Dialog z młodzieżą Politechniki Lwowskiej o relacjach polsko-ukraińskich

-a A+

W ramach przygotowań do III Polsko-Ukraińskiego Forum Naukowego, które odbędzie się 11–12 maja 2017 roku w Olsztynie, 6 marca na Politechnice Lwowskiej odbyła się konferencja pod tytułem „Polska-Ukraina: kształtowanie i perspektywy rozwoju strategicznego partnerstwa”.

Została zorganizowana wspólnie z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim, który reprezentowała koordynator współpracy tej uczelni z Politechniką Lwowską oraz Uniwersytetem Lwowskim im. Iwana Franki dr hab. Teresa Astramowicz-Leyk.

O relacjach ukraińsko-polskich studenci oraz ich wykładowcy usłyszeli, jak to się mówi, z pierwszych ust. Mówiła o tym Oksana Juryneć, współprzewodnicząca międzyparlamentarnej grupy ds. stosunków z Polską Rady Najwyższej Ukrainy.



Również ekspert d/s stosunków polsko-ukraińskich dr Jan Matkowski wyjaśnił niektóre szczegóły stosunków na pograniczu polsko-ukraińskim w przeszłości i dzisiaj, oraz przedstawił obecnym na sali pierwszy tom pierwszego wydania polskojęzycznej spuścizny Iwana Franki. Jest to zbiór artykułów wybitnego Ukraińca pod tytułem „Iwan Franko. Szkice o literaturze”, który został opracowany przez dr. Jana Matkowskiego oraz Ihora Rozłuckiego. Studenci lwowscy mieli do gości wiele pytań. Chcieli się dowiedzieć o polskiej polityce wobec obcokrajowców i mniejszości narodowych. Z zaniepokojeniem mówili też o negatywnych stereotypach krążących na pograniczu polsko-ukraińskim.

W rozmowie z dziennikarzami Kuriera dr Jan Matkowski powiedział:
- Nasz papież św. Jan Paweł II często cytował słowa Chrystusa: poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Jeżeli mówimy o stosunkach polsko-ukraińskich, to jedną z przyczyn, zwłaszcza złych stosunków, jest pewien brak wiedzy, spowodowany tym, że jeden i drugi naród ponad 70 lat funkcjonowały w obcej ideologii. Historiografia radziecka nadal jest obecna zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce, historycy i naukowcy pisząc o historii Polski narodu polskiego, o historii Ukrainy i narodu ukraińskiego, opierają się na źródłach sprzed 1939 roku, które do niedawna były wymazane. Młodzież potrzebuje prawdy, żeby budować relacje polsko-ukraińskie i nie tylko. Lwów i mieszkańcy Lwowa są bezpośrednio związani z polską historią, polską kulturą. I nie tylko w kontekście historycznym, a też w codzienności. Wielu Polaków tu przyjeżdża, wielu Ukraińców jeździ do Polski. Starsze pokolenie często tkwi w czasie, który minął, co nieraz powoduje różne nieporozumienia. Nawet dzisiaj mówiliśmy o jednym z takich nieporozumień, którym jest twierdzenie, że Lwów jest polski.Na pewno trzeba być dumnym z tego, że Lwów jest wytworem, dziełem różnych narodowości, różnych kultur, to go jedynie wywyższa. Wynika to prawdopodobnie z tradycyjnego wychowania, jak to się mówi powszechnie, że tak nas nauczyli, i tak a nie inaczej musi być. Spotkania takie jak dziś, powinny, zwłaszcza teraz, się odbywać, trzeba je organizować. Trzeba angażować tę młodzież, która dziś wchłania informację i poznaje świat, ale już jutro będzie go kształtować .Bardzo pozytywnie oceniam podobne spotkania, bo wszędzie, gdzie są problemy musi być dialog. Bez dialogu problemy bardzo często, i dowodzi tego historia, stają się katastrofami i tragediami. Żeby tego uniknąć, trzeba rozmawiać.

Fot. Konstanty Czawaga


Lwowianka Oksana Juryneć jest deputowaną Rady Najwyższej Ukrainy i politykiem, która poważnie się zajmuje relacjami ukraińsko-polskimi. Powiedziała, że pragnie przynajmniej raz w miesiącu być w Polsce, i często, na różnych poziomach, spotyka się z Polakami.

- Powinniśmy dziękować Polakom na forum europejskim, gdzie prowadzona jest dyskusja, dotycząca Ukrainy – powiedziała dla Kuriera Oksana Juryneć. – Nie mamy lepszego adwokata, jak Polska. Mamy pewne rzeczy, które mogą nas dzielić w kwestii historycznej. Musimy dążyć do zgody i czynić to wtedy, gdy możemy dać argumentowaną odpowiedź. Jeżeli nie ma czegoś takiego, powinniśmy zrobić przerwę, ogłosić na to moratorium. Nie możemy się tym zajmować, gdy nie mamy pełnej informacji. Z pewnością wielu z nas musi się uczyć. Wielu historyków w Polsce zabiera głos. Są kompetentni, bo badali te problemy od dawna. Myśmy tego nie robili, i gdy będziemy mogli argumentować nasze odpowiedzi, to te problemy znikną.

Zdaniem Oksany Juryneć młodzież powinna wiedzieć, że zmierza ku przyszłości. – Gdy młodzież będzie się ze sobą spotykać, zrozumie, że przed nią jest wspólna przyszłość, że nasze dwa potężne narody – razem około 100 mln ludności – będą mogły nadawać ton polityce europejskiej – mówiła dalej deputowana Rady Najwyższej Ukrainy. – Młodzież to potężna lokomotywa, która może nadać kierunek rozwoju całego świata. Młodzi chcą się uczyć, są aktywni, pragną wiedzy, pragną poznawać świat. Chcą wyjeżdżać, bo to jest droga do Europy. Robimy wszystko, żeby młodzież z centrum i wschodu Ukrainy też mogła wyjeżdżać i poznawać świat. Polska jest najbliżej nas. Młodzież powinna pojąć, że jedynie w jedności jest siła. Jeżeli nie będzie tej jedności… nie chcę prognozować rzeczy negatywnych, ale niestety mamy ich dziś wiele.

Oksana Juryneć powiedziała też, że ostatnio w Radzie Najwyższej Ukrainy został zarejestrowany projekt ustawy, która dotyczy współpracy transgranicznej i rozwoju regionalnego. – Było wiele trudności, związanych z finansową pomocą międzynarodową – zaznaczyła. – W ciągu ostatnich dwu lat przeniesiono ośrodek decyzyjny z Ministerstwa ekonomiki do Ministerstwa rozwoju regionalnego, teraz znów wracamy do Ministerstwa ekonomiki. Brak jest dokładnego programu działań. Nazywano tu wiele projektów, m.in. Polska – Białoruś – Ukraina. To, czego dzięki programowi Erasmus dokonała Politechnika Lwowska, nawiązując współpracę z polskimi uczelniami, jest wielką rzeczą. Naszym projektem chcemy pokazać, że finansowanie, które w wielu przypadkach może wynosić 10%, powinno być udzielane automatycznie. Rząd ukraiński powinien natychmiast reagować na takie wspólne projekty. Udział w nich może stać się sukcesem dla obu państw. Jako przykład przytoczę ustawę o ocleniu aut. Pozwoliła ona nie tylko zmniejszyć wydatki na ten cel, ale jednocześnie zwiększyć dochody do budżetu. Musimy obserwować jak funkcjonuje świat i podpatrywać, jak w tym wypadku funkcjonują tereny przygraniczne. Nie jest to problem jedynie nas i Polski. Ukraina graniczy z wieloma europejskimi państwami i w wielu wypadkach wizerunek Ukrainy nie jest najlepszy. Chciałabym, żeby granice były na tyle uporządkowane, abyśmy nie cierpieli od luk w prawie, które są wykorzystywane ku własnej korzyści. Problemów nie było w czasie, gdy miał miejsce szczyt NATO w Warszawie i na granicy było spokojnie. Rozumiemy, że również takie kontakty powinny mieć miejsce. Musimy starać się o implementację nowych ustaw, które byłyby korzystne dla obu stron. Dlatego, że wszystko to ma wpływ na nasze gospodarki.

Wyjazd do pracy do Polski stawia przed Ukrainą pytanie – a kto przyjedzie do nas? Mamy nadzieję, że młodzież, uzyskawszy wiedzę w Polsce powróci na Ukrainę i tu będzie pracować. Tak samo, jak polska młodzież powróci z Berlina, Londynu i innych państw. Państwo, jeżeli chce budować swoją przyszłość, powinno opierać się na młodzieży” – podkreśliła Oksana Juryneć.

Konstanty Czawaga

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.