Bronisław Piłsudski – król Ajnów i przyjaciel górali

-a A+

Znaczek z serii „Polacy na świecie”, wyemitowany przez Pocztę Polską (Fot. polne.blogspot.com)

Bronisław Piłsudski – król Ajnów i przyjaciel górali

„Ajnu” znaczy człowiek.

A dokładnie „prawdziwy człowiek”, „prawy człowiek”. Ajnowie to niemal wymierająca już ludność w północnej Japonii. Ale kiedyś zamieszkiwali rozległy obszar prawdopodobnie od południowej części Półwyspu Kamczatka, poprzez wyspy Archipelagu Kurylskiego, Sachalin, Hokkaido, aż po region Tohoku na głównej wyspie Archipelagu Japońskiego – Honshu.

Niewielu Polaków wie, że największe zasługi w badaniach nad dziejami i kulturą Ajnów ma... Bronisław Piłsudski. Brat Marszałka Józefa Piłsudskiego pozostawał w cieniu. Jednak świat naukowy doskonale wiedział kim był ten „król Ajnów”. Do dziś jest bardzo ceniony w Japonii i wymieniany w tamtejszych podręcznikach szkolnych.

Sachalin
Wyrastał w niezwykle patriotycznej i rodzinnej atmosferze Zułowa, majątku Piłsudskich. Nie przypuszczał, że losy rzucą go w daleki świat, do ludzi, którym też odbierano ziemię, język, kulturę. Urodzony w 1866 r. najpierw uczył się w domu, potem wileńskim gimnazjum. Ostatecznie maturę zdał w Petersburgu i zapisał się na Wydział Prawa tamtejszego uniwersytetu. Po roku studiów w 1887 r. został aresztowany wraz z bratem za pomoc w organizacji zamachu na cara Aleksandra III. Skazano go na karę śmierci, którą później zamieniono na 15 lat katorgi na Sachalinie.

„Żegnajcie do XX stulecia” – pisał w liście pożegnalnym do ojca z petersburskiego więzienia. Pierwsze miesiące pobytu na Sachalinie były „istnym piekłem”. Z czasem jednak ułożył sobie w miarę możliwości życie na katordze. Początkowo zajmował się karczowaniem lasu, potem jako jeden z nielicznych wykształconych zesłańców, został przydzielony do pracy w kancelarii więziennej. Zaczął także interesować się „botaniką, chociaż nauka idzie mozolnie, a zbieranie zielnika jest trudne” – informował ojca. Zaczął też prowadzić obserwacje meteorologiczne. Rezultatem była pierwsza publikacja Bronisława zatytułowana „Raporty z obserwacji pogody we wsi Rykowskoje w 1895 roku”. Dzięki nim zajął się budową stacji meteorologicznych na Posterunku Korsakowskim oraz w osadzie Gałkino-Wrasskoje. Napisał także instrukcję dla nich, gdzie zwracał uwagę na fizjografię, warunki geologiczne i morfologię terenu.

W tym okresie był już dość znanym badaczem. I dlatego niemal równocześnie z pracami meteorologicznymi, powierzono mu... gromadzenie etnograficznych eksponatów dla nowo utworzonego muzeum w Aleksandrowsku. I to był przełom w jego sachalińskim życiu… Całkowite poświęcenie się pracom etnograficznym pozwoliły Bronisławowi na pozbycie się dręczącej go nostalgii za rodziną i skierowanie się ku innym, często jeszcze bardziej krzywdzonym ludziom. 

Król Ajnów
Obcowanie z rdzenną ludnością Sachalinu przyniosło zainteresowanie jej kulturą. „Marząc stale o powrocie do Ojczyzny [...] odczuwałem naturalną skłonność do tubylców Sachalinu, jedynych tutaj ludzi, którzy żywili szczere przywiązanie do tego kraju, będącego miejscem ich zamieszkania od niepamiętnych czasów, nienawidzonych przez tych, którzy utworzyli tutaj kolonie karną” – wspominał po latach. Najpierw badał i gromadził folklor Niwchów i Ororków. Starał się ulżyć ich ciężkiemu losowi. Uczył ich młodzież języka rosyjskiego, popularyzował nowe formy gospodarki. Otrzymał od nich miano „starszego brata – Akan”.

Potem byli Ajnowie. Do dzisiaj lud ten pozostał tajemniczy. Pochodzenie Ajnów i ich przynależność rasowa jest zagadką, przedmiotem wielu naukowych tez i sporów. Dotyczy to również ich języka, którego na co dzień nikt już nie używa. Prawdziwych Ajnów, czystej krwi, żyje obecnie może ze 100. Historia tej ludności jest już zamknięta. Pozostały skanseny, stroje, muzea i... prace Bronisława Piłsudskiego.

Ajnowie z Saghelieu. Portret autorstwa Bronisława Piłsudskiego przedstawiający dwóch mężczyzn w strojach ludowych (click.si.edu)

Pierwsze prace nad Ajnami trwały krótko, ponieważ korzystając z rekomendacji Komitetu Badania Kraju Amurskiego, został zatrudniony w muzeum we Władywsotoku jako kustosz. Jednak nie wytrzymał długo...Ciągnęło go do tych ludzi, „którzy zostali zdeptani przez nowych przybyszów”. Wrócił na Sachalin i pozostał tu z kilkumiesięczną przerwą do 1905 r. Tutaj też założył rodzinę, żeniąc się z córką ajnuskiego wodza, która urodziła mu syna Sukezo i córkę Kyo. Do dzisiaj żyją w Japonii jego potomkowie, którzy doskonale wiedzą kim był ich dziadek.

Piłsudski zebrał do 10 tys. wyrazów ajnuskich, po kilka tysięcy wyrazów Niwchów i Ororków, bajki, legendy, pieśni, podania, mnóstwo fotografii oraz kolekcję nagrań fonograficznych. Opublikował wiele artykułów w różnych językach, ale zdołał wydać tylko jedną książkę: „Materiały do studiów nad językiem i folklorem Ajnów”. Był najbardziej kompetentnym Europejczykiem, który zrozumiał i opisał Ajnów i ich język. I miał szczęście, że mógł z nimi rozmawiać, słuchać ich muzyki... Zaprzyjaźnił się z nimi, nauczył języka i został nauczycielem w założonej przez siebie pierwszej szkole dla Ajnów. Stał się ich obrońcą przed władzą, której nie byli w stanie zrozumieć. Odwzajemnili się uznaniem go za jednego ze swoich. Pozostał dla nich „królem Ajnów” do dziś. 

Wschodnia spuścizna
Losy kolekcji Bronisława były fatalne. Najpierw odmawiał opublikowania jej w Rosji i po rosyjsku. Muzeum we Władywostoku, gdzie pracował, przekazał herbarium fory południowoussuryjskiej. Muzeum nabyło też kolekcję etnograficzną charakteryzującą kulturę Niwchów sachalińskich, którą prezentowano na Światowej Wystawie w Paryżu i gdzie została sprzedana.

Po powrocie Piłsudski nie był w stanie opracować przywiezionych bezcennych materiałów. Ciągłe problemy finansowe i zdrowotne odsuwały tę możliwość. Po jego śmierci kolekcja została praktycznie bez opieki i uległa rozproszeniu lub wręcz zniszczeniu. Część z tego, co ocalało przed II wojną światową zdeponowano w Instytucie Wschodnim w Warszawie. Zbiory zostały uporządkowane i zinwentaryzowane. Mimo apeli o ich opracowanie, zgłaszanych przez środowiska naukowe, nie udało się tego dokonać. Poszczególne eksponaty pozostały w rękach różnych ludzi w Polsce i za granicą. W czasie II wojny światowej kolekcja została niemal doszczętnie unicestwiona. Czasy komunistyczne nazwisko „Piłsudski” starały się wymazać z pamięci narodu. „Nakaz zapomnienia” o Marszałku objął również jego brata. Jednak nie dla świata naukowego. Szczególnie pamiętano o nim w Japonii. Na początku lat 80-tych postanowiono odczytać wałki fonograficzne z folklorem Ajnów. Bronisław był jednym z pierwszych uczonych, który wykorzystał edisonowski wynalazek w historii folklorystyki. W 1983 r. kolekcję wałków przewieziono z Poznania do Japonii. Istniał już wtedy Międzynarodowy Komitet dla Ocalenia i Oceny Spuścizny Naukowej Bronisława Piłsudskiego, który za główny cel miał odczytanie wałków. Dokonał tego zespół specjalistów z Instytutu Elektroniki Stosowanej Uniwersytetu Hokkaido pod kierownictwem prof. Toshimitsu Asakury. Dzięki wielorakim działaniom, wykorzystaniu techniki laserowej, zdołano odczytać zapisane na wałkach dźwięki. Dopełnieniem prac Komitetu było szereg przedsięwzięć z zakresu biografistyki, etnografii, religii, folklorystyki, językoznawstwa, epistolografii. Przyjęto także program edycji „Dzieł zebranych” Piłsudskiego. W 1998 r. ukazały się dwa z planowanych siedmiu.

Dzięki doskonałej współpracy z mediami japońskimi postać Bronisława zaczęła być znana także całemu społeczeństwu. Dowodem jest 19 stron poświęconych mu w podręczniku szkolnym języka japońskiego i dziecięcy musical, napisany na podstawie odczytanych zapisów fonograficznych. Zaczęły się odbywać konferencje w Sapporo w 1985 r., czy Jużno-Sachalińsku w 1991 r. Legenda katorżnika i zesłańca nierozerwalnie splotła się z dziejami sachalińskich ludów. W 1991 r. odsłonięto jego pomnik w Jużno-Sachalińsku, który stoi przed Muzeum Krajoznawczym. Wizyta przed nim i w Muzeum jest obowiązkowym elementem miejscowego ceremoniału weselnego...

Sachalin – piekielna wyspa – stała się jego drugą ojczyzną. Jednak na początku XX stulecia wrócił do pierwszej. Na dalszą tułaczkę... Wrócił poprzez Japonię i USA w 1906 r. i osiadł w Galicji. Mieszkał w Krakowie, Zakopanem i Lwowie, podróżował, studiował na europejskich uczelniach. Jednak wytęskniony powrót okazał się pasmem nieustannych problemów.

Bronisław Piłsudski i jego wielka miłość Maria z Baniewiczów Żarnowska, 1910 (Fot. mianowski.waw.pl)Zakopiańska działalność
Do Galicji przyjechał ze świadomością, że może nie otrzymać pracy w instytucji naukowej. Ten światowej sławy etnograf nie miał tytułu naukowego, co niezwykle utrudniało mu kontakty ze światem uniwersyteckim. Jednak dla polskiej etnografii zrobił więcej, niż niejeden pracownik uniwersyteckich katedr.

Piłsudski, dzięki doświadczeniom wyniesionym z Sachalinu, doskonale wiedział, jakie znaczenie ma gromadzenie zabytków etnograficznych. Często był to wyścig z czasem i ludzką niewiedzą. Dlatego dla Muzeum Tatrzańskiego, którego był członkiem – założycielem, chciał stworzyć europejskie standardy. Zorganizował Sekcję Ludoznawczą Towarzystwa Tatrzańskiego. Tym działaniom przyświecał jeszcze inny cel. „...Stworzenie potężnej, żywej placówki ludoznawczej na Podhalu będzie ogromną dźwignią w skonsolidowaniu narodu rozdzielonego sztucznymi, narzuconymi nam granicami politycznymi...” – pisał, wskazując na zadania etnografii wobec narodu bez państwa.

W 1913 r. Piłsudski podczas pobytu w Brukseli napisał memoriał o przyszłości działu ludoznawczego w muzeum w Zakopanem. I choć pisał go dla placówki zakopiańskiej, to jednak śmiało można mówić o wytycznych dla wszystkich muzeów. Z czasem jego wizjonerskie projekty zrealizowano w Zakopanem, oraz wykorzystywano w licznych polskich muzeach etnograficznych, zwłaszcza po II wojnie światowej. „Muzeum musi być naukową, stojącą na poziomie współczesnej wiedzy pracownią, w której mogliby zawodowi etnografowie pracować nie dorywczo, ale systematycznie...”. Słowa te napisał ponad 100 lat temu, ale są aktualne do dziś. Stąd można mówić o nim, że był prekursorem polskiej muzeologii etnograficznej. Przed I wojną światową ten znakomity badacz był niewątpliwie najbardziej wszechstronnym muzealnikiem na ziemiach polskich.

Piłsudskiemu zawdzięczamy także powołanie pierwszego na Podhalu periodyku o najwyższym poziomie naukowym. „Rocznik Podhalański” to jego marzenie, jego dzieło. Zebrał i przygotował do druku artykuły do pierwszego wydania. Niestety, nie było mu dane wziąć do ręki swego „dziecka”. Pierwszy numer wyszedł już po jego śmierci. Ale czytelnicy i redakcja nigdy nie zapomnieli o wadze jego dokonań.

Bronisław Piłsudski (Fot. photoblog.pl)Przyjaciel górali
Bronisław swoje zainteresowanie kierował w stronę badań etnograficznych wśród polskich górali z Podtatrza, zarówno z części galicyjskiej, jak i węgierskiej – Spiszu i Orawy. Przeszedł w poprzek całą Słowacczyznę, docierając w okolice dzisiejszej Bratysławy.

Chodził o chałupy do chałupy. Spisywał słowa i zwroty gwarowe, teksty pieśni, sporządzał opisy i rysunki domostw, narzędzi, sprzętów i ubiorów. Jak niegdyś wśród sachalińskich Niwchów, Giliaków, Ajnów. Dokonywał zakupów eksponatów do zbiorów Muzeum Tatrzańskiego. W sumie nabył 168 obrazów, głównie z Podhala, Orawy i Zagórza. Inspirował innych do takiej działalności.

Bardzo szybko zorientował się, że polskiej ludności z terenów Górnych Węgier grozi unicestwienie narodowe i biologiczne. Stąd, tak jak kiedyś na Dalekim Wschodzie, zaangażował się w pomoc tej ludności. Ich losem zainteresował wielu działaczy, zajmujących się budzeniem świadomości narodowej wśród polskich górali na Spiszu i Orawie. Nakreślone przez niego kierunki prac kolekcjonerskich, badawczych i kolekcjonersko-wystawienniczych dotyczących tych terenów realizowano jeszcze wiele lat po jego śmierci.

Polityk?
Przez cały czas pobytu na Sachalinie i potem w Galicji, Bronisław utrzymywał ścisły kontakt z bratem Józefem. Mieszkał u niego w Krakowie... A podczas wspólnych górskich wypraw zjednywał polskich górali do dla akcji militarnej brata. Górali, „którzy nie bardzo orientowali się w zagadnieniach socjalizmu, lecz bardzo chcieli się bić o Polskę” – powiedział po latach o swych tatrzańskich żołnierzach Marszałek. Byli z nim dzięki jego bratu.

W 1914 r. sytuacja Bronisława po raz pierwszy od powrotu z Sachalinu ustabilizowała się. Został sekretarzem Sekcji Etnograficznej Akademii Umiejętności w Krakowie ze stałą pensją. Niestety. Zamach w Sarajewie rozpętał nad Europą wojenną burzę. Zniweczył plany Bronisława. Zagrożony ewentualnym aresztowaniem jako poddany rosyjski musiał opuścić Galicję.

Jako emisariusz zagraniczny Naczelnego Komitetu Narodowego wyjechał do Wiednia, potem w Rapperswilu w Szwajcarii. I tu poznawał, badał, wykładał, dyskutował... Współpracował z wydawnictwami encyklopedycznymi, opracowując tematy litewskie. Jednak nie potrafił znaleźć sobie miejsca. Nie rozumiał politycznych kłótni... Z rozpaczą śledził konflikt zbrojny. Niszczącą grozę wojny poznał podczas walk rosyjsko-japońskich i jej nienawidził.

Jesienią 1917 r. wyjechał do Paryża. Niepokoił się o los uwięzionego brata. Tutaj znalazł się w samym środku konfliktu w polskim środowisku. Starał się go łagodzić, równocześnie kontynuując prace naukowe. Jednak stan jego zdrowia stale się pogarszał, narastała depresja, wahania nastrojów, lęki, obsesje… W południe 17 maja 1918 r. skoczył w nurty Sekwany z Pont des Arts koło Luwru. Pochowano go na polskim cmentarzu w Montmorency. W 2000 r. na Zakopiańskim Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzysku ufundowano mu symboliczną mogiłę.

Izabela Fac
Tekst ukazał się w nr 21 (97) 17– 28 listopada 2009

Izabela Fac, absolwentka historii i dziennikarstwa Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Rzeszowie i Uniwersytetu Rzeszowskiego, doktorantka Uniwersytetu im. Kardynała S. Wyszyńskiego w Warszawie; dziennikarz, należy do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Polskiego Klubu Dziennikarzy i Pisarzy Turystycznych (polski oddział Światowej Federacji Dziennikarzy i Pisarzy Turystycznych).

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.