Lwowianka, która podbiła Paryż. Czyli rzecz o Krystynie Mazurównie

-a A+

W ostatnich dniach sierpnia Lwów odwiedziła Krystyna Mazurówna, wybitna polska tancerka, choreografka, dziennikarka.

Krystyna Mazurówna jest młodszą córką Stanisława Mazura – światowej sławy matematyka, profesora polskiego, jednego z czołowych twórców lwowskiej szkoły matematycznej. Przyjechała Pani Krystyna do rodzinnego miasta z liczną rodziną, przywiozła dwa pokolenia – swoich synów z rodzinami i trzech wnuków.

Urodziła się we Lwowie 20 stycznia 1939 roku, pierwsze sześć lat życia mieszkała z rodzicami w naszym mieście, a później była Łódź, Warszawa i już od pięćdziesięciu lat Paryż, w którym mieszka i pracuje od 1968 roku. We Lwowie mieszkała najpierw na placu św. Jura, potem przy Obertyńskiej 36, pierwsze piętro z balkonem. Dziadek prowadził we Lwowie cukiernię pod nazwą „Cukiernia Mazura”, ale Pani Krystyna dziadków nie pamięta – była za mała. „Na pewno ta cukiernia była najlepsza we Lwowie” – żartuje. Po wojnie Stanisław Mazur był znaną postacią w PRL, ale ona nigdy nie korzystała z protekcji, zaś ojciec mimo wysokich stanowisk (m.in. sekretarza generalnego Polskiej Akademii Nauk i posła na Sejm) był bardzo skromnym człowiekiem i ideowym komunistą starej przedwojennej daty.

W 1957 roku Krystyna ukończyła warszawską szkołę baletową w klasie Leona Wójcikowskiego. Już wybór zawodu i drogi życiowej przez córki (jej starsza siostra Barbara również tańczyła w balecie, teraz mieszka w Szwajcarii) był sporym zaskoczeniem dla rodziców, a ich dalsza kariera jeszcze większym. Po ukończeniu szkoły baletowej Krystyna została zaangażowana do baletu Teatru Wielkiego w Warszawie. Jej partnerami scenicznymi byli słynny Witold Gruca, Stanisław Szymański, Gerard Wilk. Bardzo szybko odkryły się też inne talenty Krystyny – wystąpiła również jako autorka choreografii. W 1967 roku założyła zespół tańca współczesnego „Fantom”. W burzliwym 1968 roku została wyrzucona z Polski przez władze komunistyczne. Osiadła w Paryżu.

Każdego roku tysiące młodych ludzi z całego świata jadą do Paryża z nadzieją go podbić. Udaje się to nielicznym. Wśród takich była młoda emigrantka z Polski Krystyna Mazurówna. Tańczyła w wielu dobrych teatrach i spektaklach, była solistką, choreografem. W tym przez wiele lat solistką słynnego „Casino de Paris”. Była choreografem w polskim teatrze „Elysée Montmartre”. Założyła własny zespół taneczny „Balet Mazurówna”, z którym występowała w wielu miejscach we Francji. Zajmowała się choreografią w programie telewizyjnym „You can dance” – „Po prostu tańcz”. Grała w filmach, występowała w telewizyjnych programach rozrywkowych. W 2013 roku otrzymała nominację do nagrody „Wiktory – 2012” w kategorii „Osobowość telewizyjna”. W 2017 roku została w Wiedniu nagrodzona Złotą Sową Polonii za twórczość teatralną.

Z Krystyną Mazurówną spotykamy się oczywiście w restauracji „Szkocka” przy dawnym placu Akademickim. Wieść, że do restauracji zawitała córka samego Stanisława Mazura natychmiast dociera do dyrekcji – razem z kartą dań przynoszą również kopię słynnej „Księgi Szkockiej”, a na ścianach pokazują foto wybitnego profesora. Pani Krystyna mówi, że tańczyła zawodowo długo-długo, ale w tej chwili jest głównie emerytką i babcią. Często przyjeżdża do Polski, bo w Polsce czuje się młodą i zdolną. Prowadzi aktywny sposób życia, bierze udział w ruchu kobiecym, uczestniczy w międzynarodowych kongresach kobiet. Od lat pracuje jako zawodowa dziennikarka. Od lat 90. XX wieku jest felietonistką w nowojorskim polskojęzycznym tygodniku „Kurier Plus”. Piętnaście lat pisała dla amerykańskiej Polonii. Później postanowiła pisać „grube książki”. Wspomnienia i rozmyślania. Cztery książki już były wydane, piąta okaże się w tym roku na półkach polskich księgarni. Pierwsza z nich to „Burzliwe życie tancerki” (2011). To opowieść biograficzna. W następnym roku ukazała się kolejna książka pod tytułem „Moje noce z mężczyznami”. Ale nie są to noce erotyczne – dodaje – a tylko spotkania różne, nawet przypadkowe. Potem była książka „Ach, ci mężczyźni” o różnych sławnych Polakach i Francuzach, których miała szczęście poznać osobiście. Na razie ostatnia książka to „Nasi za granicą”, w której opisuje autentyczne przeżycia Polaków mieszkających na stałe we Francji, Ameryce, Belgii, Szwajcarii.

Teraz pisanie książek i artykułów zajmuje jej cały czas. A jeszcze twórcze spotkania z czytelnikami, prezentacje książek w różnych krajach. Jednak pomimo wieku zajmuje się wieloma innymi sprawami. Na przykład pracuje jako tańcząca modelka na pokazach mody w Paryżu. Ma ogromne poczucie humoru. „Kiedy miałam 15 lat, chciałam być modelką, ale doszłam do wniosku, że jestem za mała i za gruba, bo wtedy ważyłam 38 kg. Kto powiedział, że modelki powinny być bardzo młode i bardzo wysokie? Uczestniczę w pokazach mody. Najpierw wychodzi 10 młodych, chudych, przestraszonych modelek, a później ja – mała, stara. Tańczę, wszystkim się podoba, a mnie najbardziej. Nigdy nie jest za późno doceniać radość życia, o każdej porze i w każdym wieku. Uprzyjemniam życie, jak mogę – sobie, swojej rodzinie, wszystkim znajomym”.

Pani Krystyna ma trójkę dzieci, wszyscy są muzykami, są bardzo szczęśliwi w związku z tym, co robią. Ma już pięcioro wnuków w wieku od 1,5 roku do 10 lat. „Jeździmy z nimi do Polski na wakacje, ale nie biorę więcej niż trójki. Ze wszystkimi bym oszalała!” – żartuje. Nie wszyscy mówią po polsku, ale pięciolatek mówi bardzo dobrze, bo Pani Krystyna od jego urodzenia mówi do niego po polsku i on na początku był przekonany, że babcia po francusku nie umie.

Po pobycie we Lwowie Krystyna Mazurówna jedzie do Polski, gdzie ma kilka zaplanowanych spotkań autorskich z czytelnikami jej książek. W tych książkach pisze nie tylko o Paryżu i balecie, lecz także o matematyce i o jej sławnym ojcu.

Jurij Smirnow

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.