Niepołomice –miasto parterowych kamienic i legend

-a A+

Niepołomice to miasto z ciekawą historią, które może pochwalić się wieloma zabytkami i atrakcjami. Z tego właśnie powodu Niepołomice stały się celem mojej wycieczki.

Był mglisty i szary lutowy dzień, aura przypominała raczej listopadową. Nie była to idealna pogoda do zwiedzania, ale mgła panująca w mieście nadawała mu nutkę tajemniczości oraz przemieszczała w dawno minione czasy.

Niepołomice znajdują się na wschód od Krakowa, w powiecie wielickim województwa małopolskiego i są bardzo dobrze skomunikowane ze stolicą regionu, więc bez żadnego problemu możemy dotrzeć tam autobusem, busem czy też własnym samochodem.

Dzieje miasta sięgają wieku XIII, a jego nazwa pochodzi od „niepołomów”, czyli drzew, które rosły w puszczy niepołomickiej i trudno było je złamać. O tej miejscowości są m.in. wzmianki autorstwa kronikarza Jana Długosza. Gwałtowny rozwój miasta przypada na XIV stulecie, gdy Kazimierz Wielki postanowił wybudować zamek oraz kościół parafialny.

Zwiedzanie miasta zacząłem od Rynku, który otoczony jest parterowymi oraz piętrowymi kamieniczkami. Został on zaprojektowany na rzucie kwadratu, ale bez ratusza. Budynek magistratu znajduje się stosunkowo niedaleko od Placu Głównego, tuż przy przystanku autobusowym Niepołomice Rynek. Większa cześć Rynku wyłożona jest kostką brukową, a obok budynków – kamieniem naturalnym. Na Rynku od razu rzuca się w oczy fontanna z rzeźbą dziewczyny stojącej na głowie tura. Legenda głosi, że król Stefan Batory pewnego razu wyruszył do puszczy na polowanie, podczas którego niepomyślnie strzelił do tura z łuku, raniąc go tylko. Zdesperowane zwierzę zaczęło atakować króla. Chwilę później tur niespodziewanie padł. Okazało, że króla uratowała Justyna – córka leśniczego, która swoją kuszą ostatecznie zabiła tura. Na cześć dzielnej dziewczynki na Rynku umieszczono pomnik.

Na placu stoi także figurka Matki Boskiej na wysokim piedestale, a nieopodal znajduje się gotycki kościół pw. Dziesięciu Tysięcy Męczenników – jeden z najstarszych zabytków w okolicy. Świątynia fundacji króla Kazimierza Wielkiego, jej budowę rozpoczęto w 1350 roku, a zakończono w 1358. Chociaż kościół jest gotycki, wystrój jego wnętrza jednak barokowy. Zabytek posiada trzy pięknie wykonane ołtarze: jeden główny i dwa boczne. Kościół zdobią także ciekawe malowidła ścienne. W drugiej połowie XIV wielu do kościoła przybudowano kaplicę dla króla oraz kruchtę. Natomiast w XVI stuleciu dobudowano kaplicę Branickich, w której znajduje się nagrobek rodziców ówczesnego starosty niepołomickiego Jana Branickiego. Na cokole pomnika grobowego można zobaczyć klęczących małżonków, którzy modlą się do Chrystusa Zmartwychwstałego. W kaplicy jest także duży obraz Maryi z małym Jezusem. Natomiast w XVII wieku znany ród Lubomirskich ufundował kaplicę św. Karola Boromeusza (włoski kardynał, arcybiskup Mediolanu). Lubomirscy sfinansowali także przebudowę nawy po pożarze wywołanym przez Szwedów. Z tego samego okresu pochodzi również zakrystia. W wiekach późniejszych kościół otrzymał barokową sygnaturkę. Sakralna budowla otoczona jest ceglanym murem z trzema arkadowymi bramami. Dziedziniec wokół świątyni wyłożony jest kamieniem. Tuż przy kościele znajduje się parterowy dworek, w którym mieści się plebania. Obok świątyni rozchodzą się drogi: jedna prowadzi do Puszczy Niepołomickiej, druga − na cmentarz. To właśnie puszcza przyniosła niegdyś sławę Niepołomicom. Przed wiekami w tym miejscu polowali królowie polscy oraz zaopatrywano się w mięso przed wyprawami wojennymi. W czasach współczesnych puszcza to doskonałe miejsce dla weekendowych spacerów, wycieczek rowerowych czy też po prostu relaksu.

W mieście jest również cmentarz żydowski, który został założony w XIX wieku. Ostatni pochówek miał miejsce w latach 40. ubiegłego stulecia. Do dnia dzisiejszego zachowało się kilkadziesiąt nagrobków. W mieście istniała także synagoga, którą spalili okupanci niemieccy podczas ostatniej wojny światowej.

Niedaleko rynku stoi piękny neogotycki ratusz z 1903 roku projektu architekta Zubrzyckiego. Magistrat został wybudowany z czerwonej cegły, jest trójkondygnacyjny, u góry ma wieżę oraz szczyt. Przy wejściu do ratusza zostały umieszczone arkady podparte kolumnami. Magistrat niewątpliwie przyciąga uwagę zwiedzających miasto.

Na zachód od rynku usytuowany jest zamek niepołomicki, który został wybudowany na polecenie Kazimierza Wielkiego. Zamek ten pełnił funkcje obronne, a za panowania Zygmunta I Starego uległ przebudowie, uzyskując kształt czworoboku z dziedzińcem. W XVI stuleciu pożar zniszczył część budowli. Odbudowę zamku nadzorował król Zygmunt August. Podczas najazdu Szwedów w 1655 roku zabytek zamieniono w magazyn. Od XVI wieku był we władaniu różnych rodów szlacheckich: wspomnianych powyżej Branickich czy też Lubomirskich. Potem zamek przeszedł pod zarząd króla Augusta Mocnego oraz Augusta III. Za czasów Austrii zamek służył jako koszary, wtedy też rozebrano drugie piętro. Od II połowy XIX wieku do pierwszej wojny światowej zabytek pełnił funkcje mieszkaniowe oraz magazynowe. W II Rzeczypospolitej Polskiej służył jako obiekt użyteczności publicznej. Po 1945 roku zamek coraz bardziej ulegał niszczeniu, dopiero w latach 90. doczekał się prac renowacyjnych. Obecnie w budowli jest Muzeum Przyrodnicze (eksponowane są przedmioty myśliwskie i łowieckie) czy też zbiory Muzeum Narodowego, także znajduje się hotel i centrum konferencyjne. Mieszcząca się w gmachu Fundacja „Zamek Królewski w Niepołomicach” organizuje pokazy rycerskie, koncerty oraz wystawy. Piętrowy zamek z pięknymi krużgankami nazywany jest często „drugim Wawelem”. Była to kiedyś ważna rezydencja królewska, w której podejmowano kluczowe decyzje dla Polski, wydawano dekrety oraz organizowano zjazdy koronne.

Tuż przy zamku stoi pomnik Kazimierza Wielkiego. Na jego piedestale ukazany jest siedzący władca, który trzyma za rękę małego chłopca. Jak głosi legenda, Kazimierz Wielki pewnego razu wędrował po okolicznych wsiach w chłopskim ubraniu, aby zobaczyć jak mieszkają najubożsi poddani. Na skraju Puszczy Niepołomickiej król zobaczył starą zaniedbaną chatę. Wędrownik poprosił jej mieszkańców o gościnę. Gospodarz domu serdecznie przywitał przybysza, nakarmił go i napoił. Okazało się, że w tej rodzinie przyszedł na świat syn, który miał przyjąć chrzest. Przybysz, dowiedziawszy się o tym, od razu wyraził chęć zostania ojcem chrzestnym dziecka. W dniu chrztu, ku zdziwieniu bliskich, zamiast biednego mężczyzny przyjechał królewski orszak. Ochrzczonemu dziecku nadano imię Kazimierz. Chłopczyk otrzymał w spadku od króla spory kawałek ziemi, a sytuacja materialna rodziny znacznie się poprawiła.

Obok zamku znajduje się park ze stuletnim dębem, który został posadzony w 1918 roku na pamiątkę odzyskania przez Polskę niepodległości, a obok pomnika Kazimierza Wielkiego oko turysty przyciąga widok zadbanych ogrodów królowej Bony.

W Niepołomicach możemy również zwiedzić Młodzieżowe Centrum Astronomiczne, które ma na celu popularyzację astronomii wśród uczniów oraz młodzieży. W mieście powstało także unikalne na skalę państwową Małopolskie Centrum Dźwięku i Słowa, gdzie można obejrzeć liczne eksponaty związane z historią fonografii. W budynku mieści się specjalna sala odsłuchowa, w której zostały zgromadzone płyty winylowe. Centrum posiada też salę kinową, sale warsztatowe i widowiskowe. W Niepołomicach powołano także Izbę Regionalną, w której zgromadzono eksponaty związane ze sztuką ludową miasta oraz okolicznych miejscowości.

Jeszcze jedną atrakcją miasta jest Kopiec Grunwaldzki, który znajduje się w odległości około 1 km od centrum. Kopiec usypano na początku ubiegłego wieku z okazji 500. rocznicy bitwy pod Grunwaldem. Na szczycie usypiska został umieszczony pomnik z krzyżem.

Niepołomice to miasto zadbane, czyste, a przede wszystkim ma w sobie coś wyjątkowego. Podczas zwiedzania bardzo pomogły mi tablice informacyjne, dzięki którym mogłem trafić niemal w każdy zakątek miasta. Cechą charakterystyczną dla Niepołomic są domy parterowe z gankami, które przypominają dworki szlacheckie. Nadają one osadzie niepowtarzalny, nawet rzec można bajkowy klimat. A co do warunków atmosferycznych, o których wspominałem na początku, nigdy nie mam szczęścia do słonecznej pogody, gdy mam zamiar zwiedzić interesujące miejsca. Mam nadzieję, że następnym razem aura będzie bardziej łagodna i sprzyjająca.

Andrzej Pietruszka
Tekst ukazał się w nr 4 (296) 28 lutego – 12 marca 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.