Człowiek nie jest celem, ale mostem

-a A+

Dr med. ks. Henryk Mosing (Fot. lwow.home.pl)

Człowiek nie jest celem, ale mostem

„Vitam perdidit, qui nemini prodidit – życie zmarnował, kto nikomu nie pomógł”.

Dr med. ks. Henryk Mosing - lekarz, profesor, epidemiolog, bliski współpracownik prof. Rudolfa Weigla w badaniach nad szczepionką przeciwtyfusową, Henryk Mosing (Ojciec Paweł) urodził się we Lwowie 27 stycznia 1910 r. w rodzinie, w której zawód lekarza przechodził w linii męskiej z pokolenia na pokolenie.

27-letni dr medycyny
Już jako student Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, Henryk Mosing rozpoczął pracę pod kierownictwem prof. Rudolfa Weigla – odkrywcy mikrometody hodowli zarazków w żywym organizmie wszy odzieżowej i wynalazcy, opartej na tej metodzie, pierwszej skutecznej szczepionki przeciw tyfusowi plamistemu. Młody Mosing, po uzyskaniu dyplomu lekarskiego, w roku 1934 został jego asystentem, oddając się pracy badawczej, której owocem była wyróżniająca się praca pt. „Badania epidemiologiczne i serologiczne nad tyfusem plamistym”. Na jej podstawie w roku 1937 uzyskał stopień doktora medycyny na Uniwersytecie we Lwowie. Przez cztery lata, od 1935 do 1939, był kierownikiem Centralnego Laboratorium Biologicznego Instytutu Higieny w Warszawie, zachowując nieprzerwany kontakt z prof. Weiglem. Poza epidemiologią schorzeń tyfusu plamistego, sporo czasu poświęcił dr Mosing badaniom nad epidemiologią schorzeń z grupy „Febris quintana” (pięciodniowej gorączki).

W pracy naukowej Henryk Mosing łączył badania epidemiologiczne, przeprowadzane w terenie z pracami laboratoryjnymi. W tym celu, z ramienia lwowskiego ośrodka i Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie, zorganizował ruchomą pracownię epidemiologiczną, której był kierownikiem i sprawował nadzór nad akcją zwalczania epidemii tyfusu i szczepieniami ochronnymi w terenie. Owocem dziesięcioletniej pracy w terenie ognisk tyfusu plamistego była, opracowana wraz z dr. Piotrem Radło, obszerna monografia „Epidemiologia duru osutkowego”. Do wybuchu wojny wydał ponadto kilka drobniejszych artykułów, dotyczących epidemiologii duru plamistego.

Złoty Krzyż Zasługi
Prowadzone badania i publikacje sprawiły, ze pod koniec lat 30. dr Mosing był już znanym nie tylko w Polsce, ale i za granicą specjalistą w dziedzinie tyfusu plamistego. W uznaniu zasług, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Ignacy Mościcki zarządzeniem z dnia 23 IX 1938 r. odznaczył go Złotym Krzyżem Zasługi.

W następstwie wybuchu drugiej wojny światowej i podziału ziem Rzeczypospolitej Polskiej między obu zaborców, Henryk Mosing pozostał we Lwowie, gdzie w Instytucie prof. Weigla podjął bardzo rozległą działalność naukową, społeczną i patriotyczną. Profesor uczynił go kierownikiem laboratorium szczepionek i swoim zastępcą w sprawach naukowych. W okresie okupacji niemieckiej Lwowa, szczepionka przeciw tyfusowi plamistemu, produkowana w instytucie trafiała nie tylko do rąk okupanta, ale także do oddziałów polskiego podziemia, do obozu pracy przymusowej przy ul. Janowskiej we Lwowie, do getta warszawskiego i do innych miejsc ludzkiej niedoli. Sam dr Mosing szczepił młodzież, duchownych oraz inne osoby ścigane przez władze okupacyjne i objęte prześladowaniami.

Edward Pleszewski mówi: „Dr Mosing został we Lwowie, by pomagać Polakom, ale służył wszystkim. Nie obchodziły go narodowość, przekonania, wiara. Człowiek cierpiący był dla niego bardzo ważny. Można było przyjść do niego o każdej porze. Uważał, że lepiej dać się oszukać, niż odmówić pomocy. Godził ludzi, małżeństwa. Doprowadził do ołtarza wielu żyjących na tzw. kocią łapę. Był mądry i prosty. Mówił: Człowiek nie jest celem, ale mostem. Przez szacunek do człowieka, jego godności, zbliżamy się do Boga. Ubierał się skromnie. Nigdy nie brał pieniędzy od pacjentów. Wieśniacy, którym pomagał, ofiarowali mu żywność. Rozdawał ją ubogim i sam się nią żywił”.

Henryk Mosing podczas pracy w laboratorium prof. Rudolfa Weigla (Fot. lwow.home.pl)

„Test Mosinga”
Wychodząc z antygenowej próby Weigla, dr Mosing opracował swoisty i łatwy do wykonania test, który umożliwił wykrywanie w bardzo licznych przypadkach nawrotowej formy tyfusu plamistego. Koncepcja istnienia nawrotowej postaci tyfusu plamistego, jako potencjalnego źródła nowych epidemii, napotkała opór ze strony niektórych sowieckich epidemiologów. Jednakże, w obliczu druzgocących dowodów, została powszechnie przyjęta. Dzięki epidemiologicznej działalności dra Mosinga, ogniska epidemii w miejscach sporadycznych, nawrotowych zachorowań na tyfus plamisty zostały w Związku Sowieckim praktycznie zlikwidowane. Tę wielką batalię o prawdę naukową w imię dobra społecznego Henryk Mosing wygrał ostatecznie w 1973 r.

„Test Mosinga” staje się wielkim osiągnięciem w służbie ludzkości. Został wprowadzony do praktyki lekarskiej we wszystkich bakteriologicznych laboratoriach na terenie Ukrainy. Aby uzyskać odpowiednią ilość materiału do prac badawczych, dr Mosing zatrudniał w laboratorium zwykle 35 karmicieli wszy. Wybierał ich często spośród ludzi chorych i starszych, którzy nie posiadając emerytury, nie mieli z czego żyć. Często zdarzało się, że osoby te nie przychodziły do laboratorium, a to groziło zniszczeniem materiału badawczego. W takich przypadkach, dr Mosing potrafił niejednokrotnie sam nakarmić 40 klatek wszy, podczas gdy przeciętnie na jednego karmiciela przypadało ich około 15. Zarobione pieniądze zanosił zatrudnionym. Głównie te nadliczbowe karmienia stały się przyczyną jego późniejszej choroby nóg.

Osiągnięte wyniki badawcze spowodowały, że laboratorium dra Mosinga i prace tam podejmowane zyskiwały coraz większe uznanie najwybitniejszych uczonych i lekarzy z Ukrainy, Rosji, Białorusi, krajów nadbałtyckich, regionów Azji Środkowej i Zakaukazia, Mołdawii, Polski, a nawet krajów zachodnich. Zachowała się księga gości, odwiedzających Lwowski Oddział riketsjologii, która zawiera liczne wpisy najwybitniejszych uczonych sowieckich, świadczące o niekłamanym podziwie dla dra Mosinga i jego współpracowników oraz ich dzieła. Być może przyczyniło się to do tego, że rozporządzeniem (nr 235), wydanym przez Ministerstwo Ochrony Zdrowia USSR, dnia 19 lutego 1960 r., ponownie mianowano dra Mosinga pełniącym obowiązki zastępcy dyrektora do spraw nauki w Instytucie, a 11 lutego 1961 roku, na mocy rozporządzenia Prezydium Rady Najwyższej ZSSR, odznaczono go orderem „Знак Почетa”. Stanowisko zastępcy dyrektora spełniał jednak tylko przez 5 miesięcy. W latach 60. wyniki badań dra Mosinga zostały uogólnione i upowszechnione w wielotomowym podręczniku z zakresu mikrobiologii i epidemiologii chorób infekcyjnych.

Lwowski San-Bak Instytut. Część pracowników Oddziału Tyfusu Plamistego przed ekspatriacją, 1945-46 (Fot. lwow.home.pl)

„Anioł, nie człowiek”
Dr Mosing, w bezpośrednim kontakcie, był powściągliwy w słowach i wstrzemięźliwy w wypowiedziach, bardzo niechętnie mówił o sobie, ale umiał uważnie słuchać, zawsze przy tym był bardzo taktowny. Miał ogromną intuicję i wyczucie psychologa. Cechował go optymizm i entuzjazm życiowy, skromność i pokora, wielkie serce i wyrozumiałość dla ludzi. Sympatią darzył młodzież, potrafił doskonale się z nią porozumiewać.

Władysław Szczepański wspomina: „Księdza profesora Henryka Mosinga poznałem w połowie lat 70. jako lekarza i oddanego przyjaciela, przychodzącego z pomocą profesorowi Mieczysławowi Gębarowiczowi, u którego, jako jego uczeń często bywałem. Profesor zawsze z ogromnym szacunkiem i z wielkim uznaniem wyrażał się o Henryku Mosingu: „święty człowiek”, „anioł, nie człowiek”, „opatrznościowy człowiek”. Gębarowiczem opiekował się doktor Mosing do końca jego życia. Dla mnie ksiądz profesor był przede wszystkim oparciem moralnym. Potrafił też wyczuć i docenić wysiłek twórczy, nie tylko w nauce, ale i w innych dziedzinach. Był też dla mnie ojcem duchownym — niezwykle ciepłym i wymagającym”.

Ks. dr Henryk Mosing odwiedzał chorych we Lwowie i daleko poza jego granicami. Na początku lat 80. widziałem, jak troskliwie opiekował się ciężko chorą dr Marią Chmielowską, – pisze Władysław Szczepański. Nieco później odwiedzał sparaliżowanego księdza prawosławnego – ojca Aleksandra, na górnym Łyczakowie. Towarzysząc mu niejednokrotnie przy takich odwiedzinach, ze wzruszeniem obserwowałem, jak wiele serca i współczucia potrafił okazywać ludziom cierpiącym. Ktoś z uczniów profesora tak do mnie powiedział: „Ten człowiek jest jak góra lodowa – tak mało o nim wiemy, znając tylko drobną część jego działalności – reszta jest niewidoczna”.

Bp Leon Mały wspomina: „Ks. Chomicki z Murafy opowiadał, że kiedyś zachorował. Poradzono mu, żeby pojechał do doktora. Chciał zapłacić, ale ten nie wziął pieniędzy. Powiedział: Ja też chcę, żeby księża byli zdrowi”.

Prof. Mosing cieszył się dużym autorytetem i uznaniem w różnych kręgach i wśród różnych narodowości. Rosjanie mówili o Nim „prawiednik”, czyli człowiek prawy i świątobliwy, który żyje w zgodzie z zasadami moralnymi. Warto tutaj przytoczyć wypowiedź profesora medycyny i pisarza Borysa Ugriumowa z Kijowa, który napisał o prof. Henryku Mosingu: „Mosing kieruje się sumieniem, miłością do ludzi, wielkim sercem”, a w innym miejscu tego samego artykułu: „Biorąc pod uwagę skalę zainteresowań i głębię wiedzy, można Henryka Mosinga nazwać człowiekiem stulecia”.

Ojciec Paweł – dr med. ks. Henryk Mosing (Fot. lwow.home.pl)Kapłaństwo
W latach sześćdziesiątych Henryk Mosing uzyskał zezwolenie na wyjazd do Polski. W zrozumieniu jego głębokiego pragnienia i wyczuciu jego niezwykłej osobowości, kardynał Stefan Wyszyński, prymas Polski, w porozumieniu z arcybiskupem metropolitą Karolem Wojtyłą, udzielił Henrykowi Mosingowi święceń kapłańskich.

Powróciwszy do Lwowa, już jako ksiądz, dotychczasową pracę naukową i lekarską zaczął łączyć z posługą kapłańską. Przybrawszy pseudonim „ojciec Paweł”, rozpoczął swoistą działalność duszpasterską, którą jego przyjaciel prof. Mieczysław Gębarowicz zwykł nazywać „balansowaniem na krawędzi przepaści”.

Bp Leon Mały wspomina: „W każdą sobotę w nocy wyjeżdżaliśmy ze Lwowa, by w niedzielę rano pracować na parafiach. W poniedziałek po powrocie odprawiał Mszę św. Pacjenci byli od rana do wieczora. W przerwie odmawialiśmy brewiarz, różaniec. Wykładał nam teologię i filozofię. Następny dzień wyglądał tak samo, około 6:00 była pobudka, a o 6:30 – Msza św. We środę i czwartek chodziliśmy do chorych. W piątek była Droga Krzyżowa, a w sobotę – przygotowania do wyjazdu”.

Mimo iż dr Mosing nigdy nie krył swoich poglądów, szczególnie dotyczących spraw wiary, władze nie zdecydowały się na to, aby go za nie otwarcie prześladować. Przemilczano jego osiągnięcia w dziedzinie walki z tyfusem plamistym. Pominięto go podczas obchodów 100-lecia urodzin Lenina w 1970 r., kiedy to innym przyznano wysokie odznaczenia. Podobnie było trzy lata później, w marcu 1973 r. w Kiszyniowie, gdzie zgłoszony przez niego wykład nie znalazł się w programie zjazdu. Mimo to, sformułowana przez niego teoria o „recydywnym” (nawrotnym) pochodzeniu zachorowań na dur plamisty została tam ostatecznie potwierdzona. 

Wychowawca młodzieży
W maju 1973 r. z powodu postępującej utraty wzroku, nadwerężonego głownie pracami przy mikroskopie, dr Mosing przeszedł na emeryturę. Brał jednak przez jakiś czas udział w dokończeniu dwóch rozpoczętych projektów badawczych we współpracy z Instytutem Chemii Organicznej Akademii Nauk USSR. W instytucie, gdzie mieszkał, uczył chłopców łaciny, greki i teologii moralnej. Po pewnym czasie kupił mieszkanie, które stało się miejscem tajnych spotkań duszpasterskich oraz gabinetem lekarskim.

Wśród uczniów dra Mosinga są profesorowie, doktorzy nauk medycznych, wybitni uczeni i wykładowcy wyższych uczelni medycznych. Wielu utworzyło swoje szkoły naukowe. Jeden z nich – prof. dr K. M. Siniak wspomina: „W nauce prof. Mosing był bezgranicznie uczciwy. Swoich uczniów wprowadzał na szerokie drogi nauki. Wzajemne stosunki między mistrzem a jego uczniami oparte były, z jednej strony, na jego niewzruszonych zasadach, a z drugiej na jego wielkiej życzliwości dla każdego. Żadnemu z nich nigdy nie narzucał swoich poglądów, natomiast zawsze znajdował czas na konsultacje i dyskusje”.

Ksiądz profesor wielu młodych chłopców przygotował do święceń kapłańskich. Jego cicha i wytrwała praca zastępowała w tamtych warunkach seminarium duchowne. Ksiądz Mosing nauczając, pozostawiał młodym ludziom wiele swobody, przede wszystkim szukał charakteru i stawiał im wysokie wymagania. Była to wyjątkowa szkoła życia, nie wynosiło się z niej wprawdzie oficjalnego dyplomu, ale dawała bardzo wiele, głęboko formując na całe życie. Można tam było dużo się nauczyć, przede wszystkim wartościowania. I co znamienne – profesor potrafił wiele przekazać, używając jednego tylko zdania. Inspirujący przykład nauczyciela miał tu pierwszorzędne znaczenie. Dewizą dla młodych były słowa: „Adiuva et ora, disce et labora” (Pomagaj i módl się, ucz się i pracuj)”.

„Uważał, że mamy służyć Chrystusowi i Kościołowi. Wymagał od nas tej postawy, niekoniecznie w kapłaństwie. Mogliśmy pracować jako katecheci, dawać świadectwo w społeczeństwie” – opowiada bp Leon Mały. 

Edward Pleszewski podkreśla, że dr Mosing posiadał wyjątkowy dar modlitwy oraz dyspozycyjności wobec innych ludzi: „Pokazał nam głębię modlitwy różańcowej. To było w czasach, kiedy Kościół był prześladowany i wszystko robiło się w tajemnicy. Wysyłał nas z pomocą do osób samotnych”. 

Władysław Szczepański w swoich wspomnieniach pisze: „Henryk Mosing zajmował we Lwowie miejsce wyjątkowe. Swój talent i zdolności poświęcił ludziom – jako naukowiec epidemiolog i lekarz, niosący z dobrocią i ofiarnością bezinteresowną pomoc chorym, jako opiekun i wychowawca kilku pokoleń młodzieży na Kresach Wschodnich i wreszcie jako podróżujący kapłan, służący bliźnim, znany jako ojciec Paweł. Od czasów młodości jego dewizą życiową stała się łacińska maksyma moralna: „Vitam perdidit qui nemini prodidit – życie zmarnował, kto nikomu nie pomógł. Lekarz, wysoce wykształcony humanista o szerokich horyzontach, rozległej wiedzy i erudycji, człowiek o głębokiej kulturze duchowej, przy tym – uosobienie niespotykanej dobroci, wielkiej prostoty i pogody ducha, subtelny i wrażliwy na potrzeby drugiego człowieka. Przez całe życie służył ludziom dobrym słowem i czynem. Jego pasja zawodowa i powołanie zawsze robiły na mnie duże wrażenie. Można powiedzieć, że pomoc lekarska, niesiona przez niego zawsze z radością, była misją miłosierdzia. Godna podziwu i naśladowania była głęboka wiara i zaufanie Bożej Opatrzności, stanowiące, moim zdaniem, fundament jego działań”. 

Edward Pleszewski mówi: „Z perspektywy lat uświadamiam sobie tę służbę, jego heroiczne czyny i sposób bycia. Nie każdy potrafi odmówić sobie wszystkiego. Zniżał się do maluczkich, a jednocześnie dorównywał tym najwyżej postawionym. Wspominam go jako tego, który był bardzo bliski, ale też daleki i niezrozumiały”. 

Ks. Mosing pomagał księżom na Ukrainie i w Mołdawii. Wyjeżdżał do Stawropolskiego Kraju, na Kaukaz, do Kazachstanu, Tbilisi. W 1992 r. na jego nogach pojawiły się rany. Już nie opuszczał mieszkania, ale ciągle przyjmował pacjentów. 6 grudnia 1994 r. dotknął go paraliż. 13 listopada 1999 r. odprawił ostatnią Mszę św. 27 listopada 1999 r. dr Mosing odszedł do wieczności. 

W wystosowanym na ręce metropolity lwowskiego – abpa Mariana Jaworskiego telegramie Jan Paweł II napisał m.in.: „Powierzamy Bogu duszę człowieka sprawiedliwego, gorliwego pasterza i wytrwałego misjonarza, oddanego bez reszty Chrystusowi i ludziom. Z wielką gorliwością jako lekarz i kapłan pełnił swą pasterską misję od wschodniej Ukrainy aż po Kaukaz i Syberię”.

Grób rodziny Mosingów na Cmantarzu Łyczakowskim we Lwowie (Fot. lwow.home.pl)

Czego uczy jego życie?
Władysław Szczepański pisze: „W tym miejscu przytoczę kilka krótkich wypowiedzi księdza profesora na różne tematy, które mi szczególnie utkwiły w pamięci. Sądzę, że mogą one w jakimś stopniu przybliżyć osobowość tego niezwykłego człowieka, posiadającego dar prawdziwej mądrości.

– Współczesny naukowiec dużo wie, ale mało rozumie. Ciekawe, że dziś, przy tak wysoko rozwiniętej technice, coraz mniejszą rolę odgrywa myślenie.
– Bez słów można zostać świętym, ale bez uczynków nie.
– Umiemy prosić, ale nie potrafmy dziękować.

Można by zadać pytanie – czego uczy jego życie? Co ten człowiek uczynił ze swego życia i co potrafił dać na każdym odcinku działania i w każdej z dziedzin, które w tak cudowny sposób potrafił połączyć. Niełatwo jest mówić o człowieku o tak bogatej osobowości. Ksiądz prof. Henryk Mosing wszystkie swoje działania poświęcił Prawdzie i ludziom. Szukał prawdy naukowej i służył Prawdzie Najwyższej bezinteresownie przez długie lata, jako wybitny uczony i lekarz bez reszty

oddany ludziom, jako ksiądz-misjonarz, dając świadectwo wiary w warunkach wrogiego nastawienia do Kościoła. Człowiek o wysokiej kulturze intelektualnej i moralnej całe swe życie podporządkował służbie chorym i potrzebującym. Sercem oddany nie tylko Polsce, ale i wszystkim ludziom.

„Totalitarne bestialstwo, terror i budowanie życia na kłamstwie, co stanowiło istotę minionego ustroju, nie potrafiły zniszczyć jego ducha. Sądzę, że tradycja polska i wiara na naszych dawnych Kresach przetrwały dzięki takim właśnie ludziom, jak ksiądz Henryk Mosing, którzy byli tam autorytetem, oparciem moralnym, drogowskazem i wzorem postępowania.

Systematyczna, uczciwa praca i radykalizm ewangeliczny w działaniu, były istotą życia księdza prof. Henryka Mosinga. Wszystko to wywołuje głęboki szacunek dla tak jednoznacznej postawy, która jest dla nas przykładem tego, że można pracować w każdych warunkach, a przy tym tak wiele z siebie dać w służbie ludziom i pozostać do końca sobą. Bowiem największą wartością, jaką człowiek może po sobie zostawić, jest tylko dobro i to, jakim się było dla innych. Stanowi to głęboki sens działania każdego człowieka” – zakończył swoje wspomnienia Władysław Szczepański. 

Maria Basza
Tekst ukazał się w nr 21 (97) 17– 28 listopada 2009

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.