-a A+

Ludwik Kubala (Fot. www.lukowica.org)

Okryty chwałą uczony bez katedry

Zimowy bankiet ściągnął do salonu Hotelu Brühlowskiego warszawskie elity.

Zgromadzone towarzystwo wznosi kieliszki wiwatując na cześć wyraźnie zakłopotanego szatyna w średnim wieku. Przemawiają pisarz Edward Lubowski i dziennikarz Władysław Olendzki. O ciszę prosi też po chwili Henryk Sienkiewicz. Jest i toast – skromnemu gościowi ze Lwowa dziękuje Sienkiewicz.

Ludwik Kubala uśmiecha się i pochyla głowę, jak gdyby te pochwały były niezasłużone. A przecież właśnie on przyczynił się do „pożaru w literaturze”. Jest styczeń 1884 roku, dzienniki – warszawskie „Słowo” i krakowski „Czas” – drukują ostatnie odcinki „Ogniem i mieczem” – najpoczytniejszej polskiej powieści ostatnich lat. Kilka lat wcześniej „Szkice” Ludwika Kubali stały się inspiracją dla Sienkiewicza. Ćwierć wieku później gimnazjalista Jan Parandowski z podziwem przygląda się autorowi Szkiców. Spotyka go w czytelni ossolińskiej we Lwowie: Przy osobnym stoliku gospodarzył Ludwik Kubala. Znałem go, bo mi go raz pokazał kolega z III gimnazjum. Odtąd kłaniałem mu się zawsze. Kłaniałem się w jego osobie wszystkim rycerzom i hetmanom, których pełno w jego książkach.

(...) Leżał przed nim stos grubych pożółkłych papierów, chrzęszczących za każdym dotknięciem. Widać było na nich okrągłe pieczęcie. Były to więc listy chanów, sułtanów, królów, dokumenty Najjaśniejszej Rzeczypospolitej i państw ościennych. Słowa zawiązujące przymierza i połyskujące ogniem wojny. Stary człowiek gmerał w nich chudymi palcami, przewracał, odkładał, pobłażał kiwnięciem głowy, oddalał uśmiechem, wydłubywał z nich jakieś wiadomości i kilku znakami śpiesznej notatki przyszpilał w swoim kajecie jak motyle.

Był wielki. Rozsądzał wieki i narody. Odważał kłamstwa, śledził podstępy, wyprowadzał na wierzch prawdę, pokrytą mchem niepamięci. Radowałem się jego zbożnej pracy i radował się z ram swojego portretu Józef Maksymilian Ossoliński, fundator biblioteki. Oto widzi, że nie poszedł na marne trud połowy jego życia. Był wybitnym historykiem, znakomitym nauczycielem, niezwykle aktywnym społecznikiem, tytanem pracy i bardzo skromnym człowiekiem. Niedane mu było jednak zrobić karierę na miarę jego zdolności. 

***
Ród Ludwika Kubali wywodził się z Cieszyna Śląskiego. Około 1770 roku przybył do Galicji syn cieszyńskiego krawca Józef Kubala. Syn Józefa, Ludwik, wykształcił się na uniwersytecie we Lwowie i osiadł na Ziemi Sądeckiej. Poślubił Wilhelminę Piasecką, „bardzo piękną pannę z Tarnowa”. Rodzina mieszkała w Limanowej, a następnie w okolicznych miejscowościach, gdzie Kubala pracował jako prawnik i zarządca dóbr Maksymiliana Marszałkowicza.

W Kamienicy 9 września 1838 roku przyszedł na świat jego syn, na chrzcie nadano dziecku imię po ojcu. Ludwik-junior dzieciństwo spędził w dworku w Łukowicy. Do szkoły podstawowej chodził w Starym Sączu, następnie do gimnazjum w Nowym Sączu. Po VII klasie przeniósł się do Krakowa do gimnazjum św. Anny, gdzie uczył Kubalę Stanisław Sobieski. W Krakowie zaprzyjaźnił się z Michałem Bałuckim i Ludwikiem Gumplowiczem. 

Studia rozpoczął na Uniwersytecie Jagiellońskim na wydziale prawa i filozofii, po roku przeniósł się na studia do Wiednia. W okresie krakowskim współtworzył wraz Alfredem Szczepańskim organizacje młodzieżowe. Razem wydawali tajną gazetkę „Bicz” i „Ojczyzna”, wypełnioną polemiką z konserwatywnym „Czasem” i przeciwstawiającą się poglądom Józefa Szujskiego. Wydawał broszurę „Uwagi przez pewnego”, pisemko odzwierciedlało jego ówczesne radykalne poglądy, zbliżone do „czerwonych”.

Kraków (Fot. Katarzyna A. Niedźwiedzka/pocztowkowewedrowki.blogspot.com)Podczas studiów wstąpił w skład naczelny Rady Krakowskiej, w powstaniu styczniowym pracował w organizacji aż do upadku dyktatury Mariana Langiewicza. Szefował policji powstańczej na terenie Krakowa. Był oddelegowany z ramienia komitetu do prowadzenia rozmów z organizacją warszawską. Po upadku Langiewicza sprzeciwiał się dalszej zbrojnej walce, uważając, że zbyt wielkie ofiary ponoszone są bez celu.

13 grudnia 1863 po rewizji w mieszkaniu, został aresztowany. Podejrzewano Kubalę, że chce wzniecić powstanie w Galicji. Skazano go na 5 lat więzienia w twierdzy Josefstadt. W więzieniu czas wypełnia mu czytanie, sięga po dramaty Szekspira w nowych tłumaczeniach na język polski. Zaczyna myśleć o własnych dziełach pisanych na scenę. Będzie to oczywiście dramat historyczny. „Gliński” dramat historyczny w czterech aktach po raz pierwszy wystawiony zostanie w Krakowie 21 maja 1867 roku. Uwolniono go w ramach amnestii w listopadzie 1865 roku. 

Kontynuował wówczas studia w Krakowie i obronił doktorat z filozofii. Żył bardzo skromnie, prawie w ubóstwie. Kazimierz Chłędowski pisał, że na kolację gościom podawał do herbaty chleb i bryndzę, ale czynił to z godnością hiszpańskiego granda. Cieszył się dużą popularnością w środowisku akademickim, miał wielu przyjaciół, ale stał zawsze z boku, niezbyt dobrze czując się w krakowskim otoczeniu.

Kubala nie miał szczęścia do Krakowa, konserwatywne miasto niezbyt wiele miało mu do zaoferowania. Bez powodzenia kandydował na nowopowstałą katedrę historii polskiej. Choć kwalifikacje Ludwika Kubali były odpowiednie, stanowisko na uczelni otrzymał Józef Szujski. Zadecydowały – jak mówiono – powiązania polityczne. Niechęć konserwatywnych polityków i historyków z Szujskim i Bobrzyńskim na czele dosięgnie Kubalę nawet po latach we Lwowie. 

„Kraków” sprzeciwiał się nie tylko politycznym poglądom Kubali, historycznym uwagom również wystawiono noty. Ostro ganiono pozytywnie ocenianą przez Kubalę organizację państwa i sprawność instytucji ustrojowych w siedemnastowiecznej Polsce. Kubala uważał, że wymagały one jedynie poprawy i w zupełności wystarczały do bytu i rozwoju państwa, stańczycy mieli zgoła odmienne poglądy.

Wydawać się mogło, że nic go już nie trzyma w nieprzyjaznym mieście. Ale są przecież jeszcze oczy Heleny Modrzejewskiej – nikt na świecie nie patrzy tak jak ona. Kubala zafascynowany jest jej grą, pozostaje pod wielkim wrażeniem aktorki. Na szczęście jest wśród wybranych – bywa w saloniku Heleny przy ulicy Szewskiej. Modrzejewska zaprzyjaźnia się z młodym „postępowym” dramatopisarzem. Zbliżyli się do siebie nie na długo, 12 września 1868 roku aktorka wychodzi za mąż za Karola Chłapowskiego.

Kubala wkrótce wyjeżdża do Lwowa, Modrzejewska do Warszawy. We Lwowie spotkają się w lecie 1870 roku, kiedy Modrzejewska wraca na krótko na scenę lwowską, dla Kubali będą to chwile niezapomniane. Dotychczas jeszcze wydaje mi się, że Pani jesteś we Lwowie, ile razy spojrzę w okna Hotelu Angielskiego, ile razy spotkam kogo ze znajomych Pani lub jestem na takim miejscu, gdzie byłem w jej towarzystwie, bawię się moją wyobraźnią – napisze do Modrzejewskiej pełen smutku po jej wyjeździe ze Lwowa.

Husaria (Fot. historyk.eu)

We Lwowie pochłania go praca. Przeniósł się nad Pełtew w 1869 roku. Rozpoczął pracę jako suplent w gimnazjum im. Franciszka Józefa, szkoła mieściła się wówczas w murach klasztoru bernardynów. Posiadany doktorat nie ułatwił mu poszukiwań pracy, nie ominął też Kubali trudny egzamin państwowy na profesora gimnazjalnego. Przygotowania zajęły mu trzy lata. Prace pisemne przygotowywane do egzaminu wydał następnie w druku.

Zaniechał prace nad dziejami Polski i zajął się pracą nauczycielską. Zajmowała go bez reszty, poświęcił się jej ucząc zakute łepetyny „miętowych osłów” z Łyczakowa. Uczył interesująco, z inwencją, wykorzystując dzieła literackie, fraszki, opowiastki. Swoją pracą i postawą zdobył uznanie młodzieży. Głośno było we Lwowie o jego lekcji, na której uczniowie poprawiali popularny wówczas „Bigos historyczny” czyli satyrę-litanię absurdalnie połączonych ze sobą wydarzeń historycznych rozpoczynającą się od słów:


Kiedy Kara Mustafa, wielki mistrz Krzyżaków,
szedł z licznemi zastępy przez Alpy na Kraków,
do obrony swych posad zawsze będąc skory,
pobił go pod Grunwaldem król
Stefan Batory (...)

W prowadzonych badaniach zajął się historią Rzeczpospolitej w XVII wieku. Dość długo wahał się – próbował badań nad średniowieczem, wiekiem XVIII, ostatecznie wybrał jednak XVII wiek. Na początku lat osiemdziesiątych opublikował we Lwowie dwa tomy „Szkiców historycznych”, przyniosły mu sławę i popularność. Opatrzone wykazami, przypisami i dodatkami ukazały się nakładem lwowskiej księgarni Gubrynowicza i Schmidta w 1880 roku. 

Wzorem dla Kubali w pracy historyka był Karol Szajnocha. Zdaniem Piotra Chmielowskiego stał się Kubala twórcą nowego rodzaju monografij, nazwanego malowniczym, bo na wzór powieściopisarstwa żywo i barwnie, z zachowaniem kolorytu miejscowego, odtwarzającym czasy minione. Istotnie był historykiem z zacięciem artystycznym wysokiej klasy – pisał niezwykle zajmująco, jego prace czyta się jak najlepsze powieści.

Pierwsze opublikowane szkice Kubali przeczytał Henryk Sienkiewicz i pod ich wpływem zrezygnował z pisania powieści o Władysławie Warneńczyku, zaczął gromadzić materiały do Trylogii. Kubala stał się wielkim autorytetem dla Sienkiewicza. Krytycy podkreślali, że Sienkiewicz po Kubali przejął kult historii, zafascynował się piśmiennictwem, szkice Kubali podniecały jego wyobraźnię.

Obraz Polski siedemnastowiecznej, barwnie opisanej przez lwowskiego historyka, zapadł mu głęboko w wyobraźnię. O obronie Zbaraża opisanej przez Kubalę napisał Sienkiewicz: „po prostu wielki obraz malowany ręką niepospolitego artysty”. Józef Kallenbach twierdził, że szkic „Obrona Zbaraża” była to iskra, która wznieciła „pożary w literaturze”. Tuż po ukazaniu się „Szkiców” Sienkiewicz umieszcza w „Niwie” obszerną recenzję, entuzjastycznie opisuje pracę historyka-malarza. A potem pojawiają się pierwsze fragmenty „Ogniem i mieczem”. Cóż wart Sienkiewicz, którego lekturze nie towarzyszy Kubala? – zapyta w XX wieku Paweł Hertz.

Ludwik Kubala został pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie (Fot. Beata Kost)***

Pisano, że przerósł wielu profesorów uniwersyteckich. Ale nawet świetne szkice historyczne, nie dały mu posady na uczelni. Na szczęście, charakter miał czynny i nie ograniczał się do pracy nauczycielskiej. Działał na różnych polach, energiczny i z dużym zacięciem społecznika. Był człowiekiem powszechnie szanowanym, cieszył się we Lwowie ogromną popularnością. I choć był tylko nauczycielem gimnazjalnym, pozostawał postacią rozpoznawalną, o czym świadczą choćby relacje współczesnych.

W 1893 roku powołano Kubalę do Komitetu Panoramy Racławickiej, przygotowywanej na Powszechną Wystawę Krajową. Zdolności organizacyjne przydały mu się w pracy na rzecz Koła Literacko-Artystycznego, przejął tę instytucję po Ksawerym Liskem i był jej długoletnim prezesem. Z jego inicjatywy stworzono we Lwowie fundusz dla wdów i sierót po pisarzach i artystach.

W 1894 roku Ludwik Kubala zorganizował Zjazd Literatów i Dziennikarzy we Lwowie. Został pierwszym przewodniczącym Towarzystwa Miłośników Przeszłości Lwowa, stowarzyszenie powstało w 1906 roku i zasłynęło wydawnictwem znakomitej Biblioteki Lwowskiej. 

Przyjaźnił się z Władysławem Łozińskim, Tadeuszem Wojciechowskim, Józefem Supińskim, Adamem Asnykiem, uczestniczył w spotkaniach literatów i historyków u Ksawerego Liskego.

Nigdy nie interesowały go stanowiska, zajęty był pracą nauczycielską, naukową i społeczną. W 1901 roku został członkiem zwyczajnym Akademii Umiejętności w Krakowie. Dopiero po przejściu na emeryturę powrócił do pisania szkiców historycznych.

Beata Kost
Tekst ukazał się w nr 11 (159) 15–28 czerwca 2012

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.