Pamięć nie wygasa

-a A+

Już po raz dziewiąty uczniowie dolnośląskich szkół wraz z opiekunami wyjeżdżają na Ukrainę, aby porządkować zabytkowe polskie nekropolie.

Patriotyczna akcja Fundacji "Studio Wschód" i Kuratorium Oświaty we Wrocławiu pod patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy zdobywa coraz więcej zwolenników. Wolontariusze przyjechali do Kołomyi w ramach projektu "Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia", aby nie tylko zadbać o zabytkową kołomyjską nekropolię, ale również aby poznać losy swoich przodków z kresowym rodowodem. Od 1999 roku Rodacy z okolic Wrocławia, potomkowie dawnych mieszkańców Kołomyi, ratują ten historyczny, największy na Pokuciu cmentarz, który kilkanaście lat temu był skazany na zagładę.

To dzięki wrocławskiej dziennikarce Grażynie Orłowskiej-Sondej od lat młodzi ludzie z Macierzy część wakacji spędzają w Kołomyi. W tym roku uczniowie i ich wychowawcy z Międzylesia, Żurawiny i Ścinawki Średniej wspólnie ze swoimi rówieśnikami z Polskiej Szkoły Sobotniej im. Stanisława Vincenza w pocie czoła pracowali przy odtworzeniu kwatery ofiar Kosaczowa, która po wojnie została zdewastowana. Spoczywają tutaj więźniowie obozu internowanych i jeńców z wojny polsko-ukraińskiej. Istniał on od grudnia 1918 do maja 1919 roku na przedmieściach Kołomyi w Kosaczowie. Więziono tam ponad 3 tysiące osób – najwięcej Polaków, ale też Ukraińców, Niemców, Czechów, Rumunów i Węgrów. W nieogrzewanych barakach w warunkach srogiej zimy z głodu, wyczerpania i tyfusu zmarło prawie 1300 osób. Pochowani zostali w północnej części historycznego cmentarza.

Po tylu latach w tym miejscu zachował się pomnik w kształcie krzyża oplecionego ciężkim łańcuchem. Kilkaset symbolicznych mogił u podnóża tego postumentu zostało zdewastowanych. Połamane krzyże leżały latami w zaroślach. Poruszały sumienia Rodaków z Kołomyi, którzy jeszcze pamiętają świetność tego cmentarza. 100-lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości to okazja, aby uporządkować miejsce spoczynku wielu patriotów. Podjęła się tego zadania Stanisława Patkowska-Kołusenko – prezes Towarzystwa Kultury Polskiej „Pokucie”, którą wsparli parafianie kościoła rzymskokatolickiego pod wezwaniem św. Ignacego Loyoli, zatroskani o los historycznej nekropolii. Dotację na odtworzenie tej kwatery przekazała Fundacja „Wolność i Demokracja”.

Wspólna praca dała niezwykłe efekty. Wykonano prace pielęgnacyjne w tej części cmentarza, odtworzono mogiły jeńców Kosaczowa. Większość krzyży wydobytych z zarośli i podziemi zostało oczyszczonych. Powróciły one na dawne miejsca. Odlano ponad 200 nowych, które będą ustawione w podwójnych rzędach wokół pomnika. Do 11 listopada, kiedy odbędzie się uroczyste poświęcenie, kwatera Ofiar Kosaczowa zostanie w pełni odtworzona. W porządkowaniu cmentarza i wywożeniu wyciętych chaszczy pomogły władze miasta. Na miejscu codziennie był wicemer Bogdan Fedoruk i kierownik służb komunalnych Roman Dżaman.

Akcja ta pokazała, że więzi przyjaźni są nie naruszalne, a pamięć nie wygasa. Bo jak pisał Cyprian Norwid "Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć, tracą życie".

W historii współczesnej Kołomyi pojawił się ten patriotyczny ruch. Dobrze, ze jednoczy ludzi wokół ważnej sprawy – zachowania miejsca Pamięci Narodowej.

Roman Worona
dziennikarz z Kołomyi

Projekt współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

©2011-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone
Warunkiem zgody na przedruk całości lub części artykułow i informacji zamieszczonych na naszym portalu jest powołanie się na Kurier Galicyjski. Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam redakcja nie ponosi odpowiedzialności i pozostawia sobie prawo do skrótów nadesłanych tekstów. Zamieszczamy również teksty, treść których nie odpowiada poglądom redakcji.