Profesor Juliusz Makarewicz

-a A+

Juliusz Makarewicz (Fot. niepoprawni.pl)

Profesor Juliusz Makarewicz

Prawnik, senator, kodyfikator, wykładowca, wychowawca, społecznik. Każde ze słów określających Juliusza Makarewicza bez przesady poprzedzać można przymiotnikiem wybitny. Należy on do najznakomitszych przedstawicieli polskiej nauki, lecz na szczególną pamięć zasługuje nie tylko ze względu na naukowe dokonania.

Juliusz Makarewicz urodził się w Samborze 5 maja 1872 roku. Dorastał w rodzinie o patriotycznych tradycjach. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że zarówno matka – Emilia Malicka jak i ojciec – Spirydon Makarewicz brali czynny udział w walce narodowowyzwoleńczej podczas powstania styczniowego. 

Ojciec Juliusza – inżynier – zajmował się projektowaniem infrastruktury kolejowej, w związku z czym rodzina Makarewiczów często zmieniała miejsce zamieszkania. W 1881 roku Juliusz Makarewicz rozpoczął naukę w gimnazjum w Tarnowie, a od 1884 r. kontynuował naukę w Krakowie gdzie ostatecznie zdał maturę i podjął studia na Wydziale Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zachowane w polskich i ukraińskich archiwach dokumenty dostarczają wielu ciekawych informacji ukazujących studenta Makarewicza jako wyróżniającego się, pełnego zapału młodzieńca. W rok po rozpoczęciu nauki został prezesem Kółka Prawniczego Studentów UJ. Następnie funkcję prezesa sprawował w najstarszej organizacji studentów prawa – w Towarzystwie Biblioteki Słuchaczów Prawa.

Do 15 września 1920, tj. do momentu wejścia w życie ustawy o szkołach akademickich po zakończeniu studiów, studenci przystępowali do trzech egzaminów rządowych (rygorozów), których pomyślne zaliczenie skutkowało uzyskaniem tytułu doktora praw. Makarewicz uzyskał go w 1894 roku, po czym w ramach stypendium naukowego Ministerstwa Sprawiedliwości wyjechał do Berlina i Halle, gdzie brał udział w seminarium prowadzonym przez Franciszka Liszta – najwybitniejszego przedstawiciela szkoły socjologicznej w prawie karnym. Czas spędzony na zachodnich uniwersytetach ukształtował Makarewicza-naukowca. W Berlinie, Halle, Paryżu zapoznał się z najnowszymi poglądami w dyskusji na temat prawa karnego. Doświadczenia Makarewicza z tego okresu zaowocowały rozprawą „Istota przestępstwa”, w oparciu o którą wniósł w 1896 roku o dopuszczenie do habilitacji. Wówczas spotkało młodego naukowca olbrzymie rozczarowanie. Głównym referentem został Edmund Krzymuski – profesor Makarewicza podczas studiów. Był on wybitnym przedstawicielem szkoły klasycznej w prawie karnym, a wobec tego nie trudno wywnioskować, że Krzymuskiemu niespecjalnie spodobały się tezy prezentowane przez Makarewicza. Wszak szkoła socjologiczna powstała w opozycji do nurtu klasycznego. Według przekazów, Makarewicz został nie tyle skrytykowany, co wręcz upokorzony. Krzymuski, do którego głosu dołączył się inny autorytet prawa karnego – prof. Rosenblatt skrytykowali zarówno poglądy socjologiczne wyrażone przez Makarewicza, jak również prawno-porównawczą metodę dowodzenia. Dla młodego naukowca takie zdarzenie musiało jawić się jako dotkliwa porażka i zapewne odcisnęło piętno na dalszej działalności. Odtąd niezwykle często dawał Makarewicz wyraz swoim opozycyjnym względem Krzymuskiego poglądom, krytykując także warsztat naukowy dawnego nauczyciela. Wypadki „okołohabilitacyjne” nie przerwały jednak kariery naukowej Makarewicza, który już rok później uzyskał tytuł doktora habilitowanego w oparciu o pracę „Idealny zbieg przestępstw w ustawie karnej austriackiej”, która jednak napisana została przede wszystkim z uwzględnieniem prawnokarnych zapatrywań członków kolegium habilitacyjnego.

Autorytet młodego naukowca z Krakowa stale wzrastał, a stało się to paradoksalnie także za sprawą monografii tak nieżyczliwie ocenionej przez prof. Krzymuskiego, a która przyniosła autorowi duży rozgłos w prawniczym świecie ówczesnej Europy. W 1901 roku uniwersytety ze Lwowa i Krakowa przedstawiły cesarzowi Franciszkowi Józefowi wnioski o przyznanie Makarewiczowi tytułu profesora nadzwyczajnego, co ostatecznie nastąpiło w roku 1904. Kolejnym ważnym wydarzeniem w rozwoju kariery naukowej Makarewicza było wydanie w roku 1906 w Stuttgarcie pracy „Wprowadzenie do filozofii prawa karnego w oparciu o podstawy historyczno-rozwojowe”.

Nazwisko Makarewicza stało się znane w całym prawniczym świecie. W rok po głośnej publikacji zaproponowano młodemu profesorowi objęcie katedry na uniwersytecie w Sofii, ten jednak odmówił, a jesienią 1907 roku objął Katedrę Prawa Karnego na Uniwersytecie Lwowskim. Trzeba podkreślić, że nawet dla tak słynnego i cenionego już naukowca zaproszenie na lwowski Wydział Prawa było pewnego rodzaju nobilitacją. Lwowska szkoła prawnicza do dziś uznawana jest za najwybitniejszą bodaj w historii całego polskiego prawoznawstwa. We Lwowie Makarewicz dał się poznać nie tylko jako genialny naukowiec, ale również jako porywający wykładowca i pedagog. Z relacji studentów profesora wynika, że wykłady i seminaria prowadzone przez Makarewicza cieszyły się olbrzymią popularnością i gromadziły mnóstwo słuchaczy – sala pękała w szwach. Jeden ze studentów wspominał po latach: Chodziłem na wykłady Makarewicza przez pięć lat i nigdy wykład ten nie stracił dla mnie nic ze swej świeżości i aktualności. Makarewicz co roku wykładał ten sam zakres wiadomości z dziedziny prawa karnego, ilustrując je aktualnymi przykładami z praktyki sądowej, polemizując z aktualnymi wypowiedziami prawników z kraju i zagranicy. W uznaniu dla jego zasług powierzono mu w 1909 roku urząd dziekana, a w roku 1923 został rektorem. Makarewicz nie stronił również od polityki. W roku 1928 został senatorem z ramienia Chrześcijańskiej Demokracji.

Grobowiec rodziny Romualda Makarewicza, w którym został pochowany Juliusz Makarew

Juliusz Makarewicz niewątpliwie najbardziej znany jest z działalności w Komisji Kodyfikacyjnej RP, przygotowującej projekty ustaw ujednolicających polski system prawny po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. W działalności Komisji uczestniczyli najwybitniejsi naukowcy i praktycy prawa. Zadanie, jakie przed nimi postawiono było niezwykle trudne, jako że II Rzeczpospolita odrodziła się na terytorium, na którym obowiązywało wiele różnych systemów prawnych, co rodziło olbrzymie problemy.

Prawnicy lwowscy odegrali w pracach Komisji czołowe role. Owocem prac był m.in. wprowadzony rozporządzeniem prezydenta 11 lipca 1932 r. Kodeks Karny, potocznie nazywany kodeksem Makarewicza. W pracach nad prawem karnym uczestniczyli oczywiście inni jeszcze prawnicy (był wśród nich także E. Krzymuski, a jego projekt kodeksu karnego został ostro skrytykowany przez Makarewicza), jednak powszechnie uznaje się, że najistotniejszy wpływ na ostateczny kształt projektu mieli profesorowie Makowski i właśnie Makarewicz, któremu przypisuje się autorstwo większości rozwiązań kodeksowych.

O kodeksie z 1932 r. należy wspomnieć nieco szerzej jako, że uchodzi on za jedno z najwspanialszych osiągnięć kodyfikacyjnych w całej historii prawa. Ceniony za precyzję pojęć, wyjątkową staranność legislacji i nowatorstwo w ujęciu wielu rozwiązań. Kodeks uwzględniał postępowe postulaty szkoły socjologicznej, za której wybitnego przedstawiciela uważa się Juliusza Makarewicza. Oparty został na zasadach nullum crimen sine lege (nie ma przestępstwa bez przepisu prawa), równości stron czy nonretroakcji – nie działania wstecz. 

Makarewicz krytykował klasyczne ujęcie kary jako odpłaty za popełnione zło. Postulował, raczej uwzględnienie jej społecznej funkcji, mającej umożliwić resocjalizację sprawcy przestępstwa. Kodeks ograniczał też stosowanie kary śmierci, która odtąd groziła tylko w pięciu przypadkach, a w każdym z nich była alternatywna wobec kary pozbawienia wolności. Szeroko umożliwiono stosowanie środków zabezpieczających, co jednak spotkało się z dość szeroką krytyką ze względu na możliwość represji politycznych. 

Śmiałym nowatorstwem było wprowadzenie instytucji przedawnienia ścigania, wyrokowania oraz karania jeśli od czasu wyroku upłynęło więcej niż 15-30 lat (zróżnicowane dla określonych przestępstw). O jakości zastosowanych rozwiązań świadczy choćby fakt, że pomimo radykalnej zmiany aksjologii ustawodawcy, związanej ze zmianą systemu politycznego w powojennej Polsce, kodeks Makarewicza obowiązywał z pewnymi zmianami wprowadzanymi w ustawach i dekretach aż do stycznia 1970 roku! 

W czasie II wojny światowej Makarewicz zaangażował się w tajne nauczanie. Miejscem spotkań ze studentami była jego piękna willa przy ulicy Mochnackiego 58 we Lwowie (dziś ulica Drahomanowa). W ciągu 3 lat kurs skończyło ok. pięćdziesięciu studentów. Z tamtego okresu zachowały się liczne studenckie wspomnienia ukazujące profesora jako człowieka wybitnego, a przy tym ciepłego, z poczuciem humoru. We wszystkich wspomnieniach daje się wyczuć olbrzymi szacunek, jakim studenci darzyli swojego mistrza. 

Wojna i jej konsekwencje to niewątpliwie niezwykle trudny czas dla Makarewicza. Nie wiadomo dokładnie dlaczego po 1945 pozostał poza granicami „nowego państwa polskiego”. Na pewno złożyło się na to wiele czynników. Profesor był już człowiekiem starszym. Nadto zdawał sobie sprawę, że nowa władza w Polsce nie będzie dla niego łaskawsza niż ta we Lwowie. Wreszcie, tak jak wielu wybitnych synów Rzeczypospolitej, po prostu ukochał Lwów. We wspomnieniach syna profesora – Romana Spirydona – czytamy: Oczywiście była jeszcze możliwość powrotu do „wolnej” Polski, tzn. do Krakowa czy Wrocławia. Ale „pan z Mochnackego” nie mógł się dopatrzeć różnicy między wolnością Polski a wolnością sowieckiej Ukrainy. Wolał zostać we Lwowie i patrzeć na zachód słońca za Cytadelą lub na Wysoki Zamek albo na ogród, w którym przed półwieczem sadził z żoną i dziećmi małe drzewka. Z tych drzewek wyrosły teraz olbrzymie drzewa. Tylko wszystko inne skarłowaciało, rozsypało się w próchno. Wielkim niewątpliwie dramatem musiało być dla profesora oglądanie upadku świata, w którego tworzenie wniósł tak wiele.

Jarosław Kola
Tekst ukazał się w nr 5 (177) 12 – 25 marca 2013

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.