karola Wyżyckiego. W latach 1746-47 był wybierany na komisarza radomskiego Trybunału, a w 1750 został posłem na sejm w Warszawie. Wątpliwe, czy odznaczył się czymś wybitnym się, bo w XVIII wieku prawie wszystkie sejmy zrywano. Wystarczyło, że jeden, najbiedniejszy szlachciura zawołał sakramentalne „nie pozwalam” i cała praca organu ustawodawczego Rzeczypospolitej szła na marne. Na tym polegało „liberum veto” – „aby głupia większość nie dyktowała mądrej mniejszości”.

W 1753 rokiem Mikolaj Potocki dowodzi chorągwią kawalerii wojska koronnego. Ale po dwóch latach przez pijaństwo, burdy i znęcanie się nad mieszkańcami Lwowa (nie lubił starosta tego miasta), zostaje wypędzony z wojska i obłożony wielką karą. Krążą pogłoski, że Potocki osobiście zabił od 40 do 150 osób i przez to został skazany na banicję. Stał się obywatelem funkcjonującym poza prawem, każdy szlachcic miał prawo bezkarnie zabić Potockiego. Ale najpierw, naturalnie, należało pokonać osobistą obstawę starosty. Do banicji jednakże nie doszło, bo pan starosta zwyczajnie się wykupił.


Buczacz, siedziba starosty kaniowskiego. Litografia z XIX w.

W 1759 roku na czele nadwornego oddziału wojsk Mikołaj Bazyli dzielnie walczył z opryszkami i nawet otrzymał podziękowania od sejmiku halickiego. Jednak ani sprawy wojskowe, ani polityka, niezbyt pochłaniały magnata. W 1762 roku przekazuje starostwo kaniowskie swemu krewnemu Józefowi Potockiemu i od tego czasu korzysta jedynie z tytułu wojewoda bełzki.

Interesujące jest to, że gdy w 1769 roku oddziały konfederatów barskich szturmowały Lwów, wielu historyków ich wodzem nazywało Mikołaja Potockiego. Jednak, bez względu na swe niejednoznaczne stosunki z lwowskimi mieszczanami, wojewoda bełzki w tej awanturze udziału nie brał. Lwów oblegał jego siostrzeniec, nowy starosta kaniowski, Ignacy Potocki.

Skomplikowane relacje łączyły pana Kaniowskiego z kościołem. Przypomnę, że urodził się w rodzinie katolickiej, nauki pobierał u jezuitów. Ale kiedy w 1758 roku katolicki ksiądz odmówił mu rozgrzeszenia, Potocki przechodzi na obrządek greckokatolicki. W 1772 roku przeniósł się do Poczajowa, gdzie zamieszkał aż do 1774 roku w skromnym drewnianym domku… razem z dziewkami. Nie bacząc na „mnisi” tryb życia, w 1775 Potocki roku został Kawalerem Maltańskim. Jego dewizą było „Za wiarę” i z pewnością ten niewielki biały krzyżyk urozmaicał mu monotonię życia w ławrze poczajowskiej. Na jednym z portretów został przedstawiony z Orderem Orła Białego, jednak wzmianki o jego oficjalnym odznaczeniu nie znalazłem.

Zmarł pan Kaniowski 13 września 1782 roku (według innych źródeł 15 czerwca 1782 r.) i pochowany został w krypcie ławry poczajowskiej, gdzie do dziś spoczywa.

23 sierpnia 1743 r. Mikołaj Bazyli Potocki dokonał zapisu na kościół w Horodence. Świątynię zaprojektował lwowski architekt Bernard Meretyn. Dekorację wnętrza wykonali Meretyn i Jan Jerzy Pinzel (Fot. Iwan Bondarew)

Majątek
Mikołaj Potocki był jednym z najbogatszych magnatów Rzeczypospolitej. Jego majątek w rodzinie ustępował jedynie właścicielom Stanisławowa Józefowi i Franciszkowi Salezemu Potockim (tego ostatniego nazwano „królem Rusi”).

Coroczny dochód Pana Kaniowskiego dorównywał 50 tys. dukatów. Do niego należały Złoty Potok, Horodenka, Gołogóry, Buczacz, Podzameczek, Barysz i Peczeniżym ze swoimi kluczami posiadłości. Oprócz tego, w jego rękach było starostwo kaniowskie – jedno z najbogatszych w Rzeczypospolitej. Zgodnie z obowiązującym wówczas prawem jedna czwarta dochodu szła na utrzymanie wojska koronnego, a reszta pozostawała do dyspozycji starosty.

Na swoją stolicę Potocki obrał Buczacz. W mieście stał potężny zamek, w którym mieszkał dumny magnat. To właśnie na Buczacz najobficiej spadał złoty deszcz szczodrego mecenasa. Starosta nie wstydził się wzbogacania z kasy królewskiej. Gdy w 1739 roku rosyjska armia przeszła przez Podole, starosta kaniowski wystawił Rzeczypospolitej rachunek na 12 mln złotych, na taką sumę ocenił swoje straty. Niewiadomo, czy suma została mu zrekompensowana w całości, ale i dziesiątej części wystarczyłoby z nawiązką do „przezwyciężenia następstw moskiewskiej inwazji”.

Jako dzieci, chłopcy zazwyczaj bawią się żołnierzykami. Potocki nie był wyjątkiem, ale gdy wyrósł, stworzył swoje prawdziwe, prywatne, „nadworne” wojsko. Liczebność wojska Potockiego dochodziła do 3000 osób i stanowiła istotną siłę w okolicy. Porównując: całe ówczesne wojsko koronne liczyło około 18 tys. żołnierzy, rozrzuconych po olbrzymich terenach Rzeczypospolitej.

Zadziwia fakt, że skłonny do pijatyki i rozpusty, Potocki nie tylko nie roztrwonił majątku, ale zdołał go nawet powiększyć. Jeszcze w 1764 roku przekazał w testamencie swe ziemie krewnemu Janowi Potockiemu. Po dziesięciu latach pojawił się drugi testament, w którym 200 tys. złotych pozostawił swej żonie, a resztę przekazał instytucjom kościelnym. W ciągu ostatnich lat życia pieniądze mało interesowały Mikołaja. Nawet wówczas, kiedy niczym grom z jasnego nieba, spadła na niego wieść o odziedziczeniu olbrzymiego majątku wygasłego rodu Opalińskich. Przekazał prawa do niego drugiemu pretendentowi – księciu Adamowi Czartoryskiemu. Ku wielkiemu zadowoleniu tego ostatniego.

Zygmunt Vogel, Poczajów. Klasztor i kościół Bazylianów, wzniesiony przez Mikołaja Bazylego Potockiego. Miejsce pielgrzymek do słynącego cudami obrazu Matki Bożej (Fot. pinakoteka.zascianek.pl/bacieczki.cerkiew.pl)

Dobroczynność
Olbrzymie fundusze przeznaczał Potocki na działalność dobroczynną i budowę obiektów sakralnych. Własnym kosztem koronował cudowną ikonę Matki Bożej Poczajowskiej. Wydarzenie miało miejsce w 1773 roku. W tym celu zwrócił się do samego papieża. Zadbał też Mikołaj Bazyli i o własny pogrzeb. Na ten cel przeznaczył klasztorowi w Poczajowie 60 tys. złotych. Za jego pieniądze tworzyli tacy architekci, rzeźbiarze i artyści jak Bernard Meretyn, Marcin Urbanik, Gotfryd Hoffman, Jan Jerzy Pinzel, Maciej Polejowski, Jaśko Kalinowicz, Łukasz Wołyński i wielu innych. Umiłowanie piękna zamożnego buczackiego alkoholika spowodowało, że możemy dziś podziwiać zabytki architektury, stanowiące oblicze Zachodniej Ukrainy. Ciekawostkę stanowi fakt, że po śmierci Potockiego mnisi chcieli obwołać go błogosławionym, a jest to pierwszy stopień do kanonizacji. Jednak grzechy pana starosty przeważyły i kościół pogrzebał ten ambitny projekt. 

Osobowość
Znamy ponad 10 portretów Mikołaja Bazylego Potockiego. Patrzy z nich na nas człowiek około pięćdziesięcioletni, z podgoloną po sarmacku głową. Potrójny podbródek i czerwony nos świadczą o upodobaniu do alkoholu i dobrego jedzenia. Zawadiacko podkręcone końce wąsów mogą świadczyć o niewygasłym popędzie seksualnym Pana Kaniowskiego do płci przeciwnej. Na wszystkich portretach przedstawiany był w tradycyjnym stroju polskiej szlachty, czasem z krzyżem maltańskim. Obowiązkowym elementem każdego portretu jest buława, która symbolizowała władzę absolutną na swoich włościach i sukcesy wojskowe (z tymi gorzej). Prawa ręka spoczywa na szabli-karabeli. Jest to nieodmienny znak szlachectwa, bo jedynie szlachta miała prawo nosić taką broń i okrywając się sławą w wyprawach wojennych i bronić honoru „familii”. Przynależność do jednego z najznakomitszych rodów Rzeczypospolitej miał podkreślać rodowy herb Pilawa, który często przedstawiano w prawym górnym rogu portretu. Graficzne przedstawienie postaci uzupełniają wspomnienia współczesnych. Oto, jak w swych utworach opisuje starostę kaniowskiego Jan Ursyn Niemcewicz: „Wzrost prawie olbrzymi, twarz rumiana, zawiędła, zawiesisty wąs, siwy sieledziec na głowie zakręcony za ucho. Choć to było w lipcu, żupan siarczysty atłasowy, pikowany bawełną kontusz na opuszki oliwkowy, krótki ciężki niezmierny cybuch w ręku”.

Rycina Ławry Poczajowskiej i portret Mikołaja Potockiego

Świat wewnętrzny starosty jawi się jako stała walka dwóch przeciwności. Z jednej strony pijatyki, bójki, znęcanie nad słabszymi, orgie seksualne i chuligaństwo, a z drugiej – ofiarowywanie olbrzymich sum na kościół, pomoc ubogim, patronat nad szkołami, szpitalami itd. Możliwie, że w taki sposób starosta starał się w jakiś sposób odpokutować swoje liczne grzechy. Ale i tu pozostał wierny sobie. Jaskrawym przykładem służy epizod, gdy w ławrze poczajowskiej mieszkał w skromnym drewnianym domku, lecz razem z dziewkami i łupił je po plecach, gdy te głośno śmiały się w cerkwi na nabożeństwach.

Gdy wczytamy się w liczne anegdoty o nim, dojdziemy do wniosku, że Pan Kaniowski był człowiekiem szczodrym i miał poczucie humoru (niekiedy „czarnego”). Nie zważając na brutalność, charakterystyczna dlań była sprawiedliwość. Jeżeli gniewał się na kogoś, gniew szybko mu mijał. A co najważniejsze – umiał przebaczać. Za najbardziej oryginalny uczynek współcześni uważali przejście Mikołaja Bazylego na obrządek greckokatolicki. Chociaż w rodzinie Potockich istniał precedens zmiany wiary. W XVII wieku chodziły słuchy, że hrabia Walentyn Potocki, rozczarowany wiarą katolicką, przeszedł na religię mojżeszową. Tak więc działania Mikołaja nikogo w rodzinie nie zdziwiły. Odnoszono się do tego jeżeli nie ze zrozumieniem, to z pobłażliwością.

Powstaje pytanie: dlaczego Potocki będąc u szczytu sławy i potęgi nagle wszystko rzuca i zamyka się, choć z dziewkami, jednak w klasztorze? Powodem było kilka przyczyn. Po pierwsze, bujna młodość, nadmierne używanie alkoholu, tytoniu, liczne kobiety doprowadziły do przedwczesnego wyniszczenia organizmu. Nie był w stanie i nie chciał zarządzać olbrzymim majątkiem, dlatego postanowił odejść. Po drugie, pan starosta nie miał dzieci. Dla szlachcica spłodzenie następcy było jednym z głównych zadań w życiu. To dziecko przejmowało herb i było spadkobiercą sławy przodków. Poprzez kolejne pokolenie można było doczekać się kontynuacji dynastii we wnukach. Nie mając syna, Potocki nie widział sensu w gromadzeniu dóbr. Dlatego właśnie cały swój majątek rozdał dalekim krewnym i poszedł do klasztoru. I wreszcie, w 1772 roku następuje pierwszy rozbiór Polski. Galicja i Podole Zachodnie trafiło pod panowanie Austrii. Polska, w której urodził się i wyrósł Potocki rozpadała się na jego oczach. Większość jego majątku znalazła się poza granicami okrojonego państwa. Dlatego odejście do Poczajowa można rozpatrywać jako ucieczkę i próbę odgrodzenia się od tak okrutnego i niemiłosiernego świata. Być może mu się to udało.

Iwan Bondarew
Tekst ukazał się w nr 12 (184) 28 czerwca – 15 lipca 2013 

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.