Dobry świat Fundacji „Dajmy nadzieję”

-a A+

Po raz czwarty, w dniach 3 – 9 sierpnia br. Fundacja „Dajmy nadzieję”, która prowadzi Dziecięce Hospicjum Domowe we Lwowie, zorganizowała wyjazd integracyjny dla rodzin mających nieuleczalnie chore dzieci.

- Nasze wspólne wyjazdy na przyrodę są bardzo ważne. Szczególnie dla rodzin, bo one cały czas są zamknięte w domu. Zostają same ze swoim problemem. Gdy spotykają się razem, to widzą, że nie tylko u nich jest problem, a taki problem ma wielu ludzi. Tutaj mogą przyjechać i nie krępować się swoim dzieckiem – powiedziała Janina Andrejczuk, lekarz-anestezjolog, wiceprezes Fundacji „Dajmy nadzieję”.

W czasie tygodniowego pobytu grupa dwudziestu dzieci wraz z rodzinami ze Lwowa i obwodu lwowskiego miała możliwość zintegrować się i wypocząć w Domu Pielgrzyma w Brzuchowicach k. Lwowa.

- Zawsze przyjeżdżamy do Brzuchowic, do Domu Pielgrzyma. Ale możemy również korzystać z całego terenu, który został nam udostępniony przez archidiecezję lwowską, za co bardzo dziękujemy ks. arcybiskupowi Mieczysławowi Mokrzyckiemu. W czasie pobytu zawitał do nas i miał okazję z nami pobyć ks. bp Edward Kawa, który wygłosił dla nas homilię, poznał nasze rodziny, za co mu serdecznie dziękujemy. Każdego dnia mieliśmy tutaj msze św., przyjeżdżał do nas ks. Mikołaj Lipitak, proboszcz parafii na Zboiskach we Lwowie – zaznaczyła Irena Hałamaj, prezes Fundacji „Dajmy nadzieję”.



Rodzice spotykali się z psychologiem i z lekarzami, którzy udzielali konsultacji związanych z opieką nad dziećmi. Natomiast dzieciaków sprawdzali lekarz pediatra, okulista, dentysta, masażysta.

- Są to dzieci z rodzin różnego wyznania, bo choroba nie wybiera. Ale wszyscy przychodzą na mszę rzymskokatolicką i razem się modlimy. Msza jest w dwóch językach. Śpiewamy po polsku i po ukraińsku, jest też nauka języka polskiego – opowiedziała Irena Hałamaj.

Dla rodzin i dzieci zorganizowano również wspólne gry, zabawy i rysowanie. – Przyjeżdżają dziewczyny-artystki i rysują z dziećmi. Dzieci rysowały obrazy w różnych technikach, na szkle i na innych materiałach – powiedziała szefowa fundacji.

W czasie ubiegłorocznego kiermaszu bożonarodzeniowego dla Fundacji „Dajmy nadzieję” uzbierano środki na wózek inwalidzki dla ciężko chorej dziewczynki Wasyłynki Dacio z Mościsk.

- Już ponad cztery lata Fundacja „Dajmy nadzieję” nam pomaga i nas wspiera. Jest to dla nas bardzo duża pomoc. Jesteśmy szczególnie wdzięczni za wózek, bo przedtem w ogóle nie wychodziliśmy z córką z domu. Z państwowego ośrodka ochrony socjalnej dostaliśmy wózeczek, na który chore dziecko w ogóle nie mogło usiąść. Dzięki wózkowi fundacji Wasyłynka zobaczyła świat – powiedziała mama Irena Dacio.

- Wasyłyna urodziła się w 2004 roku. Była całkiem zdrowym dzieckiem, nigdy nie chorowała. Ukończyła pierwszą klasę podstawówki – opowiedziała pani Irena. – Pewnej nocy poszła do toalety i upadła na kolana. Następnego dnia było jej źle, temperatura wzrosła. Ale ani my, ani lekarze nie mogli zrozumieć co się stało. Leczyli ją na zapalenie oskrzeli. Okazało się, że jest uszkodzony centralny układ nerwowy. Dziecko przestało mówić. W końcu zdiagnozowano, że prawdopodobnie jest to bardzo rzadka choroba ciał Lafory.

Od tej pory oboje rodzice przez całą dobę zajmują się chorą 14-letnią córką. Oprócz tego wychowują jeszcze dwójkę dzieci.

- Po raz drugi jesteśmy w Brzuchowicach. Odpoczęliśmy trochę od gotowania i domowych problemów. Tutaj wszyscy są tacy sami jak my. Nikt nie patrzy, że mamy chore dziecko. Tutaj nikt nas nie obwinia, bo wszyscy jesteśmy tacy sami – powiedziała Irena Dacio.

Pani Irena radzi rodzicom, którzy mają nieuleczalnie chore dzieci, aby nie poddawali się i przyjęli swoje dziecko takim jakie jest. – Płacz i krzyk w niczym nie pomoże. Tylko modlitwa pomaga – podsumowała.

Fot. Konstanty Czawaga, Eugeniusz Sało


Lwowskie Hospicjum Fundacji „Dajmy nadzieję” nie mogłoby funkcjonować bez pomocy ludzi dobrej woli i bez wolontariuszy.

- Wspomagają nas lwowscy Rycerze Kolumba, parafia katedralna we Lwowie oraz wolontariusze z tej parafii. Również wiele zawdzięczamy wolontariuszom Dortmundzko-Wrocławsko-Lwowskiej Fundacji im. św. Jadwigi. Wielu młodych lekarzy po powrocie z praktyk we Wrocławiu nam pomaga – zaznaczyła Irena Hałamaj.

Wyjazd został współfinansowany przez Fundację Pomoc Polakom na Wschodzie w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za Granicą.

- Dzieci przez cały rok czekają na ten wyjazd. To jest bardzo dla nich ważne. One czują smak życia. Ja z nimi bardzo często się spotykam w sprawach medycznych, ale one wtedy są niby naładowane na życie. Bo człowiek się męczy, szczególnie jak nie może jeść, nie może się poruszać. A tutaj akumulatory się naładowują – podsumowała wiceprezes Janina Andrejczuk.

Przypomnijmy, że 2 maja w Warszawie podczas uroczystości z okazji Dnia Flagi Rzeczypospolitej Polskiej oraz Dnia Polonii i Polaków za Granicą prezydent Andrzej Duda wręczył flagę państwową Dziecięcemu Hospicjum we Lwowie prowadzonemu przez Fundację „Dajmy nadzieję”.

- Prezydent Polski Andrzej Duda powiedział, że mamy trzymać tę flagę u siebie i wiedzieć, że on o nas pamięta. Serdecznie dziękujemy mu za pamięć i wsparcie, dzięki któremu możemy tutaj działać i pomagać nieuleczalnie chorym dzieciom – powiedziała Irena Hałamaj.

Konstanty Czawaga, Eugeniusz Sało

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.