XVII Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński w Hucie Pieniackiej

-a A+

W godzinach popołudniowych 30 sierpnia uczestnicy XVII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego dotarli do nieistniejącej polskiej wsi Huta Pieniacka koło Brodów w obwodzie lwowskim.

Przywitała ich tam przybyła z Polski delegacja Stowarzyszenia Huta Pieniacka, która zrzesza rodziny i potomków mieszkańców tej wsi oraz Polacy i Ukraińcy z Brodów i okolicznych miejscowości. Wzruszające doroczne wydarzenie zaszczycili swoją obecnością konsul generalny RP we Lwowie Rafał Wolski i konsul Marian Orlikowski. Mszy św. przy pomniku, otwartym w 2009 roku z udziałem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, oraz modlitwie na cmentarzu przewodniczył ks. prałat Wiktor Antoniuk z Brodów.

- Chcemy się modlić za ludzi, którzy tutaj zginęli – powiedział kapłan. – Byli katolikami, chrześcijanami. Zostali wyniszczeni, zamordowani przez owładniętych złym duchem. – Nawiązując do obchodów 100-lecia objawień fatimskich wspomniał, że Matka Boża zachęcała świat do nawrócenia i pokuty. – Bo kiedy człowiek widzi swoje błędy i za nie żałuje, jest zdolny nawrócić się, pokutować, prosić o przebaczenie innych i sam przebaczać. Wówczas Pan Bóg przebacza. Kiedy człowiek tego nie widzi, szuka różnych wymówek, żeby siebie wybielić, żeby siebie uspokoić, usprawiedliwić, że taka jest idea, taka jest konieczność czy jeszcze coś innego. Ale trzeba być posłusznym nie idei politycznej, lecz Chrystusowi – mówił ks. Wiktor Antoniuk. – To, co się tutaj wydarzyło, było dziełem szatańskim – zaznaczył.

- Przybywamy tu jako Stowarzyszenie Huta Pieniacka od wielu lat – powiedziała prezes Stowarzyszenia i doradca wojewody lubuskiego Małgorzata Gośniowska-Kola. – Wcześniej, zanim powstało stowarzyszenie, przyjeżdżaliśmy tutaj jako dzieci ze swoim rodzicami, ze znajomymi, z przyjaciółmi. Od 2005 roku jesteśmy tutaj rok rocznie. Zawsze 28 lutego, w dniu rocznicy zagłady naszej miejscowości, ale też w ciągu roku. Huta Pieniacka, jak zawsze powtarzamy, jest z powodu tragedii miejscem szczególnym w naszym sercu, w naszej pamięci. Zamordowano i spalono ludzi niewinnych. Co trzecia ofiara – to dziecko. Przekazujemy sobie te informacje, i cały czas odkrywamy i poznajemy nowe. Zamordowano, spalono tych ludzi tylko dlatego, że byli Polakami. Przekazywano nam tę wiedzę, tę pamięć, a także prośbę o modlitwę. Poznawaliśmy historię tej ziemi, naszych rodzin, imiona i nazwiska naszych bliskich wyryte są na tablicach pamiątkowych. Przyjeżdżamy tu również z obowiązku chrześcijańskiego i patriotycznego. Jesteśmy z tej ziemi. Uczyliśmy się tutaj i uczymy się ciągle patriotyzmu, miłości do rodziny, do Polski. W tym miejscu staraniem rodzin i Rządu Polskiego został postawiony i poświęcony pomnik. Chciano go zniszczyć, ale jak powiedział konsul, nie da się zniszczyć prawdy. Ujawnia się zawsze i wobec niej pochylamy głowy. Broń nas, Boże, od nienawiści! Chcemy trwać w nauce Chrystusowej. Poznaliśmy też tutaj kolejne osoby, przyjaciół.

Katarzyna Wróblewska, komandor motocyklistów przekazała Małgorzacie Gośniowskiej-Koli ryngraf z obrazem Matki Bożej Katyńskiej.

- Na co dzień pracuję w Mogilnie koło Gniezna – powiedział dla Kuriera Galicyjskiego kapucyn o. Leszek Lewandowski, kapelan Rajdu. – Po raz drugi jestem na Rajdzie Katyńskim. W ubiegłym roku byłem tylko na części ukraińskiej, a w tym roku już na całym Rajdzie – Litwa, Łotwa, Rosja i powrót przez Ukrainę do Polski. Katyń był szczególnym i centralnym miejscem, gdzie przebywaliśmy przez dwie noce. To był szczególny czas refleksji, modlitwy, zadumy. Modlitwa towarzyszy nam od samego początku, wpisuje się w cały rytm tego rajdu, pielgrzymki, jak my to określamy, bo i ludzie się za nas modlą, i my się modlimy za ludzi. Najbardziej istotnym przesłaniem jest to, że modlimy się za wszystkich rodaków, którzy spoczywają za wschodnią granicą naszej Ojczyzny.

Konsul generalny RP we Lwowie Rafał Wolski w swoim przemówieniu zaznaczył, że jest to już piąte jego spotkanie z Międzynarodowym Rajdem Katyńskim. W latach 2010–2013 odbyło się w podkijowskiej Bykowni.

- Spotykamy się w miejscu, które dla wielu z państwa wiąże się ze wspomnieniami najstraszniejszymi, ale też pogodnymi, tych pokoleń naszych przodków, które w Hucie Pieniackiej mieszkały – mówił dalej. – Żyły szczęśliwie, była to kwitnąca wieś, po której dziś pozostał tylko krzyż i te mogiły. Jak słusznie mówił ksiądz celebrans podczas mszy św., pozorną moc pokazał tu szatan, bo demon nienawiści etnicznej doprowadził do tego, co stało się w Hucie Pieniackiej w lutym 1944 roku. Minęło 73 lata, ale te blizny nie zniknęły i jeszcze długo nie znikną. Dobrze się dzieje, że nad mogiłami ofiar Huty Pieniackiej spotykają się ludzie różnych narodowości, że są dzisiaj z nami nasi bracia Ukraińcy, że jesteśmy w tym miejscu razem. Zbliża się kolejna dla nas Polaków straszna rocznica II wojny światowej, która przeorała Polskę, przeorała Europę, która wypędziła ludzi stąd, z wielu innych zakątków Europy. Dobrze, że mamy siłę, by o tym pamiętać. Jestem szczególnie wdzięczny Stowarzyszeniu Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego za to, że zmierzają po drogach i bezdrożach Wschodniej Europy, by podtrzymywać pamięć. Ci, którzy wymordowali w okrutny sposób mieszkańców Huty Pieniackiej i spalili tę wieś, chcieli, żeby ona znikła, żeby nie było śladu, żeby pamięć po Polakach z Huty Pieniackiej na zawsze zniknęła. Dzięki wam, dzięki potomkom mieszkańców Huty Pieniackiej, dzięki mądrym i dobrym ludziom w Polsce, na Ukrainie i na całym świecie ten piekielny zamysł, który im przyświecał, nie będzie zrealizowany. Kiedyś w Bykowni mówiliśmy o tym, że Bykownia jest pomnikiem strachu przed tymi, którzy tam leżą. My też stoimy w tej chwili na mogile strachu. Oby nigdy nie powrócił na tę ziemię zły duch. Oby pamięć o ludziach, którym odebrano życie tylko dlatego, że w takich, a nie innych rodzinach się urodzili, że taką, a nie inną wiarę wyznawali, że reprezentowali pewne wartości, przyświecała wam i była drogowskazem nie tylko na waszych drogach motocyklowych, ale na codziennych szlakach każdego z nas. Jestem bardzo wzruszony, że na samym początku mojej służby we Lwowie mam możliwość spędzić z wami czas w Hucie Pieniackiej.

Rafał Wolski również zauważył, że zły duch wciąż krąży w tym miejscu. – Świadczy o tym wydarzenie z lutego br., kiedy ludzie, których trudno jest mi nazwać złymi, chcieli, żeby ten pomnik zniknął. I nie tylko zniknął, ale jeszcze poróżnił ludzi jeszcze bardziej. Chciałbym, żebyśmy pamiętali o tym, że Huta Pieniacka jest wezwaniem dla każdego z nas.

Polski dyplomata życzył, aby szczęśliwa droga zaprowadziła motocyklistów z powrotem do Warszawy i nad Wigry i by za rok znów wszyscy mogli spotkać się w Hucie Pieniackiej i jeszcze wiele, wiele chwil poświęcić przekazywaniu tego, co było, i jak pięknie może być, jeżeli przyszłość buduje się na zdrowych i solidnych fundamentach.

Konstanty Czawaga
Tekst ukazał się w nr 16 (284) 31 sierpnia – 11 września 2017

01/01/1970 01:00

15/10/2007 16:42

Huta Pieniacka – Rajd Pamięci 2007

Pamiętając o przeszłości, budujmy lepszą przyszłość

16/09/2014 09:03

Prawdziwy gest pojednania

25 sierpnia bieżącego roku grekokatolicka wspólnota pobliskiej wsi Hołubica przekazała na ręce ocalałych z zagłady mieszkańców i ich potomków, prawdziwą relikwię, monstrancję z nieistniejącego już kościoła parafialnego w Hucie Pieniackiej pod wezwaniem Św. Andrzeja Boboli.

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.