Posiedzenie Forum Partnerstwa Polsko-Ukraińskiego w Jaremczu

-a A+

Tegoroczna edycja Spotkań Polsko-Ukraińskich miała bardziej napięty program, niż w latach ubiegłych. Oprócz paneli historycznych, ekonomicznych, poświęconych sprawom bezpieczeństwa i wojnie hybrydowej odbyło się również posiedzenie Forum Partnerstwa Polsko-Ukraińskiego.

Uczestnicy posiedzenia forum mieli za zadanie odpowiedzieć na dwa kluczowe pytania. Jakie są wyzwania, które w najbliższym czasie staną między Polską a Ukrainą? Co zrobić, by uporać się z tymi wyzwaniami?

Zbyt mało kontaktów rządowych
Jan Malicki, współprzewodniczący Forum Partnerstwa Polsko-Ukraińskiego, dyrektor Studium Europy Wschodniej UW, w głosie otwierającym posiedzenie zauważył, że od półtora roku po obydwu stronach dominują działania pozytywistyczne, natomiast brak jest bliskich kontaktów rządowych, na poziomie premiera, prezydenta, ministrów.

– Jeżeli nie będzie można z nagła zorganizować jakiejś wizyty na poziomie dyrektorskim, wiceministerialnym, to ja widzę w tym zagrożenie. Drugie, jeszcze większe, to uznanie w sferach koncepcyjnych Polski, że Ukraina nie jest geopolitycznie potrzebna Polsce. Uczciwiej jest się uderzyć najpierw w piersi polskie, ale identycznym zagrożeniem jest istniejące na Ukrainie w coraz szerszych kręgach politycznych przekonanie, że Polska nie jest w sposób nieodzowny geopolitycznie potrzebna Ukrainie.

Należy zdaniem Jana Malickiego doprowadzić do tego, że Ukraina i Polska nie będą pracować wyłącznie na poziomie pozytywistycznym, że oba rządy powrócą do spotkań. Prof. Ihor Cependa, rektor Uniwersytetu Podkarpackiego w Iwano-Frankiwsku, zwrócił uwagę na to, jak istotna jest walka o dusze młodzieży w Polsce i na Ukrainie.

Najważniejsza jest wiedza
Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski z Uniwersytetu Łódzkiego zauważył, że najważniejszym wyzwaniem jest polityka zagraniczna Rosji. Łączny potencjał Polski i Ukrainy jest i długo pozostanie mniejszy, niż potencjał Rosji. Żurawski vel Grajewski przytoczył słowa Artura Deski z jednego z poprzednich paneli – „najważniejsza jest wiedza”.

– Nie może być tak, żeby w środowiskach eksperckich na Ukrainie wiedza na temat realiów polskich była taka sama, jak w tak zwanych środowiskach kresowych na temat Ukrainy, bo to jest zagrożenie bezpieczeństwa obu krajów.

Zdaniem eksperta obecna partia rządząca – PiS – nie miała przed 2015 rokiem środków materialnych do zbudowania rozwiniętej sieci kontaktów eksperckich miedzy środowiskami polskimi a ukraińskimi. W związku z tym obraz Polski na Ukrainie jest kształtowany w dużym stopniu przez środowiska eksperckie związane z opozycją. Natomiast sama Ukraina z różnych powodów (ostatnio z powodu wojny) nie prowadziła polityki pozytywnego wizerunku Ukrainy w Polsce. Tę politykę prowadzili polscy przyjaciele Ukrainy, był to swoisty rodzaj pospolitego ruszenia z rozmaitych opcji. To wystarczyło, jak długo państwo rosyjskie nie było zaangażowane ze swoimi służbami w skłócanie Polaków i Ukraińców. Od wybuchu wojny taka „partyzantka obywatelska” – to już za mało.

– Jeżeli nie będzie skoordynowanej roboty państwa ukraińskiego i polskiego, to będziemy w poważnym kłopocie.

Stosunki polsko-ukraińskie nigdy nie były tak dobre i nigdy nie były tak złe
Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski nawiązał do słów docenta Ihora Huraka z uniwersytetu w Iwano-Frankiwsku, który powiedział w czasie jednego z paneli, że stosunki polsko-ukraińskie nigdy nie były tak dobre i nigdy nie były tak złe:

– Nidy nie było tak złego wyobrażenia o relacjach i nigdy te relacje nie były tak intensywne w wymiarze rzeczywistym, materialnym. Przypominam państwu, że Polska jest trzecim po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie donatorem pomocy dla armii ukraińskiej, specjalizując się w racjach żywnościowych i w dronach. Jesteśmy przed Wielką Brytanią, przed Niemcami, przed Turcją. To dyplomacja polska zorganizowała debatę w Radzie Bezpieczeństwa przy ONZ na temat Ukrainy i rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Potrzebne procedury reagowania na sytuacje kryzysowe
Oleg Dubisz, wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, zgodził się, że głównym wyzwaniem jest Rosja, ale dużym wyzwaniem są również wybory, które mogą mieć ogromny wpływ na stosunki polsko-ukraińskie. Ale jeżeli Kreml nie da rady wpłynąć na nasze państwa poprzez wybory, wróci do metody militarnej. Może powtórzyć się 2014 rok.

Dubisz przypomniał, że kiedyś Jan Malicki i Witalij Portnikow zaproponowali by stworzyć procedury reagowania i zachowania się obydwu stron w różnych kryzysowych sytuacjach. Zdaniem Dubisza w sytuacji odnowienia przez Rosję wariantu militarno-zaborczego zostaną przez nią sprowokowane poważne wydarzenia, podobne jak zamordowanie Tadeusza Hołówki w 1931 roku przez OUN, a zdaniem Dubisza, prawdopodobnie pod wpływem NKWD. Po ekscesie w Łucku, kiedy skorzystano w prawdziwej broni w ataku na konsulat, taki scenariusz nie brzmi wcale egzotycznie. Trzeba być przygotowanym na najgorszy ze scenariuszy.

Stanisław Stępień, dyrektor Południowo-Wschodniego Instytutu Naukowego zwrócił uwagę na to, że najbliższe dwa lata będą obfitowały w wybory, w czasie których, zwłaszcza na pograniczach, trwa eskalacja konfliktów polsko-ukraińskich. Na przykład w Przemyślu w czasie wyborów samorządowych dwóch kandydatów zarzucało sobie, że niewystarczająco zwalczają ukraiński nacjonalizm. Stanisław Stępień zwrócił też uwagę, że dobrze byłoby, gdyby po stronie ukraińskiej pojawiły się takie ośrodki jak Studium Europy Wschodniej Jana Malickiego, czy Kolegium Europy Wschodniej Jana Andrzeja Dąbrowskiego, które potrafiłyby obalać szkodliwe mity. Sam Jan Andrzej Dąbrowski z kolei zaapelował o powołanie polskiej instytucji, która zajmowałaby się Ukrainą. Istnieją ważne instytucje w relacjach Polski z Niemcami, Grupą Wyszehradzką, Federacją Rosyjską, istnieje TV Belsat. Tymczasem brak porównywalnej instytucji zaangażowanej na Ukrainie.

Brak szans na porozumienie historyków
Prof. Ihor Iljuszyn, kierownik Katedry Stosunków Międzynarodowych Kijowskiego Uniwersytetu Slawistycznego zauważył, że historia ciągle pozostaje największą kością niezgody w stosunkach między Polską a Ukrainą. W 2015 roku miało miejsce przywrócenie Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków. W odróżnieniu od Polsko-Ukraińskiego Seminarium „Trudne pytania” z lat 90., obecny dialog odbywa się pod patronatem instytucji państwowych, a nie społecznych, jak wtedy. Po obydwu stronach za te kontakty są odpowiedzialne polski i ukraiński Instytut Pamięci Narodowej.

– Nauka historyczna jest postrzegana przede wszystkim jako instrument wychowania patriotycznego obywateli, wzmacniania świadomości narodowej i historycznej. Przedstawiciele nowej ukraińskiej generacji próbują przepisać historię polsko-ukraińskich stosunków według własnego przekonania (Iljuszyn powiedział: rozumienia, które lepsze? – W.J.). Historycy tych instytucji są historykami patriotycznymi, którzy badają historię raczej sercem, a nie rozumem, co oznacza nie tylko brak obiektywizmu, ale też często świadome kłamstwo. Traktowanie historii w sposób polityczny nigdy nie pozwoli przełamać nieufności pomiędzy nami. Dopóki nie próbujemy zrozumieć drugiej strony, a zamiast tego „zombujemy” siebie i innych, nie widzę szans na porozumienie.

Posiedzenie Forum Partnerstwa Polsko-Ukraińskiego odbyło się 21 września br. w Jaremczu w ramach 11. Spotkań Polsko-Ukraińskich. Posiedzenie prowadziła Bogumiła Berdychowska.

Wojciech Jankowski
Tekst ukazał się w nr 19 (311) 16-29 października 2018

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.