-a A+

Eliza Orzeszkowa w kręgu bliskich i znajomych. W 105. rocznicę śmierci pisarki

Elżbieta Pawłowska urodziła się 6 czerwca 1841 roku w Milkowszczyźnie, majątku ojca Benedykta Pawłowskiego (1788-1843) i jego drugiej żony Franciszki z Kamieńskich (1814-1878). Matka nazywała ją zdrobniale Lizą, stąd potem jakby jej drugie imię Eliza.

Z całą pewnością można powiedzieć, że pierwszym z ważnych w jej życiu mężczyzn był ojciec, znany prawnik i adwokat, prezes Sądu Apelacyjnego w Grodnie. Człowiek bardzo inteligentny i wykształcony. Był kolekcjonerem książek i dzieł sztuki. W swoim domu zgromadził pokaźną kolekcję obrazów i parę tysięcy woluminów. Choć mała Liza prawie wcale go nie znała, bo zmarł nagle, gdy miała niewiele ponad dwa lata, to odziedziczyła po nim zamiłowanie do czytania, a potem także pisania. Choć ojca brakło, atmosfera rodzinnej biblioteki od dzieciństwa oddziaływała twórczo na przyszłą pisarkę.

Po śmierci Benedykta majątek został wydzierżawiony, a Franciszka Pawłowska z matką i córkami przeniosła się do Grodna. Prawnym opiekunem Elizy został właściciel majątku Oleszewicze Konstanty Niezabytowski, stając się drugim ważnym mężczyzną w jej życiu. Jego żona, Celestyna z Kamieńskich, była daleką krewna matki pisarki.

„Pan Niezabytowski – pisała we wspomnieniach Orzeszkowa – rolę swą zrozumiał nie tylko w materialnym, ale i w moralnym jej znaczeniu, często odwiedzał nas, egzaminował, zapoznawał się z nauczycielkami, a kiedy Klemunia (starsza o trzy lata siostra pisarki – przyp. aut.) zmarła, natychmiast do Grodna przybył i należał do tych, którzy na sposób różny żal mój po siostrze uspakajać usiłowali”. Był to człowiek wykształcony i światowy. Wiele podróżował po Europie, a z każdego z takich wojaży przywoził książki i dzieła sztuki. Pisarka często bywała w jego majątku i wielokrotnie brała udział w rozmowach o malarstwie i literaturze.

Następnym mężczyzną kształtującym osobowość Orzeszkowej był warszawski polonista Ignacy Kowalewski. Pracował na słynnej pensji sakramentek, na którą wysłano w 1852 roku Elizę. O nim też jest wpis w jej pamiętniku: „był to młody, wysoki blondyn, łagodny, uprzejmy, wymowny. Lekcje jego lubiłyśmy bardzo i korzystałyśmy z nich więcej, niż z innych. Miał wielki talent wykładania, a przy lekcjach literatury deklamował pięknie i w sposób, który obudzał w nas zamiłowanie do dzieł i arcydzieł piśmiennictwa”.

Warszawskie sakramentki były jedną z najlepszych pensji dla panien z dobrych domów i to prywatną, czyli nie tzw. rządową, na których młodzież poddawano rusyfikacji. Tam kształciła się Eliza przez pięć lat. Tam poznała Marię Wasiłowską, później z męża Konopnicką, a ich przyjaźń trwała przez całe życie.

W 1849 roku Franciszka Pawłowska wyszła za mąż za Konstantego Widackiego (1821-1875), który jako ojczym stał się odtąd prawnym opiekunem Elizy.

Bardzo ważną postacią w życiu pisarki, choć dla nich obojga tragiczną, był jej pierwszy mąż Piotr Orzeszko. „Miał trzydzieści pięć lat, był wysokim, przystojnym blondynem, o gęstych, mocno kręcących się włosach, tańczył zgrabnie, obejście się jego, jak wszystkich prawie ludzi z jego klasy społecznej, było w towarzystwie łatwym, uprzejmym i dość wykwintnym”.

Nie była to ani miłość od pierwszego wejrzenia, ani inna przemyślana matrymonialnie decyzja. „Wiedziałam, że muszę wyjść za mąż bardzo rychło, bo tak życzy sobie matka i wymagają tego zwyczaje. Za kogo? Wszystko mi było jedno”.

Ślub miał miejsce 21 stycznia 1858 roku w kościele bernardyńskim w Grodnie. Do ołtarza prowadził niespełna siedemnastoletnią pannę młodą Bronisław Orzeszko, brat Piotra. Po ślubie młodzi wyjechali do majątku Ludwinów w powiecie kobryńskim, który był własnością Orzeszków. Przyjazną duszą w nowym środowisku okazał się dla pisarki młodszy brat męża – Florenty Orzeszko. Przy jego pomocy założyła Orzeszkowa w majątku szkółkę dla wiejskich dzieci. Florentego opisała później w noweli Oni: „Ogorzały, barczysty, łączył w sobie z demokratycznym sposobem myślenia nieco też demokratycznej umyślnej rubaszności ruchów, wciąż ku wyżynom wzlatująca dusza marzyciela”. Mimo tego, był też bardzo praktyczny – ukończył medycynę w Petersburgu i stał się znanym lekarzem.

Małżeństwo Elizy z Piotrem zaczęło się dość szybko rozpadać. „Po kilku domowych zajściach i wypadkach, które wszechstronne uczucia i pojęcia moje (bo już miałam pojęcia, które namiętnie kochałam) obraziły i zraniły, ten zamiar (rozwodu – przyp. aut.) przechodził w fazę postanowienia, głośno już wypowiadanego, kiedy wybuchnęła katastrofa 1863 roku”.

Powstanie styczniowe przesunęło planowany rozwód na plan dalszy, a pisarka zaczęła materialnie i moralnie wspierać zryw niepodległościowy. Przedstawiła to w noweli Gloria victis. W czerwcu 1863 roku przebywał w Ludwinowie Romuald Traugutt, którego Orzeszkowa osobiście odwiozła potem do granicy Królestwa. Badacze są zdania, że Piotr Orzeszko nie brał czynnego udziału w powstaniu, to jednak przez pobyt w jego majątku Traugutta został zadenuncjowany i aresztowany. Wydał go miejscowy białoruski chłop Stefan Popławski. Po długim procesie Piotr otrzymał wyrok – zesłanie na Syberię do guberni permskiej. Powstańczym lekarzem został też jego brat, wspomniany Florenty Orzeszko. Zesłany zmarł na Syberii. Podczas zesłania zabrano Orzeszkom majątek, a Eliza wróciła do ojcowskiej Milkowszczyzny. Tam żyła sama prawie sześć lat, mając tylko kilka osób służby. „Nie wyjechałam z mężem moim na Syberię dlatego, że go nie kochałam. Wówczas nie rozumiałam dobrze tego, co czynię; potem stało się to dla mnie wyrzutem sumienia, które trwa dotąd”.

Piotr Orzeszko wrócił do kraju w 1867 roku, po tzw. amnestii wierzbołowskiej, przeprowadzonej dla tych uczestników powstańczego zrywu, którym nie udowodniono zbrojnego w nim udziału. Zmarł w roku 1874.

Orzeszkowa rozpoczęła proces o unieważnienie małżeństwa zakończony pomyślnie dopiero w 1869 roku. Rok później przy pomocy znanego adwokata Stanisława Nahorskiego (1826-1896) sprzedała Milkowszczyznę, zamieszkała w Grodnie i zaczęła intensywnie pisać. Między Orzeszkową a Nahorskim wytworzyła się najpierw przyjaźń, a potem głębokie uczucie. Był on mecenasem kierującym referatem Grodzieńskiej Izby Sądu Cywilnego. Znano go też w mieście jako aktywnego działacza społecznego; założył m.in. Towarzystwo Kredytowe oraz Towarzystwo Uczącej się Młodzieży. Jego pierwsza żona Leokadia zmarła w 1894 roku. Wtedy zamieszkał razem z Orzeszkową biorąc z nią ślub. Niestety ten drugi związek małżeński pisarki trwał niecałe dwa lata i też zakończył się tragicznie. 19 listopada 1896 roku podczas obchodów jej imienin mąż dostał ataku serca i zmarł. Od tej pory Orzeszkowa została sama, nie wiążąc się na stałe z żadnym mężczyzną.

Miała natomiast szerokie grono przyjaciół po piórze. Zaliczyć można do nich z całą pewnością Władysława Reymonta, którego traktowała nawet jako swojego literackiego następcę. Obu twórców łączą też ich wielkie eposy powieściowe – Nad Niemnem i Chłopi. Orzeszkowa pomagała Reymontowi w rozwiązywaniu jego kłopotów materialnych, a nawet zabiegała u Michała Wawelberga o ufundowanie dla niego stypendium. Reymont też wielce cenił sobie tę przyjaźń i nawet przyjął zaproszenie do odwiedzenia pisarki w Grodnie, za co Orzeszkowa dziękowała mu w specjalnym liście: „Dziękuję, że wyciągnął Pan do mnie dłoń przyjazną, że się Pan do mnie zbliżył, że Pan przyjechał tu i parę dni ze mną spędził, że Pan takie listy dobre, serdeczne mi przysyła”.

Podobnym uczuciem obdarzała pisarka nestora polskiej prozy Józefa Ignacego Kraszewskiego, tytułując go mistrzem i „twórcą nowoczesnej powieści polskiej”. On zaś nazywał Orzeszkową swoją wyręczycielką w pracy literackiej i społecznej. Pisarka próbowała podczas swojej europejskiej podróży odwiedzić tego „mistrza” w jego drezdeńskiej samotni, lecz Kraszewskiego akurat w niej nie zastała. „Przyjechałam do Drezna z miłą nadzieją i szczerym pragnieniem przedstawienia się Panu i osobistego z Nim zapoznania się. Zawód mię spotkał bardzo smutny. Jadę, aby przynajmniej spojrzeć na ściany domu Pana i zostawić te parę słów, którymi wyrazić pragnę i żal mój szczery, żem Pana nie znalazła, i cześć głęboką, z jaką pokłonić Mu się miałam”.

Mało znana jest przyjaźń listowa Orzeszkowej ze znanym ukraińskim pisarzem Iwanem Franką (1856-1916). Autorkę zafascynował rusiński język i jego literatura do tego stopnia, że chciała od Franki zgody na tłumaczenie jego powieści Zachar Berkut. „O to pozwolenie proszę Was bardzo i starać się będę usilnie, aby spod mego pióra utwór Wasz wyszedł bez szkody i szwanku”.

Bardzo uprzejma jest reakcja ukraińskiego twórcy na tę prośbę pisarki: „Że Wy, Łaskawa Pani, chcecie wziąć na siebie trud przekładu Berkuta, to mnie trochę zdziwiło. Czy warta jest moja mizerna próba, aby nad nią męczyła się taka pisarka, której oryginalne utwory tak niezmiernie wyżej stoją od moich?”

Serdeczną przyjaźnią darzyła Orzeszkowa Aurelego Drogoszewskiego (1863-1943), znanego historyka literatury i wieloletniego jej korespondenta, który razem z Ludwikiem Świderskim wydał u Gebethnera i Wolffa 24 tomy jej Pism oraz Listy. Drogoszewski był zafascynowany twórczością Orzeszkowej i napisał o niej wiele artykułów oraz rozpraw literackich. Księgarnia Gebethnera i Wolffa, którzy też zaliczali się do jej przyjaciół, dwukrotnie wydawała dzieła zebrane Orzeszkowej – w sumie kilkadziesiąt tomów w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy.

Ważną rolę w życiu pisarki odegrał Aleksander Brückner (1856-1939), znany polski historyk literatury i slawista na berlińskim uniwersytecie. W 1904 roku zgłosił on kandydaturę Orzeszkowej do Literackiej Nagrody Nobla, której o mało co by nie dostała. Przypadła ona jednak w udziale Henrykowi Sienkiewiczowi. Ponownie nominował ją Brückner do Nobla 5 lat później, lecz też bez powodzenia.

O wielu innych przyjaciołach oraz bliższych i dalszych znajomych pisarki znad Niemna można by napisać jeszcze kilkanaście takich esejów, ale nigdy nie dorównaliby oni dwóm najważniejszym lecz utraconym miłościom jej życia! Choć korespondowała z całym ówczesnym intelektualnym światem, do końca życia pozostała samotna w swojej grodzieńskiej siedzibie. Zmarła 18 maja 1910 roku po długiej i ciężkiej chorobie serca. Miejscowy proboszcz ks. Juliusz Ellert odmówił jej jako osobie niepraktykującej katolickiego pogrzebu. Po interwencji kurii biskupiej odbyły się uroczystości żałobne w grodzieńskiej farze, podczas których płomienną mowę wygłosił jej spowiednik i przyjaciel ks. Stanisław Miłkowski. Eliza Orzeszkowa została pochowana z honorami 23 maja 1910 roku u boku swojego drugiego męża Stanisława Nahorskiego na cmentarzu parafialnym w Grodnie.

Andrzej Sznajder
Tekst ukazał się w nr 2 (246) 29 stycznia – 15 lutego 2016

 

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.