Saakaszwili ante portas!

-a A+

Pozbawiony przed kilkoma tygodniami obywatelstwa ukraińskiego były gubernator obwodu odesskiego i były przyjaciel prezydenta Poroszenki Micheil Saakaszwili zapowiedział na 10 września swój głośny powrót na Ukrainę przez przejście graniczne Krakowiec–Korczowa.

Na przejściu faktycznie zrobiło się gorąco kilka dni wcześniej. Dodano zasieki z drutu kolczastego, upodabniając granicę do tej, którą znaliśmy z okresu sowieckiego. Wzmożono kontrole graniczne, a służba graniczna Ukrainy wydawała w radiu i telewizji oświadczenie dla podróżnych, aby w tych dniach wybierali inną drogę do Polski i Europy. No i zaczęło się: 9 września do Korczowej zjechał deputowany Semen Semenczenko ze swoimi „chłopcami” – na wszelki wypadek legalnie uzbrojonymi w kałachy. Rozbili obóz przy granicy. Po jakimś czasie pojawili się kolejni „jacyś” w moro. O mały włos doszłoby do walki pomiędzy tymi grupami, ale na miejscu okazały się służby porządkowe i aresztowano około setki tych „jakichś”, odbierając im gaz łzawiący, przedmioty metalowe i inne temu podobne rzeczy. Czekano na niedzielę, 10 września.

W niedzielę przejście graniczne Korczowa–Krakowiec znalazło się w centrum uwagi światowych mediów.

Znając sytuację na granicy w Korczowej, Saakaszwili zdecydował się na wjazd na Ukrainę pociągiem Intercity z Przemyśla. Tu oczekiwali na niego deputowani Rady Najwyższej Ukrainy z Julią Tymoszenko na czele oraz dziennikarze najważniejszych światowych mediów. Do pociągu wsiadł i… pociąg przez pięć godzin stał i nie ruszył się z Przemyśla. Ukraińska załoga pociągu otrzymała z Kijowa polecenie, by nie ruszać, dopóki były prezydent Gruzji nie wysiądzie. Pasażerów pociągu poinformowano, że mogą udać się na Ukrainę korzystając z autobusów, a koszty niewykorzystanych biletów zostaną zwrócone. Minister infrastruktury, któremu podlega zarząd „Ukraińskich Kolei”, stwierdził po tym incydencie, że firma została faktycznie pozbawiona kierownictwa. Przywołał on wszystkie odpowiedzialne osoby do wyzbycia się motywacji politycznych i działania wyłącznie zgodnie z ustawodawstwem Ukrainy.

- Poroszenko boi się konkurencji politycznej i wie, że powrót Saakaszwilego na Ukrainę stanowi dla niego poważne zagrożenie. Przede wszystkim dlatego, że bezprawnie pozbawił go obywatelstwa i można to łatwo udowodnić w sądzie. Po drugie nie chce, by były gubernator obwodu odeskiego znów opowiadał we wszystkich mediach o poziomie korupcji w kraju – mówi „Rzeczpospolitej” Witalij Kuprij, deputowany ukraińskiej Rady Najwyższej, który również udał się do Przemyśla, by spotkać byłego prezydenta Gruzji.

Nie dało się przez Krakowiec i Przemyśl, więc Saakaszwili w niedzielę wieczorem dojechał autobusem do przejścia granicznego w Medyce. Przeszedł polską kontrolę paszportową, ale na Ukrainę nie wjechał. Na drodze stanęły mu specjalne oddziały policji, i ukraińska straż graniczna poinformowała, że „przejście graniczne jest zaminowane”.

Zwolennicy byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego wdarli się jednak na przejście graniczne, przerwali kordon oddziałów specjalnych i – jak poinformowali obecni na miejscu politycy – „wnieśli go na rękach” na Ukrainę.

Na wiadomości z granicy zareagował premier Ukrainy Wołodymyr Hrojsman. Ocenił on, że wtargnięcie zwolenników byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego na przejście graniczne w Szeginiach i nielegalne przeprowadzenie go przez granicę to atak na ukraińską państwowość. Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Arsen Awakow podkreślił, że wszystkie te osoby dokonały nielegalnego przekroczenia granicy. Według niego, mają zjawić się na przejściu granicznym w Szeginiach, aby w należyty sposób udokumentować swe przejście przez granicę. Mogą dokonać tego również w oddziałach służby migracyjnej Ukrainy. Podkreślił również, że wszyscy uczestnicy incydentu na granicy, w tym deputowani, zobowiązani są do złożenia oświadczeń na policji.

- W przeciwnym wypadku wszyscy zostaną ukarani zgodnie z ustawodawstwem Ukrainy – podkreślił minister Awakow.

Po „przejściu” granicy Saakaszwili udał się do Lwowa, gdzie został powitany przez mera miasta, przywódcę partii Samopomoc i przeciwnika politycznego prezydenta Poroszenki Andrija Sadowego. Po krótkim wiecu przed lwowskim ratuszem, na którym zgromadziło się ok. 200 osób, Saakaszwili i Sadowy przespacerowali się po starówce i poszli na wspólną kolację.

Wieczorny wiec przyciągnął zwolenników byłego prezydenta Gruzji, którzy słuchali wystąpień jego oraz obecnej Julii Tymoszenko. Podczas zaimprowizowanego spotkania ze swoimi współpracownikami i zwolennikami były gruziński prezydent podziękował wszystkim, którzy pomogli mu wrócić na Ukrainę. Skrytykował także działania kijowskich władz, które utrudniały mu przekroczenie granicy. Saakaszwili oświadczył również, że Ukraińcy są ludźmi pełnymi godności i że jest z nich dumny.

- Dla tej Ukrainy jestem gotów oddać swoje życie, jeżeli będzie to konieczne, by stała się superpaństwem – dodał były gruziński prezydent.

Obecna na wiecu Julia Tymoszenko dodała, że Ukrainą znów rządzi skorumpowana dyktatorska władza.

Saakaszwili oświadczył, że o dalszych planach poinformuje po naradzie ze swoimi zwolennikami politycznymi.

źródła: Rp.pl, wPolityce.pl, 112.ua, zik.ua, zaxid.net

Opracował Krzysztof Szymański
Tekst ukazał się w nr 17 (285) 12-28 września 2017

24/09/2014 12:36

Micheil Saakaszwili we Lwowie

8 sierpnia, dokładnie w szóstą rocznicę inwazji Rosji na Gruzję, na zaproszenie władz miasta Lwowa, przyjechał były prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. Po udziale w nabożeństwie żałobnym w intencji ukraińskich i gruzińskich żołnierzy, którzy zginęli w obronie swych krajów, Saakaszwili przybył do Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu, gdzie wystąpił z prelekcją „Reformy. Doświadczenie Gruzji”.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.